Gazowa nagonka na ekologów

Gazowa nagonka na ekologów

WWF Polska jest jedną z czterech organizacji ekologicznych, które skierowały do Ministerstwa Gospodarki list otwarty z prośbą o wyjaśnienie wypowiedzi ministerialnego urzędnika sugerującego, że organizacje ekologiczne otrzymują pieniądze od rosyjskich koncernów energetycznych. Sygnatariusze listu są zdumieni, że administracja państwowa zaczyna włączać się w agresywną kampanię potężnego lobby zainteresowanego eksploatacją gazu łupkowego. Żądają też ujawnienia konkretnych informacji będących rzekomo w posiadaniu Ministerstwa Gospodarki i podania ich treści oraz źródła do wiadomości publicznej.

Debata, która pozwoliłaby rzetelnie wyjaśnić korzyści i niebezpieczeństwa wynikające z ewentualnej eksploatacji złóż gazu łupkowego jeszcze się nie rozpoczęła. Tymczasem już obserwujemy w mediach bezprecedensową kampanię czarnego PR, która ma za zadanie podważyć autorytet organizacji pozarządowych będących potencjalnym przeciwnikiem. Koncerny zainteresowane wydobyciem walczą w ten sposób o ochronę swoich gigantycznych interesów. Ale to, że włączają się w tę kampanię oszczerstw urzędnicy ministerstwa gospodarki, jest co najmniej niepokojące – zwraca uwagę Magdalena Dul-Komosińska, dyrektor WWF Polska.

Ekologów pomawia się o to, że reprezentują interesy Gazpromu. Insynuuje się również, że robią to w zamian za korzyści materialne oferowane przez rosyjski koncern. Ponieważ konkretne nazwy organizacji nie padają, określenie „ekolodzy” uderza przede wszystkim w największe i najbardziej rozpoznawalne organizacje ekologiczne w Polsce.

Dlatego największe polskie organizacje ekologiczne wystosowały specjalny list, w którym wnioskują do resortu gospodarki o udostępnienie informacji, w oparciu o którą cytowany przez „Gazetę Prawną” urzędnik sformułował swoją wypowiedź. „Wnioskujemy o wskazanie konkretnych dowodów na przekupywanie ekologów przez Rosjan” – piszą sygnatariusze listu. – „Przypominamy też, że urzędnik administracji rządowej jest zobowiązany do rzetelnego informowania opinii publicznej. Apelujemy ponadto, aby wszelkie informacje o korupcji organizacji pozarządowych natychmiast przekazywać prokuraturze”.

Pierwszy atak na ekologów miał miejsce w kwietniu br., kiedy w mediach pojawiła się nieprawdziwa informacja dotycząca „kupienia ekologów” przez Nord Stream. Wśród wymienianych wtedy przez media organizacji znalazł się również WWF.

Zasada, że WWF nie przyjmuje pieniędzy od koncernów gazowych i paliwowych, podobnie jak koncernów chemicznych czy farmaceutycznych, jest jedną z naszych najważniejszych zasad regulujących współpracę z biznesem. Działalność tych instytucji jest szczególnie uciążliwa dla środowiska, więc nie współpracujemy z nimi nigdzie na świecie – mówi Magdalena Dul-Komosińska.

Pomówienia pojawiły się w mediach w związku z utworzeniem przez Nord Stream fundacji, która ma dysponować środkami na projekty kompensujące straty przyrodnicze na Bałtyku wywołane budową gazociągu. Do władz fundacji weszli m.in. przedstawiciele WWF. Są odpowiedzialni przede wszystkim za stworzenie przejrzystych zasad aplikowania przez inne organizacje pozarządowe o pieniądze z tego źródła. Funkcje swoją pełnią nieodpłatnie, a sama organizacja, zgodnie ze swoim kodeksem etycznym od początku zrzekła się możliwości starania się o dostępne w ramach funduszu Nord Streamu środki.

Zamiast szkalować dobre imię organizacji ekologicznych i poszukiwać sensacji w rzekomym międzynarodowym spisku, warto byłoby rzetelnie informować opinię publiczną nie tylko o domniemanych korzyściach z wydobycia gazu łupkowego, ale także o związanych z tym kosztach, w tym także środowiskowych. Każda inwestycja, zanim zacznie być promowana jako dobre rozwiązanie, powinna być najpierw przeanalizowana szczególnie dokładnie pod tym kątem – podkreśla Magdalena Dul-Komosińska. – Wielkie międzynarodowe koncerny nie są w podobnym stopniu zainteresowane promocją rozwoju energetyki odnawialnej czy wykorzystaniem potencjału efektywności energetycznej, jak promocją paliw kopalnych. Ale to nie znaczy, że Polacy powinni być zwodzeni, że „łupki” to nasza największa szansa.

