Młodzi, wykształceni, niezadowoleni

Młodzi, wykształceni, niezadowoleni

Co trzeci młody Polak podjął pracę, która go nie satysfakcjonuje. Co drugi narzeka na problemy związane z ogromnym stresem w pracy, nie potrafi zachować równowagi między życiem zawodowym i osobistym.

Stres i nadmierna presja powodują,że młodzi pracownicy nie czują się zaangażowani w swoje obowiązki zawodowe – uważają eksperci instytutu badawczego GFK Custom Research. Ośrodek przebadał ponad 30 tys. pracowników w 29 krajach na świecie. Wyniki badania – komentuje „Rzeczpospolita” – są mało optymistyczne, a te dotyczące Polski, jeszcze mniej.

Największy problem to podwyższony poziom stresu, równocześnie prawie czterech na dziesięciu młodych Polaków narzeka na brak pewności zatrudnienia. Mamy rekordowo wysoki udział czasowych umów o pracę, nie zapewniających poczucia bezpieczeństwa zatrudnienia. Z danych Eurostatu wynika, że w Polsce takie umowy ma aż 62 proc. młodych ludzi, poniżej 25 roku życia.

Według ekspertów GfK, na frustrację młodych Polaków może wywierać wypływ sytuacja ekonomiczna – 38 proc. z nich przyznaje, że musiało z tego powodu zmienić swe plany życiowe (w tym podjąć niezadowalającą pracę). Jedna trzecia młodych Polaków bierze pod uwagę wyjazd z kraju w poszukiwaniu lepszej pracy.

„Rzeczpospolita” zauważa: „brak pracy dla absolwentów wyższych uczelni, którzy chwytają się jakiegokolwiek zajęcia za kiepskie wynagrodzenie nie dające szans na samodzielne życie, to problem także Hiszpanii i Włoch. Na pracę, którą w wyniku spowolnienia gospodarczego nie chcą, ale muszą wykonywać, narzeka ponad jedna trzecia młodych pracowników. Dodatkowo frustruje ich to, że pracodawcy wykorzystują kryzys dla wyśrubowania wymagań – trzech na dziesięciu odczuwa presję by zostawać po godzinach”.

Jeszcze mniej zmotywowani w pracy są młodzi Brytyjczycy (12 proc.). Ranking zamykają Czesi i Węgrzy (tylko sześciu na stu jest „bardzo zaangażowanych”). W Polsce badania firmy Deloitte i SGH pokazały, że „niemal 60 proc. studentów i absolwentów czołowych uczelni zadeklarowała gotowość wyjazdu za granicę dla ciekawej oferty pracy”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Na zakupy prospołeczne do ZAZ-u

Na zakupy prospołeczne do ZAZ-u

Produkty i usługi dostarczane przez wielkopolskie Zakłady Aktywności Zawodowej (ZAZ) wyróżnia nie tylko fakt, że przy ich produkcji biorą udział osoby niepełnosprawne. Już od przyszłego tygodnia część z nich oznaczona będzie Znakiem „Zakupu Pro Społecznego”.

Znak „Zakup Pro Społeczny” spełnia dwa cele. Z jednej strony uświadamia klientom, iż kupując produkt lub zamawiając usługę nim oznaczoną pomagają osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym (w tym m.in. osobom niepełnosprawnym). Z drugiej strony powoduje, iż podmioty sprzedające te usługi muszą dbać, by ich jakość i funkcjonalność utrzymane były na wysokim poziomie.

Wielkopolskie Zakłady Aktywności Zawodowej miały szansę zapoznać się z ideą Znaku podczas spotkania zorganizowanego przez Centrum PISOP. – Już od ponad roku realizujemy projekt, którego celem jest profesjonalizacja działań wielkopolskich ZAZ. Nie mogliśmy zatem pominąć takiej inicjatywy jak przyznawanie Znaku „Zakup Pro Społeczny”, służącego m.in. rozwijaniu działalności Zakładów – mówi Anna Jądrzyk z Centrum PISOP. – Do udziału w jednym z naszych spotkań zaprosiliśmy zatem Tomasza Mikkę z Fundacji Królowej Polski Św. Jadwigi, która jest inicjatorem wprowadzenia Znaku. Opowiedział on zgromadzonym tam przedstawicielom ZAZ, czym jest Znak i jak wygląda proces jego przyznawania – dodaje.

Koncepcja oznaczania produktów i usług Zakładów spotkała się z dużym zainteresowaniem. Daje ona bowiem szansę ZAZ oraz innym podmiotom ekonomii społecznej na skuteczniejsze działanie na otwartym rynku – jest to dla nas możliwość reklamy naszej oferty w mediach (radiu, telewizji), co może przełożyć się na zwiększenie sprzedaży – wyjaśnia Natasza Cyrulik, kierownik Zakładu Aktywności Zawodowej w Pile. Dla przedstawicieli Zakładów ważne jest także odróżnienie się od produktów konkurencji. – Chcemy by ten Znak wyróżniał nasze produkty od innych ogólnodostępnych, a także by utożsamiano je z osobami niepełnosprawnymi i Zakładami Aktywności Zawodowej – tłumaczy Kierownik ZAZ w Żerkowie, Bartłomiej Nowicki.

