Alt-Left

Dla lewicy, która zdążyła już zapomnieć o cechującym ją kiedyś antyimperializmie, to geopolityczne trzęsienie ziemi, ba – coś w rodzaju odwrócenia magnetycznych biegunów Ziemi. Nagle zabrakło punktu oparcia, punktu odniesienia. Lewica musi odnaleźć się w nowej sytuacji, dokonać samokrytyki, reorientacji, przewartościowania. Odpowiedzieć sobie na pytanie: co robić? Najpopularniejsza odpowiedź brzmi: to, co dotąd, tylko bardziej. Zewrzeć szeregi, okopać się na swych pozycjach. To reakcja mieszczanina przestraszonego załamaniem status quo. Bastionami oporu (safe zones) stają się uniwersytety i liberalne samorządy wielkich miast. Jednak nie wszyscy amerykańscy lewicowcy są wyznawcami kultu cargo, ufnymi, że powtarzanie pewnych rytuałów zapewni im pomyślność. Niektórzy uważają, że wyzwanie ze strony AltRight wymaga symetrycznej odpowiedzi: stworzenia alternatywnej wobec mainstreamu lewicy odwołującej się do zapomnianych fundamentów lewicowości. Przeciwnicy postrzegają kiełkujący fenomen AltLeft jako nowe wcielenie sojuszu ekstremów, „miejsce, gdzie Pat Buchanan spotyka Ralpha Nadera” (choć alt-leftists odrzucają jakiekolwiek formy współpracy z faszystami, rasistami, antysemitami, fundamentalistami). Zwolennicy akcentują, że jest to de facto powrót do tradycji Starej Lewicy – „lewicy takiej, jaką była od II wojny światowej do kontrkultury lat 60.”. Oznacza to przede wszystkim prymat ekonomiki nad kulturą, pierwotność bazy wobec nadbudowy, powrót do Marksowskiej tezy, że „byt kształtuje świadomość”. Pogarda wobec biednych i przegranych traktowana jest jako najważniejszy z grzechów. Czytaj więcej

Polak – już nie dłużnik?

Maleje pula osobistych zaległości małej i średniej wartości. Jak oceniają biura informacji gospodarczej, Polacy zaczęli spłacać długi – i może być to efektem programu 500+. Czytaj więcej

Przedsiębiorcy pod lupą

Fiskus mocniej dociśnie prowadzących firmy. Już za niecały miesiąc sprawy podatników weźmie w swoje ręce nowe ciało – Krajowa Administracja Skarbowa. Otrzyma ona wiele nowych uprawnień. Czytaj więcej

Michał Maleszka, Mateusz Trzeciak

O wartości, etykę i skuteczność

W warunkach takiej autokastracji pozostają dwie propozycje – technokratyczna lub negatywno-ironiczna. Żadna z nich nie stanie się Dobrą Nowiną, której lewica potrzebuje jak powietrza. Propozycja socjaldemokratyczna bez wejścia na poziom wartości – równości, wyzwolenia, godności i wolności – sprowadza się do wizji armii urzędników i formularzy podatkowych. Za punkt wyjścia obierana jest koncepcja jednostki posiadającej swoje egoistyczne dążenia i pragnienia. W tej propozycji do koncepcji socjaldemokratycznej jednostkę przekonać można poprzez wykazanie matematycznego rachunku zysków i strat: może twoje pragnienia nie są wspólnotowe, ale bardziej opłaca ci się płacić wyższe podatki i wstąpić do związku zawodowego, niż zdać się na dobrą wolę najbogatszych i ekonomię skapywania. To nie jest opowieść, która może porwać kogokolwiek. Klub miłośników biurokracji nie jest środowiskiem, z którym można się utożsamiać na poziomie emocji. Pozycja negatywno-ironiczna jest jednak wielokrotnie gorsza. To recepta na pewną porażkę. Ciągłe toczenie beki uniemożliwia operowanie na poziomie pozytywnych emocji i wytworzenie własnej silnej tożsamości grupowej. Ten brak wizji przyszłości, nadziei i poczucia wspólnoty, połączony z kulturą wyśmiewania wszystkiego, co poważne, skutkuje popadnięciem w błędne koło frustracji i konfliktów. Najczęstszą reakcją na taki stan rzeczy jest jeszcze więcej dystansu, jeszcze więcej ironii – w tym wobec siebie, własnej działalności, organizacji i Sprawy. W takim układzie spora część niewielkiego lewicowego środowiska zmienia się w swego rodzaju internetową subkulturę. Czytaj więcej

