Będzie się działo!

Będzie się działo!

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych podjęła decyzję o organizacji wielkiej manifestacji podczas polskiej prezydencji.

Dojdzie do niej 17 września we Wrocławiu. Tego dnia w Hali Stulecia na nieformalnym spotkaniu obradować będą ministrowie finansów krajów UE.

EKZZ to europejska centrala związkowa zrzeszająca organizacje pracownicze z 36 państw. W Polsce należy do niej NSZZ „Solidarność” i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Piotr Duda i Jan Guz zaproponowali władzom EKZZ, aby euromanifestację przeprowadzić 17 września we Wrocławiu. Ostatnia miała miejsce 9 kwietnia w Budapeszcie, gdzie o sposobach walki z kryzysem debatowali szefowie resortów finansów krajów UE. Do stolicy Węgier przyjechało wówczas 50 tysięcy związkowców z całej Europy.

Józef Niemiec, wiceprzewodniczący EKZZ: – Robimy rozpoznanie, na jaką frekwencję możemy liczyć we Wrocławiu. Wiele zależy od tego, jak zmobilizuje się strona polska. Ale zwykle w euromanifestacjach bierze udział kilkadziesiąt tysięcy uczestników.

Niemiec tłumaczy, że tradycją EKZZ jest przeprowadzanie protestów podczas szczytów lub spotkań na szczeblu ministrów rządów krajów europejskich: – We Wrocławiu spotykają się 17 września ministrowie finansów, którzy mają bardzo duży wpływ na kreowanie polityki gospodarczej w swoich krajach. Chcemy zaprotestować przeciwko planom zaciskania pasa, które wprowadzane są w wielu państwach europejskich. One uderzą w pracowników. Ale także przeciwko pomysłom na ograniczanie roli związków zawodowych.

Kazimierz Kimso, szef dolnośląskiej Solidarności mówi: – Poprosiliśmy prezydenta Wrocławia, aby 17 września na Rynku nie planowano żadnych innych imprez. Tam chcemy zakończyć manifestację. Szukamy też odpowiednich miejsc, w których mogłyby zaparkować autokary. To z pewnością duże zadanie logistyczne, ale poradzimy sobie.

Kimso deklaruje, że manifestacja będzie pokojowa: – Planujemy happeningową konwencję. Czasem lepiej walczyć żartem, choć nie ukrywam, że mogą być to żarty dosadne. Obrady w ramach polskiej prezydencji z pewnością będą cieszyły się dużym zainteresowaniem mediów. Dla nas przeprowadzenie wielkiej europejskiej manifestacji przy tej okazji, to szansa na zaprezentowanie naszych postulatów. Warto się pokazać.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Obywatele przeciw GMO

Obywatele przeciw GMO

30 czerwca, w czwartek, o godz. 12:00 przed siedzibą Naczelnego Komitetu Wykonawczego Polskiego Stronnictwa Ludowego (ul. Kopernika 36/40) odbędzie się symboliczna akcja: „P$L – Partia Sprzedająca Ludowców?”.

Rząd PO-PSL chce wprowadzić GMO (Genetycznie Modyfikowane Organizmy) „tylnymi drzwiami”, ustawą o nasiennictwie! PSL zamiast bronić interesu półtora miliona rodzinnych tradycyjnych i ekologicznych gospodarstw twierdzi, że nowy projekt ustawy o nasiennictwie został starannie przygotowany.

Zawiera on jednak bardzo nieprecyzyjne regulacje w sprawie nasion i roślin GMO, co zostanie wykorzystane jako kolejna furtka prawna przez tych, którym zależy, aby w Polsce uprawiać GMO.

Z treści obowiązującej ustawy o nasiennictwie wykreślono kluczowy zapis w brzmieniu: „Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru”. Oznacza to umożliwienie obrotu nasionami GMO, co w konsekwencji doprowadzi do natychmiastowego i nieodwracalnego skażenia upraw tradycyjnych i ekologicznych.

W ciągu zaledwie kilku dni ponad 150 organizacji/instytucji reprezentujących tysiące wyborców poparło „APEL DO RZĄDU I POLITYKÓW w sprawie odrzucenia projektu nowej ustawy o nasiennictwie”. Olbrzymie zaangażowanie wielu osób i instytucji w sprawie odrzucenia nowego projektu ustawy o nasiennictwie jeszcze raz dowodzi, że POLACY NIE CHCĄ GMO.