W efekcie wniosek o nadanie Znaku złożyło sześć z dziewięciu wielkopolskich Zakładów Aktywności Zawodowej z: Piły, Książenicy, Gołaszewa, Słupcy, Żerkowa oraz Posady. – Zdecydowaliśmy się na złożenie wniosku o certyfikację naszych dwóch produktów: torby z banerów reklamowych oraz usługi sprzątania psich odchodów w miastach specjalistycznym odkurzaczem – mówi Natasza Cyrulik. – Uważamy, że taka inicjatywa pozwoli na wypracowanie pozytywnego wizerunku podmiotów ekonomii społecznej ogólnie w społeczeństwie, a także wśród konsumentów. ZAZ ze Słupcy chce natomiast certyfikować świadczone przez siebie usługi gastronomiczne. – Po modernizacji naszego działu gastronomii korzysta z usług cateringowych i gastronomicznych znacznie więcej osób prywatnych i firm. Chcemy z naszą ofertą, wzmocnioną przez Znak i certyfikat, przekonać społeczność lokalną o jakości naszych wyrobów i rzetelność usług – mówi Alicja Gębicka z Zakładu Aktywności Zawodowej w Słupcy.

Decyzje o przyznaniu Znaku podejmie komisja certyfikacyjna już w najbliższy poniedziałek (20 czerwca). Jeśli ZAZ pozytywnie przejdą proces certyfikacji, wówczas oficjalnie będą mogły posługiwać się Znakiem.

Duże zainteresowanie Zakładów Aktywności Zawodowej otrzymaniem Znaku „Zakup Pro Społeczny” może cieszyć wszystkich, którzy działają na rzecz rozwoju ekonomii społecznej w Wielkopolsce. To dla nas niezwykle ważne, że wielkopolskie Zakłady ciągle się rozwijają – mówi Anna Jądrzyk z Centrum PISOP. Nadanie Znaku „Zakupu Pro Społecznego” jest kolejnym pomysłem na profesjonalizację ZAZ. Mamy nadzieję, że się sprawdzi.

Piotr Kotlarek, Justyna Schaefer-Kurkowiak

_____

Przedruk za portalem ekonomiaspoleczna.pl

„S” przesłała A. Celińskiemu deklarację członkowską

„S” przesłała A. Celińskiemu deklarację członkowską

Andrzej Celiński bezprawnie posługuje się znakiem „Solidarności” na swych wyborczych billboardach. Związek nie będzie podejmował kroków prawnych w tej sprawie, ale proponuje politykowi wypełnienie deklaracji członkowskiej.

Andrzej Celiński – kiedyś działacz „Solidarności”, a później polityk SLD i SDPl – chce dostać się do Senatu z niezależnej listy. Od kilkunastu dni na ulicach Warszawy można zobaczyć billboardy, na których występuje razem na archiwalnym zdjęciu z Lechem Wałęsą. Celiński zawiązuje w ten sposób do słynnej kampanii z 1989 roku, kiedy to plakat ze zdjęciem z Wałęsą zapewniał zwycięstwo w wyborach. Obok pojawia się duże logo „Solidarności”.

Tymczasem każdorazowe użycie znaku „Solidarności” wymaga zgody prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. O taką występują zarówno twórcy filmów fabularnych, autorzy teatralnych scenografii, jak i studenci piszący prace magisterskie. Zgoda z reguły jest udzielana. – Andrzej Celiński nie wystąpił do nas o taką zgodę. Nie ma więc prawa do posługiwania się naszym znakiem – mówi Ewa Zydorek, sekretarz Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Ewa Zydorek dodaje, że użycie słynnego znaku związku przez Celińskiego jest tym dziwniejsze, że polityk ten w ostatnich latach wielokrotnie krytycznie wypowiadał się o „Solidarności”. – Więc albo teraz nagle zmienił zdanie, albo na czas kampanii wyborczej chowa swoje poglądy pod dywan i łapie się każdej okazji, by zyskać głosy – mówi Ewa Zydorek.

Pomimo złamania prawa związek nie będzie występował na drogę prawną przeciwko Andrzejowi Celińskiemu. – Przeciwnie. Liczymy, że zrewidował poglądy i że teraz znów mu z „Solidarnością” po drodze. Może chce z powrotem wstąpić do związku? – zastanawia się sekretarz KK.

By to sprawdzić, związkowcy już dziś na adres biura poselskiego Andrzeja Celińskiego przesłali deklarację przystąpienia do NSZZ „Solidarność”. – Chętnie doradzimy mu, do której organizacji zakładowej powinien przystąpić, jakie ma statutowe prawa i obowiązki – mówi Ewa Zydorek.

(informacja prasowa)

W obronie życia poczętego

W obronie życia poczętego

Podpisz petycję o dyrektywę Unii Europejskiej zobowiązującą do wprowadzenia pełnych standardów opieki okołoporodowej.

Celem petycji jest wprowadzenie dyrektywy zobowiązującej do prawnego uregulowania standardów opieki okołoporodowej, jako minimum tego, co musi być zapewnione przez wszystkie państwa Zjednoczonej Europy.

Wprowadzenie standardów opieki okołoporodowej, opisujących wymagane wyposażenie sprzętowe placówek, oraz postępowanie tak w przypadku porodów fizjologicznych, jak i porodów przebiegających z powikłaniami, to problem podstawowej wagi – stwierdza dr Adam Sandauer, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Primum Non Nocere.

Obowiązujące w Polsce prawo opisuje jedynie postępowanie przy porodach fizjologicznych, lecz nie określa minimalnego, koniecznego wyposażenia placówek, w których mają być przyjmowane porody.

Z przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Primum Non Nocere analiz wynika, że 37% skarg poszkodowanych pacjentów dotyczy tego, co wydarza się z matką lub dzieckiem w okresie porodu.

Zachęcamy do podpisania petycji w tej sprawie, dostępnej tutaj.