Polska AD 2060: ku demograficznej katastrofie?

Czy w ciągu najbliższych dekad Polskę czeka tak wyczekiwany skok rozwojowy i poprawa warunków życia ludności, czy może przyspieszony proces depopulacji oraz starzenia się społeczeństwa, załamanie wydatków publicznych i bieda? Prognozy ekspertów są nieubłagane: wielka emigracja zarobkowa Polek i Polaków w pierwszej dekadzie po akcesji do Unii Europejskiej to dopiero początek negatywnych zmian demograficznych w naszym kraju.

Według raportu sporządzonego przez Komisję Europejską w ciągu najbliższych 45 lat ogólna liczba ludności w Polsce spadnie do ok. 33 mln – donosi portal gazeta.pl. Jednocześnie zmieniać się będzie struktura wiekowa społeczeństwa – prognozowany odsetek ludności w wieku produkcyjnym ma w 2060 r. wynieść zaledwie 54,1 proc. (jeszcze w 2013 r. przekraczał on 70 proc. ludności). Zwiększy się za to do 33 proc. – aż o 18,5 pkt proc. – udział w populacji osób po 65. roku życia.

Jakie konsekwencje będą się wiązać z tak radykalnymi przemianami demograficznymi? Przede wszystkim wzrosnąć będą musiały wydatki publiczne na służbę zdrowia, emerytury oraz opiekę nad seniorami – według szacunków KE mogą onę sięgnąć nawet 22,2 proc. PKB.

Autorzy raportu prognozują, iż podobne procesy dotkną kilkunastu innych krajów wspólnoty. Całkowita populacja Unii Europejskiej ma jednak lekko wzrosnąć za sprawą nowej fali imigracji.

Jedna odpowiedź na „Polska AD 2060: ku demograficznej katastrofie?

  1. adamovski pisze:

    Witam. Jest to bardzo wazny temat – kazdego z nas to dotknie. Od braku emerytur, i zalamnie (totalne) sluzby zdrowia, po spadek cen nieruchomosci do poziomu Burkina-Faso. Szkoda ze ludzie wola ogladac TVN niz spojrzec w przyszlosc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>