Ogłupiająca kroplówka mediów

Ogłupiająca kroplówka mediów

W reakcji na demagogiczny, antypracowniczy tekst opublikowany w jednej z gazet codziennych, działacz związkowy Janusz Śniadecki napisał komentarz, przesłany m.in. do naszej redakcji.

W całości przeczytać go można poniżej.

* * *

„Związkowcy i radni nie do ruszenia” – takim oto tytułem błysnęło wydanie „Dziennika Gazety Prawnej” z 16 marca br. Tekst wart polecenia ze względu na szczególne walory eksperymentalno-poznawcze. Jest bowiem laboratoryjnym, przykładem brutalnej propagandy. Wstrzyknięta już w tytuł bazarowa demagogia znajduje dalej swe twórcze rozwinięcie w konstruowaniu rozmaitych „logicznych” wywodów.

Oto pierwszy z nich: Kilkaset tysięcy osób w Polsce nie można zwolnić z pracy. Tracą na tym inni pracownicy, bo firmy oferują im gorsze warunki zatrudnienia – konstatuje autor i spieszy ze stosownymi wyjaśnieniami: Firmy broniąc się przed przyrostem kolejnych pracowników pod ochroną, unikają podpisywania z nowymi umów na czas nieokreślony. Wolą te na czas określony, które można łatwo i szybko rozwiązać. W Polsce na takiej umowie pracuje już co czwarta osoba zatrudniona na etacie. To rekord w całej Unii.

Posługując się schematem myślenia przedstawionym powyżej, można wysnuć inne równie „prawdziwe” i równie kuriozalne tezy. Oto dwie ciekawe propozycje: 1) wydłużający się statystycznie czas życia emerytów jest szkodliwy dla pracujących, którzy ze swoich składek finansują ich emerytury; 2) kobiety korzystające z urlopów macierzyńskich są pozbawione elementarnej odpowiedzialności, bo blokują możliwość zatrudnienia innej osoby.

Absurdy takie można eksploatować doprawdy w nieskończoność, a w Polsce można wyjść nawet poza jej granice. Gdy związki zawodowe zostaną już oskarżone o wszystko, łącznie z trzęsieniem ziemi w Japonii, można zawsze przywołać nieśmiertelne – nad Wisłą – wątki spisku Żydów lub sięgnąć do arsenału wojny z terroryzmem i zacząć powoli cedować odpowiedzialność za wszelkie nieszczęścia na Al-Kaidę. Wszystko to zaś – niezależnie od tego, jakie propagandowe manewry zostaną ostatecznie użyte – ma na celu nic innego, jak „przywołać społeczeństwo do porządku”; wtłoczyć do serc i umysłów ludzi przekonanie o konieczności zupełnego wyrugowania z przestrzeni publicznej organizacji reprezentujących pracowników czy ogólniej: podnoszących kwestie społeczne.

Media głównego nurtu nawet nie próbują ukryć poparcia dla obecnego rządu, którego działania zmierzają do ostatecznej rozprawy z pracownikami broniącymi swoich miejsc pracy i godnego wynagradzania. Od lat, systematycznie i miarowo, reprodukują propagandowy schemat zohydzania wizerunku środowisk społecznych (głównie związków zawodowych), szczując w ten sposób różne grupy społeczne przeciw sobie.

Kreowany i promowany jest nowy system moralny stawiający na totalną samowystarczalność jednostki (niemożliwą do osiągnięcia), indywidualną walkę z przeciwnościami losu (z góry skazującą na przegraną), egoizm i chciwość w gigantycznym wyścigu szczurów, zwanym „wolną konkurencją”. Frustracje wynikające z takich zachowań są „klajstrowane” pędem do bezmyślnej, rozdętej do granic absurdu konsumpcji. Tak tworzy się nowego obywatela!

Ważnym elementem w tej konstrukcji jest swoisty wentyl bezpieczeństwa, umiejętnie wpleciony w tę filozofię. Co bowiem pozostaje takiemu „nowemu”, „lepszemu” Europejczykowi w przypadku braku sukcesu, który wszak jest dziś jedyną miarą jego człowieczeństwa i wszelkiej przydatności? Poczucie winy, wstyd, zażenowanie, apatia i depresja. W takim „obywatelu” narastają jedynie frustracja i niechęć; o żadnym buncie nie może być mowy w obliczu świadomości niespełnienia elementarnych oczekiwań „cywilizowanego świata”.

