Rok 1984

Rok 1984

Nie można karać dziennikarza za publikację nieautoryzowanego wywiadu, a przepisy polskiego prawa prasowego odbiegają od standardów obowiązujących w demokratycznym społeczeństwie – orzekł we wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu rozpatrując skargę Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej”.

Trybunał w Strasburgu uznał, że Polska łamie artykuł 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantujący swobodę wypowiedzi, informuje strona Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przepisy polskiego prawa prasowego dotyczące autoryzacji nie zostały zmienione od roku 1984, czyli pochodzą z czasów państwa autorytarnego.

Jest to odpowiedź na skargę złożoną przez Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej” w 2005 roku w sprawie artykułów 14 i 49 prawa prasowego z 1984 roku. Wedle pierwszego przepisu dziennikarz nie może odmówić osobie, z którą rozmawia autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile ta nie była wcześniej publikowana. Drugi uznaje, że za naruszenie tej zasady grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności.

„Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazał, że obowiązujące w Polsce przepisy dają rozmówcy dziennikarza praktycznie całkowicie wolną rękę, jeśli chce zablokować publikację wywiadu, bo może on odmawiać jego autoryzacji albo odwlekać jej termin w nieskończoność” – napisała na swojej stronie internetowej „Gazeta Kościańska”.

Tekst źródłowy tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dwója na szynach

Dwója na szynach

Kolejny druzgocący raport dla polskiej kolei. Najpierw – w lutym 2011 r. – Bank Światowy opublikował „Dokument dotyczący polityki transportowej”, a następnie – w czerwcu 2011 r. – zaprezentowane zostały wyniki przeprowadzonego przez Komisję Europejską badania opinii pasażerów kolei.

Liczący 180 stron lutowy raport Banku Światowego rozprawił się z panującą na polskiej kolei filozofią, wedle której najlepszym sposobem na cięcie kosztów miały być likwidacje połączeń. Eksperci Banku Światowego za pomocą wymiernych wskaźników wykazali, że zasadniczym skutkiem masowych cięć w ofercie przewozowej były nie oszczędności, lecz pogorszenie efektywności kolei – polski wskaźnik natężenia ruchu na jeden kilometr sieci kolejowej znajduje się znacznie poniżej europejskiej przeciętnej. Problem mało intensywnego ruchu pociągów ciągnie w dół wskaźniki wydajności pracowników oraz taboru. Polska kolej pod względem efektywności funkcjonowania znajduje się na końcu europejskiej stawki.

Kolejowy Eurobarometr

Równie słabo polska kolej wypada w oczach pasażerów. W czerwcu 2011 r. przedstawione zostały wyniki przeprowadzonego w marcu ogólnoeuropejskiego badania satysfakcji pasażerów kolei („Survey on passengers’ satisfaction with rail services“). Badanie zostało przeprowadzone na zlecenie Dyrekcji Generalnej Transportu i Mobilności w Komisji Europejskiej w ramach realizowanego od 1973 r. projektu badawczego Eurobarometr, za pomocą którego Komisja Europejska zbiera wśród mieszkańców Unii Europejskiej opinie na różne tematy.

Tym razem zapytano 9,7 tys. mieszkańców 25 z 27 państw Unii o to, jak oceniają funkcjonowanie kolei w swoich krajach. W badaniu nie wzięli udziału mieszkańcy Cypru i Malty – te śródziemnomorskie wyspy nie posiadają bowiem sieci kolejowych. Do ankiety wytypowane zostały osoby, które w ciągu 12 miesięcy przed badaniem przynajmniej raz podróżowały pociągiem.

Europejczyków poproszono o ocenę kolei w swoich ojczyznach – ankieterzy pytali między innymi o ofertę przewozową, poczucie bezpieczeństwa, komfort i czystość czy punktualność. W przypadku większości zagadnień najgorszą opinię o kolei w swoim kraju mieli… Polacy.

