Oddać poszkodowanym

Wyrzuceni z mieszkań w wyniku roszczeń reprywatyzacyjnych będą mogli się starać o zadośćuczynienie, jeśli dom, w którym mieszkali, został zwrócony dawnym właścicielom z naruszeniem prawa. Czytaj więcej

Mariusz Braszkiewicz

Inna Ameryka. Co dalej?

Z sukcesu amerykańskiej prawicy, jakim jest zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich i Republikanów w wyborach kongresowych, cieszą się akceleracjoniści, tj. zwolennicy poglądu, który sprowadzić można do słów: im gorzej, tym lepiej. Zdaniem akceleracjonistów zwycięstwo Trumpa, podobnie jak Brexit w Zjednoczonym Królestwie, rządy PiS (a najlepiej jeszcze kogoś bardziej na prawo od PiS) w Polsce i inne zwycięstwa prawicy na świecie skumulują niezadowolenie społeczne i skłonią lud do buntu, a po okresie rządów Trumpów, Kaczyńskich, Orbanów i Le Penów nastąpi rewolucja socjalistyczna. Skupmy się jednak na ludziach i formacjach politycznych nieoderwanych od rzeczywistości. Na tych, którzy chcą przeprowadzać zmiany na tyle, na ile to możliwe, a nie na marzycielach i na ludziach skoncentrowanych bardziej na czystości ideologicznej niż na poprawie bytu Amerykanów. Niestety system partyjny jest zabetonowany, toteż amerykańska lewica musi działać w ramach Partii Demokratycznej. Już teraz, dzięki niezłemu wynikowi prawyborczemu Berniego Sandersa, udało się przyjąć najbardziej lewicowy program wyborczy od 1972 r. (podczas gdy Republikanie mieli najbardziej prawicowy od 1964 r.) Należy działać dalej w celu oczyszczenia Partii Demokratycznej z clintonizmu i nadania jej oblicza zdolnego do pokonania prawicy w następnych wyborach. Teraz, gdy polaryzacja poglądów w USA jest większa, należy skręcić w lewo, by zyskać głosy wyborców lewicowych niegłosujących oraz głosujących na Trumpa, a przekonanych przezeń hasłami głoszonymi tradycyjnie przez lewicę – mam tu na myśli płacę minimalną, płatne urlopy macierzyńskie czy sprzeciw wobec sprzyjającym wielkim korporacjom umów o wolnym handlu. Czytaj więcej

Eldorado? Nie wszędzie

Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce jest obecnie najniższa od 1990 roku i wynosi 8,3 proc. Niestety w niektórych regionach kraju sytuacja wygląda dużo mniej kolorowo. Czytaj więcej

O reprywatyzacji i „Nowym Obywatelu” w „Ogniwie”

28 stycznia w krakowskiej spółdzielni odbędzie się dyskusja na temat reprywatyzacji, tematu przewodniego nr 73. „Nowego Obywatela”, oraz spotkanie promocyjnego wokół tego numeru kwartalnika. Czytaj więcej

13 zł to nie przywilej

NSZZ „Solidarność” razem z Państwową Inspekcją Pracy będzie prowadzić wspólną akcję mającą na celu wyegzekwowanie stosowania minimalnej stawki godzinowej. Czytaj więcej

Jekatierina Szulman

Królestwo politycznej imitacji

Reżim hybrydowy to autorytaryzm na nowym etapie historii. Wiadomo, na czym polega różnica między reżimem autorytarnym a totalitarnym: pierwszy wzmacnia w obywatelach bierność, a drugi – mobilizację. Reżim totalitarny wymaga uczestnictwa: kto nie maszeruje i nie śpiewa, ten jest nielojalny. Reżim autorytarny na odwrót – przekonuje poddanych, by zostali w domu. Kto zbyt energicznie maszeruje i zbyt głośno śpiewa, ten jest podejrzany, bez względu na ideologiczną treść pieśni i kierunek marszu. Reżimy hybrydowe powstają głównie w krajach zasobnych w złoża naturalne, nazywanych czasem petropaństwami (ale zasobem, z którego się utrzymują, nie musi koniecznie być ropa). Są to reżimy, którym pieniądze dostają się za nic: nie wskutek pracy narodu, lecz ze złóż naturalnych. Ludność reżimom hybrydowym tylko przeszkadza i stwarza dodatkowe zagrożenie dla ich tajnego marzenia, jakim jest niezmienność władzy. Z tego powodu reżim obawia się każdej mobilizacji: nie posiada on bowiem instytucji służących zagospodarowaniu obywatelskiej aktywności i zaangażowania. Reżim hybrydowy stara się wykonać swoje główne zadanie – zapewnić niezmienność władzy – za cenę względnie niskiego poziomu przemocy. Nie dysponuje on ani moralnym kapitałem monarchii, ani aparatem represji totalitaryzmu. Nie da się wprawić w ruch „koła zamachowego represji” bez czynnego udziału obywateli. Ale obywatele reżimów hybrydowych nie chcą w niczym uczestniczyć. Charakterystyczne, że propaganda w reżimach hybrydowych nikogo nie mobilizuje, tylko łączy obywateli na gruncie bierności. Czytaj więcej

Słaba perspektywa

„Inwestujemy w przyszłość” – brzmi hasło promujące program modernizacji sieci kolejowej realizowany przez PKP Polskie Linie Kolejowe. W spółce zarządzającej kolejową infrastrukturą chyba mało kto w nie wierzy. Zaskakującym skutkiem inwestycji staje się bowiem bezpowrotne odcinanie kolejnych linii od perspektywy wzrostu ich znaczenia w przyszłości. Czytaj więcej

Stefczyk przypomniany – z naszym udziałem!

Ukazał się pierwszy w dziejach zbiór tekstów legendarnego działacza spółdzielczego, Franciszka Stefczyka. Redaktorem tomu i autorem przedmowy jest nasz redaktor naczelny, a „Nowy Obywatel” objął patronat medialny nad książką. Czytaj więcej

Noworoczne zmiany

Do 2000 zł brutto wzrosła od stycznia 2017 r. płaca minimalna. To jednak nie wszystkie zmiany – przede wszystkim dotyczyć ona będzie również nowo zatrudnionych pracowników, którzy do tej pory mogli liczyć tylko na 80 proc. jej wysokości. Czytaj więcej

„Nowy Obywatel” w radiu

W piątek 13.01 redaktorzy „Nowego Obywatela” byli gośćmi poświęconej tematyce miasta audycji „Innymi słowy” w radiowej Dwójce. Można ją w całości odsłuchać w internecie. Link zamieszczamy poniżej. Czytaj więcej