Przeczytaj pełną treść listu do Ministerstwa Gospodarki

_____

Przedruk za stroną WWF Polska

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Grozi nam degradacja środowiska!

Grozi nam degradacja środowiska!

Rada Ministrów zadecydowała, że rządowy projekt zmiany ustawy o ochronie przyrody, nad którą prace trwały od 2008 r., trafi pod obrady Sejmu. – Nareszcie – komentują związkowcy z Krajowej Sekcji Pracowników Parków Narodowych NSZZ „Solidarność”. – Inaczej grozi nam degradacja środowiska.

Projekt zakłada, że parki narodowe zyskałyby osobowość prawną. Wówczas wypracowane przez parki dochody pozostawałyby w ich dyspozycji, co pozwoliłoby na bieżące funkcjonowanie – w tej chwili nie ma na to środków. Problemy zaczęły się wraz ze zmianą ustawy o finansach publicznych. Zlikwidowano gospodarstwa pomocnicze, które przynosiły parkom dochody. – Pieniądze wypracowane przez parki odprowadzane są do budżetu państwa. Niestety nie wracają do nas – mówi Stanisław Skupień, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Parków Narodowych NSZZ „S”. Brak pieniędzy w kasach parków oznacza wstrzymanie wszystkich remontów szlaków, dróg dojazdowych, a w ostateczności zamknięcie szlaków turystycznych w wyższych partiach gór. Oznacza również niemożność pozyskiwania środków z funduszy UE, bo przy funduszach unijnych wymagany jest wkład własny. Bez pieniędzy nie da się również utrzymać parków w dobrym stanie.

Na razie nie odwołujemy planowanej akcji protestacyjnej, czyli blokady na Zakopiance – tłumaczy Zbigniew Kuszlewicz, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „S”. – Choć cieszy nas, że ustawą nareszcie zajmie się Sejm, będziemy się przyglądać, co dalej.

Rada Krajowa Związku Leśników Polskich Parków Narodowych w wydanym 19 maja komunikacie poparła akcje protestacyjne i informacyjne przygotowywane przez „Solidarność” oraz wyraziła nadzieję na współpracę i jedność w działaniu wszystkich organizacji związkowych działających w parkach narodowych dla wspólnej sprawy.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Mniej dla żaków

Mniej dla żaków

„Rzeczpospolita” pisze, że w nowym roku akademickim kilkadziesiąt tysięcy studentów mniej otrzyma stypendia za wyniki w nauce.

Na mocy nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, od 1 października nie będzie już stypendium naukowego. Zastąpi je stypendium rektora, które na każdym kierunku będzie mogło pobierać nie więcej niż 10 proc. studentów. Co więcej, zmniejszą się fundusze przeznaczane dla studentów osiągających najlepsze oceny. Dotychczas uczelnie mogły przeznaczać na stypendia naukowe połowę środków ze stypendialnej puli, teraz na stypendia rektora przypadnie tylko 40 proc., w dodatku z tych pieniędzy wypłacane będą także stypendia za osiągnięcia artystyczne lub sportowe.

Studenci są rozgoryczeni, bo zasady dofinansowania zmieniane są w trakcie nauki – mówi Jakub Jasiński, przewodniczący samorządu studentów na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wielu z nich ciężko pracowało na wysoką średnią, która miała im zagwarantować stypendium w nowym roku akademickim, tymczasem nagle okazuje się, że tych pieniędzy mogą nie dostać. Według Bartosza Loby, rzecznika resortu nauki, nowe przepisy dają możliwość płynnego wprowadzenia zmian, a uczelnie i studenci wiedzieli o nich od lutego.

W ubiegłym roku z 1,9 mln studentów prawie 240 tys. pobierało stypendia naukowe. Zmiana przepisów spowodowała, że w październiku otrzyma je najwyżej 190 tys. z nich.

Irlandzki pomysł na kooperację

Irlandzki pomysł na kooperację

Zachęcamy do zapoznania się z historią współczesnej irlandzkiej wspólnoty opartej o ekologiczne budownictwo.

Kłótnie o podział obowiązków. Utrata misji i tożsamości. Prezes kontra reszta. Okazuje się, że problemy w zarządzaniu mogą dotknąć nawet najbardziej zapalonych do swojej pracy spółdzielców i kooperatystów. Można je jednak rozwiązać – bez konfliktów i głosowań. Przekonali się o tym twórcy pierwszej w Irlandii ekologicznej wioski – czytamy w tekście, który w całości znajduje się tutaj.