Wydobywać gaz bezpiecznie

Wydobywać gaz bezpiecznie

Unijne ramy prawne dotyczące zasad wydobywania gazu łupkowego powinny zapewniać bezpieczeństwo środowisku i ludziom – uważa unijny komisarz ds. środowiska Janez Potocznik.

Potocznik twierdzi, że w sprawie wydobycia gazu łupkowego „ważne jest, aby od samego początku aspekty ekologiczne były brane pod uwagę, bo tylko wtedy najlepiej chronimy także bezpieczeństwo ekonomiczne„. Jak zaznaczył, Komisja Europejska gromadzi informacje i analizuje z punktu widzenia naukowego metody wydobycia gazu i ich wpływ na środowisko.

Jesteśmy świadomi tego, że kilka państw wprowadziło moratorium na technologię szczelinowania hydraulicznego. Analizujemy także potencjał wydobycia tego typu paliwa, szczególnie gazu łupkowego, w wielu krajach na świecie oraz w niektórych krajach europejskich – powiedział.

Jak podkreślił, każdy kraj jest odpowiedzialny za działalność poszukiwawczą i wydobywczą w ramach swojego prawa, ale musi jednak wziąć pod uwagę zasadę bezpieczeństwa przy podejmowaniu tej decyzji. Takie jest stanowisko w UE.

Komisarz przypomniał, że metoda wydobycia gazu łupkowego ze skał poprzez szczelinowanie hydrauliczne, została zastosowana na dużą skalę tylko w Ameryce. Metoda ta wywołała wiele niepokojów, co do jej wpływu na środowisko – zwłaszcza na wody gruntowe i podziemne.

___

Na podobny temat czytaj także nasz wywiad z Mariuszem-Orionem Jędryskiem „Jesteśmy przegrani”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ukarać szefa Matexu

Ukarać szefa Matexu

Prokuratura Rejonowa we Wrześni złożyła w Sądzie Rejonowym we Wrześni akt oskarżenia przeciwko Waldemarowi M., właścicielowi i prezesowi firmy Matex Sp. z o.o. w Starczanowie. Zarzut: przeszkadzanie w utworzeniu organizacji związkowej w tym zakładzie. Poinformował o tym na konferencji prasowej szef wielkopolskiej „S” Jarosław Lange.

Przypomnijmy co stało się w Matexie: 8 lutego prezes i jednocześnie właściciel firmy Waldemar M. wyrzucił z pracy dwie osoby, potem kolejne trzy. 12 lutego zdeterminowani pracownicy postanowili powołać Tymczasową Komisję Zakładową. Już następnego dnia – w niedzielę 13 lutego – wysłannicy prezesa rozjechali się do domów osób tworzących TKZ i wręczyli wypowiedzenia. Antydatowane na… 11 lutego. Nie przeszkadzało im to, że u jednego z nich trwała właśnie uroczystość z okazji chrztu dziecka. W sumie za utworzenie „S” pracę straciło dziewięciu pracowników. Zwolnieni pracownicy Matexu odwołali się do Sądu Pracy, odbyła się pierwsze rozprawy. Zarząd Regionu złożył w Okręgowej Inspekcji Pracy wniosek o przeprowadzenie szczegółowej kontroli dokumentów firmy dotyczących czasu pracy, wynagrodzeń, warunków bhp oraz w Prokuraturze Rejonowej we Wrześni zawiadomienie o łamaniu prawa przez Waldemara M. Przewodniczący KK Piotr Duda wystąpił do Głównego Inspektora Pracy i Prokuratora Generalnego z wnioskiem o objęcie specjalnym nadzorem postępowań prowadzonych w sprawie Matexu.

17 marca br. ponad trzystu związkowców z wielkopolskiej „Solidarności” manifestowało przed fabryką mebli Matex w Starczanowie. Domagali się przywrócenia do pracy zwolnionych za działalność związkową.  O tym jak są traktowani pracownicy tej spółki została poinformowana niemiecka centrala związkowa DGB oraz wszyscy niemieccy kontrahenci firmy, którzy są odbiorcami przeważającej części jej produkcji. O zwrócenie uwagi na to, co dzieje się w Matexie zostali poproszeni również samorządowcy oraz parlamentarzyści. Inspekcja Pracy dopatrzyła się w działaniach prezesa Matexu wielu uchybień dotyczących m.in. czasu pracy, wypłaty wynagrodzeń, zwierania umów i ukarała go karą grzywny.

