Jak to robią Anglicy

Jak to robią Anglicy

Zgodnie z nowymi brytyjskimi regulacjami przy każdym zamówieniu publicznym będą brane pod uwagę korzyści  społeczne płynące z wyboru danego kontrahenta.

Portal ekonomiaspoleczna.pl informuje, że pod koniec listopada brytyjska Izba Gmin przyjęła ustawę o usługach publicznych (nazywaną również ustawą o Przedsiębiorstwie Społecznym i Wartościach Społecznych). Wprowadza ona zasadę, że administracja publiczna, zamawiając towary bądź usługi, będzie musiała brać pod uwagę nie tylko cenę i doświadczenie kontrahenta, ale również wpływ oferty na lokalną społeczność, gospodarkę, rynek pracy oraz środowisko.

Założeniem ustawy jest, że kiedy wejdzie w życie, duża część wydatków publicznych zacznie trafiać do sektora przedsiębiorczości społecznej, wzmacniając lokalne wspólnoty i organizacje. Na razie jednak projekt nie przeszedł jeszcze pełnej brytyjskiej ścieżki legislacyjnej.

Również w naszym kraju trwają prace nad ustanowieniem prawa wzmacniającego pozycję przedsiębiorstw społecznych na rynku zamówień publicznych – więcej na ten temat dowiedzieć się można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Będą protestować

Będą protestować

16 pikiet wojewódzkich zorganizowanych w tym samym dniu oraz duża manifestacja w Warszawie – Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” zdecydowała o akcjach protestacyjnych w najbliższych miesiącach.

Pikiety w miastach wojewódzkich zaplanowano na środę 25 maja. Organizatorem protestów będzie NSZZ „Solidarność”, ale do udziału zaproszone będą też inne organizacje związkowe. Początek akcji zaplanowano wstępnie na godz. 14.00.

Związek zorganizuje też dużą manifestację w Warszawie. Kiedy dokładnie ten protest się odbędzie, zdecyduje kilkunastoosobowy sztab akcji. W jego składzie znaleźli się m.in. przewodniczący Związku Piotr Duda, szef Sekretariatu Górnictwa i Energetyki Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Regionu Pomorze Zachodnie NSZZ „S” Mieczysław Jurek, przewodniczący gdańskiej „Solidarności” Krzysztof Dośla oraz przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Sztab koordynuje akcję na poziomie kraju, za pikiety w poszczególnych miastach odpowiadają natomiast szefowie regionów.

Najbliższe posiedzenie sztabu odbędzie się 9 maja. Wtedy zapadną decyzje co do daty i szczegółów protestu w stolicy.

Głównym hasłem, pod którym NSZZ „Solidarność” będzie prowadził akcję, jest wezwanie rządu do ochrony najuboższych i walki z rosnącą biedą. „Solidarność” domaga się m.in. podwyższenia kryteriów dochodowych upoważniających do świadczeń z pomocy społecznej, czasowego obniżenia podatku akcyzowego na paliwo oraz skierowania dodatkowych środków na walkę z bezrobociem.

Do struktur Związku trafi kilkadziesiąt tysięcy ulotek i plakatów wyjaśniających powody akcji i zachęcających do udziału w niej. Pikiety wojewódzkie poprzedzą konferencje prasowe organizowane w poszczególnych miastach wojewódzkich i miastach – siedzibach zarządów regionów NSZZ „S”. Konferencje odbędą się 23 maja.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

W numerze 2/2011 przeczytać będzie można ciekawy wywiad z nowym przewodniczącym „Solidarności”, Piotrem Dudą.

Ciężko być uczciwym

Ciężko być uczciwym

Fundacja Batorego alarmuje, że prawo nie chroni osób, które ujawniły nieprawidłowości w swoich firmach – pisze „Rzeczpospolita”.

Osoby, które działając w dobrej wierze ujawniają istotne z punktu widzenia interesu społecznego patologie w swoim miejscu pracy lub środowisku, w krajach anglojęzycznych nazywa się whistleblowers (dosł. „dmuchający w gwizdek”), co na polski próbuje się przełożyć jako „sygnaliści”. Są oni często szykanowani za swoją obywatelską postawę. – Nasze badania pokazały, że ochrona prawna sygnalistów jest w Polsce szczątkowa – mówi Anna Wojciechowska-Nowak, koordynator Projektu Pomocy Prawnej Programu przeciw Korupcji Fundacji Batorego.

