„Nowy Obywatel” 17(68) / Lato 2015 na czytniki ebooków

no17-68-lato-2015-ebook

W numerze między innymi:

  • Prekariusze wszystkich krajów, łączcie się?
    Rozmowa z prof. Guyem Standingiem
    Nie powinniśmy dramatyzować – nie trzeba nam rewolucyjnych pokrzykiwań. Powinniśmy przeciwstawiać się globalnemu kapitalizmowi, pokazując, że możemy mieć więcej wolności, równości i braterstwa, i wiemy, jak do tego doprowadzić. Wierzę, że prekariat poprowadzi nas w tej walce do zwycięstwa.
  • Unia solidarna, liberalna czy… żadna?
    Rozmowa z dr. hab. Tomaszem Grzegorzem Grosse
    W perspektywie długofalowej federalizacja Europy byłaby dla polskiego społeczeństwa, przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków, najkorzystniejsza. Federacja europejska jest dziś jednak tylko marzeniem, którego realizację coraz trudniej sobie wyobrazić. Europa w coraz większym stopniu umacnia się w swojej konfederacyjności, kraje członkowskie – zwłaszcza te najsilniejsze – mają w niej do powiedzenia coraz więcej, a nie coraz mniej. Jak w tej rzeczywistości chronić swoje interesy i budować podstawy rozwoju, którego owoce mogłyby zebrać przyszłe pokolenia? Wobec barier, jakie napotyka dziś europejskie myślenie wspólnotowe, pozostaje nam poszukiwanie autonomii wobec Europy.
  • Świat poza metropoliami
    Rozmowa z dr. Łukaszem Zaborowskim
    To szerszy problem, odnoszący się właśnie do sposobu, w jaki duża część wielkomiejskich elit postrzega resztę kraju. Rozmawiałem ostatnio z pewnym warszawskim profesorem, który stwierdził, że w Polsce powinny być wszystkiego ze trzy filharmonie. Po co więcej? To są ludzie, których zupełnie nie interesują kulturowe aspiracje osób spoza ich dość wąskiego grona. Ktoś uważa, że w Polsce nie trzeba filharmonii poza Warszawą i Krakowem, ktoś inny dowodzi, że nasza kolej świetnie funkcjonuje, bo mamy wreszcie Pendolino…
  • Odzyskać państwo
    Można obecnie zaobserwować postępujące niedofinansowanie sfery socjalnej, fiskalne uprzywilejowanie elit finansowych, drenaż nieopodatkowanych zysków kapitałowych z Polski, nepotyzm w sferze instytucji państwowych niezdolnych do strategicznego i długoterminowego działania, lekceważenie społeczeństwa obywatelskiego, ogólny wzrost ubóstwa, niepewności jutra u zapewne ponad 50% społeczeństwa i pełzający neokolonializm. Malejące zaufanie społeczne do państwa nie bierze się znikąd.
  • Grzechy główne polskiej urbanistyki
    Z początku urbaniści, podobnie zresztą jak architekci, ubzdurali sobie, że reprezentują autonomiczną dyscyplinę, w której to oni są mistrzami elegancji, zaś ludzie (a może powinienem napisać „lud”) powinni i zechcą się ich słuchać. Nic bardziej błędnego – urbaniści zawsze w praktyce spełniają funkcję usługową, są grupą specjalistów doradzających tym, którzy biorą udział w sporze o przestrzeń w mieście. Gdy wiele lat temu wraz z przyjaciółmi sporządziliśmy szkic do strategii rozwoju przestrzennego stolicy Łotwy, nikt nie chciał uwierzyć, że nie stoją za nami lokalni oligarchowie. Planowanie przestrzenne dotyczy bowiem dystrybucji potencjału kreowania kapitału – jak mówią angielscy handlarze nieruchomości: liczy się lokalizacja, tylko lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja. To, gdzie i w sąsiedztwie czego znajdzie się działka – w mieście kapitalistycznym – decyduje o jej wartości.
  • Niech jedzą kredyt! Geneza kryzysu finansowego w USA
    Przed takim wyzwaniem stanęli decydenci w USA – okazało się, że całe masy Amerykanów nie tylko, zamiast się bogacić, realnie biednieją, ale również nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, takich jak posiadanie domu. Niestety nie wyszli oni poza schematy typowe dla tego kraju. Poszukali rozwiązania, które w minimalnym stopniu ingeruje w grę rynkową i w żaden sposób nie będzie przypominać formalnej redystrybucji, jaka politycznie w warunkach amerykańskich po prostu by nie przeszła. Rozpętana akcja pożyczkowa, niczym rasowy program socjalny, docierała w pierwszym rzędzie do najbardziej potrzebujących. Problem w tym, że nie był to typowy program socjalny, gdyż w przeciwieństwie do tradycyjnego zasiłku, pieniądze te trzeba było oddać.
  • Pyszna
    Oni wszyscy musieli to czuć. W narciarstwie w tatrzańskiej głuszy idzie o coś znacznie istotniejszego niż adrenalina, bo płynne substancje nie nadążają za opadającymi narządami i wspinają się po ściankach organów w kierunku gardła, przestając pełnić swoje funkcje. Ruszasz w dół, ale czujesz, że to ziemia zapada się albo w najlepszym wypadku otwiera. Szus z Rakonia do Chochołowskiej to pogrzeb idei, kres matematyki euklidesowej. Dla wielu to jedyna szansa, by uwolnić się od myśli i realnie poczuć efekt medytacji.

Więcej informacji o tym produkcie znajdziesz na jego podstronie.

 

Pliki nie są zabezpieczone DRM, więc można je bez problemu otworzyć na wielu urządzeniach. Liczymy na uczciwość czytelników – jedynie kupując kwartalnik wspierasz jego wydawanie.

Uwaga!

  • pliki wysyłamy e-mailem w przeciągu 48 godzin, w dni powszednie po zaksięgowaniu wpłaty.

Cena: 7.50 PLN

Loading Updating cart...

Klienci którzy kupili ten produkt, kupili także


Ładowanie...Aktualizowanie...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>