Przewodnik po Bliskim Wschodzie

Europejczycy (i szerzej – ludzie tzw. Zachodu) mają zwyczaj postrzegania wszelkich zjawisk, gdziekolwiek by one nie zachodziły, z eurocentrycznej perspektywy. W każdym więc konflikcie politycznym doszukują się „prawicy” i „lewicy”, przy czym oczywiście te pojęcia mają odpowiadać współczesnym zachodnim kryteriom1. Ponieważ jednak świat nie jest powiększoną Europą (czy Ameryką Północną), nieraz prowadzi to do konfuzji2. Podziały ideowopolityczne w innych regionach nieraz przebiegają zgoła odmiennie. Spróbujmy więc te sprawy uporządkować, z zastrzeżeniem, że próba uczynienia tego w krótkim artykule musi wiązać się z nieuniknionymi uproszczeniami. W końcu nie jest to tekst ściśle naukowy.

Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie jest pochodną nałożenia się na siebie co najmniej dwóch konfliktów. Pierwszy to konflikt geopolityczny między blokiem szyickim (Iran, zdominowany przez szyitów Irak, alawicki rząd Syrii, Hezbollah w Libanie) a światem sunnickim, w którym przywódczą rolę próbuje odgrywać Arabia Saudyjska; dodajmy, że pierwszy wspierany jest przez Rosję, podczas gdy Arabia Saudyjska pozostaje najbliższym (poza Izraelem) sojusznikiem USA w tym regionie. Drugi konflikt ma charakter ideologiczny – to zmagania między obozem sekularystycznym (laickim) a islamistycznym. Uwzględniać jednak trzeba oba czynniki, bo inaczej nie zrozumiemy np. sojuszu fundamentalistycznego Hezbollahu z laickim rządem Asada czy wsparcia irackich baasistów Ibrahima al-Duri’ego dla Państwa Islamskiego.

Zacznijmy od scharakteryzowania obozu SEKULARYSTYCZNEGO. Jest łatwiejszy do zrozumienia dla Europejczyka, gdyż na ogół reprezentuje ideologie importowane z Zachodu. Nieraz jednak zachodnie idee zostały znacząco zmodyfikowane. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na inne znaczenie pojęcia świeckości: o ile w Europie laicyzm oznacza już walkę o dechrystianizację całej sfery publicznej (nieszczęsne choinki we francuskich szkołach!), to na Bliskim Wschodzie żadna siła polityczna nie walczy z religią jako taką. Wielu przedstawicieli obozu sekularystycznego jest głęboko wierzących i praktykujących, większość proklamuje szacunek dla religii i jej dziedzictwa kulturowego. Sprzeciwiają się jedynie monopolistycznym tendencjom islamu pretendującego do roli jedynego źródła legitymizacji władzy, a jeszcze częściej występują po prostu przeciw szczególnej, rygorystycznej interpretacji islamu. Co więcej, postulatem części ugrupowań świeckich wcale nie jest rozdział religii od państwa a jedynie kontrola państwa nad religią (tak jak uczynił to Naser w Egipcie, podporządkowując sobie słynny uniwersytet Al-Azhar, zwany „muzułmańskim Watykanem”). Gen. Sisi prezentuje się wręcz jako obrońca islamu „wypaczanego” przez Braci Muzułmanów.

Największym odłamem obozu laickiego są nacjonaliści3. Wymyślone w Europie pojęcie narodu pojawiło się na Bliskim Wschodzie stosunkowo późno, w zasadzie dopiero na przełomie XIX i XX w. To sprawiło, że w tym regionie mamy do czynienia z pewną dowolnością wyboru tożsamości i co za tym idzie – nacjonalizmu. Z jednej strony mamy do czynienia z nacjonalizmem panarabskim, dążącym do zjednoczenia wszystkich ludów języka arabskiego (bez względu na wyznanie) w jednym świeckim państwie. Laicyzm i antyimperializm (a co za tym idzie sojusz z ZSRR) nadawał panarabskiemu nacjonalizmowi na ogół lewicujące oblicze: jego zwolennicy postulowali szerokie reformy społeczne (nacjonalizacja przemysłu, gospodarka planowa, reforma rolna), często nazywali się „socjalistami”. Socjalizm ten odróżniać miał się od materialistycznego marksizmu narodowym i idealistycznym charakterem. Socjalizujący panarabski nacjonalizm występował w dwóch głównych odmianach: naseryzmie (zainicjowanym przez Dżamala Abd el-Nasera, od 1952 r. przywódcę Egiptu) i baasizmie (Hizb al-Baas, czyli Socjalistyczna Partia Odrodzenia Arabskiego, założona w 1947 r. w Syrii). Dziś panarabizm czas świetności ma za sobą. Ostatnią redutą baasizmu jest Syria, gdzie Baas opiera się na mniejszości religijnej alawitów. W Egipcie lewicowy naserysta Hamdin Sabahi z Nurtu Ludowego w wyborach prezydenckich 2014 r. uzyskał 3 proc. głosów4. Lewicowi nacjonaliści (Kongres na rzecz Republiki, Nurt Demokratyczny, Ruch Ludowy) znaleźli się natomiast w parlamencie Tunezji. Odnotować należy też aktywność w Iraku baasistowskiego ruchu oporu (Najwyższe Dowództwo Dżihadu i Wyzwolenia) pod wodzą Duri’ego5, jednak ugrupowanie to opiera się na sufickim6 bractwie Nakszbandija i pozostaje w antyszyickim sojuszu z fundamentalistami7.

Obecnie większą rolę odgrywają lokalne nacjonalizmy państwowe. W Egipcie przed II wojną pewną popularność w kręgach intelektualnych zyskał tzw. faraonizm, głoszący istnienie narodu egipskiego zachowującego swą ciągłość od czasów faraonów. Upadł w 1952 r. wraz z monarchią, ale odrodził się faktycznie już po śmierci Nasera – jego następca Anwar Sadat, zawierając w 1979 r. pokój z Izraelem, wykazał jasno, że stawia egipski interes narodowy ponad arabską solidarność. Kolejni prezydenci Egiptu Hosni Mubarak, a zwłaszcza obecny – Abd al-Fattah al-Sisi, pogłębiają tą politykę. W Libanie tamtejsi chrześcijanie-maronici głosili ideologię fenicjanizmu (uważali się za potomków Fenicjan, nie mających nic wspólnego z Arabami), w Syrii z kolei prawosławni chrześcijanie utworzyli Syryjską Partię Ludową dążącą do stworzenia Wielkiej Syrii (wraz z Libanem i terytorium Palestyny). Lokalne nacjonalizmy kultywowali gen. Abd al-Karim Kasim w Iraku, prezydent Habib Burgiba i partia Destur w Tunezji, Front Wyzwolenia Narodowego Huari Bumediena w Algierii. Specyficzny charakter miał nacjonalizm palestyński, wyrażany przez Fatah, ponieważ ze zrozumiałych względów mocno akcentował zarazem solidarność arabską. Oblicze ideowe tych ruchów było bardzo różne. Libańska Falanga miała charakter skrajnie prawicowy. Również SPL (później Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna) zaczynała jako ugrupowanie faszyzujące, ale w latach 60. przeszła na pozycje lewicowe. Kasim i algierski FLN współpracowali z komunistami i ZSRR. Obecnie jednak większość sił nacjonalistycznych ma oblicze prawicowo-autorytarne, czego dobitnym przykładem jest Sisi8, albo liberalne, jak post-burgibistowska partia Nidaa (Wezwanie) w Tunezji9.

