Antyzwiązkowa kontrofensywa biznesu

Antyzwiązkowa kontrofensywa biznesu

Największe przedsiębiorstwa z branży energetycznej, wydobywczej i hutniczej zapowiadają zaostrzenie kursu w rozmowach ze związkowcami, a organizacje pracodawców piszą projekty nowelizacji ustawy związkowej.

Chodzi m.in. o podniesienie progu reprezentatywności do 33%, wyprowadzenie związków poza firmy oraz finansowanie ich tylko ze składek członkowskich, co oznaczałoby likwidację etatów związkowych opłacanych przez zakłady pracy.

Ponadto, coraz częściej firmy szukając pomocy w bojach ze związkowcami, odwołują się do sądów. A te coraz częściej przyznają im rację. Niedawno Sąd Okręgowy w Gliwicach orzekł, że planowana przez działaczy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej blokada wysyłki węgla jako forma strajku jest nielegalna.

Prezes KGHM, Herbert Wirth, w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” otwarcie przyznaje: nie będzie postulowanych przez związkowców podwyżek. Co więcej, nie wyklucza zmiany obowiązującego od 11 lat układu zbiorowego. W jego ślady chcą iść inni. Strona związkowa jednak nie obawia się tych zapowiedzi i nie ma zamiaru łagodzić stanowiska. W reakcji na słowa Wirtha Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, grozi: Jeśli prezes zamierza wypowiedzieć układ zbiorowy, musi pamiętać, że będzie reakcja z naszej strony.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zamkną szlaki turystyczne?

Zamkną szlaki turystyczne?

Tak źle jeszcze nie było – uznali związkowcy z parków narodowych, którzy ogłosili pogotowie strajkowe.

Pracownicy parków narodowych ostrzegają, że może dojść do zamknięcia szlaków turystycznych i degradacji przyrody. To wszystko dlatego, że kasy parków narodowych świecą pustkami. Niektóre, ponieważ nie regulowały swoich zobowiązań, zostały wpisane do krajowego rejestru dłużników. To efekt wejścia w życie nowej ustawy o finansach publicznych.

Po likwidacji gospodarstw pomocniczych, pieniądze wypracowane przez parki odprowadzane są do budżetu państwa. Niestety nie wracają do nas – mówi Stanisław Skupień, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Parków Narodowych NSZZ „Solidarność”. Brak pieniędzy w kasach parków oznacza wstrzymanie wszystkich remontów szlaków, dróg dojazdowych a w ostateczności zamknięcie szlaków turystycznych w wyższych partiach gór. Bez pieniędzy nie da się również utrzymać parków w dobrym stanie. – Pielęgnacja leśna, melioracja rzek czy inne prace związane z utrzymaniem zasobów przyrodniczych – to wszystko kosztuje – dodaje Skupień.

Sytuację zmieniłaby nowa ustawa o ochronie przyrody, nad którą prace trwają od 2008 r. Projekt zakłada, że parki narodowe stałyby się państwowymi osobami prawnymi. Wypracowane wówczas przez parki dochody pozostawałyby w ich dyspozycji, co pozwoliłoby na bieżące funkcjonowanie. /…/

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”. Skrót pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Niepełnosprawne prawo

Niepełnosprawne prawo

Najnowsze dane Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych pokazują skutki ostatniej nowelizacji ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych – dowiadujemy się z „Rzeczpospolitej”.

W myśl nowych przepisów, które zaczęły obowiązywać od początku roku, zmniejszono dofinansowanie dla pracowników z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności oraz podwyższono wymagania związane z prowadzeniem zakładów pracy chronionej. Po zmianie przepisów wsparcia z Funduszu nie dostaje już 35 tys. niepełnosprawnych i ponad 1,3 tys. firm. Z systemu pomocy wypadł co ósmy niepełnosprawny i co dziesiąta firma zatrudniająca takie osoby.

To, że te firmy i niepełnosprawni zniknęli z ewidencji PFRON, jeszcze nie oznacza, że wszyscy zostali zwolnieni lub zbankrutowali – komentuje Włodzimierz Sobczak, prezes Krajowej Izby Gospodarczo-Rehabilitacyjnej. – Docierają do nas jednak sygnały, że część emerytów została zwolniona. Oprócz nich pracę straciło także wielu młodszych pracowników niespełniających wyśrubowanych wymagań co do stopnia niepełnosprawności.

_____

Koniecznie czytaj także tutaj.

Leszek jest dobry na wszystko?

Leszek jest dobry na wszystko?

Jarosław Dobrzański zastanawia się, jak to się dzieje, że np. podczas sporu o system emerytalny wyrocznią dla mediów pozostawała jedna osoba, a głos Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego był ignorowany.

Można odnieść wrażenie, że w interesie mediów i skupionych wokół nich ludzi leży, by za najwyższy autorytet w sprawach gospodarczych w kraju uznawany był Leszek Balcerowicz, jako jedyna instancja powołana (na razie nieformalnie) do wydawania ostatecznych werdyktów. To wymaga, by jego głos był stale wzmacniany – pisze filozof i historyk idei w tekście opublikowanym na łamach „Przeglądu”, który przeczytać można tutaj.