Dziennik podaje przykłady górnika, który stracił pracę gdy zdobył dowody na łamanie przepisów bezpieczeństwa w kopalni Wujek-Śląsk, chorążego z 56. Pułku Śmigłowców Bojowych, któremu m.in. odebrano dodatki do pensji gdy ujawnił, że dochodziło tam do dużych nieprawidłowości w szkoleniach, a także zwolnionego pracownika Centrum Zarządzania Kryzysowego w Wałbrzychu, który wcześniej upublicznił nagranie rozmowy kompromitującej ówczesnego senatora PO Romana Ludwiczuka. O wprowadzenie przepisów, które chroniłyby takie osoby, w 2009 r. apelował śp. Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich. Chciał, by z inicjatywą ustawodawczą wystąpił resort pracy, jednak ten uznał, że wystarczą istniejące przepisy antydyskryminacyjne i zakazujące stosowania mobbingu.

Fundacja Batorego sprawdziła, jak stosowanie prawa wygląda w praktyce, przeprowadzając badanie w wydziałach pracy w 29 sądach, w tym w Sądzie Najwyższym. Wynika z nich, że pracownicy poddani działaniom odwetowym rzadko walczą o swoje prawa przed wymiarem sprawiedliwości, prawdopodobnie ze strachu, zwłaszcza przed zwolnieniem. Zdaniem sędziów istniejące przepisy mogą znaleźć zastosowanie w określonych przypadkach (np. jeśli szykanowany pracownik dozna rozstroju zdrowia, może wnosić o zadośćuczynienie z tytułu mobbingu), jednak brakuje ochrony o charakterze prewencyjnym.

Raport stanowi dowód, że ujawnianie nieprawidłowości jest w obecnej sytuacji prawnej nieopłacalne. Nawet jeśli sygnalista udowodni, że zwolniono go, bo zdemaskował patologię, może liczyć na odszkodowanie maksymalnie w wysokości… trzech pensji. Co więcej, najczęściej podawana przyczyna wypowiedzenia umowy, likwidacja stanowiska pracy, bywa bardzo trudna do podważenia, gdyż według orzecznictwa Sądu Najwyższego pracodawca ma autonomię w kwestii organizacji firmy. – Wolność gospodarcza bierze górę nad interesem publicznym, w imieniu którego występuje sygnalista – komentuje Wojciechowska-Nowak.

W USA czy Wielkiej Brytanii prawo jest bardziej przychylne sygnalistom. Pracodawca musi tam udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że szykany wobec pracownika były podjęte z przyczyn innych niż fakt ujawnienia przez niego nieprawidłowości. Według danych amerykańskiej organizacji Government Accountability Project przeniesienie ciężaru dowodu na pracodawcę spowodowało wzrost odsetka spraw wygranych przez pracowników z 1-5 proc. do 25-33 proc. – pisze dziennik. W Polsce to pracownik musi przed sądem udowodnić, że np. był mobbowany, a jeśli został zwolniony, gdyż rzekomo „rozpowszechniał nieprawdziwe informacje na temat stosunków panujących w zakładzie pracy” – musi wykazać prawdziwość swoich zarzutów.

Więcej na powyższy temat można się dowiedzieć z wspomnianego opracowania („Ochrona prawna sygnalistów w doświadczeniu sędziów sądów pracy. Raport z badań”), dostępnego tutaj.

Dobre pytanie

Dobre pytanie

Brytyjskie Biuro Statystyki Krajowej pyta losowo wybranych obywateli, czy są szczęśliwi.

Za programem stoją konserwatywny premier David Cameron, który od dawna deklarował, że chce, by rząd skoncentrował się na dobrym samopoczuciu ludzi w równym stopniu, jak na wzroście PKB, oraz lewicowy ekonomista, członek Izby Lordów i lider Ruchu na rzecz Szczęścia – prof. Richard Layard.

Więcej o tym, co czyni nas szczęśliwymi, przeczytać można tutaj – podpowiemy jedynie, że nie chodzi o pieniądze. A od siebie dodamy, że o ile pogoń za bogactwem nie uszczęśliwia, nie znaczy to, że nie należy walczyć o bardziej równomierny rozkład dobrobytu.