Blaski i cienie upraw GMO – doświadczenia amerykańskie

Wiosna 2016 |

Nowy model rolnictwa, bazujący na genetycznie zmodyfikowanych roślinach uprawnych, ma wielu entuzjastów, zwłaszcza wśród osób, które uważają się za miłośników postępu. Wśród ludzi o bardziej refleksyjnych postawach rodzi on jednak wiele obaw, związanych m.in. z wpływem na środowisko i na stosunki społeczno-ekonomiczne.

Zagadnienia te są trudne do naukowej oceny i dlatego często wyobrażenia na ich temat mają charakter niepotwierdzonych obiegowych opinii. W USA powołano specjalny zespół, który miał zająć się analizą tego problemu – Committee on the Impact of Biotechnology on Farm Level Economics and Sustainability. Raport z prac zespołu1, opublikowany w 2010 r., był pierwszą próbą wszechstronnego oszacowania skutków powszechnej implementacji upraw GMO przez amerykańskie rolnictwo. Zespół analizował, w jaki sposób uprawy GMO wpłynęły na życie rolników, ich dochody, praktyki rolnicze, decyzje produkcyjne itp., a także na środowisko. Analizę oparto na przeglądzie dostępnej literatury naukowej. Przy okazji zidentyfikowano obszary problemowe, w których brakuje badań naukowych lub są one niedostateczne. Ten problem dotyczy przede wszystkim zagadnień o charakterze społeczno-ekonomicznym.

Autorzy raportu mocno podkreślają zalety biotechnologii rolniczej, jednak sygnalizują również poważne problemy towarzyszące uprawom GMO. Podobne wnioski powtórzone są w nowszym raporcie amerykańskiego Departamentu Rolnictwa z 2014 r.2 Przyjrzyjmy się negatywnym skutkom upraw GMO omówionym w obu amerykańskich raportach oraz w kilku innych opracowaniach.

Problem „superchwastów”

Większość upraw GMO w USA i na świecie stanowią rośliny z cechą oporności na środki chwastobójcze (herbicydy). Rośliny te można bezkarnie opryskiwać herbicydami totalnymi – chwasty wówczas giną, a uprawy pozostają nietknięte. Raport ocenia, że główną zaletą tej technologii jest wyeliminowanie głębokiej orki, powszechnie dotąd stosowanej metody zwalczania chwastów. To z kolei pozwala ograniczyć erozję, zjawisko szczególnie dotkliwe na amerykańskim Środkowym Zachodzie. Drugą zaletą jest to, że herbicydy stosowane w uprawach GMO to w większości środki oparte na glifosacie, substancji stosunkowo mało toksycznej.

Jednakże, jak podkreślają autorzy, korzyści te nie są trwałe, ponieważ wskutek niemal wyłącznego stosowania glifosatu narasta zjawisko uodparniania się chwastów na ten środek. Technologia upraw GMO nie jest jedyną przyczyną powstawania oporności chwastów, jednak autorzy raportu zauważają, że znacząco wpływa ona na przyspieszenie tego procesu. Dane statystyczne amerykańskiego Departamentu Rolnictwa wskazują na silną korelację między wzrostem areału upraw roślin GMO a wzrostem ilości glifosatu stosowanego na polach. Jego nadużywanie powoduje presję ewolucyjną na zbiorowiska chwastów i wytwarzanie przez nie mechanizmów obronnych (oporności).

W okresie od 1996 r., kiedy wprowadzono pierwsze uprawy GMO, do 2010 r. odnotowano w USA 9 nowych gatunków chwastów opornych na glifosat. Dla porównania – licząc od 1974 roku, kiedy skomercjalizowano glifosat, na świecie w obszarach bez upraw GMO wyewoluowało zaledwie 7 opornych gatunków. Obecnie (w 2015 r.) jest już 29 gatunków opornych na glifosat, głównie w krajach, gdzie masowo uprawia się zboża GMO (według bazy Weedscience.org)3.

Przeciwdziałanie oporności chwastów

Aby zapobiegać powstawaniu oporności, zaleca się stosowanie bardziej różnorodnych praktyk zwalczania chwastów, takich jak rotacja herbicydów, mieszanki herbicydów o różnych mechanizmach działania, metody mechaniczne (orka), płodozmian oraz czyszczenie maszyn rolniczych, co zmniejsza rozprzestrzenienie się nasion chwastów opornych na herbicydy. Warto zauważyć, że te zalecenia oznaczają zwiększenie zużycia herbicydów, powrót do bardziej toksycznych środków i do tradycyjnych, bardziej pracochłonnych praktyk rolniczych, tym samym eliminując dotychczas wskazywane korzyści płynące z technologii upraw GMO.

