Niedobory i ubytki

Niedobory i ubytki

Ocenie NIK-u poddano 18 gmin położonych na terenie sześciu województw, skontrolowano też wykonywanie przez Bank Gospodarstwa Krajowego zadań związanych z udzielaniem wsparcia na tworzeniu lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych. NIK sprawdziła też, czy budynki, w których znajdują się lokale socjalne, są bezpieczne dla mieszkańców. W wyniku kontroli przeprowadzonych przez powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego oraz straż pożarną w 12 gminach znaleziono lokale zagrażające bezpieczeństwu mieszkańców. Główne nieprawidłowości to: niesprawne przewody kominowe, trzymanie materiałów palnych w piwnicach, blokowanie dróg ewakuacyjnych, zły stan dachów. Żadna ze skontrolowanych gmin nie zaspokoiła potrzeb mieszkańców w zakresie mieszkań socjalnych.

Według NIK, wsparcie finansowe udzielane gminom z budżetu jest niewystarczające. Potrzebujących przybywa wciąż znacznie szybciej niż nowych budynków. W latach 2004-2006 z Funduszu Dopłat wypłacono 83 mln zł, natomiast zgłoszone przez gminy zapotrzebowanie wynosiło 151 mln zł. Z kolei w okresie od 2007 r. do marca 2010 r. potrzeby gmin wyniosły 262 mln zł, a wypłacono 162 mln zł. Wysokość udzielanego przez budżet państwa wsparcia była też niższa od założeń rządowych, w których przyjęto, że dofinansowanie gmin w tych latach wyniesie ponad 1 mld zł.

Kontrola wykazała również, że wzrasta liczba niezrealizowanych wyroków eksmisyjnych, przy okazji których orzekane jest prawo do lokalu socjalnego. Ponieważ takich miejsc brakuje, nie można wykonać wyroku. W latach 2004-2010 połowa ze skontrolowanych gmin, zobowiązanych do zapewnienia mieszkań socjalnych, musiała wypłacić 7 mln zł odszkodowań z tego tytułu. Na dodatek wiele z nich nie chciało lub nie potrafiło skorzystać z wsparcia z Funduszu Dopłat. Powodem niskiego zainteresowania dopłatą był m.in. brak pieniędzy na sfinansowanie wkładu własnego.

_____

Nasz tekst o mieszkalnictwie socjalnym i komunalnym przeczytać można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Znów śledzą działaczy „Solidarności”

Znów śledzą działaczy „Solidarności”

Nie odpuszczę. W poniedziałek 21 lutego będę w Warszawie i poruszę ten temat w rozmowie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Poproszę, by zainteresował się śledztwem prowadzonym przez bydgoską prokuraturę – zapowiedział w Bydgoszczy Piotr Duda podczas spotkania z członkami tamtejszej „Solidarności”.

Od kilku miesięcy w spółce Miejskie Wodociągi i Kanalizacja trwa spół zbiorowy. – Negocjacje szły ciężko. Pracodawca nie chciał, żeby związkowcy patrzyli mu na ręce. Zlecił agencji ochrony śledzenie Ewy Kozaneckiej, przewodniczącej zakładowej „Solidarności” – relacjonuje Sebastian Gawronek, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Bydgoskiego.

Nieoficjalnie wiadomo, że na śledzenie z kasy miejskiej spółki wydano kilka tysięcy złotych. Fakt śledzenia potwierdziła policja. Agencja ochrony nie miała prawdopodobnie koncesji na usługi detektywistyczne. Sprawa trafiła do prokuratury.

Przewodniczący „Solidarności” jest zbulwersowany szykanowaniem Ewy Kozaneckiej. – To przypomina czasy PRL-u. Ale wtedy esbecy kryli się, byli bardziej dyskretni. Dziś niektórzy pracodawcy zwalczają „Solidarność” w biały dzień – komentuje Piotr Duda.