Na Bliskim Wschodzie mamy do czynienia nie tylko z arabskimi nacjonalistami. Niewątpliwie najsilniejszy pozostaje nacjonalizm turecki – kemalizm, występujący w trzech odmianach: faszyzującej (Partia Ruchu Narodowego, MHP), socjaldemokratycznej (Ludowa Partia Republikańska, CHP) i ultralewicowej (Partia Robotnicza, IP). Nie ma natomiast żadnego znaczenia politycznego świecki nacjonalizm innego wielkiego narodu niearabskiego – Persów. Irańska Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza (SUMKA) i Liga Aryjska to drobne grupki emigracyjne, z nienawiścią odnoszące się do wszelkiej lewicy, islamizmu i „niższych rasowo” Arabów10.

Osobno zająć należy się nacjonalizmem najliczniejszego narodu bezpaństwowego – Kurdów. Ucisk tureckich, arabskich i irańskich władz sprawił, że wśród Kurdów uczucia narodowe przeważają nad religijną gorliwością („Kurdystan jest moją religią, Barzani moim prorokiem!”, mówił jeden z kurdyjskich bojowników). Z drugiej jednak strony podziały plemienne i klanowe sprawiają, że Kurdowie nigdy nie stworzyli jednolitego frontu. Najstarszym z kurdyjskich ruchów niepodległościowych jest Kurdyjska Partia Demokratyczna, utworzona (przy wsparciu ZSRR) w 1946 r. w Iranie przez Mustafę Barzaniego. W 1975 r. przeciw Barzaniemu wystąpił Dżelal Talabani, tworząc Patriotyczną Unię Kurdystanu. Do rozłamu doszło pod hasłami lewicowymi, ale miał on podłoże klanowe: KPD grupowała górali z Zagros, mówiących innymi dialektami kurdyjskimi niż mieszkańcy pogórza (region Sulejmaniji) stanowiący zaplecze PUK. Stosunki między dwoma frakcjami irackich Kurdów zawsze pozostawały napięte, w latach 90. przerosły w krwawą wojnę domową, w której PUK wspierane było przez Iran, a KPD przez… Saddama Husajna.

Własne partie posiadają też Kurdowie w innych krajach regionu. W Iranie działała Demokratyczna Partia Kurdystanu Irańskiego o socjaldemokratycznej orientacji oraz maoistowska Komala (właściwie Organizacja Rewolucyjnych Pracowników Irańskiego Kurdystanu); obecnie główną siłą jest Partia Wolnego Życia Kurdystanu (PJAK). Ugrupowanie to, mimo ultralewicowej ideologii i związków z turecką PKK, posądzane jest o współpracę z wywiadem amerykańskim w walce przeciw wspólnemu wrogowi – rządowi Iranu. W Turcji zakazane jest tworzenie partii na platformie etnicznej, jednak przyjmuje się, że interesy mniejszości kurdyjskiej reprezentuje Demokratyczna Partia Regionów (DBP), pozostająca w unii z lewicową Demokratyczną Partią Ludową (HDP). W podziemiu walkę zbrojną prowadzi od 1984 r. Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) Abdullaha Őcalana. PKK początkowo wyznawała marksizm-leninizm, ale po aresztowaniu Őcalana w 1999 r. zmienić miała swój program w kierunku wolnościowego socjalizmu i „demokratycznego konfederalizmu”. W Syrii główną partią kurdyjską jest Partia Unii Demokratycznej (PYD), pozostająca w sojuszu z PKK. Syryjski rząd baasistowski przez długie lata wspierał partyzantkę kurdyjską w Turcji, co zaowocowało w czasie wojny domowej życzliwą neutralnością PYD wobec Asada11.

Pamiętajmy wszakże, że Kurdowie nie stanowią wspólnoty jednolitej w swych narodowo-lewicowych poglądach. Wielu zwolenników mają też w tym regionie islamiści – Islamski Ruch Kurdystanu i jego odpryski (Ansar al-Islam, Ansar al-Sunna) w Iraku, Ruch Uciskanych w Turcji. Urodziny Mahometa zorganizowane przez Uciskanych w Diyarbakir w 2010 r. przyciągnęły co najmniej 120 tysięcy (według organizatorów 300 tysięcy) ludzi. Bojówki Hizbullahi Kurd, toczące walkę zarówno z władzami tureckimi, jak i z PKK, liczyć miały nawet 20 tysięcy członków.

Znajdujemy wreszcie na Bliskim Wschodzie mikronacjonalizmy niewielkich grup etnicznych. W północnym Iraku w reakcji na nacjonalizm kurdyjski uaktywniły się partie mniejszości asyryjskiej (Asyryjski Ruch Demokratyczny) i turkmeńskiej (Iracki Front Turkmeński). W Libanie istnieją trzy partie ormiańskie: Dasznak, Hendżak i Ramgavar. Władze Izraela wspierają „aramejską” tożsamość tamtejszych chrześcijan, starając się ich wyodrębnić z ludności arabskiej. Praktycznie martwy jest natomiast obecnie nacjonalizm egipskich Koptów – swe poparcie przenoszą oni na ugrupowania liberalne, takie jak Partia Wolnych Egipcjan12.