Jedyna tak nisko oceniana kolej

Polska kolej wypadła najgorzej w aż 16 spośród 19 tematów ankiety. Co więcej, nie było ani jednego zagadnienia, w przypadku którego Polacy oceniliby swoją kolej na poziomie wyższym od uśrednionej oceny dla całej Unii Europejskiej. Nie ma drugiej tak nisko ocenianej kolei – w żadnym innym państwie nie wystąpiła sytuacja, aby miejscowa kolej w przypadku wszystkich zagadnień była oceniana zawsze poniżej poziomu przeciętnej unijnej noty.

Polska kolej stosunkowo najlepiej oceniana jest pod względem łatwości zakupu biletów – tu niezadowolenie wyraziło 21% pytanych, a aż 76% zadeklarowało satysfakcję. Ten wynik nie uchronił jednak naszej kolei przed słabym 21. miejscem w tej kategorii. Przy ocenie innych zagadnień było już tylko gorzej.

23. miejsce polska kolej zajęła w kwestii satysfakcji podróżnych z dostępności drużyn konduktorskich. Jeszcze gorzej pod tym względem oceniona została kolej niemiecka. Słabe to jednak pocieszenie – bowiem za Odrą i Nysą Łużycką, dla obniżenia kosztów, wiele pociągów kursuje bez obsługi konduktorskiej i jedynym pracownikiem na pokładzie jest maszynista.

24. miejsce ankietowani pasażerowie przyznali Polsce w kwestii dostępności miejsc parkingowych przy dworcach kolejowych – pod tym względem mniej usatysfakcjonowani od Polaków są tylko Rumuni.

W pozostałych kilkunastu analizowanych kategoriach polska kolej zajęła wyłącznie ostatnie pozycje.

Słaba oferta, brud, brak informacji

Polscy pasażerowie bardzo nisko oceniają ofertę przewozową kolei. Spośród wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej to Polacy są najmniej zadowoleni z częstotliwości kursowania pociągów (51% niezadowolonych), czasów podróży (53% niezadowolonych), punktualności kolei (52% niezadowolonych) oraz skomunikowań między pociągami (51% niezadowolonych). Jednocześnie połowa pytanych Polaków uważa, że problemem polskiej kolei jest za mała liczba miejsc w pociągach.

Według ankietowanych polskich pasażerów, negatywną cechą naszej kolei jest czystość, a raczej jej brak. Polska kolej zajęła ostatnie miejsce zarówno pod względem oceny czystości na stacjach (62% niezadowolonych), jak i w pociągach (50% niezadowolonych). Za najczystsze swoje stacje kolejowe oraz pociągi uważają Hiszpanie.

Około połowa Polaków jest niezadowolona z poziomu informacji na kolei. 46% pytanych ma problemy z uzyskaniem na stacjach informacji na temat rozkładów jazdy oraz układu peronów. 57% ankietowanych narzeka na dostęp do informacji podczas podróży, zwłaszcza w przypadku opóźnień.

Problemem polskiej kolei jest również niskie poczucie bezpieczeństwa osobistego wśród pasażerów – Polacy to najmniej zadowoleni pod tym względem mieszkańcy Unii Europejskiej. 43% ankietowanych pasażerów z Polski nie jest zadowolonych z poziomu bezpieczeństwa na stacjach kolejowych, niezadowolenie z bezpieczeństwa osobistego w pociągach wyraziło 40% respondentów. Najbezpieczniej w pociągach i na stacjach kolejowych czują się Finowie.

Karol Trammer

___

Karol Trammer jest stałym współpracownikiem „Nowego Obywatela”. Powyższy tekst pochodzi z ostatniego numeru dwumiesięcznika „Z biegiem szyn” (nr 54, lipiec-sierpień 2011).

Więcej rynków!

Więcej rynków!

Trzysta nowoczesnych obiektów handlowych powstanie ze środków z programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2010.

Wkrótce zostanie ogłoszony nabór wniosków na budowę lub unowocześnienie miejskich targowisk. Na początku lipca minister rolnictwa Marek Sawicki wydał rozporządzenie, które stwarza warunki do sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych przez samych rolników, donosi „Polska. The Times”.