Prokuratura kierując sprawę do sądu dostrzegła wagę spraw pracowniczych i prawo pracowników do walki o cywilizowane warunki pracy – skomentował decyzję prokuratury J. Lange. – To co robi pan M. przypomina XIX-wieczny kapitalizm. Wydaje mu się, że skoro jest właścicielem firmy, to jest również właścicielem ludzi – mówi J. Lange i podkreśla, że mimo wielokrotnych prób nie udało się skontaktować z prezesem Matexu.

Waldemarowi M. grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności.

___

Źródło przedruku tutaj.

Oby było lepiej

Oby było lepiej

Minister Skarbu Państwa i władze województwa podlaskiego podpisały w miniony wtorek umowę w sprawie nieodpłatnego przejęcia przez samorząd pięciu spółek PKS.

Chodzi o przejęcie od Skarbu Państwa spółki PKS w: Białymstoku, Łomży, Suwałkach, Siemiatyczach i Zambrowie – donosi portal wnp.pl.

Pięć podlaskich PKS-ów zatrudnia ponad 1,4 tys. osób, spółki przewożą rocznie około 100 tys. pasażerów. Ich kondycja finansowa jest zróżnicowana, ale nie należy do najlepszych.

Przejęcie spółek PKS w Podlaskiem ma pozwolić na sprawne zarządzanie i lepsze wykorzystanie ich taboru pod względem przewozów regionalnych. Samorząd ma też w swojej gestii (i finansowaniu) regionalne przewozy kolejowe. O komunalizację swoich spółek zabiegały m.in. działające w PKS związki zawodowe.

Gdyby samorząd nie przejął PKS-ów, zostałyby one sprywatyzowane. Po przejęciu przez samorząd, ich usługi będą rozliczane z budżetu wojewódzkiego samorządu.

Po kieszeni kogo trzeba

Po kieszeni kogo trzeba

Związek Zawodowy Dyżurnych Ruchu PKP wystąpił do wszystkich spółek Grupy PKP, w których zatrudnieni są jego członkowie o zaprzestanie odprowadzania składek na rzecz Związku Pracodawców Kolejowych.

To skutek wypowiedzenia przez ZPK Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy – informuje „Rynek Kolejowy”.

„Po wydarzeniach z dnia 15 czerwca br., kiedy Zarząd Związku Pracodawców Kolejowych wypowiedział Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy, w momencie, gdy widać było wyraźne zbliżenie stanowisk obu stron, należy zadać pytanie po co nam ZPK?” – piszą przedstawiciele ZZDR PKP.

ZZDR PKP pyta pracowników spółek Grupy PKP, czy mają świadomość, że są zrzeszeni w organizacji, która działa w imieniu pracodawcy, ale nie zawsze na jego rzecz i najczęściej wbrew interesom członków za których odprowadzana jest składka.

„Często poruszanym w ostatnim czasie tematem w mediach jest koszt utrzymania przez pracodawców związków zawodowych. Spójrzmy więc jak wygląda to w przypadku Związku Pracodawców Kolejowych pracodawcy zrzeszeni w tej organizacji odprowadzają składkę w wysokości 2 zł. za każdego zatrudnionego u siebie pracownika, co tylko w przypadku Spółki PKP PLK S.A. daje kwotę prawie miliona złotych rocznie” – informuje komunikat ZZDR PKP.

W liście ZZDR PKP do Zbigniewa Szafrańskiego, prezesa PKP Polskich Linii Kolejowych w sprawie zaprzestania odprowadzania składki członkowskiej do Związku Pracodawców Kolejowych czytamy m.in.: „Uważamy, że dalsze wspieranie finansowe ZPK, poprzez opłacanie składki członkowskiej za około 40 tysięcy pracowników Naszej spółki jest bezcelowe, gdyż organizacja ta wspiera wyłącznie interes wybranych jej członków, to jest przewoźników„.

Z treścią całego listu można zapoznać się tutaj.