Opracowuje się też nowe odmiany zbóż zawierające cechę oporności na liczne substancje chwastobójcze. Ich uprawa będzie się jednak wiązała z wyższym zużyciem herbicydów oraz powrotem do bardziej toksycznych substancji. Autorzy zauważają również, że problem oporności na te kombinacje herbicydów powróci za kilka lat.

Zanieczyszczenia GMO a koszty produkcji

Zanieczyszczenie upraw konwencjonalnych jest problemem dla rolników funkcjonujących na rynkach zbytu uzależnionych od braku domieszki GMO. Domieszka GMO w produktach ekologicznych, które z definicji nie mogą go zawierać, może producentów całkowicie pozbawić zysku.

W wielu krajach konsumenci sceptycznie podchodzą do żywności GMO, co ma znaczący wpływ na rynek eksportowy USA. Na przykład soja Roundup Ready (oporna na znany herbicyd) jest importowana do Europy, ale jest tu w większości wykorzystywana w żywieniu zwierząt, a nie w produkcji żywności. Co więcej, w Austrii i Niemczech czy w sieciach handlowych Marks&Spencer w Wielkiej Brytanii i Carrefour we Francji preferowane są produkty od zwierząt karmionych paszą bez GMO. Zanieczyszczenie pasz domieszką zmodyfikowanej soi nie jest akceptowane w tych sektorach rynkowych.

Ogromne straty spowodowało zanieczyszczenie amerykańskich dostaw ryżu eksperymentalną odmianą ryżu LL601 firmy Bayer. Eksperymenty z ryżem LL601 były prowadzone na polach tylko w 2002 r.
W roku 2006 wykryto jego obecność w dostawach tego zboża na całym świecie. Po tym incydencie wiele krajów Unii Europejskiej, Japonia, Korea Południowa i Filipiny wdrożyło ścisły system kontroli importowanego ryżu, a Rosja i Bułgaria zakazały importu z USA. Ucierpiał amerykański eksport: w marcu 2007 sprzedaż na rynki zagraniczne spadła o 20% w porównaniu z 2006. W roku 2010 toczyło się ponad 500 procesów przeciw firmie Bayer z roszczeniami od 6600 powodów. Sytuacje podobne do opisanej nie są wyjątkiem. Baza danych GMcontaminationregister.org odnotowuje dziesiątki podobnych zdarzeń każdego roku4.

Wbrew obiegowym opiniom zanieczyszczenie GMO następuje nie tylko poprzez zapylenie krzyżowe między roślinami konwencjonalnymi a ich zmodyfikowanymi odpowiednikami. Najczęstszym źródłem zanieczyszczenia jest fizyczne wymieszanie nasion, co może nastąpić w skupie, w magazynach rolniczych, podczas transportu czy na liniach produkcyjnych. Zanieczyszczenie pojawia się także wskutek kiełkowania nasion GMO pozostawionych na polu czy przeniesionych przez wiatr lub zwierzęta. Logistyka zapobiegania zanieczyszczeniom oraz procedury kontrolne znacząco zwiększają koszty produkcji w przemyśle spożywczym i rolniczym.

Wydajność i opłacalność upraw GMO

Amerykański raport ocenia, że rolnicy, którzy przestawili się na uprawy GMO, odnieśli korzyści finansowe. Należy je przypisać dwóm czynnikom: lepszej ochronie plonów i niższym kosztom produkcji. Według cytowanego raportu uprawy oporne na herbicydy dają nieznacznie większy plon niż uprawy konwencjonalne, a zwalczanie chwastów jest w ich przypadku łatwiejsze i tańsze. Dotyczy to jednak tylko tych gospodarstw, w których nie pojawiły się jeszcze chwasty oporne na glifosat.

Autorzy raportu przyznają, że pierwsze odmiany oporne na herbicyd plonowały słabiej niż tradycyjne, jednak w ich opinii problem ten został później wyeliminowany. W przypadku upraw soi nie potwierdza tego analiza uniwersyteckich eksperymentów polowych prowadzonych w USA, zamieszczona w opracowaniu „GM soy. Responsible? Sustainable?”5, z której wynika, że soja GMO zazwyczaj plonuje słabiej niż konwencjonalna.

W USA w cenę ziarna GMO wliczona jest tzw. opłata technologiczna. Nasiona te są więc droższe niż konwencjonalne. W pierwszym raporcie stwierdzono, że rentowność netto w postaci większego plonu i/lub niższych kosztów produkcji nie zawsze rekompensuje tę różnicę. Wysoki poziom akceptacji upraw GMO w USA nie daje się więc wytłumaczyć zyskownością tych upraw. Autorzy uważają, że należy to przypisać innym korzyściom, takim jak większa łatwość produkcji rolnej oraz mniejsze ryzyko produkcyjne. Dzięki mniej czasochłonnej technologii produkcji rolnik ma więcej wolnego czasu i może dodatkowo zarobkować poza rolnictwem. Podsumowując, wydaje się, że wydajność upraw GMO nie jest większa niż upraw tradycyjnych, a korzyści wynikają z lepszej ochrony plonów, a nie z wyższej produktywności.

