Oświadczenie redakcji „Nowego Obywatela”

Oświadczenie redakcji „Nowego Obywatela”

Redakcja kwartalnika „Nowy Obywatel” pragnie stanowczo podkreślić, że nie organizuje i nie planuje organizować żadnych wspólnych imprez ze środowiskami propagującymi wartości antydemokratyczne.

Okazją do jednoznacznego postawienia powyższej kwestii są odbywające się dziś w wielu miastach Marsze Rotmistrza, upamiętniające bohaterstwo Witolda Pileckiego, ofiary nazizmu i komunizmu. „Nowy Obywatel” (wcześniej: „Obywatel”) ma zaszczyt być jednym z najstarszych instytucjonalnych uczestników apolitycznej ogólnopolskiej akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, w ramach której odbędą się marsze. Deklarujemy nadal nagłaśniać dostępnymi nam sposobami postawę Pileckiego oraz wspierać inicjatywy na rzecz upamiętnienia jego czynów, jednak zdecydowaliśmy się nie brać udziału w marszu w Łodzi, gdzie mieści się siedziba naszej redakcji.

Od 11 lat konsekwentnie głosimy pochwałę pluralizmu oraz podtrzymujemy gotowość do doraźnej współpracy w słusznych sprawach także ze środowiskami, które w innych kwestiach są nam ideowo obce – dobro wspólne jest dla nas ważniejsze od jakichkolwiek ortodoksji. Wspomniana gotowość ma jednak wyraźną granicę, a jest nią poszanowanie przez potencjalnych sojuszników zasad humanizmu i demokracji. Z tego powodu odrzucamy możliwość wspólnych działań ze środowiskami skrajnie nacjonalistycznymi, komunistycznymi bądź ultraliberalnymi gospodarczo, gdyż do pewnego stopnia uwiarygadniałoby to całokształt ich poglądów i postaw. Ponieważ udział w łódzkim marszu oznaczałby pogwałcenie tej zasady – ze względu na przyłączenie się do niego środowisk szowinistycznych – w tym dniu pamięć o Rotmistrzu kultywować będziemy na inne sposoby.

Jednocześnie chcemy nadmienić, że sam fakt udziału grup skrajnie prawicowych w imprezie ku czci bohatera walki z totalitaryzmami uznajemy za pozytywny – oby ich członkowie wyciągnęli z tragicznej biografii Pileckiego odpowiednie wnioski. A domorosłym „policjantom myśli”, którzy w wyrwanych z kontekstu informacjach usilnie doszukują się dowodów naszej współpracy z ich ideologicznymi wrogami, szczerze współczujemy ewidentnego braku pomysłów na pożyteczne spędzanie czasu, nieśmiało sugerując lekturę wydawanego przez nas czasopisma jako potencjalne źródło inspiracji.

Redakcja „Nowego Obywatela”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

IKEA nie jest OK?

IKEA nie jest OK?

Nie ustają doniesienia o nieetycznych praktykach koncernu IKEA i jego podwykonawców, tymczasem reklamuje się on jako firma odpowiedzialna społecznie.

Meblowemu imperium zarzuca się m.in. pranie brudnych pieniędzy, unikanie podatków, wyzysk oraz lekceważenie bezpieczeństwa pracowników. Więcej na ten temat dowiedzieć się można z wpisu na blogu prowadzonym przez mąciwodę.

Koniecznie czytaj także tutaj.

Związek coraz silniejszy

Związek coraz silniejszy

Organizacja „Solidarności” w Kauflandzie rośnie w siłę. Tylko w ostatnich miesiącach do związku zapisało się tam ok. 600 osób.

W Katowicach odbyło się spotkanie działającej w Kauflandzie Komisji Zakładowej NSZZ „S”. Związkowcy z tej sieci przyjechali z całej Polski, aby podzielić się swoimi doświadczeniami w pracy związkowej.

Od początku roku dzięki współpracy działu, zarządów regionów i samej organizacji zyskaliśmy ponad 600 nowych członków. Obecnie organizacja liczy ponad 1000 członków. W całej sieci pracuje jednak ok. 12 tys. pracowników. Mamy więc wciąż wiele do zrobienia – mówi Kacper Stachowski, kierownik Działu Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Początki „Solidarności” w Kauflandzie nie były łatwe. Dopiero kilka pikiet przed kolejnymi marketami tej sieci oraz przed centrami dystrybucyjnymi doprowadziły do podwyżek płac, wyższego odpisu na fundusz socjalny i zawierania umów na czas nieokreślony po trzech miesiącach. To były główne zapisy porozumienia podpisanego z pracodawcą w grudniu zeszłego roku. Od tego momentu chętnych do zapisania się do „Solidarności”  zaczęło przybywać.