Szef związku podczas wizyty w Bydgoszczy spotkał się też z członkami Zarządu Regionu i szefami komisji zakładowych. Odwiedził też firmę PESA. – To jeden z największych pracodawców w mieście. Firma przetrwała trudne czasy również dzięki wyrzeczeniom załogi i odpowiedzialnej postawie zakładowej „Solidarności” – podkreśla Sebastian Gawronek.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Studenci nagłośnią, co trzeba

Studenci nagłośnią, co trzeba

4 lutego br. Sejm przegłosował nowelizację ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, autorstwa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wprowadza ona m.in. odpłatność za podjęcie drugiego kierunku studiów, likwidację stypendium naukowego, a także limit możliwych etatów kadry naukowej bez zwiększenia jej wynagrodzenia.

W związku z tym Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie organizuje w największych akademickich miastach Polski protest – dodatkowe informacje na ten temat oraz dane kontaktowe dla zainteresowanych włączeniem się w akcję znaleźć można tutaj.

Stanowisko DZS ws. planowanej reformy przeczytać można pod tym adresem.
_____

Tekst z nr 52, poświęcony „międzynarodówce studenckiej”, przeczytać można tutaj.

Zdążyć przed piłą

Zdążyć przed piłą

Greenpeace rozpoczął patrole leśne w Puszczy Białowieskiej. Ekolodzy wraz z naukowcami będą oznaczać ostoje naturalnego lasu, w których nie powinna być prowadzona wycinka drzew. Patrole będą też zbierać aktualne informacje na temat stanu tych miejsc. Zebrane dane posłużą m.in. opracowaniu mapy, która ma ułatwić leśnikom ominięcie cennych obszarów.

Wstrzymanie wycinki w najcenniejszych częściach Puszczy wielokrotnie obiecywał minister Andrzej Kraszewski, a według naszych informacji wyrąb naturalnych drzewostanów trwa za zgodą wiceministra Zaleskiego, który odpowiada za ochronę przyrody. Dłużej czekać nie możemy i nie będziemy. Nie chcemy, aby za chwilę okazało się, że już nie ma czego chronić, bo minister Kraszewski nie zapanował nad swoim resortem – mówi Robert Cyglicki, dyrektor polskiego Greenpeace.

W ub. czwartek Greenpeace, wraz z innymi ekologicznymi organizacjami pozarządowymi oraz naukowcami, skierował do Ministra Środowiska list otwarty, w którym apeluje o powstrzymanie wycinki we wskazanych, najcenniejszych fragmentach Puszczy oraz wprowadzenie zakazu tzw. cięć sanitarnych ponadstuletnich drzew, które nie zagrażają bezpieczeństwu ludzi. Ministerstwo jak do tej pory nie ustosunkowało się do tego apelu.

Tereny, o których mowa, to przede wszystkim miejsca nie przekształcone przez człowieka, gdzie zachował się naturalny charakter tego unikalnego lasu. To właśnie poprzez rozszerzanie się gatunków fauny i flory z takich miejsc, Puszcza ma szansę odrodzić się w przyszłości. Jeśli ulegną zniszczeniu, dalsza jej ochrona będzie niemożliwa.

Puszcza Białowieska jest naszą Wielką Rafą Koralową. Jest najbogatszym lądowym systemem biologicznym w Europie. Nie ma drugiego takiego lasu na Starym Kontynencie. To niesłychane bogactwo, które należy za wszelką cenę ochronić. Puszcza jest też ważnym laboratorium dla naukowców. Służy nauce podobnie jak urządzenia typu teleskop Hubble’a czy Wielki Zderzacz Hadronów pod Genewą. Wartość badawcza Puszczy Białowieskiej jest podobna, z jedną różnicą. Te urządzenia w wypadku zniszczenia można zastąpić. Choć kosztuje to miliardy, jest jednak możliwe. Puszczy nie da się kupić czy zrekonstruować. Dla nauki jest bezcenna. I jeszcze jedno. Powinniśmy być dumni z naszego kraju, a nie się go wstydzić. Jeśli byśmy zniszczyli coś tak unikalnego zamiast objąć to ochroną, pozostanie nam tylko wstyd – mówi prof. Tomasz Wesołowski, biolog lasu, kierownik Zakładu Ekologii Ptaków Uniwersytetu Wrocławskiego, wieloletni badacz Puszczy Białowieskiej.

_____

Przedruk za stroną Greenpeace