Drugą istotną siłę obozu laickiego stanowią liberałowie. To reprezentacja wykształconej klasy średniej, silnej swą pozycją społeczną i poparciem (politycznym i kulturowym, formalnym i nieformalnym) Zachodu. Liberałowie chcą modernizacji swych krajów na wzór zachodni, laicyzacji, swobód politycznych, ale też gospodarki wolnorynkowej (w odróżnieniu od kapitalizmu etatystycznego czy oligarchicznego podtrzymywanego przez nacjonalistów). To liberałowie zainicjowali egipską rewolucję na placu Tahrir (nie tylko symboliczne znaczenie ma fakt, że Wael Ghonim, jeden z przywódców ruchu, był dyrektorem ds. marketingu Google na Bliski Wschód)13. Ich człowiek – Mohammed el-Baradei – wydawał się pewnym kandydatem na stanowisko prezydenta. Potem okazało się jednak, że poparcie społeczne dla nich jest zbyt nikłe: najpierw władzę przejęli islamiści, potem armia i autorytarni nacjonaliści. Większość liberałów zaakceptowała dyktaturę wojskową jako mniejsze zło w obawie przed islamskim „ciemnogrodem” – kandydaturę Sisiego poparły m.in. Partia Wolnych Egipcjan, Nowa Delegacja (Wafd), Partia Kongresowa, oraz głośny w swoim czasie ruch ulicznych aktywistów Tamarod (Rebelia)14. Jeszcze bardziej dramatyczne były losy formacji liberalnej w Syrii (Damasceńska Wiosna, Blok Niezależnych Liberałów) – tu też liberałowie najpierw z entuzjazmem przyłączyli się do antybaasistowskiej rewolucji, a potem zostali zepchnięci na jej margines. Gdy rozpoczęła się wojna domowa, okazało się, że znajomi z Facebooka nie stanowią dobrego materiału na bojowników. Stosunkowo największą siłę reprezentują liberałowie w Tunezji, gdzie oprócz ciążących ku liberalizmowi burgibistów z Nidaa mamy też typowo liberalne partie Wolny Związek Patriotyczny (16 mandatów) i Tunezyjskie Aspiracje (8).

Najsłabszym ogniwem obozu laickiego pozostaje lewica, stanowiąca z reguły dodatek do formacji nacjonalistycznej lub liberalnej. Tworzona jest w większości przez dwie zupełnie różne grupy ludzi: epigonów marksizmu-leninizmu, na ogół starszego pokolenia, oraz młodzież z klasy wyższej i średniej, zafascynowaną płynącymi z internetu zachodnimi modami kontrkulturowymi. W Egipcie sojusz partii lewicowych Rewolucja Trwa (m.in. Socjalistyczna Partia Sojuszu Ludowego i Socjalistyczna Partia Egiptu) uzyskał w 2011 r. niespełna 3 proc., po czym poszedł w rozsypkę. Na jego miejsce powstała Koalicja Sił Socjalistycznych obejmująca też komunistów, trockistów (Rewolucyjni Socjaliści) i opartą na związkowcach Demokratyczną Partię Robotniczą; wszystkie pięć partii Koalicji liczą łącznie ok. 5000 członków. Nadzieje na „drugą (czy nawet trzecią) rewolucję”, przeprowadzoną przez strajkujących robotników, nie spełniły się. W Syrii lewicę podzielił stosunek rządu. Partia komunistyczna pozostała w sojuszu z Baas i naserystami (tzw. Narodowy Front Postępowy). Postkomunistyczna Partia Woli Ludu utworzyła wraz SPSN Ludowy Front na rzecz Zmian, stanowiący tzw. lojalną opozycję. Zdecydowanie przeciw rządowi wystąpił Narodowy Komitet Koordynacyjny na rzecz Demokratycznych Zmian skupiający grupy lewicowe (Arabska Rewolucyjna Partia Robotnicza, Komunistyczna Partia Pracy, Syryjska Ludowa Partia Demokratyczna), lewicowo-nacjonalistyczne (Demokratyczna Arabska Unia Socjalistyczna, Demokratyczna Baas, Arabski Ruch Socjalistyczny) oraz Partię Unii Syriackiej, reprezentującą ludność asyryjską15. W Autonomii Palestyńskiej najsilniejszym ugrupowaniem lewicowym jest post-maoistowski Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (nieco ponad 4 proc. w wyborach 2006 r.), któremu ustępują bardziej umiarkowany blok Alternatywa (m.in. Demokratyczny Front Wyzwolenia Palestyny i postkomunistyczna Palestyńska Partia Ludowa – niecałe 3 proc.) oraz lewicowo-nacjonalistyczny Palestyński Front Walki Ludowej (niecały 1 proc.). W Libanie jedyny mandat dla lewicy uzyskał Ruch Lewicy Demokratycznej; to socjaldemokratyczne ugrupowanie pozostaje jednak w antysyryjskiej koalicji z takimi partiami jak Narodowa Partia Liberalna czy… libańska Falanga. Także w Iraku lewica (komuniści) uzyskała jeden mandat – z listy chrześcijańskich Asyryjczyków. Silną pozycję ma natomiast radykalna lewica w Tunezji, gdzie Front Ludowy – koalicja grup marksistowsko-leninowskich (głównie hodżaistów) i lewicowo-nacjonalistycznych – stanowi z 15 mandatami czwartą siłę w parlamencie. W Turcji reprezentację parlamentarną ma bodaj jedyna w tym regionie partia lewicowa typu zachodniego (tj. łączącą postulaty socjalne z obyczajowymi) – HDP.

Na marginesie lewicy funkcjonują nieliczne grupki sympatyków anarchizmu. Względnie trwały charakter ma ruch anarchistyczny tylko w Turcji (kiedyś Inicjatywa Anarchistyczno-Komunistyczna, obecnie grupa Czerwono-Czarny Istambuł). Ich rola jest niewielka, poglądy nieraz odbiegają od eurocentrycznych schematów. Na anarchosyndykalistycznym portalu Aitrus.info ukazał się artykuł „Black Bloc Myth”, którego autor ubolewał, że „poglądy młodych egipskich opozycjonistów są wysoce wątpliwe z anarchistycznego punktu widzenia”, gdyż „aktywiści [egipskiego] Czarnego Bloku nie ukrywają swych nacjonalistycznych przekonań”. Konstatował ze smutkiem, że „lewicowcy i młodzi liberałowie po prostu przejmują image anarchizmu […] ale nie jego treść”.

