Mniej nauczycieli, liczniejsze klasy

Aż pięć tysięcy nauczycieli zostanie zwolnionych do końca roku. Tym, którzy pozostaną na stanowiskach grozi okrojenie etatów. Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada protesty.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, od stycznia do kwietnia zwolniono już 734 osoby, a do końca roku stracić pracę ma aż 4,2 tys. nauczycieli. Masowe zwolnienia pedagogów przeprowadzane są pod pretekstem niżu demograficznego. Samorządy chcą zaoszczędzić na ich wynagrodzeniach.

Zwolnienia nie byłyby konieczne, gdyby zaczęto tworzyć mniej liczne klasy. Według badań wpływa to pozytywnie na osiągnięcia uczniów. Obecnie zdarza się, że lekcje prowadzone są nawet w 36-osobowych klasach. Ich zmniejszenie jest jednym z postulatów ZNP. Związkowcy domagają się również dziesięcioprocentowych podwyżek wynagrodzeń.

3 odpowiedzi na „Mniej nauczycieli, liczniejsze klasy

  1. warszawianka pisze:

    Urodziłam się w 1950 r czyli w okresie wyżu demograficznego, w Warszawie. W podstawówce było 6 klas w roczniku po 42 dzieci – okres powojenny,Warszawa zniszczona, brak szkół. Od 5 klasy było lepiej, w okolicy wybudowano „tysiąclatkę”. Gdy zdawałam maturę w 1968 r w dobrym liceum, w klasie było nas 22 a lekcje fizyki, chemii i języków były dzielone czyli brało w nich udział 11 uczniów. To działo się w PRL-u. Z mojej maturalnej klasy 18 uczniów dostało się na studia w pierwszym lub drugim roku.Moje dzieci urodzone w 79 i 82 r (też wyż demograficzny) uczyły się w podstawówce w klasach ok. 35-osobowych ale w liceum chodziły do klas 25 -osobowych przez 2 lata (w szkole z programem autorskim) a przez następne 2 lata wielkość grupy (nie klasy) uzależniona była od poziomu kształcenia z danego przedmiotu wybranego przez ucznia (15, 20 lub 25 osobowa). Dziś budynek mojej szkoły podstawowej i liceum zajęli urzędnicy dzielnicy Wola a po programie autorskim liceum moich dzieci nic nie zostało (reforma z gimnazjami). Miejsc w przedszkolach ciągle brakuje mimo, że mamy jeden z najmniejszych przyrostów naturalnych w Europie a w grupach przedszkolnych jest po 25 dzieci ( w latach 80-tych nauczycielki protestowały przeciw tak licznym grupom -zbyt duże obciążenie systemu nerwowego dzieci, trudne zapewnienie bezpieczeństwa). Miejsc w szkołach i przedszkolach ubyło, przybyło urzędników.

  2. filolozka pisze:

    i bardzo dobrze!
    połowa z nich się nie nadaje

    • PedaGorzka pisze:

      Bardzo dobrze to by było, gdyby zwolniona została właśnie ta „nie nadająca się” połowa. Niestety, z reguły kryterium rozwiązywania umów z nauczycielami jest stopień awansu zawodowego (nauczyciela z mniejszym stażem łatwiej zwolnić – niestety, ponieważ krótszy staż pracy oznacza mniejsze ryzyko wypalenia zawodowego) oraz stopień pokrewieństwa z dyrekcją placówki/władzami lokalnymi/księdzem proboszczem itp. :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>