Autorzy zauważają, że nie ma dotąd naukowych opracowań, które pozwoliłyby ocenić wpływ pasz GMO na opłacalność hodowli zwierząt. Przekonanie o pozytywnych efektach ekonomicznych jest zatem w większości efektem teoretycznych założeń, które nie zostały naukowo potwierdzone.

Monopolizacja rynku nasion

W raporcie podjęto próbę oceny, jak nasilająca się koncentracja rynku dostawców nasion wpływa na ceny, genetyczną różnorodność odmian uprawnych czy dostępność określonych odmian. Okazało się, że zagadnienia te nie były dotąd naukowo badane. Autorzy sygnalizują doniesienia rolników, którzy skarżyli się na utrudniony dostęp do nasion konwencjonalnych i starszych odmian GMO.

Koncerny zainwestowały znaczne fundusze w komercjalizację chronionych patentem cech GMO. Przedmiotem ich zainteresowania są przede wszystkim te rośliny uprawne, które mają duży udział w rynku rolnym. Dlatego celem modyfikacji były niemal wyłącznie kukurydza, soja, bawełna i rzepak. Dotąd nie zostały skomercjalizowane modyfikacje wielu innych roślin, ponieważ ich potencjał marketingowy jest niewystarczający. Nie skomercjalizowano też niemal żadnych innych modyfikacji poza opornością na herbicydy i szkodniki.

Społeczne aspekty agrobiznesu GMO

Amerykański raport stwierdza niedostatek badań naukowych nad społecznymi skutkami upowszechniania się upraw GMO. W tym miejscu posłużymy się więc innym opracowaniem „GM soy. Sustainable? Responsible?” z 2010 roku, które opisuje sytuację w Ameryce Południowej, drugim największym obszarze upraw GMO na świecie. Argentyna, gdzie w roku 2009 było 19 mln hektarów obsianych soją oporną na herbicyd, jest wskazywana jako przykład sukcesu tego modelu rolnictwa. Jednak produkcja soi GMO wiąże się także z poważnymi skutkami, w tym – wzrostem ubóstwa i bezrobocia, koncentracją produkcji rolnej w rękach niewielkiej liczby podmiotów, migracją ludności wiejskiej do miast czy utratą niezależności żywnościowej.

Uprawy GMO są opłacalne przede wszystkim dla właścicieli dużych gospodarstw o wysokim stopniu mechanizacji. Wielu małych i średnich rolników nie wytrzymało konkurencji z gigantami agrobiznesu. Monokultury soi GMO i metoda siewu bezpośredniego (bez orki) określane są jako rolnictwo bez rolnika – do obróbki 1000 hektarów wystarczy dwóch pracowników.

W Paragwaju około 77% gruntów uprawnych znajduje się obecnie w rękach zaledwie 1 procenta populacji. Od początku boomu sojowego w 1990 r. prawie 100 000 drobnych rolników przeniosło się do miejskich slumsów; rocznie około 9000 rodzin wiejskich jest rugowanych z ziemi. Wśród przyczyn tych zjawisk upatruje się wzrostu przemysłowej produkcji soi GMO.

Kolejny problem jest związany z rosnącym zużyciem herbicydów na bazie glifosatu. Szacuje się, że przy rocznej produkcji 50 mln ton soi GMO zużywa się ok. 200 milionów litrów herbicydów (dane z Argentyny z 2009 r.). Coraz więcej obserwacji wskazuje, że liczne problemy zdrowotne mieszkańców wsi i rolników mogą być powiązane ze stosowanymi w uprawach GMO opryskami, które często są prowadzone z powietrza. W niektórych regionach wprowadzono sądowy zakaz takich oprysków.

Wnioski

Na podstawie lektury raportu amerykańskiego zespołu problemowego powołanego do oceny wpływu technologii GMO na rolnictwo w USA można przyjąć, że dotychczasowy bilans był korzystny dla rolników i dla środowiska naturalnego. Raport sygnalizuje jednak, że niektóre korzyści mają krótkotrwały charakter i już wykazują tendencje spadkowe. Główne zalety to rezygnacja z głębokiej orki w uprawach roślin GMO opornych na herbicydy oraz zastąpienie wcześniej stosowanych, bardziej toksycznych środków, herbicydami na bazie glifosatu. Jednak nadużywanie glifosatu doprowadziło do ograniczenia jego efektywności wskutek pojawienia się chwastów opornych na ten środek.