Zanim przejdę do omówienia drugiego antagonistycznego obozu – ISLAMISTYCZNEGO (nie: islamskiego!) poświęcić trzeba trochę uwagi na scharakteryzowanie samego islamu. Jest to bowiem wprawdzie religia tzw. abrahamiczna, a więc pokrewna chrześcijaństwu16, ale jednak wyraźnie odmienna17. Zacznijmy od tego, że islam jest religią opartą na ortopraksji (słusznym postępowaniu) a nie – jak chrześcijaństwo – na ortodoksji (słusznej wierze); muzułmanie skupiają się nie na przekonaniach człowieka, ale na jego uczynkach. W rezultacie kościec myśli islamu stanowi nie teologia, ale prawo (szariat). Drugą różnicą jest brak rozdziału między sferą sacrum i sferą profanum. W chrześcijaństwie już u jego zarania Jezus powiedział: „Oddajcie co cesarskie cesarzowi, a co boskie – Bogu”. W islamie władca był namiestnikiem Boga, dlatego religia obejmuje tu jednolicie całe życie społeczne – szariat odnosi się nawet do przepisów ruchu drogowego! Zarazem jednak ten system prawny jest bardzo zdecentralizowany (przypomina anglosaskie common law) – nie ma jednego centralnego organu tworzącego prawo i dającego jego wykładnię, mamy do czynienie z niezliczonymi autorytetami prawnymi funkcjonującymi w obrębie czterech różnych szkół prawa muzułmańskiego (mazahib): hanafickiej, malikickiej, szafiickiej i hanbalickiej. Względną zgodność orzecznictwa zapewnia jednak zasada taklid (naśladownictwa), nakazująca powoływanie się na dorobek poprzedników, jednak islamscy prawnicy mogą wydawać skrajnie odmienne fatwy (orzeczenia). Wynika to z faktu, że w islamie nie istnieje jednolita organizacja religijna na wzór kościołów chrześcijańskich, a w jej ramach centralny autorytet religijny. Każda wspólnota skupiona wokół meczetu zachowuje autonomię. W zasadzie nie występuje tu również wyodrębniona warstwa duchowieństwa. Prowadzić modlitwy może osoba świecka znająca Koran (imam), która wyznaczana jest przez władze lub wybierana przez wiernych. Wyjątek stanowi szyizm, gdzie wytworzyła się warstwa zawodowych duchownych (nauczycieli i interpretatorów prawa) ze swoją specyficzną hierarchią. Ale nawet ta hierarchia opiera się na wiedzy, autorytecie i konsensusie, przypomina raczej hierarchię naukową niż polityczną. I ostatnia różnica: dla pobożnego muzułmanina zasadnicze znaczenie ma nie państwo, nie naród, ale ponadnarodowa i międzyrasowa społeczność muzułmańska – umma. Bardziej umiarkowane nurty islamizmu (jak Bracia Muzułmanie) próbują wprawdzie pogodzić prymat ummy z lojalnością wobec ojczyzny (watan) ale islamscy radykałowie pokroju Sajjida Kutba byli zawsze konsekwentnymi kosmopolitami.

Oczywiście nie każdy wyznawca islamu jest islamistą. Islamista chce ustroju opartego na szariacie lub przynajmniej legitymizowanego przez religię. Tak jak wiele jest odmian islamu, tak wiele jest również odmian islamizmu.

Najstarszym nurtem w islamizmie – kiedyś dominującym, dziś w defensywie – jest tradycjonalizm. Islamscy tradycjonaliści są klasycznymi konserwatystami religijnymi i społecznymi, uzasadniającymi status quo przy pomocy religii. Co więcej, akceptują zachowaną formę religii także wtedy, gdy w ciągu wieków obrosła tradycjami odbiegającymi od pierwotnego kształtu. Tradycjonaliści rzadko tworzyli własne ruchy polityczne, z reguły ograniczali się do udzielania poparcia panującym. Elastyczność tradycjonalistów jest wręcz przysłowiowa. Do egipskiej telewizji zaproszono kiedyś jednego z ulemów (muzułmańskich uczonych), by przedstawił islamskie stanowisko na temat aborcji; ten zapytał tylko, czy ma się wypowiedzieć za czy przeciw. Bastionem tradycjonalizmu pozostaje religijny establishment (jak uniwersytet Al-Azhar) i podążające za nim masy pobożnych, ale zdepolityzowanych muzułmanów. Do tradycjonalistów zaliczyć możemy zwolenników panujących dynastii18 (w odróżnieniu od cesarskiego Iranu żadna nie zdecydowała się na zerwanie z religią) i przynajmniej niektóre ugrupowania tworzone przez zakony sufickie, takie jak Głos Wolności i Partia Zwycięstwa w Egipcie czy partia Umma, utworzona w Sudanie z inicjatywy zakonu Ansar (spadkobiercy XIX-wiecznych mahdystów)19.

Pod koniec XIX w. rozpoczęło się odrodzenie religijne w świecie islamu, zapoczątkowane przez Sajjida al-Afganiego. Zjawisko to od początku miało dwoistą naturę: z jednej strony chciało dostosować islam do wymogów współczesności, z drugiej – zamierzało tego dokonać poprzez oczyszczenie religii z wypaczających ją naleciałości, poprzez powrót do źródeł. Reformę religii miało umożliwić przywrócenie zarzuconej przed wiekami zasady reinterpretacji prawa (idżtihad), która pozwalała odwoływać się bezpośrednio do źródeł islamu z pominięciem dziedzictwa wypracowanego przez tradycyjne szkoły prawne. Ta reinterpretacja mogła pójść w różnych kierunkach, dlatego – paradoksalnie – zarówno islamski modernizm, jak i fundamentalizm mają wspólne korzenie.

Islamscy moderniści starają się łączyć religię z nowoczesnością, akceptując nie tylko zdobycze nauki i technologii, ale również demokrację, pluralizm i prawa człowieka (przypominają tym samym europejską chadecję). Ta synteza może być dokonywana w różnych proporcjach: czasem ogranicza się do żądania uznania prawa muzułmańskiej większości do islamskiego ustroju, czasem prowadzi tylko do szukania religijnego uzasadnienia dla liberalnej demokracji. Mamy tu szeroki wachlarz propozycji, których wspólnym mianownikiem jest poszukiwanie systemu politycznego, który nie byłby sprzeczny z zasadami islamu.

