Bez pracy, bez płacy

Bez pracy, bez płacy

Pracodawcy zwalniają niepełnosprawnych emerytów, zmieniają im warunki zatrudnienia, bo do ich pensji nie otrzymują dofinansowania z PFRON.

Od 1 marca firmy, które zatrudniają niepełnosprawnych emerytów, otrzymują z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) dofinansowanie do ich pensji tylko wtedy, gdy podwładni mają orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności. Dopłaty stracili emeryci z umiarkowanym lub lekkim stopniem niepełnosprawności – informuje dziennik „Gazeta Prawna”.

Nie przedłużyliśmy umów z emerytami zatrudnionymi na czas określony – przyznaje Ewa Dziki z firmy Domena Sp. z o.o., która jest zakładem pracy chronionej. Jak wyjaśnia, dofinansowanie do pensji pozwalało częściowo rekompensować koszty związane z zatrudnieniem niepełnosprawnego pracownika, m.in. zapewnienia mu opieki medycznej i krótszego czasu pracy.

Część firm zdecydowała się na zmianę formy zatrudnienia emerytów. – Niektórym pracownikom zaproponowaliśmy przejście na umowy-zlecenia – wyjaśnia Joanna Ziuzia ze Stekop SA.

Edyta Sieradzka, wiceprezes Ogólnopolskiej Bazy Pracodawców Osób Niepełnosprawnych, wyjaśnia jednak, że niektórzy pracodawcy nie decydują się na zwolnienia emerytów z lekkim lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, aby nie tracić innych uprawnień. – Wielu niepełnosprawnych dalej pracuje na etacie, bo zatrudnienie nowej osoby nie daje gwarancji otrzymania dofinansowania – mówi.

___

Polecamy także naszą rozmowę z Moniką Bugajewską-Tykarską, „Zakłady pracy niechronionej”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jest biedniej

Jest biedniej

30 proc. gospodarstw domowych w Polsce ucierpiało w wyniku globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-09. Kryzys nie wszystkim grupom społecznym dał się we znaki w równym stopniu, informuje „Life in Transition”.

Raport opublikowany przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) stwierdza, że w Polsce kryzys najbardziej uderzył w osoby w średnim wieku o niskich przychodach. Podobnie jak w innych państwach, wyraził się on w spadku przychodów. Obronną ręką wyszła 1/3 społeczeństwa, której materialnie powodzi się dobrze. W tej grupie kryzys odczuło tylko 13 proc. osób. Podstawą raportu są badania ankietowe przeprowadzone z końcem 2010 r.

Polskie społeczeństwo podzielono w nich pod kątem przychodów na trzy grupy równej wielkości: o wysokich, średnich i niskich przychodach. Polacy należą do najbardziej zadowolonych w grupie 29 państw, w których działa bank. 56 proc. ankietowanych deklaruje zadowolenie z życia, wobec średnio 43 proc. we wszystkich państwach działania Banku i 72 proc. w Europie Zachodniej. W porównaniu z poprzednim raportem LiT z 2006 r., zadowolonych jest o 5 pkt proc. więcej. Najmniej zadowolona jest grupa osób o najniższych przychodach. W grupie najlepiej sytuowanych zadowolenie deklaruje 3/4 ankietowanych.

Ponad połowa wszystkich respondentów twierdzi, że ich dzieciom będzie się powodzić lepiej niż im samym. O ile poziom optymizmu w tym względzie wśród osób, którym powodzi się dobrze jest taki sam, co przed czterema laty, o tyle wśród zarabiających najmniej przyrósł o 8 pkt proc. 30 proc. ogółu ankietowanych uważa, że gospodarka rynkowa jest najlepszym modelem gospodarki (spadek o 10 pkt proc. w porównaniu z 2006 r.). Mniej niż 50 proc. przekonane jest, iż demokracja w oczywisty sposób jest najlepszym systemem politycznym. Tak jak w innych dawnych państwach postkomunistycznych, większość Polaków sądzi jednak, iż połączenie gospodarki rynkowej i demokracji jest lepszym rozwiązaniem niż inne. Najbardziej negatywne wyobrażenie mają Polacy o systemie prawa i wymiarze sprawiedliwości.

