Bieszczady bez komunikacji

Jedyny duży przewoźnik w Bieszczadach, Arriva, rezygnuje od 1 lipca z obsługi autobusowej kilku bieszczadzkich powiatów. To już od dawna region, gdzie komunikacja publiczna właściwie nie istnieje.

Arriva wraz z nastaniem wakacji wycofa się z powiatów bieszczadzkiego, brzozowskiego, leskiego i sanockiego. Przygotowany przez lokalne koło Partii Razem raport na temat fatalnej komunikacji w tym regionie powstał, bo problem jest ignorowany przez miejscowe władze. Nikogo nie zainteresowała zaproponowana przez partię idea stworzenia związku powiatów, który mógłby zorganizować transport publiczny.

„Kilkadziesiąt wsi jest odciętych od świata, Problem dotyczy ok. tysiąca osób, które nie mają dostępu do żadnego autobusu, czy busa. Ale mniej więcej jedna trzecia mieszkańców [w powiecie bieszczadzkim i leskim mieszka w sumie prawie 50 tys. osób – red.] nie może liczyć na więcej niż dwa kursy dziennie” – wyjaśnia w wywiadzie dla portalu transport-publiczny.pl Duszan Augustyn z Razem.

Dziś na głównych liniach kursuje 4–6 autobusów różnych przewoźników dziennie. Na mniej uczęszczanych często jest to jeden autobus rano, wracający wieczorem. Stosunkowo łatwo jeszcze dojechać do Zagórza, dokąd ponownie dojeżdżają od pewnego czasu pociągi, choć z Warszawy czy Rzeszowa można tam dojechać tylko w weekendy. Jak informuje portal, w efekcie na Zagórzu kończy się mapa inwestycyjna Bieszczad. Dalej nikt nie otwiera żadnych firm, choć bezrobocie swobodnie przekracza 20 proc. Nikt nie zaryzykuje pieniędzy tam, gdzie jego pracownicy nie będą mogli dojechać, albo tam gdzie musi im zapłacić tyle, by opłacało im się codziennie dojeżdżać samochodem. Kłopot z wieczornymi powrotami do domu mają też osoby pracujące w branży turystycznej, co jeszcze pogłębi się od wakacji.

Jak pisze transport-publiczny.pl, samorządy zajmują się kursowaniem gimbusów, ale poza tym nie widzą swojej roli w rozwiązaniu problemu. Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznaje, że samorządowcy sprawdzają, czy stać ich na utworzenie własnej komunikacji, ale od razu sam sobie odpowiada, że bez zmiany prawa – nie.

W Ministerstwie Infrastruktury pracuje zespół, który ma stworzyć kolejną już koncepcję zmiany ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jednym z kilku założeń nowelizacji ma być „pakietowanie” linii autobusowych i możliwość przyznawania niektórym z nich wyłączności. Dzięki temu przewoźnik mógłby zarabiać na dochodowej linii bez strachu, że konkurent mu ją zajmie, ale jednocześnie byłby zobowiązany do utrzymywania połączeń na liniach deficytowych. Dla Bieszczad mogłoby to być dobre rozwiązanie, ale wspomniane przepisy to na razie propozycje rozważane w ministerialnym zespole, które w życie mogą wejść prawdopodobnie najwcześniej od początku 2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>