Janosik à rebours

Janosik à rebours

Nie zgadzamy się, aby ośrodki o mniejszym znaczeniu finansowały rozwój metropolii. Apelujemy do obywateli niższych kategorii o poparcie naszego żądania – piszą Joanna Duda-Gwiazda oraz Urszula Duda.

Apel nadesłany do naszej redakcji w całości publikujemy poniżej.

* * *

Polska trzech prędkości

Janosik zabierał bogatym, aby dać biednym. Obecnie państwowy Janosik będzie zabierał biednym, aby dać bogatym. Na to zgody nie ma.
Nie zgadzamy się, aby ośrodki o mniejszym znaczeniu finansowały rozwój metropolii.
W Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju do 2030 r. podzielono obszary na trzy kategorie: A, B i C. Określono w ten sposób priorytety podziału środków na rozwój. Z naszych podatków finansowane będą inwestycje na wybranych obszarach. Bogaci będą jeszcze bogatsi, a drenowane obszary słabiej rozwinięte będą popadać w coraz większą biedę i zapaść cywilizacyjną.
Należy się temu zdecydowanie przeciwstawić. Partia, która głosi zasadę nie wtrącania się państwa i niemal jawnie dąży do jego likwidacji, decyzją administracyjną podzieliła obywateli na trzy kategorie.
Ustanowienie kategorii B i C jest manipulacją. Ma odwrócić uwagę od istoty problemu. Spowoduje wojnę wszystkich ze wszystkimi z obszarów B i C, ponieważ do pierwszej ligi A, jedynej, która będzie się rozwijać, nie ma szans się dostać. Nowy Sącz porównuje się z Tarnowem – „oni są w B, my w C”. Nikt nie pyta dlaczego Warszawa ma dostać największe środki, choć tam możliwości rozwoju i zarobki są już teraz największe.
Nie dajmy się podzielić. Nie tędy droga. Jeśli państwo nie wycofa się ze swojej tragicznej w skutkach polityki i nie będzie dbało o równomierny rozwój całej Polski, należy zażądać zróżnicowania podatków Możliwe są też inne rozwiązania. W II RP państwo starało się zmniejszyć koszty utrzymania na kresach wschodnich, słabiej rozwiniętych gospodarczo, np. tańszy był tam węgiel.
Zróżnicowanie podatków tak, aby na obszarach A były najwyższe, na obszarach C najniższe, można wprowadzić bardzo łatwo i szybko, ponieważ granice obszarów są już wyznaczone administracyjnie.
To rozwiązanie przywróci elementarną sprawiedliwość i przynajmniej częściowo wyrówna szanse rozwoju wszystkich obywateli.
Finansowanie Polski A z podatków Polski B i C to stosowanie idei Janosika na odwrót.
Apelujemy do obywateli niższych kategorii o poparcie naszego żądania.

Urszula Duda, Nowy Sącz
Joanna Duda-Gwiazda, Gdańsk

Nowy Sącz, 14 maja 2011 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie na to miały iść te środki!

Nie na to miały iść te środki!

Rząd łata budżet pieniędzmi z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Funduszu Pracy – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Jak wynika z projektu budżetu na 2012 r., w funduszach ma być ponad 10 mld zł nadwyżki. Na koniec wspomnianego roku aż połowa tej kwoty ma się znajdować „w zarządzaniu lub depozycie u ministra finansów”. – To oburzająca praktyka. Pracodawcy nie po to wpłacają pieniądze do FP, aby zarabiało na nich państwo. Mają aktywizować bezrobotnych, aby firmom łatwiej było o wykwalifikowanych pracowników – mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.

