Po pierwsze – nie marnuj!

Senat pracuje nad nowymi przepisami, które mają oznaczać koniec marnowania żywności przez branżę spożywczą. Handlowcy będą musieli płacić za niszczenie jedzenia i tłumaczyć, ile produktów przekazali na cele charytatywne. Jeśli tego nie zrobią, zapłacą grzywnę.

Jak informuje portal forbes.pl, projekt po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w połowie lutego, podczas posiedzenia senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. Senatorowie chcą, by sklepy miały obowiązek raportowania, ile mają żywności i co się z nią dzieje. Projektowane zapisy dotyczyć mają sklepów powyżej 250 metrów kwadratowych, w których przynajmniej połowa sprzedawanych produktów to żywność.

Placówki handlowe musiałyby informować ministra środowiska, ile jedzenia niszczą każdego roku, miałyby również obowiązek przekazywania 0,5 proc. wartości utylizowanej żywności na konto Banków Żywności. Pieniądze miałby być przeznaczane na kampanie edukacyjne na rzecz zmniejszenia skali marnotrawstwa. Za brak raportów dotyczących ilości żywności przekazywanej na cele charytatywne sprzedawcom groziłyby kary grzywny.

„To potrzebne regulacje. Dzięki projektowanym rozwiązaniom więcej produktów z bliską datą minimalnej trwałości do spożycia lub terminem przydatności trafiałoby do potrzebujących, a nie do utylizacji, jak dzieje się to dzisiaj” – tłumaczy senator Mieczysław Augustyn.

Problem ma charakter globalny – statystyki podają, że w samej Unii Europejskiej marnuje się 100 mln ton żywności rocznie. W skali świata to już 1,3 mld ton, które każdego roku trafiają do utylizacji. Z raportu Komisji Europejskiej dowiadujemy się, że my, Polacy, marnujemy blisko 9 mln ton. To piąty wynik w Unii. Więcej jedzenia od nas wyrzucają tylko Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Holendrzy. Do wyrzucania jedzenia przyznało się w 2015 r. ponad 60 proc. Polaków. Najczęściej pozbywamy się z domów jogurtów, warzyw i wędlin.

Od 2009 r. przekazywane przez producentów organizacjom charytatywnym darowizny artykułów spożywczych są zwolnione z VAT. Po kolejnej nowelizacji przepisów – w październiku 2013 roku – nie tylko producenci żywności, ale także sklepy mogą przekazywać żywność na cele charytatywne bez VAT. Z Federacją Polskich Banków Żywności współpracuje już kilka dużych sieci handlowych. Tesco w ciągu dwóch lat przekazało ponad 1,3 tys. ton produktów, a Carrefour, oprócz przekazania żywności, dofinansował zakup ciężarówek wyposażonych w chłodnie.

Jedna odpowiedź na „Po pierwsze – nie marnuj!

  1. YUZEK pisze:

    wprowadzony przez pisiory „podatek od wielkopowierzchniowych sklepów’ uważam za kiepskie rozwiązanie. Jestem zwolennikiem innego rozwiązania a nasunęło mi się ono zarówno na podstawie codziennych obserwacji. Kupuję przede wszystkim w małych sklepach – PRYWATNYCH – a także Społem bo u nas jeszcze jest. Są to obiekty o niewielkich powierzchniach i ta sytuacja wymaga, że towar tam nie może długo leżeć (bo sklep/właściciel straci). Kupuję przede wszystkim produkty (spożywcze) NIEPRZETWORZONE a więc one muszą szybciej rotować. Jeszcze jedna zaleta: te interesy handlowe ROZLICZAJĄ podatki (VAT-podatek dochodowy) – LOKALNIE!!! i tu jest klucz: otóż każdy sklep ‚sieciowy’ winien być traktowany jako sklep lokalny i PODATEK DOCHODOWY winien być rozliczany LOKALNIE. To zmusi zarządzającego tym sklepem do działania tak jak sklep lokalny!!! (będzie zamawiał tyle ILE SPRZEDA JAK NAJSZYBCIEJ, żeby zapewnić przychody: w branży przemysłowej każda logistyka jest KARANA za zapasy i stąd się wzięło np. ‚just-in-time’.).
    Kolejna sprawa: ZABRONIĆ stosowania konserwantów.
    Kolejna sprawa: SKASOWAĆ DOPŁATY „rolnicze” a przede wszystkim wszystkich ‚rolników’ potraktować tak jak właściciela małego sklepiku czyli jak PRODUCENTÓW.
    Kolejna sprawa: opodatkować dodatkowo produkty „importowane” z innych regionów (bo na „moim’ terenie się LOKALNIE produkuje już te produkty a ci LOKALNI PRODUCENCI LOKALNIE ZATRUDNIAJĄ LOKALNYCH LUDZI I LOKALNIE PŁACĄ PODATKI). W Niemczech i Francji tą kwestię załatwia się np. poprzez stosowanie tzw. „pieniądza lokalnego”!!
    Zdaję sobie sprawę, że jest to coś na kształt „bitwy o handel” jaki prowadził Minc zaraz po wojnie ale o odwróconym kierunku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>