Rząd wspiera taki model „rozwoju” w interesie ponadnarodowych korporacji, instytucji finansowych i kapitału. Ustawiczne wmawianie ludziom, że wszyscy jesteśmy „myśliwymi”, przy braku „zwierzyny łownej” prowadzi do sytuacji, w której sam „myśliwy” staje się „zwierzyną”. Powstają więc getta ludzi wykluczonych, gdzie nie trzeba już drutów kolczastych i strażników z bronią, jeżeli świadomość czyni z człowieka niewolnika.

Jeśli zrezygnujemy z ogłupiającej „kroplówki” mediów ujawni się nam nieco bardziej realny obraz rzeczywistości:
– rosnące bezrobocie na poziomie 13,2%;
– ograniczenie – decyzją rządu – wysokości dotacji, które miały służyć minimalizacji skutków bezrobocia, z poziomu 7 mld zł w roku 2010 do poziomu 3,2 mld zł w roku 2011;
– zmiany w prawie dopuszczające samozatrudnienie (kontrakty) w coraz to nowych obszarach (vide: pielęgniarki);
– eliminacja przedstawicieli załogi w organach przedsiębiorstw państwowych;
– dalsza, rabunkowa, prywatyzacja resztek majątku narodowego;
– odejście od finansowania i wspierania rodzin wielodzietnych (becikowe);
– komercjalizacja i prywatyzacja szkolnictwa, służby zdrowia, nauki i sztuki oraz usług użyteczności publicznej (PKP, energetyka etc.).

Powyższe, jak głosi oficjalna propaganda, ma służyć wzrostowi gospodarczemu przez maksymalizację zysków przedsiębiorstw. W praktyce taki wzrost bogactwa akcjonariuszy, właściciela firmy, nie wpływa obecnie na zamożność robotnika, nie przekłada się na jego wynagrodzenie. Korporacyjna chciwość i buta, orientacja wyłącznie na krociowe zyski, które trafiają do kieszeni wąskiej grupy właścicieli firm, zarządów i menadżerów, zmuszają do poszukiwania bardziej wyrafinowanych sposobów generowania bogactwa, naturalnie kosztem obywateli. Odbieranie praw pracowniczych, które dają możliwość obrony przed wyzyskiem, to budowa systemu opartego na nędzy obywateli i bezkarności winowajców.

Polski kapitalizm to peryferyjno-kolonialny, „trzecioświatowy” system działający na zasadzie pasożyta. Zainfekowany „organizm” eksploatowany jest do momentu „śmierci żywiciela”. Później pasożyt neoliberalizmu znajduje nowego żywiciela. Doświadczyły tego Grecja, Irlandia i Węgry, które wciąż, resztkami sił swoich obywateli, bronią się przed ostateczną ekonomiczną i społeczną śmiercią. Polska jest następna w kolejce.

Janusz Śniadecki
Przewodniczący Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków (OPZZ)

Warszawa, 28 marca 2011 r.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

STOP przemocy w pracy

STOP przemocy w pracy

Obrażanie pracowników, groźby czy upokarzające zachowania – te zjawiska muszą zniknąć ze środowiska pracy. Porozumienie w sprawie eliminowania przemocy w miejscu pracy podpisali na forum Komisji Trójstronnej szefowie związków zawodowych i pracodawców.

Jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zapewnienie pracownikom bezpiecznych warunków pracy. Coraz częściej zaczyna się przez to rozumieć również czynniki wpływające na dobry stan psychiczny pracowników. Taka jest tendencja unijna, a jej wyrazem są dwa porozumienia europejskich partnerów społecznych. Jedno dotyczy stresu związanego z pracą, a drugie nękania i przemocy w pracy – mówi Barbara Surdykowska, ekspert NSZZ „Solidarność”.

Nękanie i przemoc mogą być powodowane nieakceptowanym zachowaniem i przyjmować różne formy: fizyczne, psychiczne lub o charakterze seksualnym. Mogą występować w każdym miejscu pracy, niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa, obszaru działalności lub formy stosunku pracy. Zaliczamy do nich jednorazowe przypadki lub systematyczne wzorce zachowań. Do nękania czy przemocy może dochodzić między współpracownikami, między przełożonym a podwładnymi lub ze strony osób trzecich, np. klientów czy podopiecznych. Dotyczy to szczególnie sektora usług, np. ochrony osób i mienia, handlu czy ochrony zdrowia.

Polscy partnerzy społeczni deklarują w zawartym porozumieniu, iż w ramach relacji pracodawca – pracownik nie będą tolerowane żadne przejawy nękania czy przemocy.  Natomiast eliminowanie i ograniczanie zagrożeń spowodowanych występowaniem tych zjawisk w miejscu pracy powinno być przedmiotem wspólnej troski pracodawców oraz pracowników i ich przedstawicieli przy wsparciu ze strony władz publicznych.