Gazeta pisze, że absurdy obecnej sytuacji najlepiej obrazuje sytuacja w FGŚP. W przyszłym roku fundusz, który wypłaca wynagrodzenia pracownikom w razie upadłości lub likwidacji firmy, ma wydać na ten cel… 5 mln zł. Tymczasem od firm pobierze 381 mln zł, a na koncie będzie miał 3 mld zł nadwyżki. Z kolei FP na początek przyszłego roku będzie miał do dyspozycji 5,3 mld zł nadwyżki, a choć jego wydatki mają w całym 2012 r. wynieść 8,8 mld zł, pobierze od firm prawie 10 mld zł. Nie po to, aby więcej pieniędzy przeznaczyć na aktywizację – podobnie jak w tym roku na ten cel wyda 3,4 mld zł. Pieniądze ze składek mają dać 7,1 mld zł nadwyżki. – Taka sytuacja budzi wątpliwości konstytucyjne. Rząd pobiera składki, które z definicji mają służyć określonemu celowi, a traktuje je jak podatki – mówi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Mimo sprzeciwów pracodawców, a nawet zastrzeżeń Biura Analiz Sejmowych, pieniądze z FP finansują staże dla lekarzy, pielęgniarek i położnych oraz zasiłki i świadczenia przedemerytalne. Fundusz wydaje na to 2,3 mld zł. Te ostatnie świadczenia są jednak przykładem transferów dezaktywizujących, a nie takich, które poprawiają sytuację na rynku pracy – pisze gazeta.

Sytuacja na rynku pracy wciąż jest trudna i rząd nie powinien zamrażać funduszy na aktywizację – uważa Adam Ambrozik z Pracodawców RP. Tłumaczy, że tracą na tym pracodawcy, bezrobotni i cała gospodarka: mniej osób podnosi kwalifikacje, mniej zakłada firmy dofinansowane przez FP, mniej trafia na firmowe staże.

Przestrzeń naprawdę publiczna

Przestrzeń naprawdę publiczna

Zachęcamy do zapoznania się z ciekawym projektem instalacji artystycznej, inspirowanej ideałami Edwarda Abramowskiego czy Romualda Mielczarskiego.

Mokotowskie Przejście Spółdzielcze ma za zadanie niemal namacalnie zilustrować problem trudności w dostępie do wiedzy i braku społecznej pamięci o istotnych wydarzeniach z historii, która działa się przez wieki na ziemiach polskich. […] Obnażałoby również mechanizmy wykluczenia, obejmujące różne grupy społeczne, tak w dostępie do wiedzy, jak i przestrzeni publicznej. […] Mokotowskie Przejście Spółdzielcze potraktować należy przede wszystkim jako pole społecznego eksperymentu. Eksperymentu, który jednocześnie jest jakąś formą pomnika, honorującego taką, a nie inną grupę ludzi, reprezentującą takie, a nie inne życiowe postawy. Nie aspiruje on jednak do bycia realistyczną rzeźbą na cokole, służącą przede wszystkim do oglądania. Za cel stawia sobie bezpośrednie doświadczenie, możliwe do doświadczenia nawet bez wchodzenia w jego symbolikę. Nawet, jeśli ktoś skorzysta z zaproszenia do przejścia-tunelu tylko po to, by przejść przez ulicę w niecodzienny sposób, będzie to już całkiem niezłym początkiem przełamywania pewnego marazmu, który momentami zdaje się dotykać Stary Mokotów – pisze autor koncepcji, Bartek Kozek.

Jeśli zainteresował Was ten nieco tajemniczy wstęp, o całości pomysłu przeczytajcie tutaj.

Jak budować sprawny ruch spółdzielczy?

Jak budować sprawny ruch spółdzielczy?

Działacz państwowy i związkowy oraz animator spółdzielczości, Cezary Miżejewski, kolejny raz zabrał głos na temat przyszłości kooperatyzmu.

W swoim tekście przekonuje m.in., że zmiana świadomości społecznej jest procesem długotrwałym i niewystarczającym do budowy prężnego ruchu spółdzielczego. Potrzebna jest również świadoma i sprzyjająca polityka państwa oraz przede wszystkim „wiara i aktywność ludzi, którym chce się chcieć” – pisze.

Inny ciekawy głos p. Cezarego na temat spółdzielczości przeczytać można tutaj, natomiast nasz wywiad z nim – pod tym adresem.

Polecamy!