Ofiara reprywatyzacji i urzędników

Ofiara reprywatyzacji i urzędników

Jako ciało wybitnej społecznicy, od pewnego czasu zaginionej, zidentyfikowano zwęglone zwłoki odnalezione niedawno w Lesie Kabackim. Pani Jolanta, która w dniu śmierci miała 64 lata, od niepamiętnych czasów wraz z mężem stawiała czoła sławetnemu kamienicznikowi Markowi Mossakowskiemu, który chciał ją wyrzucić z mieszkania w zreprywatyzowanym budynku (Brzeska procesowała się z nim w sądzie, była ostatnią lokatorką, której nie udawało się usunąć). Państwo Brzescy nie poprzestawali na tym – choć wielokrotnie im grożono czy szantażowano, angażowali się w walkę o prawa także innych lokatorów, w ramach Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Windowany przez kamienicznika czynsz sprawił, że mieszkanie było zadłużone, kobieta spodziewała się eksmisji. Działacze lokatorscy powątpiewają jednak w samobójstwo. Przypominają, że p. Jolanta była wyjątkowo silną kobietą, która nie odpuściła żadnej manifestacji, spotkania z urzędnikami, chodziła na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, nieustannie pomagała innym. Komitet Obrony Lokatorów, który współorganizował protest pod urzędem, przekonuje, że niezależnie od konkretnych przyczyn śmierci p. Jolanta jest ofiarą bezwzględnego systemu, który stawia lokatorów w sytuacji bez wyjścia, nie oferując żadnej pomocy. Jolanta jest symbolem, gdyż jej los jest losem setek i tysięcy lokatorów, którzy znaleźli się w takiej samej sytuacji jak ona. To ludzie, których życie i zdrowie zniszczyła bezduszna polityka lokalowa miasta i którzy zostali pozbawieni nadziei. Podobnie sprawę widzi Andrzej Smosarski z WSL: Cokolwiek wykryje śledztwo, Jola była ofiarą przemocy mieszkaniowej. Była zaszczuwana.

W Warszawie jest ponad 12 tys. osób, które zostały wraz z budynkami przekazane w prywatne ręce. Podczas niedawnego protestu ich przedstawiciele skandowali: wszystkich nas nie spalicie!

_____

Nasz tekst o warszawskich kamienicznikach-bandytach, zatytułowany „Zreprywatyzowani”, przeczytać można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Strażak to nie maszyna – musi odpocząć

Strażak to nie maszyna – musi odpocząć

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje nad zmianą rozporządzenia w sprawie pełnienia służby przez strażaków. Nowe przepisy będą stanowiły podstawę do wyliczania czasu służby. Kierownik jednostki będzie ustalał harmonogram pracy strażaków tak, by równomiernie obciążyć ich pracą, także w dni i godziny wolne od służby. Liczba kolejnych godzin wolnych dla jednego strażaka nie będzie mogła być większa niż 120. Ze względu na potrzeby służby będą wyznaczane także dyżury domowe. Czas takiego dyżuru, kiedy strażacy muszą być w pełnej gotowości, nie jest wliczany do limitu 48 godzin tygodniowo. Chyba że dojdzie do wezwania strażaka na służbę. Z tego wynika, że po zsumowaniu dopuszczalnej tygodniowej czynnej służby i dyżurów domowych, strażacy w ogóle nie będą mieli wolnego.

Obecnie ze względu na zbyt małą liczbę strażaków musimy pełnić służbę po 45-46 godzin tygodniowo. Dlatego nie zgadzamy się na dyżury domowe – tłumaczy Robert Osmycki, przewodniczący Sekcji Pożarnictwa. –  Proponowane rozwiązania wykraczają poza art. 35 ustawy o Straży Pożarnej, który wyraźnie mówi, że służba strażaka nie może przekraczać 40 godzin tygodniowo. Jeśli ta nowelizacja wejdzie w życie, zaskarżymy ją do Trybunału Konstytucyjnego.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Polska oczyma ideowca starej daty

Polska oczyma ideowca starej daty

Mowa o autobiografii Ryszarda Bugaja, jednego z liderów socjaldemokratycznego skrzydła opozycji antykomunistycznej, zatytułowanej „O sobie i innych”. Krzysztof zachęca do lektury tej pozycji tutaj.

Odważnie kombinują

Odważnie kombinują

Ewentualna urzędowa stabilizacja kursu pomogłaby ponad 3 milionom Węgrów, którzy zaciągnęli w szwajcarskiej walucie kredyty na zakup nieruchomości i nie są w stanie spłacać kolejnych rat. Jeśli wejdzie w życie, przez 3,5 roku Madziarzy będą mogli spłacać raty hipoteczne po stałym kursie 190 forintów za franka (obecnie kosztuje on 210 forintów i ciągle drożeje). W roku 2014 posiadacze kredytów będą jednak musieli spłacić różnice kursowe.

Rozwiązanie ma pomóc głównie ok. 100 tysiącom rodzin, którym grozi natychmiastowa eksmisja. Węgierski rząd, który miałby pokryć koszty całej operacji, musiałby jednak najpierw ustalić warunki porozumienia z Centralnym Bankiem Szwajcarii.

_____

O polityce rządu Węgier koniecznie czytaj także tutaj.