Marsz Rotmistrza

Marsz Rotmistrza

W piątek, 13 maja mija 110. rocznica urodzin rtm. Witolda Pileckiego. Z tej okazji w całej Polsce, ponad podziałami politycznymi, odbędą się marsze upamiętniające tego bohatera walki z dwoma totalitaryzmami.

Od stycznia 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum koordynuje apolityczną inicjatywę obywatelską „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Jednym z celów kampanii jest doprowadzenie do ustanowienia 25 maja – daty zamordowania Rotmistrza – Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.

Rotmistrz Witold Pilecki był jedyną w historii osobą, która dobrowolnie dała się ująć, by trafić do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W obozie Pilecki z innymi więźniami stworzył Związek Organizacji Wojskowej, który – dzięki kurierom Armii Krajowej – przekazywał aliantom w Londynie i Waszyngtonie m.in. raporty na temat Holocaustu. Po ucieczce z Auschwitz Witold Pilecki kontynuował pracę w konspiracji. Latem 1944 r. zasłynął jako jeden z najlepszych liniowych dowódców w Powstaniu Warszawskim. Wyzwolony z obozu jenieckiego trafił do Armii Polskiej we Włoszech, a następnie na rozkaz gen. Andersa wrócił do kraju. Aresztowany w 1947 r. przez Urząd Bezpieczeństwa, miesiącami brutalnie przesłuchiwany, w procesie pokazowym skazany na śmierć. 25 maja 1948 r. zamordowany z wyroku komunistycznego sądu w warszawskim więzieniu przy Rakowieckiej.

Krajowa strona Marszu Rotmistrza

Strona akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”

Uczcijmy okrągłą rocznicę urodzin Witolda Pileckiego udziałem w Marszach Rotmistrza, które odbywają się w całym kraju. Zaproście rodzinę i znajomych, zabierzcie biało-czerwone flagi i przybywajcie! Ponad podziałami idziemy Razem, przypominając o Rotmistrzu!

„Nowy Obywatel” jest ogólnopolskim partnerem akcji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zawodówka? To ma sens!

Zawodówka? To ma sens!

„Tygodnik Solidarność” przekonuje, że dobra szkoła zasadnicza uczy zawodu, a jednocześnie nie zamyka szansy na studia.

W tym roku po raz pierwszy od lat więcej maturzystów chce dostać się na uczelnie techniczne niż na uniwersytety. Wciąż jednak gimnazjaliści wybierają głównie licea, potem popularne kierunki humanistyczne – i nie mogą znaleźć pracy. Czas na powrót zawodówek – czytamy w „Tysolu”.

Cały artykuł znaleźć można tutaj.

Stadion narodowego wstydu

Stadion narodowego wstydu

30-letni mężczyzna zginął w poniedziałek przy wykonywaniu prac montażowych dachu Stadionu Narodowego. To już trzeci pracownik, który stracił życie podczas budowy tego obiektu.

1 grudnia 2009 r. z wysokości 18 metrów spadł podnoszony przez żurawia kosz, w którym znajdowało się dwóch robotników. Państwowa Inspekcja Pracy ustaliła, że kosz nie nadawał się do podczepienia pod żuraw – ostatnie ogniwo łańcucha, na którym wisiał, było za wąskie i nie wchodziło na hak żurawia. Robotnicy włocławskiej firmy PPW Safety (sic!) przyczepili kosz prowizorycznie, wykorzystując łańcuchy, które miały uszkodzone karabińczyki. Zresztą nie powinni do niego wsiadać także dlatego, że nie mieli badań lekarskich dopuszczających ich do pracy na wysokościach. Co więcej, operacji nie nadzorował tzw. hakowy – robotnik odpowiedzialny za prawidłowe podczepienie ładunku do żurawia.

Wreszcie, dźwig w ogóle nie powinien podnosić kosza, bo żaden z żurawi dostarczonych przez gdańską firmę Żuraw Grohman nie został dopuszczony przez Urząd Dozoru Technicznego do przenoszenia takiego ładunku. Jak stwierdził podczas konferencji prasowej Wiesław Bakalarz, ekspert w Głównym Inspektoracie Pracy kierujący zespołem badającym okoliczności tragedii: Do wypadku mogło dojść już wcześniej, albowiem ten sam zestaw urządzeń był używany na budowie od października, czyli na dwa miesiące przed wypadkiem!

Zdaniem inspektorów szczególnie naganne było to, że pozostawiono ludzi bez nadzoru. Powstaje pytanie, czy inspekcja pracy to nie część systemu nadzoru? Wygląda na to, że służba, która cały czas chwaliła się swoim nadzorem nad budową i starała się przekonać ludzi, że wszystko jest w porządku, sama nie wypełniła swoich obowiązków wobec pracowników, skoro często pracowali na niedozwolonym sprzęcie i bez odpowiednich badań i kwalifikacji. Teraz doszło do kolejnej tragedii.

Zmarły wczoraj mężczyzna był prawdopodobnie pracownikiem firmy Mostostal, odpowiedzialnej za montaż poszycia dachu – powiedziała rzeczniczka budowy Karolina Szydłowska. Według Doroty Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji mężczyzna spadł z wysokości ok. 30 metrów. Trwają prace komisji, która ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

Według polskiego prawa, generalny wykonawca nie jest jednak za nic odpowiedzialny. Na styczniowym posiedzeniu Rady ds. Bezpieczeństwa Pracy w Budownictwie jeden z inspektorów PIP powiedział, że należałoby się zastanowić nad włączeniem odpowiedzialności inwestora za bezpieczeństwo pracy. Zbigniew Janowski, wiceprzewodniczący Rady dodał, że kluczem do rozwiązania problemu jest przede wszystkim zmiana ustawy o zamówieniach publicznych, która powoduje obecnie to, że wykonawcy tną koszty pracownicze, materiałowe, a także te związane z ochroną i bezpieczeństwem pracy.

Kapitalizm w piaskownicy

Kapitalizm w piaskownicy

W naszej ulubionej piaskownicy dominuje opcja socjalistyczna. Traf chciał, że zawędrowałam dwie ulice dalej, do jordanka liberalno-rynkowego – pisze w ciekawym felietonie znana feministka.

Piaskownica nie jest pudłem z piaskiem, lecz agorą, sejmem, senatem, bankiem, giełdą przedmiotów wartościowych. Na ławeczce zasiada sąd, ale jego niezawisłość pozostawia wiele do życzenia. Dwulatki dzielą się na klasy społeczne i opcje polityczne, a place zabaw miewają zaskakująco odmienne obyczaje i systemy polityczno-społeczne – przekonuje Agnieszka Graff.

Cały felieton przeczytać można tutaj.