Na razie stawiamy na rozwój organizacji – mówi przewodniczący związku z Kauflandzie Marcin Zieliński. – Codziennie jesteśmy w innym mieście, w innym markecie. Idzie nam nieźle, dobrze układa się współpraca z Działem Rozwoju Związku. Oby tak dalej.

Liczebność to siła związku. Im więcej członków, tym organizacja silniejsza – podkreśla Tadeusz Majchrowicz, zastępca przewodniczącego KK. – Co ważne, członkowie związku w Kauflandzie to w większości ludzie młodzi. Wnoszą nowe problemy, nowe zadania. Tego „Solidarność” potrzebuje.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Topografia wynagrodzeń

Topografia wynagrodzeń

Dane statystyczne pokazują, że stale rosną dysproporcje w wynagrodzeniach polskich pracowników.

Przeciętna płaca w firmach przemysłowych na Mazowszu i Śląsku jest dziś o 900–1300 zł wyższa niż w województwach Polski wschodniej. Wynagrodzenia na wschodzie wypadają niekorzystnie także w stosunku do średniej krajowej – wynika z danych GUS. Te relacje w ostatnich 10 latach są coraz gorsze. W 2000 r. w woj. podkarpackim przeciętne pensje w przemyśle były o 12,8 proc. niższe od średniej krajowej. W 2010 r. – już o 16,9 proc. Jeszcze gorzej jest w woj. warmińsko-mazurskim, w którym zarobki były ub. r. aż o 21,4 proc. mniejsze od średniej krajowej.

W skali globalnej odnotowuje się podobną tendencję. OECD przedstawiła raport na temat wzrostu nierówności w najbardziej rozwiniętych krajach świata w ciągu ostatnich 20 lat. Jak wynika z najnowszych danych, rozziew pomiędzy bogatymi i biednymi rośnie w większości z nich.

Obecnie w krajach OECD średni dochód najbogatszych 10 proc. populacji jest około dziewięć razy większy niż w najbiedniejszych 10 proc. Najmniejsze różnice w zamożności notowane są w Szwecji i Danii, gdzie najbogatsi obywatele zarabiają około pięć razy tyle co najbiedniejsi. Największe różnice dochodów między dolnym i górnym decylem społeczeństwa są w Chile i Meksyku, gdzie przekraczają one 25-krotność. Również Polska znajduje się w czołówce krajów o największym rozwarstwieniu społecznym, ponieważ średnie dochody najbogatszych Polaków są ok. 13,5 razy wyższe niż dochody najuboższych obywateli naszego kraju.

OECD przedstawiła też porównawcze dane odnośnie do wysokości wskaźnika Giniego. Współczynnik Giniego to standardowy wskaźnik nierówności dochodowych, który waha się od zera (gdy każdy ma takie same dochody) do 1 (gdy cały dochód zagarnia jedna osoba). Najmniejszą wartość ma on w Słowenii i Danii, gdzie wynosi ok. 0,24, zaś najwyższy jest w Meksyku, gdzie sięga prawie 0,50. W Polsce wartość wskaźnika Giniego należy do najwyższych dla krajów rozwiniętych i wynosi ok. 0,37.

Nierówności mierzone za pomocą wskaźnika Giniego w ciągu ostatnich 20 lat zwiększyły się w 17 spośród 22 krajów OECD, dla których dostępne są dane. W Finlandii, Niemczech, Izraelu, Nowej Zelandii, Szwecji i Stanach Zjednoczonych współczynnik Giniego wzrósł o ponad 4 punkty procentowe, a tylko pięć krajów odnotowało spadki (Turcja, Grecja, Francja, Węgry i Belgia). W zestawieniu porównawczych danych nie ma Polski, ale według krajowych ekspertów w ciągu ostatnich dwóch dekad wskaźnik Giniego w naszym kraju zwiększył się aż o 11 punktów procentowych (od 0,26 do 0,37), czyli najwięcej ze wszystkich państw rozwiniętych.