Ofensywa hipermarketów

Ofensywa hipermarketów

Tesco planuje w tym roku podwoić liczbę otwarć sklepów, a w przyszłości stać się największą siecią handlową pod względem wartości obrotów ze sprzedaży w naszym kraju.  Kluczem do sukcesu ma być poszerzenie asortymentu, jednak nie o produkty regionalne czy żywność ekologiczną, a o większą liczbę tanich, wyprodukowanych w Chinach artykułów przemysłowych i tekstylnych.

Biedronka, lider handlu detalicznego w Polsce (obsługujący ponad 2,5 mln klientów dziennie), tanio skóry nie sprzeda. Właściciel sieci, firma Jeronimo Martins, zamierza bowiem zakupić pociąg towarowy, wyposażony w komory chłodnicze, który będzie dostarczał zagraniczne produkty na lokalne półki sklepowe. Ma to pozwolić gigantowi zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy, dzięki czemu możliwa stanie się dalsza ofensywa na rynku. Do 2015 r. Biedronka planuje zwiększyć liczbę placówek z 1600 do 3000.

W sukurs Biedronce idzie Carrefour, który od 2011 r. dzięki wprowadzeniu ulepszonego modelu franczyzy zamierza otwierać w Polsce nawet 200 sklepów osiedlowych Carrefour Express rocznie. Podobne plany, choć o trochę mniejszej skali, ma również Lidl.

Wszystko wskazuje więc na to, że w 2011 r. sklepikarze z polskich miast i miasteczek, a nawet rodzime sieci handlowe będą miały jeszcze więcej powodów do zmartwień. Co roku z mapy Polski znika kilka tysięcy małych i średnich sklepów, a ten rok, m.in. z powodu ambitnych planów największych sieci handlowych, może się pod tym względem okazać jednym z najgorszych w dziejach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Obywatelskie wideo

Obywatelskie wideo

20 listopada 2010 r., w ramach Festiwalu Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”, po raz pierwszy przyznaliśmy „Oko Obywatela” dla filmu o szczególnych wartościach obywatelskich. Nagroda trafiła do Miłosza Horodyskiego za film „Dla dobra służby”. Dokument opowiada o Krzysztofie Durku – założycielu wolnych związków zawodowych w Milicji Obywatelskiej na początku lat 80. Horodyski jest również autorem filmu „Hutnik – historia pisana powielaczem”, za który otrzymał medal 25-lecia „Solidarności”.

„Dla dobra służby” obejrzeć można tutaj.

Z kolei na „filmowej stronie” naszego czasopisma obejrzeć można m.in. reportaż Piotra Zarębskiego pt. „Ludzie Juranda”, stworzony według pomysłu i przy udziale redakcji „Obywatela”. Film opowiada o turystycznej miejscowości Spychowo, której mieszkańcy postanowili aktywnie zadbać o lokalny rozwój i bezpieczeństwo. Założyli stowarzyszenie, którego sztandarowym dokonaniem jest stworzenie obywatelskich, społecznych patroli, które znacznie zwiększyły bezpieczeństwo w okolicy (historię tę obszernie opisaliśmy tutaj).

„Ludzi Juranda” obejrzeć można pod tym adresem.

Człowiek, który się prawu nie kłania

Człowiek, który się prawu nie kłania

Główna kalenica okazała się być o 4,5 m wyższa, niż zakładał projekt. Wysokość budynku wzrosła tym samym do 42 metrów. Okazało się, że budynek „rósł” nie tylko w górę, ale i w dół, „od spodu” dodano bowiem dwie kondygnacje. Inwestor odkopał skarpę i zamienił podziemne pomieszczenia gospodarcze na kilkadziesiąt pokojów. Wybudował też podziemny garaż na… 600 samochodów.

Wojciech Kapałczyński, szef jeleniogórskiej delegatury dolnośląskigo konserwatora zabytków twierdzi, iż obiekt jest niezgodny z projektem, planem zagospodarowania oraz że narusza on tzw. linię widokową wpisanego w całości do rejestru zabytków Karpacza. Wtóruje mu Sławomir Lange,  prezes Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu i Architektury Sudeckiej, które jako pierwsze złożyło do inspektoratu budowlanego skargę na samowolę Gołębiewskiego. Według pozwolenia na budowę z 2007 r. hotel miał mieć: 630 (a nie 880) pokojów, pięć (a nie 18) apartamentów, 100 (a nie 116) tys. mkw. powierzchni, 7 (a nie 9) kondygnacji, 28 (a nie 42) metry wysokości i dach z łupków (a nie z blachy i dachówki).

Gołębiewskiego bronią włodarze Karpacza. Samorządowcy pod koniec 2009 r. przychylili się do wniosku inwestora, by dostosować plan do budowli. W innym wypadku trzeba by rozebrać dwa piętra, przełożyć ogromne połacie dachu i zasypać dolne kondygnacje. Pod koniec lipca burmistrz odwołał się do ministra kultury, by ten rozsądził, czy osie widokowe zostały naruszone. Tylko on może uchylić postanowienie konserwatora zabytków. Ale minister zwleka z decyzją. Jeżeli nie zrobi tego w ciągu roku, częściowe pozwolenie na użytkowanie wygaśnie, a nowego inwestor nie dostanie.

Gołębiewski odgraża się, że rozbierze to piętro, zostawi na kilka miesięcy bałagan, a potem dobuduje je na nowo. W Wiśle formalne otwarcie obiektu biznesmena do 2005 r. blokował nadzór budowlany i wojewoda śląski. Mimo to hotel funkcjonował, a ostatecznie Gołębiewski zapłacił 180 tys. zł kary. Z kolei w Białymstoku, mimo sądowego nakazu rozbiórki piętra hotelu z salami konferencyjnymi, istnieje ono do dziś. Rozbiórkę wstrzymywali kolejni wojewodowie, uznając, że obiekt spełnia ważną funkcję społeczną, ponieważ zatrudnia bardzo dużo personelu.

Rachunek ekonomiczny to jednak nie wszystko. To tak, jakby wybudować Biedronkę na Starym Rynku w Krakowie – skomentował sprawę jeden z czytelników „Rzeczpospolitej”.

Rząd oszczędza na bezrobotnych

Rząd oszczędza na bezrobotnych

Dyrektorzy urzędów pracy bezradnie rozkładają ręce i winą za brak pieniędzy obarczają Ministerstwo Finansów, które odbierając placówkom pośrednictwa pracy fundusze, próbuje nieudolnie reperować budżet państwa.

Ogólnopolski konwent dyrektorów powiatowych urzędów pracy przeprowadził ankietę, z której wynika, że na cięciach najbardziej ucierpią bezrobotni w województwach podkarpackim i wielkopolskim. Jednak nie tylko oni będą poszkodowani. Zdaniem dyrektorów, na proponowanych przez rząd oszczędnościach ucierpią też, korzystający z programów stażowych, przedsiębiorcy i administracja publiczna. W zeszłym roku na staże do firm i urzędów trafiło ponad 250 tys. osób. W tym – będzie ich aż pięć razy mniej.