13 zł także dla samozatrudnionych

Od stycznia br. minimalna stawka godzinowa w wysokości 13 zł ma zastosowanie również w stosunku do umów zawartych z samozatrudnionymi. To osoby, które zarejestrowały działalność gospodarczą, samodzielnie opłacają za siebie składki i podatki, ale nie zatrudniają żadnych pracowników ani podwykonawców. Przyjmują one zlecenia lub świadczą usługi samodzielnie, często dla jednego konkretnego kontrahenta. Czytaj więcej

Ludzie jeżdżą pociągami

W 2016 r. spółka PKP Intercity zanotowała pierwszy od lat dodatni wynik finansowy. Przewiozła 38,5 mln pasażerów, a przychody ze sprzedaży biletów wyniosły 1,77 mld złotych. Czytaj więcej

Banku, wracaj do Polski

PZU i Polski Fundusz Rozwoju poinformowały 8 grudnia 2016 r. o zakupie za 10,59 mld zł 32,8% akcji Pekao SA od włoskiego banku Unicredito. Tym samym udział polskiej własności w polskim systemie bankowym ponownie przekroczy 50%. Polska straciła na całej operacji z Pekao SA około 2% PKB, a Włosi odzyskali zainwestowane pieniądze za pomocą zaledwie 2,5-letniej średniej dywidendy. Ryszard Petru (obecnie z Nowoczesnej) doradzał wicepremierowi Balcerowiczowi w rządzie w latach 1997-2000 w rządzie premiera Buzka (obecnie PO). Ciekawe, czy także w kwestii tej, delikatnie mówiąc, niedoszacowanej i niegospodarnej prywatyzacji? Pekao SA to około 13% polskiego sektora bankowego. Rząd premiera Buzka i wicepremiera Balcerowicza w dwa lata „sprywatyzował” 52,9% polskiego sektora bankowego. Jeśli równie „korzystnie” prywatyzowano pozostałe banki w latach 1998-1999, to biorąc pod uwagę, że Pekao SA stanowił 25% całości bankowej prywatyzacji/przejęć tych lat, można roboczo założyć patrząc na liczby, że straciliśmy na tym jako kraj i podatnicy około 8% PKB Polski z roku 2015 i około 12% PKB z roku 1998. Zapewne Nowoczesna czy PO nie będą analizować odpowiedzialności swoich prominentnych polityków za ten oczywisty brak gospodarności.
Czytaj więcej

Uczniowie za darmo

Od września warszawscy uczniowie mają jeździć komunikacją miejską za darmo. Ulga obejmie 150 tysięcy dzieci. Czytaj więcej

Dom, którego nie ma – nasza debata

11 lutego „Magazyn Kontakt” i „Nowy Obywatel” organizują spotkanie promocyjnego swoich nowych numerów. W Warszawie odbędą się dwie ciekawe debaty poświęcone kwestiom bezdomności i reprywatyzacji. Wśród gości Adriana Porowska, Ewa Andruszkiewicz, Adam Bodnar, Jan Śpiewak, dr Tomasz Luterek i dr hab. Ryszard Szarfenberg. Czytaj więcej

dr hab. Ryszard Szarfenberg

Pięćset plus, bieda minus

Ubóstwo dzieci może zmniejszyć się od 50 do aż 90 procent. Jeśli zatem chodzi o ocenę skuteczności programu, to on jest bardzo skuteczny. Są to bowiem bardzo duże spadki. Skuteczność więc oceniamy jako bardzo dobrą. Niektórzy mówią nawet o fenomenalnych wynikach pod tym względem. Czytaj więcej