Zdaniem Sawickiego pierwsze targowiska mogą powstać jeszcze w tym roku. – Program ten ma dać szansę rolnikom na uzyskiwanie dodatkowych dochodów, a samorządom na stworzenie miejsc pracy dla osób, które będą utrzymywały targowiska – powiedział minister rolnictwa. Dodał, że program wychodzi też naprzeciw oczekiwaniom konsumentów, bo daje szansę na zakup świeżych, wysokiej jakości produktów. Propozycja budowy targowisk skierowana jest do samorządów w miastach do 50 tys. mieszkańców.

Na budowę czy modernizację targowiska samorząd będzie mógł dostać do miliona złotych na jedno przedsięwzięcie. Dofinansowanie może zaś wynosić 75 proc. kosztów inwestycji.  Chodzi także o to, by żywność nie była przewożona na duże odległości. Jest to więc działalność na rzecz ochrony środowiska, zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

Zdaniem „Polska. The Times” rozwój targowisk w mniejszych miejscowościach zwiększy także ich atrakcyjność turystyczną. W dobie żywności modyfikowanej genetycznie i coraz większego uprzemysłowienia rolnictwa, coraz więcej ludzi poszukuje produktów naturalnych, z tradycyjnych i ekologicznych upraw i hodowli.

Młodzi, trwale bezrobotni

Młodzi, trwale bezrobotni

Przybywa osób długotrwale bezrobotnych, czyli takich, których łączny czas pozostawania bez pracy w ostatnich dwóch latach przekracza 12 miesięcy. W maju było ich ponad 960 tys. Stanowią aż 48,9 proc. ogółu zarejestrowanych bezrobotnych – wynika z najnowszych danych resortu pracy.

To dużo gorzej niż przed rokiem, informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, kiedy wskaźnik ten osiągnął poziom 42,5 proc. Ich liczba maleje tylko nieznacznie w porównaniu z tym, w jakim tempie ubywa innych bezrobotnych. Od stycznia do końca maja z rejestrów urzędów pracy zniknęło ponad 142 tys. osób. Z tej liczby zaledwie 7,5 tys. to długotrwale bezrobotni.

Do wzrostu bezrobocia przyczynia się  m.in. niedostosowany do potrzeb rynku pracy system edukacji. – Na przykład pracowników od marketingu czy zarządzania jest już tylu, że wystarczy ich na najbliższe 20 lat, a mimo to wciąż przybywa osób z dyplomami poświadczającymi tego rodzaju kwalifikacje – podkreśla prof. Tomasz Panek z SGH. Stąd młodzi w wieku 25-34 lata to najliczniejsza grupa wśród osób przewlekle pozostających bez pracy.

Jest też wiele osób, które po przedłużającym się okresie bezrobocia przestają poszukiwać pracy. – Są one wyjałowione psychicznie. Przyjmują rolę ofiary, od której nic nie zależy. Oskarżają cały świat o niepowodzenia na rynku pracy – mówi Jacek Santorski, psycholog biznesu.

Eksperci twierdzą, że długotrwale bezrobotni powinni być objęci indywidualnymi programami aktywizacji zawodowej. Do tej pory takie osoby często brały udział w robotach publicznych czy pracach interwencyjnych. W tym roku nie ma jednak na to pieniędzy. – Urzędy pracy nie mają już ani grosza na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu – mówi Jerzy Bartnicki, przewodniczący Ogólnopolskiego Forum Dyrektorów Powiatowych Urzędów Pracy. W tym roku radykalnie obcięto środki na aktywizację: Fundusz Pracy wyda na nią tylko 3,2 mld zł – to aż o 54 proc. mniej niż w 2010 r.

Zmniejszeniu liczby długotrwale bezrobotnych nie sprzyja także to, że nie ma gruntownych badań pozwalających zdiagnozować to zjawisko w Polsce. Do walki z nim kopiuje się środki wykorzystywane w innych krajach, choć mogą być one nieadekwatne do naszej rzeczywistości.