O luksus chorowania w weekend

O luksus chorowania w weekend

Przez ponad dwie godziny lokalna społeczność blokowała przebiegającą w pobliżu miasta drogę krajową nr 1. Mieszkańcy chcieli w ten sposób zamanifestować swój sprzeciw wobec obowiązujących od 1 marca nowych kontraktów podpisanych przez NFZ. W ich wyniku poza godzinami pracy miejskich przychodni muszą szukać pomocy lekarskiej w oddziale Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w oddalonym o 15 kilometrów Zgierzu – lub płacić za przyjazd prywatnej karetki. Jednym ze skandowanych haseł było „Oddajcie nam lekarza!”. Ozorkowianie zapowiadają protesty aż do skutku, deklarują gotowość konfrontacji z samą minister zdrowia.

NFZ twierdzi, że zgierska placówka powinna zabezpieczyć nocną pomoc medyczną dla Ozorkowa, jednak w podpisanym z nią kontrakcie Fundusz nie przeznaczył na ten cel żadnych środków, zaś sama umowa mówi o zabezpieczeniu świadczeń z siedzibą w Zgierzu. Warto dodać, że wcześniej próbowano drastycznie ograniczyć możliwości oddziału Stacji, pozostawiając do jego dyspozycji jedynie jedną karetkę i jeden zespół lekarsko–pielęgniarski, jednak po protestach społecznych zawieszono realizację tego pomysłu.

Łódzcy anarchiści podkreślają, że w nocy nie kursuje komunikacja publiczna łącząca oba miasta, zaś koszt podróży taksówką to około 150 zł, z kolei w ramach prywatnej opieki medycznej samo wykonanie zastrzyku to koszt 40 zł. Niekorzystne, z punktu widzenia pacjentów i pracowników publicznej służby zdrowia, decyzje na poziomie regionu wpisują się doskonale w politykę Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem Ewy Kopacz, której celem jest z jednej strony komercjalizacja placówek publicznej opieki zdrowotnej w oparciu o zasady wolnego rynku usług medycznych, z drugiej zaś dalsze ograniczenie świadczeń gwarantowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego – alarmują w swoim stanowisku. Federacja zareagowała nim m.in. na samorządowe plany komercjalizacji szpitala położniczego im. Rydygiera w Łodzi oraz utworzenia prywatnej kliniki kardiologicznej w zgierskim szpitalu wojewódzkim.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tam też jest Polska!

Tam też jest Polska!

Mocno brzmią cytowane słowa burmistrza, który wylicza, jakie usługi publiczne okazały się w przypadku miasteczka „nieopłacalne” (oprócz wymienionych także m.in. przychodnia zdrowia). – Ręce mi opadły, bo u nas nic się państwu nie opłaca […]. Przecież nie wszystko musi się opłacać. Wszyscy płacimy podatki i państwo ma wobec nas elementarne choćby obowiązki! – mówi Władysław Kiraga, którego pomysły na rozwój lokalny rozbijają się m.in. o stopniowe odcinanie miejscowości od cywilizacji. Dodaje: Mamy tu za sąsiadów Niemców, w Starym Warpnie. Tych Niemców, którzy ponoć przegrali wojnę. Ale im od 1945 r. światło jakoś nigdy nie zgasło. A nam gaśnie ciągle, odkąd pamiętam.

Tekst przeczytać można tutaj.

Do kosza z takim projektem!

Do kosza z takim projektem!

Publikujemy je poniżej w całości, za OPZZ.

* * *

Partnerzy społeczni – członkowie Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno–Gospodarczych wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec projektu założeń do projektu ustawy o lobbingu z dnia 3 marca 2011 r.

Przedmiotowy projekt, gdyby jego tezy wprowadzić w życie – wyeliminuje dialog pomiędzy władzą i obywatelami oraz drastycznie ograniczy dostęp do informacji poprzez środki masowego przekazu. Przyniósłby on skutek odwrotny do założonego: wzmocniłby nieformalne i sprzeczne z prawem działania różnych grup nacisku, czego skutkiem byłoby pogorszenie jakości stanowionego prawa.

Dlatego też wnioskujemy o pozostawienie przedmiotowego projektu założeń do projektu ustawy o lobbingu z dnia 3 marca 2011 r., jako szkodliwego społecznie i gospodarczo – bez dalszego biegu.

Za: Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych, NSZZ „Solidarność”, Forum Związków Zawodowych, PKPP „Lewiatan”, Związkiem Rzemiosła Polskiego, Pracodawcami RP, Business Centre Club – Związkiem Pracodawców,

Wiceprzewodniczący Komisji Trójstronnej
Zbigniew Żurek

17 marca 2011 r.

Najgorsze złego początki

Najgorsze złego początki

Z problemem dostępności rynku pracy boryka się młodzież w całej Europie. W 2008 r. średnie bezrobocie wśród młodych Europejczyków wynosiło 15 proc. Dziś jest to aż 21 proc. Prognozy na kolejne dwa lata są równie fatalne. Nigdy w historii badań nie było na świecie tylu bezrobotnych młodych. Mogą się stać straconym pokoleniem – alarmuje Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Jako przyczyny tak złego stanu rzeczy podaje się – tradycyjnie już – światowy kryzys ekonomiczny oraz niską jakość kształcenia. – W wielu branżach rynek się już nasycił, posady są zajęte – przekonuje na łamach „Gazety Wyborczej” Piotr Sarnecki z organizacji pracodawców PKPP Lewiatan.

W rezultacie młodzi ludzie emigrują, bądź godzą się na gorsze warunki pracy lub tzw. śmieciową umowę. Wśród zatrudnionych w wieku 20-24 lata umowy na czas nieokreślony ma zaledwie co trzeci z nich (280 tys. osób) – większość dostaje tylko umowy czasowe albo pracuje na zlecenia. Po 25. roku życia umowy na stałe otrzymuje 40 proc. zatrudnionych. Pracowników po trzydziestce z bezterminowymi umowami jest o 10 pkt. proc. więcej.

Z danych GUS wynika, że w Polsce generalnie maleje liczba osób zatrudnionych na czas nieokreślony, a przybywa tych z umowami czasowymi. Poza tym coraz więcej Polaków pracuje na zlecenia i umowy o dzieło. Ministerstwo Finansów wyliczyło, że w zeszłym roku dotyczyło to ponad 3,5 mln osób. Raport „Polska Praca 2010”, przygotowany na zlecenie NSZZ „Solidarność”, podaje, że niemal jedna trzecia polskich pracowników (27 proc.) zamiast stałej umowy pracuje na czas określony albo zlecenia i umowy o dzieło.