Nie uelastycznianiu

Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, forsuje nowy, niebezpieczny pomysł na kolejne uelastycznienie rozchwianego polskiego rynku pracy. Jego zdaniem pracodawca powinien mieć możliwość wysłania pracownika etatowego na urlop bezpłatny, jeśli uzna to za stosowne. To szatański pomysł, alarmują związki zawodowe.

Jak informuje portal pulshr, zdaniem Kowalczyka możliwość zadecydowania o udaniu się pracownika na bezpłatny urlop, gdy firma ma mniej zamówień lub gdy pracodawcy „tak się spodoba”, zachęciłaby wiele firm do zatrudnia na umowy o pracę. W świetle obecnych przepisów Kodeksu Pracy pracodawca takiej możliwości nie ma – tylko sam pracownik może wnioskować o urlop bezpłatny. Proponowane przez szefa komitetu „uelastycznienie” to tak naprawdę próba wprowadzenia w życie „zero hours contract” oraz posługiwanie się metodami stosowanymi przez agencje pracy tymczasowej, które szukają pracowników do pracy przy taśmie tylko wtedy, gdy spiętrzą się zamówienia i ruszy większa produkcja. Po wyrobieniu norm pracownicy przestają być potrzebni, więc umów się nie przedłuża. Nikt jednak nie proponował do tej pory przeniesienia tych zasad rodem z dżungli na grunt umów etatowych.

Przedstawiciele pracowników nie zostawiają na pomyśle suchej nitki: „Polski rynek pracy jest i tak jednym z najbardziej elastycznych i patologicznych zarazem. W mojej opinii dalsze jego uelastycznianie byłoby krokiem w złym kierunku” – mówi Marek Lewandowski z NSZZ „Solidarność”. „To szatański pomysł – wtóruje mu Alfred Bujara, szef handlowej sekcji NSZZ Solidarność. „Sprzeciwiam się takiemu rozwiązaniu, ponieważ obawiam się, że pracodawcy zaczną go nadużywać, podobnie jak zaczęli nadużywać form zatrudnienia w oparciu o umowy cywilnoprawne. To miał być mechanizm wspierający pracodawców i na Zachodzie wciąż jest on wyjątkiem, a w Polsce stał się normą, a nawet patologią” – mówi.

3 odpowiedzi na „Nie uelastycznianiu

  1. Dyzio pisze:

    To nie jest uelastycznienie, tylko chyba jakaś nowa forma niewolnictwa. No ale cóż. Przecież jeżeli dosyć, że próbuje się drastycznie ograniczyć umowy cywilnoprawne, to jeszcze chce się wprowadzać minimalną stawkę dla wszystkich, to wiadomo że zacznie się kombinowanie w inną stronę, bo inaczej za chwile powróci 20% bezrobocia.
    Wiele mówi się o krajach skandynawskich, o ich zabezpieczeniu socjalnym, ale jakoś bardzo mało o tym, że taka Dania jest na 12 miejscu na świecie jeśli chodzi o wolność gospodarczą (a według Doing Business nawet 3). Że nie ma tam ograniczeń w prawie w sprawie zwalniania i przyjmowania pracowników. Polski rynek pracy nie jest jednym z najbardziej elastycznych, jak to twierdzi pan z NSZZ. Do skandynawskiego się nawet nie umywa, nie mówiąc już o UK, Irlandii, czy innych krajach na zachód od Odry.
    Coś za coś. Jak się chce mieć niskie bezrobocie, wysokie płace trzeba się zgodzić na wolność gospodarczą. Lepiej już wprowadzić dobrowolność umów, a przynajmniej mocno ograniczyć zasady kodeksowe, bo inaczej wprowadzą nam jeszcze gorsze rzeczy. A jak nie, to witaj ponad dwudziestoprocentowe bezrobocie.

    • Lewiatan i Morda tego potwora pisze:

      „bo inaczej za chwile powróci 20% bezrobocia.” Moim zdaniem lepiej widzieć że bezrobocie wynosi 20% niż ukrywać je pod śmieciowym zatrudnieniem i publicznie głosić sukces niskiego bezrobocia. Takie zamiatanie pod dywan jest w stylu „nowoczesnego patriotyzmu”

      • xyz pisze:

        Nie rozumiem. Co znaczy ukrywać pod śmieciowym zatrudnieniem? To lepiej być bezrobotnym i nie mieć z czego żyć, niż pracować na umowie cywilnoprawnej?
        Inną sprawą jest, że ludzie w Polsce nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo są okradani. Płaca minimalna czyli 1850 zł brutto to tak naprawdę 2300 zł. W kieszeni pracownika zostaje z tego 1350zł. Nawet praca za 5 zł za godzinę to 8zł tak naprawdę, czyli tyle ile wynosi na rękę dzisiejsza płaca minimalna.
        Umowa „śmieciowa” nie jest wcale gorsza od każdej innej. A jeżeli zlikwidujemy takie umowy, to pojawią się jeszcze gorsze (albo ludzie będą pracować na czarno), trochę realizmu proszę.
        Co do bezrobocia, to na czarno pracuje u nas oko 2 mln ludzi, więcej niż jest dziś zarejestrowanych bezrobotnych. Tzn, że w Polsce bezrobocia nie ma, jest za to ograniczona możliwość legalnego zatrudniania, a to zupełnie inna rzecz.
        Życie to nie tylko ideologia. To proza każdego dnia, rachunki do zapłacenia, jedzenie do kupienia. Za coś to trzeba zrobić. Jak człowiek nie znajdzie pracy legalnie, poszuka jej na czarno, bo z czegoś żyć musi. Chyba lepiej, żeby miał legalną pracę, niż łamał prawo, był narażony na oszustwo itd. Przecież walka z umowami śmieciowymi uderza w najbiedniejszych. To oni stracą szansę na legalną pracę.
        Myślisz że z czego żyje 1,5 mln bezrobotnych? Większość z nich nie kwalifikuje się do otrzymywania zasiłku, a manny z nieba niestety nie ma. GUS szacuje że 30% gospodarki to szara strefa. Chyba lepiej, żeby się pomniejszała niż powiększała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>