Najstarszym i najszerzej rozgałęzionym ruchem modernistycznym są utworzeni w 1928 r. Bracia Muzułmanie (Ichwan al-Muslimin). Choć zrodzili się w Egipcie, obecnie mają zasięg ogólnoświatowy. Początkowo ruch miał charakter ekstremistyczny: jego wyznanie wiary brzmiało: „Bóg jest naszym celem, Przewodnik20 jest naszym wodzem, Koran naszą konstytucją, dżihad jest naszą drogą, śmierć na drodze do Boga naszym największym pragnieniem!”; zbrojna gałąź Braci prowadziła terrorystyczne akcje przeciw brytyjskim okupantom i monarchii. Jednym z teoretyków Braci był Kutb, którego dzieła po dziś dzień stanowią inspirację islamskich terrorystów. Stopniowo jednak ruch ewoluował w kierunku umiarkowanym. W rezultacie Bractwo stało się niejako wylęgarnią różnych radykalnych ugrupowań islamistycznych, które zeń pączkowały: w latach 50. oderwała się jordańska Hizb ut-Tahrir (Partia Wyzwolenia), w latach 70. Tanzim al-Dżihad (Organizacja Dżihadu) w Egipcie i Talija Mukatila (Walcząca Awangarda) w Syrii, w latach 80. egipska Dżama al-Islamija (Grupa Islamska). Po odejściu dżihadystów w Ichwan konkurują dwie linie: zwolennicy oddolnej islamizacji społeczeństwa przez działalność misyjną i charytatywną (dawa) oraz zwolennicy akcji politycznej, tj. zdobywania wpływu na państwo przez udział w wyborach21. Czołowym ideologiem (czy raczej autorytetem religijnym) związanym z Bractwem jest Jusuf Karadawi. Współczesny program polityczny BM zasadza się na próbie wypracowania oryginalnego modelu islamskiej demokracji – „republikańskiego, parlamentarnego, konstytucyjnego i demokratycznego porządku politycznego w ramach zasad islamu”. Według Braci ludzie mają prawo powoływać, kontrolować i odwoływać rządzących, ale suwerenność przynależy do Boga i zesłanego przezeń szariatu. W praktyce oznacza to, że wolność opinii ograniczona będzie „moralnymi fundamentami społeczeństwa”, a kobietom i mniejszościom gwarantuje się pewne prawa, ale nie całkowitą równość. Pod względem społeczno-gospodarczym program Ichwan ma charakter liberalny (domaga się deetatyzacji i deregulacji gospodarki), ale zarazem kładzie nacisk na konieczność zapewnienia biednym opieki społecznej. Poparcie dla tego programu Bractwo znajdowało z jednej strony w klasie średniej (inteligencja techniczna i lekarska, drobni przedsiębiorcy), z drugiej – wśród biedoty.

Ichwan uzyskało szerokie poparcie. W Egipcie w wyborach 2011/2012 utworzona przez Braci Partia Wolności i Sprawiedliwości uzyskała pierwsze miejsce z 38 proc. głosów, a kandydat tej partii na prezydenta Mohamed Morsi – 25 proc. w I turze i 52 proc. w II. W Palestynie z inicjatywy Bractwa powstał Islamski Ruch Oporu (Hamas), który w 2006 r. wygrał wybory do władz Autonomii Palestyńskiej zdobywając 76 miejsc w 132-osobowej legislatywie22. W latach 90. Narodowy Front Islamski Hassana al-Turabiego rządził w Sudanie. Polityczne skrzydła Ichwan są największymi partiami parlamentarnymi w Jordanii (Front Akcji Islamskiej) i Maroku (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, PJD). Podobnie było w Tunezji w 2011 r.; trzy lata później Ennahda została zepchnięta na drugie miejsce, utrzymując jednak poparcie 28 proc. W Jemenie partia Islah zdobyła 23 proc. głosów. W skali międzynarodowej protektorem Braci był Katar, rywalizujący z Arabią Saudyjską o przywództwo w świecie sunnickim23.

Stosunkowo niewielkie wpływy Ichwan (występujące jako Ruch na rzecz Społeczeństwa Pokoju) ma w Algierii – tu główną siłą islamizmu był Islamski Front Ocalenia (FIS). W I turze wyborów parlamentarnych 1991 r. FIS uzyskał 48 proc., zanim został zepchnięty do podziemia (Islamska Armia Ocalenia, AIS) przez dyktaturę wojskową. Nie ma też związków z Braćmi wiodący ruch islamistyczny w Turcji. W tym kraju Necmettin Erbakan założył w 1969 r. organizację społeczno-religijną Millî Görüş, która stała się fundamentem szeregu partii islamistycznych: Partii Ładu Narodowego (MNP) 1970-71, Partii Ocalenia Narodowego (MSP) 1972-81, Partii Dobrobytu (Refah) 1983-98, Partii Cnoty (Fazileh) 1998-2001 i wreszcie Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) obecnego premiera Recepa Erdoğana. Kolejne wcielenia ruchu islamistycznego były coraz bardziej umiarkowane (odchodząc od islamizmu ku konserwatyzmowi)24, ale zarazem zyskiwały coraz większe poparcie (w ostatnich wyborach parlamentarnych 2011 r. AKP zyskała 50 proc. głosów). AKP przeciwstawia kemalizmowi i panturkizmowi program neoottomański, tj. odbudowanie pod przywództwem Turcji bloku państw muzułmańskich na Bliskim Wschodzie.

Niektóre ugrupowania islamistyczne jeszcze bardziej zbliżają się do liberalizmu w swych wysiłkach reformowania islamu. Przykładami mogą być np. egipska partia Centrum (Wasat) albo ruch Fethullaha Gülena w Turcji. Wasat deklaruje się jako „partia obywatelska o islamskich korzeniach”, kulturowe dziedzictwo islamu traktuje jedynie jako inspirację, gwarantuje pełnię praw obywatelskich innowierców i kobiet. Gülen krytykuje autorytaryzm Erdoğana i angażuje się w dialog międzyreligijny z chrześcijanami i Żydami.

O ile islamiści głównego nurtu stanowią polityczne centrum, to w islamizmie dostrzeżemy też lewe skrzydło. Zaliczyć można tu „Trzecią Teorię Światową” Muammara Kadafiego, który starał się łączyć heterodoksyjny suficki islam z antyimperialistycznym (arabskim, a potem panafrykańskim) nacjonalizmem, w sferze programowej postulując demokrację bezpośrednią (dżamahiryja) i socjalizm. Konsekwentną lewicę islamską stanowiła Organizacja Mudżahedinów (Bojowników) Ludowych w Iranie, prowadząca walkę partyzancką najpierw przeciw monarchii absolutnej szacha, potem przeciw władzy Chomeiniego. Mudżahedini dokonali syntezy marksizmu (a nawet feminizmu) z rewolucyjnym szyizmem Alego Szariatiego, jednak po klęsce swego protektora Saddama Husajna, zmuszeni szukać oparcia na Zachodzie, przeszli na pozycje liberalne. W Egipcie istnieją lewicujące Islamska Partia Pracy i Młody Egipt; po rewolucji Tahrir grupa działaczy młodzieżówki Bractwa utworzyła partię Egipskiego Nurtu, która znalazła się w lewicowej koalicji Rewolucja Trwa. Nawet w Turcji w niedawnych protestach na placu Taksim uczestniczyli – obok lewicowców, nacjonalistów, liberałów, Kurdów, ekologistów, yuppies i aktywistów LGBT – działacze islamskiej lewicy.

