Fałszywe raje

Specjalnych Stref Ekonomicznych jest w Polsce czternaście. Zatrudniają 296 tys. pracowników i przyciągnęły inwestycje warte blisko 102 mld zł. Trwa debata nad przedłużeniem ich funkcjonowania do 2026 roku. Eksperci nazywają je szkodliwymi rajami podatkowymi, które szkodzą gospodarce, zamiast ją napędzać.

Jak pisze portalsamorzadowy.pl, specjalne obszary, w których przedsiębiorcy mogą prowadzić swój biznes na preferencyjnych zasadach i korzystać ze zwolnień z podatku dochodowego wygenerowanego z działalności w strefie zajmują w sumie powierzchnię 18 134 hektarów. Pierwsze powstawały w latach 90. i miały na celu przyciągnąć do Polski inwestorów, zwiększyć liczbę miejsc pracy i zreindustrializować nierentowne obszary, które nie przetrwały zmian ustrojowych. Pierwsza była strefa mielecka, którą założono w 1995 roku. W sumie do końca lat 90. działalność rozpoczęło 15 stref, a obecnie działa ich 14.

Według danych Ministerstwa Finansów dochody firm i spółek zarządzających strefami zwolnione od podatku na przestrzeni 15 lat funkcjonowania stref przekroczyły 14,6 mld złotych. Łączna pomoc publiczna udzielona przedsiębiorcom działającym w strefach wyniosła kolejne 14,4 mld złotych.

Działanie stref w obecnym kształcie i w nowej rzeczywistości gospodarczej uległo wypaleniu. Dziś są one formą nieuczciwej konkurencji, bo pozycja działających w nich firm jest lepsza niż tych, które funkcjonują poza strefami. To wewnętrzne raje podatkowe demolujące nasz rynek. Teoretycznie strefy tworzą wiele nowych miejsc pracy, jest to jednak praca na krótki okres, bardzo często na umowy śmieciowe zawierane poprzez agencje pracy tymczasowej. Polska traktowana jest przez firmy działające w strefach jako rezerwuar taniej siły roboczej.

Mechanizm działania stref skrytykowała prof. Elżbieta Mączyńska: „Jeżeli w specjalnej strefie ekonomicznej udziela się producentowi zagranicznemu ulgi, pod wpływem czego niknie produkcja krajowa, to nie wiem, czy prowadzimy w ogóle rachunek kompleksowy i długookresowy. W konsekwencji padają małe biznesy, ludzie idą po zasiłek, stają się bezrobotnymi, wymagają pomocy i w końcu wszyscy podatnicy za to płacą. Czyli nie ma pełnego rachunku, uwzględniającego koszty i efekty zewnętrzne. Po 26 latach transformacji Polskę stać na mniejszą czołobitność i większe wymagania w stosunku do inwestorów zagranicznych”.

O działaniu stref rozmawialiśmy z Małgorzatą Maciejewską: http://nowyobywatel.pl/2015/03/22/strefa-stalego-wyzysku/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>