Partnerzy społeczni zwracają uwagę na potrzebę promocji działań zapobiegających nękaniu i przemocy w pracy, identyfikowaniu tych problemów czy właściwej prewencji. – Tym bardziej, że jak szacuje Światowa Organizacja Zdrowia do 2020 r. problemy psychiczne będą podstawową przyczyną niezdolności do dalszej pracy. Dbałość o dobry stan psychiczny pracowników prowadzi do zmniejszenia absencji, poprawia relacje między pracownikami oraz zwiększa efektywność pracy, a to już przekłada się na finanse – uważa Surdykowska. Jak dodaje, Fundacja Dublińska obliczyła, że roczne straty z powodu stresu związanego z pracą w UE15 w 2002 r. szacowane były na poziomie 20 mld euro. Badania wskazują, że najczęściej występującą formą przemocy są słowne zniewagi. Skarży się nie ponad 12 proc. badanych przez Fundację Dublińską pracowników.

Podpisana przez partnerów społecznych deklaracja to kolejny po porozumieniu w sprawie telepracy i stresu w pracy przykład wdrożenia w Polsce Europejskiego Porozumienia Ramowego. Porozumienie dotyczące nękania i przemocy w miejscu pracy na poziomie europejskim zostało podpisane przez organizację pracowników – Europejską Konfederację Związków Zawodowych, oraz pracodawców – BusinessEurope, UEAPME i CEEP w kwietniu 2007 r. Negocjacje w sprawie wdrożenia w Polsce porozumienia podjęto z inicjatywy NSZZ „Solidarność” w 2009 r.

Więcej o deklaracji przemocowej – tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

W „Obywatelu” nr 50 przeczytać można obszerny wywiad nt. mobbingu.

Ależ nam się to podoba!

Ależ nam się to podoba!

W lutym w Lublinie zainaugurowała działalność kawiarnio-księgarnia „Spółdzielnia”, prowadzona przez osoby  zagrożone wykluczeniem społecznym i nastawiona na krzewienie zaangażowania obywatelskiego.

„Spółdzielnia” prowadzona jest na zasadach autentycznej kooperatywy, mianowicie w formule spółdzielni socjalnej. Znaleźli w niej pracę mieszkańcy miejscowego osiedla bloków socjalnych, a wypracowywany przez nich dochód redystrybuowany jest na cele statutowe, jak tworzenie kolejnych możliwości zarobkowania dla osób w trudnym położeniu społecznym.

Co więcej, „Spółdzielnia” jest otwarta na społeczność lokalną (np. nastawiona na miejscowych dostawców), a wręcz współtworzona przez swoich klientów – mogą oni np. zaproponować program kulturalny, jako że kawiarnia udostępnia bezpłatnie lokal dla organizacji pozarządowych i studenckich. Oprócz przynoszenia dochodu, jej równorzędnym celem jest bowiem promocja („bez moralizowania” i z naciskiem na praktyczne działania) Celów Milenijnych ONZ, takich jak walka z wykluczeniem społecznym oraz edukacja ekologiczna. Warto w tym miejscu dodać, że jednym z uczestników partnerstwa, w ramach którego powstał lokal, jest Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) – pozostałe to  Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie oraz Spółdzielnia Socjalna „Cztery Pory Roku”.

Do końca 2011 r. pod marką „Spółdzielnia” ma powstać  łącznie pięć kawiarni, a podmioty ekonomii społecznej (w tym organizacje pozarządowe) szukające możliwości zarobienia na realizację swoich celów statutowych, będą mogły otwierać kolejne, na licencji (tzw. franczyza społeczna).

Strona kawiarni, w której czytelni zapoznać się można także z naszymi wydawnictwami: www.spoldzielniacafe.pl

Można inaczej? Można.

Można inaczej? Można.

To dzięki relatywnemu zacofaniu w neoliberalnych reformach i dzięki elementom specyficznie japońskim zachowanym w bankowości negatywne następstwa finansowe ostatniego kryzysu okazały się stosunkowo niewielkie – pisze na łamach „Przeglądu” prof. Anna Ząbkowicz.

Autorka książki „Instytucje i wzrost gospodarki Japonii” dowodzi, że niedawne sukcesy gospodarcze Kraju Kwitnącej Wiśni – ożywienie koniunktury po latach przeciętnego wzrostu i ograniczenie problemu tzw. złych długów – zawdzięcza on raczej zachowawczości niż restrukturyzacji według wzorów zachodnich.

Tekst przeczytać można tutaj.

_____

Wątek swoistości polityki gospodarczej Japonii poruszać będziemy także w „Nowym Obywatelu” nr 3/2011.