Powszechny podsłuch

Powszechny podsłuch

Jak dowiadujemy się z „Dziennika Gazety Prawnej”, według danych firmy informatycznej HDS dwie na trzy firmy kontrolują pocztę elektroniczną swoich pracowników, a co trzeci polski pracodawca sprawdza, w jaki sposób pracownik korzysta ze służbowych komunikatorów internetowych. Zdarza się, że pracownicy są śledzeni przez zewnętrzne firmy lub dzięki nowoczesnym technologiom, które umożliwiają np. sprawdzenie trasy, jaką wykonuje pracownik służbowym samochodem.

Pracodawca ma prawo sprawdzać, w jaki sposób pracownicy wykonują swoje obowiązki i jak korzystają ze służbowego sprzętu, ale musi wcześniej o tym fakcie poinformować podwładnych, tłumacząc przy tym cel i zasady ich monitorowania w miejscu pracy. Nagrywanie rozmów nie będzie już wtedy podsłuchiwaniem, a montowanie urządzeń GPS – śledzeniem. Pracownik może pozwać firmę, która kontroluje go bez uprzedzenia lub bez uzyskania zgody. Firmy, które nielegalnie inwigilują pracowników, muszą się liczyć z wizytą inspektora pracy i poniesieniem odpowiedzialności karnej za złośliwe lub uporczywe naruszanie praw pracownika. Do walki z nielegalnymi metodami kontroli pracowników przyłączyła się Państwowa Inspekcja Pracy. Zdaniem PIP zasady kontroli w firmie pracodawca powinien zawrzeć w regulaminie pracy.

Firm, które nielegalnie inwigilują podwładnych, nie usprawiedliwia fakt, że przepisy prawa pracy nie regulują wprost kontroli w miejscu pracy. Zdaniem prawników już teraz można określić, które metody są dozwolone i jakie warunki musi spełnić pracodawca, aby je stosować. – Podstawą są w tym przypadku przepisy kodeksu cywilnego o ochronie dóbr osobistych oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – tłumaczy „DGP” Bartłomiej Raczkowski, partner w Kancelarii Prawa Pracy Bartłomiej Raczkowski.

Kodeks pracy zobowiązuje pracodawcę do poszanowania godności i innych dóbr osobistych pracownika – mówi Kamil Kałużny, rzecznik OIP w Łodzi. Stąd dozwolone jest stosowanie monitoringu wideo w firmie, ale już niedozwolone jest  monitorowanie np. szatni, stołówek czy toalet. Podobnie sytuacja przedstawia się z pocztą – dozwolone jest sprawdzanie służbowej korespondencji pracownika, nie wolno jednak przeglądać prywatnych e-maili, gdyż to narusza prywatność pracownika i tajemnicę korespondencji.

Póki co pracownicy nie skarżą się do związków np. na śledzenie przez pracodawcę, to jednak coraz częściej sygnalizują, że są w jakiś sposób inwigilowani przez przełożonych. Jest to coraz łatwiejsze dzięki nowoczesnym technologiom. Gdy pracownik podejrzewa, że jest śledzony, podsłuchiwany lub podglądany, powinien zawiadomić o tym policję lub prokuraturę. Z art. 107 kodeksu wykroczeń wynika, że kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany. Pracownik może też żądać zadośćuczynienia finansowego, jeśli uzna, że pracodawca naruszył jego dobra osobiste – informuje dziennik.
_____

Ciekawy tekst o nowoczesnych technologiach inwigilacji opublikowaliśmy w nr 44.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chcą złamać Pakt o przedsiębiorstwie państwowym