Arabska Wiosna przyniosła kryzys umiarkowanego islamizmu. Nie przegrał on w starciu z demokracją, jak prorokowali niektórzy. W najważniejszym państwie arabskim, Egipcie, islamiści wygrali demokratyczne wybory, ale potem (jak dwadzieścia lat wcześniej w Algierii), zostali obaleni na drodze wojskowego przewrotu. Nowy reżim przy obojętności międzynarodowej opinii publicznej, tak wyczulonej na przypadki łamania praw człowieka, zmasakrował islamistyczną opozycję25. W takich warunkach trudno zachować wiarę w demokratyczne pryncypia. Nic więc dziwnego, że skutkiem Arabskiej Wiosny stał się kolejny renesans dżihadyzmu, którego kres już tyle raz wieszczono26, a któremu ostatecznie grunt spod nóg miały wyrwać demokratyczne reformy.

W odróżnieniu od modernistów, islamscy fundamentaliści nie chcą dostosowywać islamu do współczesności, ale współczesność do wymogów religii. Chcą powrotu do fundamentów islamu, do jego nieskażonej formy z wczesnośredniowiecznego okresu „kalifów sprawiedliwych”. Oznacza to wyłączność stosowania prawa szariackiego i odrzucenie nowoczesnej demokracji, uważanej za „pogaństwo” (dżahilija). Rządom człowieka (zarówno w formie demokratycznej, jak i oligarchicznej czy autokratycznej) przeciwstawione jest „panowanie Boga” (hakimijja, jak nazwał to pakistański islamista Abul Al’a Maududi), choć fundamentaliści różnią się co do sposobów zapewnienia tego panowania. Najogólniej rzecz biorąc islamski ustrój (emirat/kalifat) to jedynowładztwo, ale pod kontrolą islamskiej jurysdykcji (emir/kalif podlega szariatowi, jest tylko jego wykonawcą) i z elementami demokracji bezpośredniej (obowiązek konsultacji społecznych, tzw. szura). Wewnątrz społeczności wiernych panuje internacjonalistyczne braterstwo i ostentacyjny egalitaryzm, wspólnota zobowiązana jest też do opieki nad swoimi członkami27.

Najbardziej rozpowszechnioną odmianą islamskiego fundamentalizmu jest salafizm28. Jego źródeł szukać należy w działalności XVIII-wiecznego reformatora Mohammeda ibn Abd al-Wahaba, który żądał powrotu do wiary przodków poprzez oczyszczenie islamu z innowacji i obcych wpływów. Jednym z istotnych elementów wahabizmu była rewizja stosunku do tzw. ludów Księgi (czyli chrześcijan i judaistów), którym w tradycyjnym islamie przysługiwała opieka (choć nie równouprawnienie) – wahabici uznali ich za politeistów. W XX w. wahabici zjednoczyli swe siły z księciem Abdulazizem Ibn Saudem z Nedżdu, który stworzył królestwo Arabii Saudyjskiej. Od czasu boomu naftowego lat 70. Arabia Saudyjska zaczęła wykorzystywać swe wpływy do propagowania wahabizmu (salafizmu) na całym świecie.

Ruchy salafickie na świecie są zróżnicowane nie mniej od islamizmu umiarkowanego. Salafici dążą w pierwszej kolejności do zapewnienia muzułmanom warunków do życia codziennego zgodnego z rygorystyczną interpretacją szariatu. W drugiej kolejności chcą ustanowienia islamskiego ustroju politycznego – kalifatu. W trzeciej – objęcia kalifatem całej dar-ul-islam, czyli ziemi zamieszkałej przez muzułmanów29. To już rodzi konflikty. O ile Arabia Saudyjska zapewnia możliwość „promowania cnoty i zapobiegania występkom” (tak nazywa się tamtejsza policja religijna), to jej ustrój sprzeczny jest z pryncypiami kalifatu (monarchia nie ma mocnej legitymizacji w islamie). Kontrowersje wśród islamistów budzi też prozachodnia polityka zagraniczna Saudów, która była bezpośrednim powodem wystąpienia Osamy bin Ladena przeciw dynastii. Inną płaszczyzną sporów jest preferowana taktyka. Część salafitów koncentruje się na działalności misyjnej. Inni tworzą swoje partie polityczne (w Egipcie powstało ich… 10, z partią Nur na czele) i startują w wyborach (w Egipcie uzyskali blisko 29 proc.).

Niektórzy wszakże przechodzą do walki zbrojnej, traktując ją jako dżihad. Dżihadyzm jest faktycznie innowacją w stosunku do tradycyjnego islamu: po pierwsze – uznaje dżihad za „szósty filar islamu”30, po drugie – utożsamia dżihad (walkę ze złem) i kital (walkę zbrojną)31. Do pierwszych ugrupowań dżihadystycznych zaliczyć należy aktywne w latach 90. Islamską Grupę Zbrojną (GIA) w Algierii i Grupę Islamską w Egipcie. Potem pałeczkę w tej sztafecie ekstremizmu przejęła Al-Kaida, przenosząc islamski terroryzm na poziom globalny. Od czasu wojny w Iraku mamy do czynienia z „dżihadem 3.0”, czyli ukorzenianiem się dżihadystów w terenie. Owocem tego zjawiska jest m.in. Islamskie Państwo Iraku i Syrii (w skrócie Daisz)32, asz-Szabab w Somalii czy ruch Boko Haram w Nigerii. Dżihadyści nie stanowią monolitu, to nurt wewnętrznie skonfliktowany. W Syrii walczą nie tylko z armią rządową i prorządowymi milicjami, nie tylko z umiarkowaną Wolną Armią Syryjską, ale również między sobą: salafici prosaudyjscy (Front Islamski) z antysaudyjskimi (IPIS). Walki trwają nawet między dwoma syryjskimi odgałęzieniami Al-Kaidy: Dżabhat Al-Nusra i Daisz. Wiąże się to z rozpowszechnioną w tym środowisku praktyką „takfiryzmu”: dżihadyści przyznają sobie prawo okładania przeciwników rodzajem ekskomuniki (takfir); wykluczony staje się wówczas niewiernym, którego można i trzeba bezpardonowo zwalczać33.

