Ludzie chcą pociągów

Pasażerowie z Sądecczyzny są przerażeni – od 15 grudnia likwidowane jest aż sześć połączeń kolejowych na trasie Tarnów-Nowy Sącz-Krynica-Zdrój. Marszałek Małopolski uważa je za nierentowne. Dla wielu pasażerów kolej to jedyny środek transportu pozwalający na dojazd do pracy. Zbierają więc podpisy pod petycją na rzecz utrzymania dotychczasowego rozkładu jazdy.

Jak pisze „Gazeta Krakowska”, sądeccy kolejarze na wieść o planach marszałka zawiązali Obywatelski Komitet Obrony Połączeń Kolejowych na Sądecczyźnie. Wysyłali petycję, pikietowali, a w swoje działania zaangażowali parlamentarzystów. „Nic to jednak nie dało. Marszałek jest głuchy na nasze argumenty” – ubolewa Andrzej Cebula, przedstawiciel komitetu. „Likwidując połączenia, zmniejsza konkurencyjność Przewozów Regionalnych. Będziemy tracić kolejnych pasażerów, a z rozkładu znikną następne połączenia” – martwi się kolejarz.

„Na tej trasie nie brakuje pasażerów, więc nie rozumiem dlaczego likwidują nam połączenia” – dziwi się Bogumiła Hycnar, która pociągiem do Nowego Sącza jeździ od 31 lat. „Najgorsze jest to, że po korekcie rozkładu jazdy nie będę miała jak dojechać do pracy. Liczę jednak na to, że mój pociąg wróci” – dodaje. Jazda pociągiem jest wygodniejsza niż autobusem, trwa krócej, nie trzeba stać w korkach.

Jedynym minusem Przewozów Regionalnych, o jakim mówią pasażerowie, jest rozkład jazdy. „Jego zmiany zdarzają się nawet co kilka miesięcy. I, niestety, zawsze na gorsze. Z rozkładu znikają połączenia o dogodnych porach” – ubolewa Krzysztof Łabuda z Łomnicy-Zdroju. „To denerwuje i dezorientuje pasażerów. Niektórych zniechęca”.

W październiku ówczesny marszałek Małopolski Marek Sowa likwidację sześciu połączeń tłumaczył ograniczonymi możliwościami finansowymi Województwa Małopolskiego. Dodał do tego wysokie koszty uruchomienia pociągów, niską frekwencję pasażerów przekładającą się na niewystarczające dochody i, w konsekwencji, wzrastający deficyt . Stwierdził, że kursy pociągów mogłyby zostać utrzymane, gdyby dołożyły się do nich samorządy lokalne. Dzięki takiemu rozwiązaniu powróciły na tory zlikwidowane trzy lata temu połączenie Oświęcim-Kraków. „Obowiązkiem województwa jest finansowanie przewozów regionalnych. Nie można więc wymagać pieniędzy od samorządów” – uważa Andrzej Cebula. „Boimy się, że w najbliższych latach na Sądecczyźnie całkowicie znikną połączenia kolejowe”.

O przywrócenie połączeń nadal walczy obywatelski komitet.  Złożył do Urzędu Transportu Kolejowego skargę na działania marszałka. Podkreślił w niej, że połączenia zlikwidowano mimo sprzeciwu społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>