Chcą złamać Pakt o przedsiębiorstwie państwowym

Podczas prac w sejmowej komisji skarbu nad projektem ustawy posłowie utrzymali zapisy, zgodnie z którymi załoga straci prawo do reprezentacji w składzie rady nadzorczej czy zarządu sprywatyzowanej firmy. – To złamanie zawartych wcześniej umów. Taki nadzór był zagwarantowany w przyjętym przez rząd i partnerów społecznych w 1993 roku Pakcie o przedsiębiorstwie państwowym. Ta umowa miała m.in. na celu włączenie załóg w proces prywatyzacji, zyskanie aprobaty dla zmian właścicielskich. Dziś władza jednostronnie chce zerwać to porozumienie – mówi Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Zdaniem „Solidarności” odebranie załodze prawa do powoływania swoich przedstawicieli do zarządów i rad nadzorczych komercjalizowanych przedsiębiorstw to działanie sprzeczne z rozwiązaniami unijnymi. Grozi załamaniem w Polsce systemu partycypacji pracowniczej. – Założenie, że załoga ma kontrolę w zarządzaniu przedsiębiorstwem dzięki instytucji rad pracowników jest błędne – mówi członek Komisji Krajowej Dominik Kolorz, który przysłuchiwał się obradom sejmowej komisji skarbu. – Rady pracowników działają w zaledwie co dziesiątej firmie, ich uprawnienia są niewielkie i w dodatku lekceważone przez pracodawców – uważa Kolorz.

NSZZ „Solidarność” jest też przeciwny powołaniu Komitetu Nominacyjnego, który decydowałby o obsadzie władz kluczowych spółek Skarbu Państwa. – Obawiamy się, że głównym kryterium decydującym o tej obsadzie będzie przynależność polityczna lub towarzyskie znajomości. To kolejna zmiana służąca upolitycznieniu gospodarki – mówi Dominik Kolorz.

Związek nie zgadza się też na przeniesienie nadzoru nad firmami z kluczowych sektorów gospodarki (m.in. górnictwa, transportu czy łączności) do Ministerstwa Skarbu Państwa. – Grozi to łamaniem zawartych wcześniej umów społecznych i doprowadzi w konsekwencji do pozbawionej kontroli prywatyzacji – uważa Henryk Nakonieczny.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Do przemyślenia przez weekend

Do przemyślenia przez weekend

Na zachętę, zacytujmy jeden ze szczególnie przytomnych fragmentów: Pomyślmy na przykład, kto wyraźniej zwrócił uwagę na problem wsi popegeerowskich: Lepper czy lewicowa Krytyka Polityczna? Odpowiedź jest według mnie jasna i niekorzystna dla KP. Mała, niebyt spójna i pozbawiona wsparcia elit partia dużo lepiej wskazała na biedę i niedostatek wsi niż jakiekolwiek „organizacje metapolityczne”.

Tekst przeczytać można tutaj.

Nie pozwolą

Nie pozwolą

W liście do p.o. prezesa PKP SA Marii Wasiak kolejowi związkowcy napisali, że jeżeli działania w sprawie prywatyzacji PKP Cargo w takiej formie będą kontynuowane, to zakończy się to ogłoszeniem strajku na całej sieci PKP. Kolejowe związki zawodowe zagroziły strajkiem generalnym także w przypadku, jeśli nie zostaną spełnione ich postulaty dotyczące prywatyzacji spółki PNI (Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury). Chodzi o wpisanie do umowy prywatyzacyjnej określonych gwarancji pracowniczych.

Rzecznik Grupy PKP zaznaczył, że spółka odbiera stanowisko związków jako odmowę kontynuowania rozmów, mimo iż – jak powiedział – proces prywatyzacji zarówno w Przedsiębiorstwie Napraw Infrastruktury, jak i w PKP Cargo jeszcze nie wszedł w decydującą fazę. – Naszym zdaniem taka radykalizacja stanowiska związków zawodowych jest niczym nie uzasadniona i może przynieść bardzo szkodliwe skutki dla środowisk pracowniczych obu spółek – zaznaczył rzecznik.

List, skierowany także do wiadomości ministra infrastruktury, podpisali m.in. związkowcy z Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP, Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce, Krajowej Sekcji Kolejarzy „Solidarność ’80” i Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.