Z tego nurtu wywodzi się islamski odpowiednik anarchizmu (choć oczywiście zwolennicy tego nurtu sami za anarchistów się nie uważają) – Takfir wal-Hidżra34, działająca w Egipcie w latach 70. XX w. Jej twórca Szukri Mustafa wierzył, że muzułmanie powinni akceptować tylko wiedzę pochodzącą bezpośrednio od Boga, a za taką uważał jedynie Koran (ortodoksyjni muzułmanie uznają także hadisy35sunnę36). Zakwestionował również zasady naśladownictwa, konsensusu (idżma) i analogii (kijas), stosowane przez islamskich prawników, uznając tylko idżtihad (wnioskowanie indywidualne), co prowadziło go do odrzucenia autorytetu ulemów i całego systemu szariatu. Rzecz jasna Szukri negował również wszelką lojalność wobec państwa – ku oburzeniu opinii publicznej twierdził np., że nie widzi różnicy między policją egipską a izraelską. Zwolennicy Szukriego założyli na pustyni wzorcową społeczność muzułmańską, ale po zabiciu ministra do spraw religii w 1977 r. zostali rozbici przez władze.

Odrębnym zjawiskiem jest fundamentalizm szyicki. Szyici, przez wieki stanowiący prześladowaną mniejszość w świecie islamu, w odróżnieniu od sunnitów kontestowali prawowitość muzułmańskich władców, lojalność przelewając na swych duchowych przewodników. Rozwinęli też szczególny kult martyrologii, który początkowo jednak oznaczał bierną akceptację cierpienia. Reinterpretacji szyickiej filozofii dokonał w latach 70. XX w. Ali Szariati. Po pierwsze, zerwał z tradycyjnym szyickim kwietyzmem przeciwstawiając dekadenckiemu „czarnemu szyizmowi” („religii żałoby”) aktywistyczny „czerwony szyizm” („religię męczeństwa”). Po drugie, ustrojowi społeczeństwa islamskiego nadał oblicze socjalistyczne, pisząc, że „kiedy jest powiedziane w Koranie, że własność należy do Boga, znaczy to, że kapitał należy do całego ludu”. Po trzecie, odrzucając taklid na rzecz idżma Szariati dochodził do wniosku, że islamska idea tawhid (jedności) wyklucza pośredników między Bogiem a człowiekiem, a co za tym idzie – postulował islam bez duchownych. Ideologię tę przejął częściowo ajatollach37 Ruhollah Chomeini, w przeciwieństwie jednak do Szariatiego i idących jego śladem Mudżahedinów Ludowych proklamował przywództwo duchowieństwa (welajet e-fakih) w rewolucji islamskiej. Wygrał Chomeini, rozgramiając zarówno lewicowo-islamskich Mudżahedinów, jak i liberalno-islamską Republikańską Partię Ludu Muzułmańskiego ajatollacha Szariatmadariego. W rezultacie w Iranie ukształtował się specyficzny ustrój łączący elementy demokratyczne (powszechne wybory parlamentu i prezydenta, odpowiedzialność rządu przed parlamentem) i teokratyczne (powoływane z duchownych organy: Najwyższy Przywódca, Zgromadzenie Ekspertów, Rada Strażników)38. Poza granice Iranu model ten próbują przenosić takie ugrupowania jak Hezbollah w Libanie czy Najwyższa Rada Rewolucji Islamskiej i Ruch Sadrystowski (Armia Mahdiego) w Iraku.

Na koniec wspomnijmy o ruchach, które trudne są do zaklasyfikowania w powyższym schemacie – o partiach komunalistycznych. Zjawisko to bardziej rozpowszechnione jest w Azji Południowej i Wschodniej (tzw. muzułmański nacjonalizm)39, ale występuje też w przypadku niektórych mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie. Chodzi tu o świeckie ugrupowania starające się reprezentować interesy swoich wspólnot wyznaniowych – np. szyicki Amal, alawicką Arabską Partię Demokratyczną i druzyjską Partię Postępowo-Socjalistyczną w Libanie czy Ruch Jezydów na rzecz Reform i Postępu w Iraku.

Jak widać, sytuacja na Bliskim Wschodzie wyraźnie odbiega od schematów świata Zachodu. Jeśli ktoś chce poznać pozaeuropejską rzeczywistość musi najpierw uczynić jedno: zbić swe europejskie okulary.

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

Tekst pierwotnie ukazał się w anarchistycznym piśmie „Inny Świat”. Przedruk za zgodą autora i wydawcy.

Przypisy:

1 A więc np. lewica musi walczyć o prawa mniejszości seksualnych a prawica o wolny rynek.

2 Osobną kwestią są granice wyobraźni politycznej przeciętnego Polaka, który Arabów utożsamia z muzułmanami (choć zaledwie co piąty muzułmanin jest Arabem), muzułmanów z islamistami a islamistów z brodatymi terrorystami obwiązanymi dynamitem.

3 Przez słowo „nacjonalizm” rozumiem ideologię podmiotowości i/lub nadrzędności narodu (niekoniecznie etnicznego) a zarazem ruchy narodowe i narodowowyzwoleńcze. Traktuję to pojęcie jako neutralne a nie pejoratywne.

4 Choć faktem jest, że nastąpiło to przy bardzo niskiej frekwencji i w sytuacji rozbicia elektoratu naserystowskiego (Arabska Demokratyczna Partia Naserystowska i Narodowo-Postępowa Partia Unionistyczna poparły Sisiego). Dwa lata wcześniej Sabahi otrzymał w I turze wyborów 21 proc.

5 Jako ciekawostkę można podać, że iracki baasizm ma swój przyczółek w Polsce w postaci bloga antyimperializm.wordpress.com

6 Mistyczna odmiana islamu, na ogół skonfliktowana z fundamentalistami.

7 Ugrupowania świeckie atrakcyjne były zwłaszcza dla mniejszości wyznaniowych, dlatego w sunnickiej Syrii partia Baas zdominowana została przez alawitów, a szyickim Iraku – przez sunnitów. Wywarło to wpływ na nienawiść dzielącą oba rządzące odłamy baasistów Asada i Saddama Husejna.

8 Reżim Sisiego łączy kult jednostki, autorytarne represje wobec opozycji, nacjonalistyczną retorykę, konserwatyzm obyczajowy i neoliberalne reformy gospodarcze.

9 Zwyciężyła w ostatnich wyborach uzyskując 86 mandatów wobec 69 islamistów.

10 Choć podobno ich poglądy znajdują pewien rezonans w niektórych środowiskach młodzieżowych w Iranie, np. wśród kibiców.

11 Oprócz PYD działa też w Syrii konkurencyjna Kurdyjska Rada Narodowa, skupiająca ugrupowania powiązane z rządem Kurdystanu Irackiego.

12 Wspomnijmy jeszcze – choć to już wykracza poza region Bliskiego Wschodu – o nacjonalizmach ludów berberyjskich (np. Kabylów i Tuaregów) w Maghrebie.

