Za darmo i na darmo

Staże i szkolenia w niewielkim stopniu pomagają bezrobotnym w znalezieniu pracy, jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK zbadali skuteczność aktywizacji bezrobotnych w ośmiu województwach. Z kontroli wynika, że jedne z najczęstszych form aktywizacji bezrobotnych stosowanych przez urzędy pracy, czyli staże i prace interwencyjne, nie tylko nie pomagają w znalezieniu pracy, ale wręcz umożliwiają pracodawcom traktowanie bezrobotnych jako taniej lub darmowej siły roboczej.

Jak donosi portal solidarnosc.org.pl, raport NIK wskazuje, że resort pracy nie dysponuje rzetelną wiedzą dotyczącą efektów aktywizacji. Kontrolerzy wyliczyli, że stosowany przez ministerstwo wskaźnik efektywności szkoleń i staży zawyża ich skuteczność o niemal 1/3. Dzieje się tak dlatego, że stosowany w resorcie pracy system informatyczny zliczał wszystkie osoby wyrejestrowane z rejestru bezrobotnych, także te, które niekoniecznie znalazły stałą pracę, a tylko zostały zakwalifikowane do udziału w jednym z projektów aktywizujących.

Kontrola potwierdziła też praktykę nadużywania staży jako źródła darmowego wsparcia kadrowego. Pracodawcy, którzy nie ponoszą kosztów staży, chętnie angażowali się w taką formę aktywizacji. Niektórzy przyjmowali nawet po kilkudziesięciu stażystów, nie zatrudniając po zakończeniu okresu stażowego ani jednego z nich. „Zgodnie z przepisami pracodawca nie ma obowiązku zatrudnienia stażysty, również urzędy pracy nie mogą go do tego zmusić. W naszej ocenie, urzędy mogą jednak przy zawieraniu umów preferować pracodawców, którzy wywiązują się z obietnicy zatrudnienia stażystów” – podkreśla Andrzej Trojanowski, rzecznik rzeszowskiej NIK, która koordynowała badania. Okazuje się również, że urzędy pracy nie monitorowały losów osób aktywizowanych w dłuższej perspektywie czasowej, a więc nie znają rzeczywistych efektów swoich działań.

Jedna odpowiedź na „Za darmo i na darmo

  1. zzzaaazzzuuu pisze:

    To państwo jest chore, patologiczne. W zatrudnianiu na staże i umowy interwencyjne przodują jst, a rotacja jest olbrzymia, bo pracy jest dużo, a ludzie wbrew pozorom potrzebni. Za prace interwencyjne urząd dostaje dotację z funduszu pracy. Tak więc dziewczyna dostaje umowę o prace interwencyjną, gdy się skończy, miesiąc na umowie zleceniu, później na miesiąc na bezrobocie i dalej może znów być zatrudniona na interwencję, albo staż. I tak w kółko przez kilka lat. Jakaś rodzina? Dziecko? Można pomarzyć, zwłaszcza jeśli mąż pracuje na podobnych zasadach. Przez ten miesiąc, gdy jest bezrobotna, może zbierać sobie np. jagody. Tak poradziła moja szefowa babce, która przyszła spytać o pracę. Słyszałam to na własne uszy. Pogarda dla ludzi, dla ich ciężkiej sytuacji jest straszna… a to wszystko w świadomości, że do tych gównianych umów czeka kolejka chętnych, którzy wezmą jakąkolwiek propozycje z pocałowaniem reki, byle tylko we względnym spokoju przeżyć kolejne pół roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>