Słuszna walka

Słuszna walka

Młodzież ze Szczekocin zamierza uratować ruch kolejowy w swojej miejscowości. Chcą pisać listy do wszystkich, którzy mogą w tym pomóc.

Kolej chce modernizować trasę, informuje „Dziennik Zachodni”. Pierwszy etap inwestycji zakłada m.in. likwidację szczekocińskiego przystanku kolejowego, nie przewidując możliwości odbudowy. Ludzie liczą jednak na to, że w ramach drugiego etapu uda się uwzględnić budowę dwóch peronów, po jednym dla każdego toru. By tak się jednak stało, przewoźnicy muszą powiadomić Centrum Realizacji Inwestycji PKP o tym, że rozważają zatrzymywanie się pociągów w Szczekocinach. Przedstawiciele Przewozów Regionalnych zapewniają, że taki ruch już dawno wykonali…

W związku z zapytaniami pasażerów w sprawie możliwości zatrzymywania się pociągów Przewozów Regionalnych na przystanku osobowym Szczekociny, wystąpiliśmy do PKP PLK o wprowadzenie od 1 marca postoju w Szczekocinach. Zarządca infrastruktury odpowiedział, że nie widzi takiej możliwości, bo miałoby to negatywny wpływ na punktualność pociągów innych przewoźników – podkreśla Piotr Olszewski, rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych.

Nieporozumienia między poszczególnymi spółkami PKP nie zniechęcają mieszkańców do działań, a z młodzieżą współpracuje już m.in. gmina Szczekociny. – Wyślemy listy do przewoźników, Urzędu Marszałkowskiego, posłów i senatorów z naszego okręgu czy też sejmowej komisji infrastruktury – wylicza Łukasz Kowaleczko, inicjator przedsięwzięcia „Przystanek Szczekociny”, które zyskuje coraz więcej zwolenników na Facebooku. – Doliczyłem się około 300 osób, które posiadają konta i nas popierają. Miesięcznie odnotowujemy 160 tys. odsłon tematów związanych z peronem. Robimy to dla wszystkich, ponieważ licząc także sąsiednie gminy bez dostępu do połączeń kolejowych, mieszka tu około 50 tys. osób – dodaje pomysłodawca akcji.

Inicjatorzy akcji podkreślają, że uznają przede wszystkim pokojowe metody działania. Blokowanie torów czy też pikieta przed warszawską siedzibą PKP PLK wcale nie są jednak wykluczone, chociaż realizacja tego drugiego przedsięwzięcia jest nieco utrudniona.

 

między poszczególnymi spółkami PKP nie zniechęcają mieszkańców do działań, a z młodzieżą współpracuje już m.in. gmina Szczekociny. – Wyślemy listy do przewoźników, Urzędu Marszałkowskiego, posłów i senatorów z naszego okręgu czy też sejmowej komisji infrastruktury – wylicza Łukasz Kowaleczko, inicjator przedsięwzięcia „Przystanek Szczekociny”, które zyskuje coraz więcej zwolenników na portalu społe-cznościowym Facebook. – Doliczyłem się około 300 osób, które posiadają konta i nas popierają. Miesięcznie odnotowujemy 160 tys. odsłon tematów związanych z peronem. Robimy to dla wszystkich, ponieważ licząc także sąsiednie gminy bez dostępu do połączeń kolejowych, mieszka tu około 50 tys. osób – dodaje pomysłodawca akcji. 

Pod planem odbudowania peronu w miejscu starego lub utworzenia nowego w pobliżu wiaduktu Szczekociny – Goleniowy (DK nr 78) obiema rękami podpisują się mieszkańcy Szczekocin.

– W ferie wybrałyśmy się z koleżanką do Krakowa i musiałyśmy wstać o godz. 6.30, by pojechać tam bezpośrednio autobusem. To uciążliwe – nie kryje Magdalena Fryzeł ze Szczekocin.

Inicjatorzy akcji podkreślają, że uznają przede wszystkim pokojowe metody działania. Blokowanie torów czy też pikieta przed warszawską siedzibą PKP PLK wcale nie są jednak wykluczone, chociaż realizacja tego drugiego przedsięwzięcia jest nieco utrudniona. – Być może taka jest strategia PKP. Wiedzą, że pociągiem do nich nie przyjedziemy, bo w Szczekocinach żaden się nie zatrzymuje – śmieje się Łukasz Kowaleczko.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Warto współpracować

Warto współpracować

Przedstawiamy foto-relację z naszego udziału w obchodach Dnia Spółdzielczości. Więcej tutaj.