13 Inny – Mohammed Adel – był uczestnikiem Center for Non-Violent Action and Strategies utworzonego przez serbską grupę Otpor, znaną z przeprowadzenia pierwszej „kolorowej rewolucji” w Europie Wschodniej. W tym kontekście warto bliżej przyjrzeć się Alliance of Youth Movements, założonemu z inicjatywy doradcy Hilary Clinton – Jareda Cohena.

14 Byli jednak i tacy (jak opisany przez „Financial Times” Ahmed al-Darawy), którzy dołączyli do dżihadu.

15 W 2014 mogliśmy zaobserwować próbę stworzenia „trzeciej siły” w konflikcie przez porozumienie między Ludowym Frontem i Narodowym Komitetem.

16 Czego nie dostrzegają prostaczkowie uważający, że muzułmanie czczą jakiegoś „Allacha”. „Allach” to po arabsku Bóg (tak jak po angielsku „God” a po francusku „Dieu”), dlatego muzułmanie wierzą po prostu w tego samego monoteistycznego Boga, którego czczą chrześcijanie i judaiści. Szacunkiem muzułmanów cieszy się również Jezus, ale nie jako Syn Boży i Zbawiciel, ale prorok poprzedzający Mahometa (co ma swe konsekwencje w stosunku wobec chrześcijan).

17 Czego uparcie nie dostrzegają inni prostaczkowie wypisujący androny np. o „muzułmańskim klerykalizmie”.

18 W tym ugrupowania monarchistyczne w Afganistanie (Narodowy Front Islamski, Front Ocalenia Afganistanu) w czasie inwazji sowieckiej.

19 Z kolei konkurencyjny zakon Chatmija utworzył świecko-nacjonalistyczną Demokratyczną Partię Unionistów.

20 Przywódca Bractwa.

21 Czasem jednak Bracia, na ogół przymuszeni przez okoliczności, sięgają broń – tak jak obecnie w Syrii, gdzie współtworzą Wolną Armię Syryjską.

22 Zwycięstwa Hamasu nie uznała jednak tzw. wspólnota międzynarodowa, popierająca bardziej umiarkowany Fatah, i islamiści utrzymali władzę tylko w Strefie Gazy.

23 Stąd zaskakujące niektórych poparcie Arabii Saudyjskiej i partii salafickich dla przewrotu wojskowego, który obalił rząd Braci Muzułmańskich w Egipcie.

24 „Twardogłowi” z rozwiązanej Fazilet założyli Partię Szczęścia (Saadet) ale pozostaje ona na marginesie polityki.

25 W jednej tylko masakrze opozycjonistów na placu Raaba w Kairze 14 sierpnia 2013 r. zginęło ok. 1000 osób wg Human Rights Watch (opozycja mówi o 2600, władze przyznają się do 638).

26 Gilles Kepel obwieścił klęskę dżihadyzmu w 2000 r. Rok później Al-Kaida atakiem na Nowy Jork rozpoczęła tzw. Global War On Terror.

27 I jeszcze jedno: mimo antyfeminizmu salafitów na uwagę zasługuje obrazek dostrzeżony przez zachodniego reportera w Państwie Islamskim: kobiety w burkach i z kałasznikowami na plecach, strzegące porządku na ulicy.

28 Innym przykładem może być wywodzący się z Indii ruch Deobandi, z którego wyrosła zarówno międzynarodowa organizacja misyjna Tablighi Dżamaat, jak i pakistańska milicja sunnicka Sipah-e-Sahaba, a pośrednio również afgański Taliban.

29 W skrajnym ujęciu dar-ul-islam to nie tylko obecne kraje muzułmańskie, ale również tereny kiedyś należące do świata islamu, np. Hiszpania czy Bałkany.

30 Klasycznych „pięć filarów” to wyznanie wiary, modlitwa, jałmużna, post i pielgrzymka do Mekki.

31 Tradycyjni muzułmanie kładą nacisk na tzw. wielki dżihad, czyli wewnętrzne zmagania ze złem.

32 Od: ad-Daula al-Islamija fil Irak wa asz-Szam.

33 W myśl islamu muzułmanie nie powinni ze sobą wojować a już na pewno nie mogą prowadzić dżihadu przeciw innym muzułmanom. Jednak w XIII w. ulem Ahmad Ibn Tajmijja, by uzasadnić prowadzenie „świętej wojny” przeciw świeżo nawróconym na islam Mongołom, zdemaskował ich jako „fałszywych muzułmanów”. Po kilku wiekach do jego koncepcji odwołał się (zgodnie z wymogiem taklid) Kutb, znajdując w nich argument przeciw świeckim rządom: formalnie muzułmański władca, jeśli nie stosuje ściśle szariatu, jest faktycznie niewiernym (co więcej, jako odstępca zasługuje na śmierć). Obecnie takfiryści hurtowo zaliczają do niewiernych już nie tylko sekty typu alawitów ale w ogóle wszystkich szyitów, a nawet (jak egipska grupa Takfir wal-Hidżra) całe współczesne społeczeństwa muzułmańskie.

34 Co można przetłumaczyć jako „Ekskomunika przez Emigrację” – hidżra to ucieczka Mahometa i jego zwolenników z Mekki do Medyny, która zapoczątkowała tworzenie islamskiego społeczeństwa.

35 Przypowieści o życiu Mahometa.

36 Tradycję prawną islamu.

37 Tytuł, który można porównać do profesora teologii w naszym kręgu kulturowym.

38 Obywatele wybierają Zgromadzenie Ekspertów spośród duchownych, Zgromadzenie wybiera Najwyższego Przywódcę (faktyczną głowę państwa) spośród wyższych duchownych, Przywódca wyznacza połowę członków Rady Strażników (pełniącej funkcje trybunału konstytucyjnego) – druga połowa wybierana jest przez parlament.

39 W Indiach po I wojnie powstała Liga Muzułmańska, uważająca indyjskich muzułmanów za naród odrębny zarówno od hinduistów jak i muzułmanów z innych krajów. Kryterium odrębności był nie język ale wyznanie, jednak religia nie determinowała wyznaniowego (teokratycznego) charakteru państwa (późniejszego Pakistanu). Obecnie podobne ruchy separatystyczne istnieją m.in. w Tajlandii i na Filipinach.

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Jedna odpowiedź na „Przewodnik po Bliskim Wschodzie

  1. bg. pisze:

    Mam zastrzeżenia co do sposobu przedstawienia informacji w przypisie nr2. Chodzi mi o „(choć zaledwie co piąty muzułmanin jest Arabem)” ale za to 90% Arabów jest muzułmanami wg wikipedii. Czyli jednak wyobrażnia przeciętnego Polaka jest ok (i nie rozumie po co tu mieszać wybrażnie polityczną?)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>