Ponad połowa ankietowanych sądzi, że nie funkcjonują one jak powinny. Mniej niż 50 proc. przekonanych jest, że w Polsce działa silna polityczna opozycja, prawa mniejszości są przestrzegane, a sądownictwo chroni obywatela przed nadużyciami władzy. Najbardziej godnymi zaufania instytucjami życia publicznego w Polsce są wojsko i policja, a zaufanie do banków i zagranicznych inwestorów jest nawet wyższe niż w Europie Zachodniej. Ogólnie w ostatnich 4 latach wzrosło zaufanie do wszystkich instytucji publicznych, łącznie z politykami, Sejmem i partiami politycznymi. Raport EBOR-u odnotowuje też spadek tzw. społecznej percepcji nt. łapówkarstwa. W 2006 r. 16 proc. ankietowanych przekonanych było o tym, że problem ten występuje w służbie zdrowia. Obecnie jest to tylko 8 proc.

Będzie się działo!

Będzie się działo!

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych podjęła decyzję o organizacji wielkiej manifestacji podczas polskiej prezydencji.

Dojdzie do niej 17 września we Wrocławiu. Tego dnia w Hali Stulecia na nieformalnym spotkaniu obradować będą ministrowie finansów krajów UE.

EKZZ to europejska centrala związkowa zrzeszająca organizacje pracownicze z 36 państw. W Polsce należy do niej NSZZ „Solidarność” i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Piotr Duda i Jan Guz zaproponowali władzom EKZZ, aby euromanifestację przeprowadzić 17 września we Wrocławiu. Ostatnia miała miejsce 9 kwietnia w Budapeszcie, gdzie o sposobach walki z kryzysem debatowali szefowie resortów finansów krajów UE. Do stolicy Węgier przyjechało wówczas 50 tysięcy związkowców z całej Europy.

Józef Niemiec, wiceprzewodniczący EKZZ: – Robimy rozpoznanie, na jaką frekwencję możemy liczyć we Wrocławiu. Wiele zależy od tego, jak zmobilizuje się strona polska. Ale zwykle w euromanifestacjach bierze udział kilkadziesiąt tysięcy uczestników.

Niemiec tłumaczy, że tradycją EKZZ jest przeprowadzanie protestów podczas szczytów lub spotkań na szczeblu ministrów rządów krajów europejskich: – We Wrocławiu spotykają się 17 września ministrowie finansów, którzy mają bardzo duży wpływ na kreowanie polityki gospodarczej w swoich krajach. Chcemy zaprotestować przeciwko planom zaciskania pasa, które wprowadzane są w wielu państwach europejskich. One uderzą w pracowników. Ale także przeciwko pomysłom na ograniczanie roli związków zawodowych.

Kazimierz Kimso, szef dolnośląskiej Solidarności mówi: – Poprosiliśmy prezydenta Wrocławia, aby 17 września na Rynku nie planowano żadnych innych imprez. Tam chcemy zakończyć manifestację. Szukamy też odpowiednich miejsc, w których mogłyby zaparkować autokary. To z pewnością duże zadanie logistyczne, ale poradzimy sobie.

Kimso deklaruje, że manifestacja będzie pokojowa: – Planujemy happeningową konwencję. Czasem lepiej walczyć żartem, choć nie ukrywam, że mogą być to żarty dosadne. Obrady w ramach polskiej prezydencji z pewnością będą cieszyły się dużym zainteresowaniem mediów. Dla nas przeprowadzenie wielkiej europejskiej manifestacji przy tej okazji, to szansa na zaprezentowanie naszych postulatów. Warto się pokazać.

Starzy i bezrobotni

Starzy i bezrobotni

W pierwszym kwartale 2011 r. ponad 219 tys. osób powyżej 55. roku życia było zarejestrowanych jako bezrobotni. To aż o 16,3 proc. więcej niż przed rokiem – informuje GUS.

Pracodawcy wymieniają starszych pracowników na młodszych, którzy są tańsi i mają niższe oczekiwania płacowe. W ten sposób obniżają koszty firm – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Jej zdaniem przedsiębiorcy rozstają się ze starszymi pracownikami i nie chcą ich zatrudniać także ze względu na ich niewystarczające kompetencje. – Często nie radzą sobie z nowymi technologiami i technikami informatycznymi, które występują już praktycznie we wszystkich dziedzinach – stwierdza prof. Kryńska. Niższa jest również wydajność starszych pracowników – m. in. tam, gdzie potrzebna jest siła fizyczna.

Do zwolnień starszych osób przyczynia się także prawo, które nie pozwala rozstać się z pracownikiem w okresie 4 lat przed osiągnięciem przez niego wieku emerytalnego. Pracodawcy wolą zwalniać wcześniej w obawie, że jeśli pogorszy się koniunktura, to nie będą mogli się rozstać z pracownikami w wieku ochronnym.