Krzywda kobiet

Krzywda kobiet

–  O ile praca w skróconym, niepełnym wymiarze wydaje się u nas być bardziej decyzją pracownic niż pracodawców, to na kobietach w coraz większym stopniu wymusza się zmianę stałej pracy na różnego rodzaju formy pracy niestabilnej: samozatrudnienia, pracy na czas określony, czy innego rodzaju pracy „dorywczo-niepewnej” mówi w wywiadzie dla portalu Aktywizacja społeczno- ekonomiczna kobiet na poziomie lokalnym Danuta Wojdat, pełnomocnik KK ds. Kobiet

Samozatrudnienie ogranicza dostęp do opieki socjalnej. Jest na przykład nowa unijna dyrektywa – efekt porozumienia partnerów społecznych na poziomie europejskim – o urlopach rodzicielskich, czyli naszych wychowawczych. „Solidarność” poproszono o opinię na jej temat.  Z jednej strony dyrektywa mówi, że pracownica ma prawo do skorzystania z urlopu wychowawczego niezależnie od formy kontraktu – zresztą polskie prawo też to gwarantuje – ale umowy na czas określony przedłużają się automatycznie do momentu porodu i taka kobieta korzysta następnie z urlopu macierzyńskiego już nie jako pracownik, ale w formie zasiłku. Jednak ten czas kilkumiesięcznej opieki nad noworodkiem liczy się jej, choćby w formie składek na fundusz emerytalny. Jednak w Polsce te przywileje nie obejmują już urlopu wychowawczego. Powstaje więc pytanie – jak pogodzić prawo do urlopu wychowawczego niezależnie od formy kontraktu z realną możliwością korzystania z tego prawa?

W tej chwili rząd myśli o wprowadzeniu zmian, które pozwoliłyby samozatrudnionym kobietom korzystać z urlopów wychowawczych, nie tracąc przywilejów emerytalnych – składka ma być odprowadzana od 60 proc. średniej krajowej przez okres urlopu wychowawczego. Bardzo dobrze, ale pracownice zatrudnione na czas określony dalej nie będą tym przepisom podlegać, dlatego, że one po wygaśnięciu umowy – najczęściej po okresie urlopu macierzyńskiego – w ogóle nie są już pracownicami.

Wystarczy więc, że pracodawca będzie młodej dziewczynie oferował roczne lub 2-letnie umowy na czas określony i nie będzie ona mieć realnej możliwości do skorzystania z urlopu wychowawczego, a czas opieki nad dzieckiem w wieku przedprzedszkolnym będzie dla niej okresem nieskładkowym. Pracujący na zastępstwo mają ten sam problem. Te kobiety będą musiały podejmować decyzje o dzieciach, wiedząc, że trzy lata urlopu wychowawczego, które innym pracownicom mogą być zapisane do stażu pracy i jako okres składowy, nie są dla nich.

„Solidarność”, związki zawodowe, jako jedna ze stron, przyjęła Agendę na Rzecz Godnej Pracy, która ma kilka filarów: tworzenie godnych miejsc pracy, zagwarantowanie praw pracowniczych, ochronę socjalną i poszanowanie dialogu społecznego. Elementem przewijającym się przez wszystkie te cele strategiczne ma być równe traktowanie. Zarówno Parlament Europejski, jak i Komisja Europejska uznają Agendę na Rzecz Godnej Pracy jako podstawową politykę, która ma być realizowana przez kraje członkowskie. Brakuje mi u nas spójnego i poważnego podejścia do tego, przyjętego przecież i przez Polskę, zobowiązania.

Cały wywiad http://www.rowniwpracy.gov.pl:80/sylwetki-kobiet/dlaczego-samozatrudnienie-niszczy-rynek-pracy.html

Masowo na bruk

Masowo na bruk

Z powodu ustawy antykryzysowej rozpoczną się masowe zwolnienia pracowników zatrudnionych na czas określony.

Przepisy antykryzysowe ograniczyły możliwość zatrudniania na podstawie terminowych umów o pracę do maksymalnie dwóch lat. Aby uniknąć ich przekształcenia w stałe kontrakty, firmy mogą zwalniać pracowników przed upływem dwóch lat zatrudnienia na czas określony.

W komisji trójstronnej pracodawcy zaproponowali już, aby firmy nadal mogły zatrudniać pracowników na podstawie umów terminowych tylko przez 24 miesiące. Przez dwa kolejne lata zakład pracy mógłby je jednak rozwiązać za miesięcznym wypowiedzeniem i bez konieczności uzasadnienia.