Raport zauważa również, że wśród zmodyfikowanych genetycznie roślin dominują kukurydza, soja, bawełna i rzepak; koncerny biotechnologiczne komercjalizują tylko rośliny o dużym potencjale rynkowym. W zakresie rodzaju modyfikacji genetycznych występuje podobne zjawisko – większość roślin GMO zawiera jedną z dwóch lub obie cechy – oporność na szkodniki lub/i oporność na środki chwastobójcze. Inne cechy korzystne dla konsumenta, a nie tylko dla producenta, nie mają wystarczającego potencjału rynkowego i nie są atrakcyjne dla koncernów biotechnologicznych. Zatem mimo dużych społecznych nadziei, że inżynieria genetyczna może być wykorzystana w odniesieniu do większej liczby gatunków uprawnych i tworzyć modyfikacje, które będą pożyteczne dla ludzkości, np. przyczyniać się do zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego społeczeństw, takie produkty GMO nie są dotąd skomercjalizowane.

Konsumenci w wielu krajach nie akceptują GMO, dlatego zanieczyszczenie przez nie upraw i zbiorów powoduje straty u producentów i eksporterów. Do zanieczyszczenia dochodzi przede wszystkim poprzez mechaniczne mieszanie nasion GMO z nasionami tradycyjnymi w skupie, w transporcie, w magazynach czy na liniach produkcyjnych. Mechanizmy kontrolne, mające zapobiegać zanieczyszczeniom, generują znaczące dodatkowe koszty w produkcji rolnej i spożywczej, a kolejne przypadki zanieczyszczeń są przyczyną poważnych strat i problemów z eksportem.

Wiele efektów upowszechniania się biotechnologii rolniczej nie było dotychczas przedmiotem systematycznych naukowych badań i ocen. Wśród nich są przede wszystkim zagadnienia społeczne i ekonomiczne. Liczne dane z Ameryki Południowej wskazują, że upowszechnianie się upraw GMO może mieć niekorzystny wpływ na kondycję drobnych gospodarstw, prowadząc do wzrostu bezrobocia i ubożenia społeczeństwa.

Wiele korzyści przewidywanych przez nauki ekonomiczne nie zostało udokumentowanych. Podobnie niewiele jest badań dotyczących tego, w jaki sposób zwiększenie koncentracji rynku dostawców nasion wpływa na wydajność plonów, różnorodność genetyczną upraw, dostępność określonych odmian i ceny nasion. Na wiele kluczowych pytań wciąż nie ma zatem odpowiedzi, a wiele obaw związanych z GMO pozostaje nierozwiązanych.

Przypisy:

  1. National Research Council, The Impact of Genetically Engineered Crops on Farm Sustainability in the United States, Washington 2010.
  2. J. Fernandez-Cornejo, S. Wechsler, M. Livingston, L. Mitchell. Genetically Engineered Crops in the United States, ERR-162 U.S. Department of Agriculture, Economic Research Service 2014.
  3. GM Contamination Register, www.gmcontaminationregister.org/.
  4. International Survey of Herbicide Resistant Weeds, www.weedscience.org/.
  5. M. Antoniou, P. Brack, A. Carrasco, J. Fagan, M. Habi, P. Kageyama, C. Leifert, R.O. Nodari, W. Pengue, M Soy – Sustainable? Responsible?, www.gls.de oraz www.gentechnikfrei.at

dr hab. Katarzyna Lisowska, Magdalena Gudyka

Katarzyna Lisowska – absolwentka Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Ma tytuł doktora habilitowanego w specjalności biologia medyczna. Pracuje jako biolog molekularny, na stanowisku profesora, w dziale badawczym Centrum Onkologii w Gliwicach. Jest także członkiem Komisji ds. GMO przy Ministerstwie Środowiska od 2010 r. Tytuł naukowy doktora nauk biologicznych w specjalności biochemia otrzymała na podstawie rozprawy pt. „Klonowanie i analiza struktury genu szoku termicznego hsp70.1 szczura”, a habilitację w specjalności biologia medyczna na podstawie pracy pt. „Profil ekspresji genów w raku jajnika: znaczenie dziedzicznej mutacji genu BRCA1 na tle innych cech molekularnych i klinicznych guza”.

Magdalena Gudyka (ur. 1984) – absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska, kierunku biologia. Obecnie w trakcie studiów podyplomowych na kierunku przyroda na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Starsza sekretarka medyczna w Zakładzie Radioterapii Centrum Onkologii – Instytutu, Oddziału w Gliwicach;  nauczycielka biologii, przyrody, anatomii oraz fizjologii człowieka w Centrum Edukacji Copernicus w Gliwicach, Zabrzu i w Bytomiu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>