Sposób w jaki próbuje się przeforsować tę ustawę jest kolejnym drastycznym przykładem braku poszanowania woli większości obywateli.

APELUJEMY DO WSZYSTKICH POSŁÓW O GŁOSOWANIE ZA ODRZUCENIEM TEGO PROJEKTU W CAŁOŚCI (głosowanie ma być już w piątek). A do posłów z PSL mamy dodatkowe pytania: czy są gotowi wziąć odpowiedzialność za zanieczyszczenie przez GMO polskiej wsi? Czy chcą doprowadzić do upadku półtora miliona rodzinnych, tradycyjnych i ekologicznych gospodarstw; do tragedii rolników, z których wielu oddało na nich głos?

Od Rządu RP domagamy się natychmiastowego wprowadzenia zakazu upraw kukurydzy MON810 i ziemniaka Amflora wzorem innych krajów (Francja, Austria, Węgry, Włochy, Luksemburg, Grecja, Niemcy, Bułgaria oraz Szwajcaria).

Treść APELU dostępna jest na stronie http://alert-box.org/petycja/.

„Tezy o Mieście” – fotorelacja z Łodzi

„Tezy o Mieście” – fotorelacja z Łodzi

Szymon Surmacz, Magdalena Włodarczyk, Krzysztof Wołodźko, reprezentujący Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, wydawcę „Nowego Obywatela” uczestniczyli dziś w przybiciu „Tez o Mieście” na drzwiach tutejszego ratusza.

Poniżej kilka zdjęć z tego wydarzenia.

Drugi od prawej Szymon Surmacz, prezes SOO

„Tezy o Mieście”: to warto nagłaśniać!

Zainteresowanie mediów było spore…

…co należało skrzętnie wykorzystać.

Zdjęcia: Krzysztof Wołodźko

Śmierć i zabawki

Śmierć i zabawki

Tragiczne warunki pracy w chińskich fabrykach popychają pracowników do samobójstw. Śmierć w fabryce produkującej zabawki dla Mattela zadała sobie Nianzhen Hu: skoczyła z okna po kłótni z szefem. Zostawiła męża i trójkę dzieci.

Firma Mattel jest m.in. producentem lalek Barbie. Polska Zielona Sieć wraz z China Labour Watch domagają się, by Mattel wziął odpowiedzialność za śmierć chińskiej pracownicy – informuje strona „Gazety Pomorskiej”.

16 maja 2011 r. Nianzhen Hu skoczyła z szóstego piętra fabryki, w której pracowała dwa lata, po tym jak przełożony odmówił jej dnia odpoczynku. Samobójczyni, odkąd została zatrudniona w fabryce Tai Qiang, pracowała przy taśmie produkcyjnej. Braki kadrowe zmusiły kierownictwo fabryki do przesunięcia jej do działu malowania, gdzie malowała sprayem detale zabawek. Czterdziestopięcioletnia kobieta z chorym wzrokiem nie radziła sobie dobrze, była często upominana.

Kierownictwo fabryki poinformowało rodzinę o tragicznej śmierci kobiety dopiero cztery dni po wypadku. Członkom rodziny nie pozwolono zobaczyć ciała Nianzhen Hu (ze „względów bezpieczeństwa”). Najbliższym nie pozwolono zapalić kadzidła i oddać czci zmarłej.

Rodzina zmarłej otrzymała w formie rekompensaty 90 000 juanów, ok. 38 000 złotych. Organizacja China Labour Watch wspiera krewnych Nianzhen Hu w żądaniu skierowanym do Mattel, by zostało wypłacone przynajmniej minimum 250 000 juanów (ok. 100 000 złotych).

Sposób w jaki Mattel składa zamówienia u swoich dostawców znacząco przyczynia się do złej sytuacji w fabrykach. Korporacja napędza mechanizm negatywnej selekcji. Kierownictwo zakładów robi wszystko dla zminimalizowania kosztów, konkurując z innymi fabrykami o zamówienia giganta branży zabawkarskiej. Malejące ceny za sztukę, coraz krótsze terminy dostaw obciążają głównie pracowników fabryk.

Współcześnie około 80% zabawek świata produkowanych jest w jednej z około pięciu tysięcy fabryk w prowincji Guangdong w Chinach. Siła robocza jest liczna i tania, niezależne związki zawodowe są zakazane. Większość z trzech milionów pracowników to kobiety w wieku między 16 a 30 lat, pochodzące z wiejskich rejonów środkowych Chin.