Lud nie chce „wolnego handlu”

Wyniki konsultacji społecznych dotyczących Transatlantyckiego Partnerstwa w Dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) są miażdżące dla planowanej umowy: aż 97 proc. uczestników konsultacji wyraziło o niej negatywną opinię.

Konsultacje prowadziła Komisja Europejska i wzięło w nich udział rekordowe 150 tys. obywateli państw UE. Przytłaczająca większość z nich miała wobec umowy mnóstwo krytycznych uwag, a skala sprzeciwu zaskoczyła brukselskich urzędników. Najczęściej przywoływanym zastrzeżeniem było wprowadzenie mechanizmu rozstrzygania sporów między państwami a firmami w trybunałach arbitrażowych. Dzięki temu korporacje, oskarżając kraje o wprowadzanie barier inwestycyjnych, będą miały realną możliwość szantażowania ich odszkodowaniami i bardziej skutecznego domagania się zmian, które będą im na rękę. Tym bardziej, że za „bariery inwestycyjne” trybunały będą mogły uznawać chociażby podwyższanie podatków czy pensji minimalnej.

Niestety wynik konsultacji w żaden sposób nie wiąże Komisji. Wydaje się wręcz wątpliwie, żeby na cokolwiek wpłynął, gdyż deficyt demokracji w strukturach UE jest ogromny. Skoro nawet Parlament Europejski stał się jedynie atrapą demokratycznej instytucji, bez wielkiego wpływu na unijną rzeczywistość, trudno przypuszczać, że akurat konsultacje społeczne skłonią eurokratów do wsłuchania się w głos obywateli.

Wywiad na temat TTIP

8 odpowiedzi na „Lud nie chce „wolnego handlu”

  1. Zeimer pisze:

    „Tym bardziej, że za „bariery inwestycyjne” trybunały będą mogły uznawać chociażby podwyższanie podatków czy pensji minimalnej.” — To akurat byłby świetny pomysł. Gdyby można było pozywać rządy za takie rzeczy, to może oduczyłyby się tych szkodliwych, socjalistycznych odruchów, godzących zazwyczaj w najbiedniejszych. Podatki płacą głównie ludzie biedni, bo bogatych stać na doradców finansowych, którzy wszystko legalnie wyprowadzą na Cypr czy inne Bahamy. Podwyżka płacy minimalnej zawsze powoduje wzrost bezrobocia, a z pracy wylatują oczywiście ludzie zarabiający mniej niż nowa płaca minimalna, czyli biedni.

    Co do stwierdzenia, że „lud nie chce wolnego handlu” — utożsamianie wolnego handlu z gigantycznym zestawem zbędnego prawa jest głupotą autora lub próbą manipulacji.

    • Mostro pisze:

      „Podwyżka płacy minimalnej zawsze powoduje wzrost bezrobocia” To jest zwykłe kłamstwo, choć zostało już pewnie ten przysłowiowy milion razy powtórzone, więc niektórym może się wydawać oczywistą prawdą. Na nich jednak spoczywa obowiązek dostarczenia dowodów. Jakiś link do badań, statystyk, najprostrzych korelacji?

      • Agathe pisze:

        Przecież to czysta logika… Wzrost płacy minimalnej spowoduje wzrost kosztów dla pracodawcy —> będzie zatrudniał mniej. Nie trzeba być Einsteinem.

        • Nowy Obywatel pisze:

          Na pewno nie jesteś Einsteinem, skoro uważasz, że ilość zatrudnianych wynika z „kosztów pracy” a nie z wielkości popytu/produkcji/zysku pracodawcy. Nie ma żadnej twardej zależności między wzrostem płacy minimalnej a bezrobociem, są tylko namolnie powtarzane liberalne slogany. Na początek przeczytaj to: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/775228,placa-minimalna-a-spadek-bezrobocia.html a później polecamy wyszukiwarkę internetową, jej obsługa to również nie jest coś, do czego trzeba być Einsteinem.

          • Agathe pisze:

            Ojej, aż sam „Szef” mi odpisał :) Czuję się zaszczycona! Używam, dziękuję za radę.

            http://www.bankier.pl/wiadomosc/Komu-oplaci-sie-wzrost-placy-minimalnej-2406162.html

            No możemy się poprzepychać artykułami. Proszę bardzo.

            Poza tym, może coś innego miało wpływ na wzrost zatrudnienia i zniwelowało skutki podniesienia płacy minimalnej? W końcu tyle czynników działa! Kto wie? Nie ma żadnej „twardej zależności” na NIC w ekonomii. Idąc tym tokiem myślenia NIC nie można potwierdzić.

          • Nowy Obywatel pisze:

            Owszem, w ekonomii jest bardzo mało pewników, wbrew liberalnym zaklęciom, że „prawa rynku” są podobne np. do praw fizyki. Dlatego istotne jest to, po której stronie się staje. My stajemy po stronie pracowników, a jęczenie pracodawców mało nas interesuje. Jeśli któryś z nich upadnie, to w przypadku utrzymania się popytu na dany towar wyprodukuje go ktoś inny, zwiększając zatrudnienie.

  2. Agathe pisze:

    A pracodawców mało interesuje roszczeniowe podejście wielu pracowników. Dawanie pracy komuś to nie OBOWIĄZEK. Nic się nikomu nie NALEŻY, bo oddycha i musi coś jeść. Niestety.

    O, to coś nowego, myślałam, że jesteście za utrzymywaniem podupadających, nierentownych przedsiębiorstw :)

    Nothing to do here! *flies away*

    • Nowy Obywatel pisze:

      Że dawanie pracy to nie obowiązek, to zdążyliśmy zauważyć w kraju, który ma jeden z najwyższych poziomów bezrobocia w Europie, jedne z najniższych pensji w tejże oraz najwyższy wskaźnik zatrudniania na niemal bezkosztowe dla pracodawcy umowy śmieciowe. Ale właśnie dlatego nie ma powodu, żeby się cackać z tzw. pracodawcami, którzy dają pracy mało i głównie byle jaką, kiepsko płatną itd. Stop rozczulaniu się nad roszczeniowymi pracodawcami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>