Superpociąg z Bydgoszczy

Superszybki, nowoczesny, wygodny, tańszy od Pendolino i… produkowany w Polsce. Stworzony przez bydgoską Pesę model pociągu już wkrótce pojawi się na polskich szynach. W związku z wchodzeniem pociągów Pesa Dart w fazę testów wracają pytania o to, po co nam były kosztowne zakupy u Włochów. Według informacji TVN BiŚ Pesa Dart docelowo rozwijać ma prędkość do 250 km/h – tyle co Pendolino i zarazem znacznie więcej niż pozwala na to dzisiejszy stan polskiej infrastruktury kolejowej (maksymalna dozwolona prędkość na nielicznych przystosowanych do szybkiej jazdy odcinkach polskich linii kolejowych to 200 km/h); pierwsze Darty rozpędzać się będą do 160 km/h. Przypomnijmy jednak, za dwumiesięcznikiem „Z Biegiem Szyn”, że w dzisiejszych realiach potencjalne możliwości techniczne oferowane przez Pendolino niewiele mają wspólnego z doświadczeniem polskich pasażerów. Jeszcze na początku roku standardowe składy miały porównywalne z Pendolino rozkładowe czasy przejazdów, a przeciętna prędkość na obsługiwanych przez włoskie składy połączeniach typu Express InterCity Premium rzadko zbliża się choćby do 160 km/h.

Nowe pociągi Pesy wyposażone będą we wszelkie typowe dla maszyn swojej klasy udogodnienia takie jak klimatyzacja, ogrzewane fotele, gniazdka elektryczne czy system wzmacniania sygnału telefonii komórkowej i bezprzewodowego internetu. PKP Intercity już teraz zamówiło u bydgoskiego producenta 20 składów nowego pociągu. Zapłaci za nie ponad 1,3 mld zł. Dla porównania koszt zakupionych w ramach przetargu 20 Pendolino wyniósł ponad 2,5 mld. Pesa Dart kursować będzie na trasach Jelenia Góra – Wrocław – Łódź – Warszawa – Białystok/Lublin oraz Lublin/Białystok – Warszawa – Koluszki – Częstochowa – Katowice – Bielsko Biała.

3 odpowiedzi na „Superpociąg z Bydgoszczy

  1. yusz pisze:

    No wlasnie, PO co pierdolino?
    A może niech prokurator POprosi PO o odpowiedź?

  2. ort. pisze:

    „Jelenia Góra – Wrocław – Łódź – Warszawa – Białystok/Lublin”

    „Lublin/Białystok – Warszawa – Koluszki – Częstochowa – Katowice – Bielsko Biała.”

    1.
    Dziwne, bardzo dziwne, że nikt nie zwrócił uwagi na swego rodzaju częściową absurdalność wyżej wymienionych tras. Otóż pociągi z Lublina do Katowic czy z Lublina do Wrocławia ZAWSZE jeździły następującą trasą: Lublin-Puławy-Radom-Skarżysko-Kielce (i dalej albo via Sędziszów, Olkusz i Sosnowiec, albo via Włoszczowa i dalej przez Częstochowę lub przez CMK i Zawiercie). Jest to naturalny ich przebieg, naturalny czyli wynikający z geografii. Nie idzie on oczywiście zupełnie prostą linią; w końcu Lublin leży na środkowym wschodzie (rzecz jasna geograficznie, kulturowo jest to wraz z Warszawą, Łodzią czy Kielcami oczywiście Polska Centralna, ale to tak zupełnie by the way), zaś Katowice i Wrocław usytuowane są geograficznie na południu bądź na południowym zachodzie, jednakże w tej części Europy nie ma całkiem prostych linii, co również oczywiste, bo wynika z historii – wtedy, gdy powstawały koleje, Katowice czy Wrocław należały do innych organizmów politycznych niż Warszawa, Łódź, Kielce, Lublin, nie istnieją więc proste linie Warszawa-Wrocław czy Lublin-Wrocław (i byłoby dość dziwne, gdyby takowe były). No, ale do rzeczy. Zatem trasa z Lublina do Katowic czy do Wrocławia, ta przez Radom-Skarżysko-Kielce, czyli ta, którą ZAWSZE chodziły pociągi w tej relacji (w latach 90. na przykład Lublin-Wrocław, Lublin-Katowice, Lublin-Bielsko, Lublin-Jelenia Góra, Lublin-Kudowa Zdrój, Lublin-Zgorzelec), zatem ta trasa, przez Radom-Skarżysko-Kielce, jest i tak o NIEBO bardziej prosta i bardziej naturalna niż proponowana trasa przez… Warszawę. Tym oto sposobem, by z leżącego na (mówiąc umownie) środkowym wschodzie Lublina dostać się do rejonów południowych (Katowice, Wrocław, Jelenia Góra) trzeba najpierw wyruszyć 160 km na… północ. Czysty absurd. I jak mówię, dziwne że nikt go nie zauważył. Hm, może niedługo pociągi Lublin-Kraków także będą trasowane przez… Warszawę.

    Druga rzecz, tak już na marginesie, nie przejmujcie się moi drodzy tak tymi nowoczesnymi pociągami. Pociągi jak pociągi, z punktu widzenia pasażera różni je w zasadzie tylko design pudła, jeździłem podobnymi w latach 90. m.in. po Italii – i naprawę nie specjalnego. Z pewnym politowaniem patrzę więc na rodaków w wielkim zaaferowaniu robiących zdjęcia tym pudłom na dworcach w Warszawie, Włoszczowie, Iławie, Lublińcu Wrocławiu itd. Prędkości one też bynajmniej jakichś rewelacyjnych nie rozwijają (ot, wystarczy przestudiować sobie rozkłady jazdy np. jeszcze z lat 90.).

  3. ort. pisze:

    Aha, może jeszcze jedno, trasowanie wyżej wymienionych pociągów przez… Warszawę znacznie nabija kilometraż (nie chcę mi się teraz przeliczać, ale może nawet o kilkaset km), co w oczywisty sposób podnosi cenę biletu. I może zresztą o to tu tak naprawdę chodzi?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>