Jak ratować szkolnictwo zawodowe?

Jak ratować szkolnictwo zawodowe?

MEN wielokrotnie mówił, że trzeba wprowadzić zmiany w szkolnictwie zawodowym, ale do Sejmu nie trafił żaden ministerialny projekt – stwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Tadeusz Sławecki, poseł PSL, zastępca szefa Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Projekt PSL wprowadza m.in. możliwość szybszej nauki zawodu poprzez zdobywanie kolejnych kwalifikacji potwierdzanych egzaminami.

Ktoś, kto chce zdobyć zawód technologa robót wykończeniowych w budownictwie, nie będzie musiał uczyć się go w szkole – tłumaczy Mieczysław Pietrucha, dyrektor Zespołu Szkół nr 34 w Warszawie. – Będzie mógł, np. po odbyciu kursu, zdobyć certyfikat uprawniający do układania glazury, wykonywać te prace i gromadzić kolejne certyfikaty, np. z tapeciarstwa czy wykonywania posadzek, by w końcu uzyskać dyplom potwierdzający wszystkie kwalifikacje do pracy w zawodzie technologa.

Projekt posłów PSL zakłada też likwidację liceów profilowanych, liceów i techników uzupełniających, bo te szkoły się nie sprawdziły: nie przygotowują dobrze ani do wykonywania zawodu, ani do matury.

Inicjatywa ludowców była konsultowana ze związanym z PSL Zbigniewem Włodkowskim, wiceministrem edukacji, który odpowiada w resorcie m.in. za szkolnictwo zawodowe. Wiceminister liczy, że Sejm przyjmie zmiany jeszcze w tej kadencji, czyli do końca sierpnia. – Od września 2012 roku do szkół ponadgimnazjalnych wchodzi nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego. Zmiany w szkolnictwie zawodowym, a także nowa podstawa kształcenia w zawodach powinny być wprowadzane wraz z nią – tłumaczy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ignoranci czy hipokryci?

Ignoranci czy hipokryci?

Amerykanie, korzystający z różnych form programów pomocy rządowej w USA, w dobrej lub złej wierze zaprzeczają temu, pisze na swoim blogu Trystero.

Trystero analizuje wyniki badania przeprowadzonego w formie sondażu przez profesor Suzanne Mettler. Respondentów najpierw zapytano czy korzystali z jakiegoś programu społecznego amerykańskiego rządu a następnie pytano czy byli indywidualnymi beneficjentami jednego z 19 programów polityki społecznej amerykańskiego rządu.

Bloger konkluduje: „Zastanawiam się jak to możliwe, że 25% beneficjentów kartek żywnościowych czy ponad 40% beneficjentów zasiłków dla bezrobotnych czy publicznej służby zdrowia dla seniorów mogło dojść do wniosku, że nie korzysta z rządowej pomocy.

To samo pytanie dotyczy 53% beneficjentów subsydiowanych (bezpośrednio albo przez rządowe gwarancje) kredytów studenckich. Co sprawia, że ci ludzie są w stanie wyprzeć się korzystania z rządowych programów pomocy społecznej?„.

Ponadto, jak się okazuje „jedna z największych przeciwniczek Obamy i »socjalizmu w USA«, wschodząca gwiazda Partii Republikańskiej, Michele Bachmann otrzymała w latach 1995-2005 ponad ćwierć miliona dolarów rządowej pomocy w ramach subsydiów dla rolnictwa (Bachmann jest współwłaścicielką rodzinnej farmy)”.

Cała notka tutaj.

VAT może wzrosnąć

VAT może wzrosnąć

Sejm, głosami koalicji, odrzucił w piątek przygotowany przez PiS projekt ustawy, który miał zablokować ewentualne podwyżki VAT. Zgodnie z obowiązującym prawem podwyżki takie mogą nastąpić, gdy dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB.

Podwyżki podatku VAT najbardziej uderzają w najuboższą część społeczeństwa.

Według PiS koalicja przyzwala na podniesienie VAT do 25 proc., kiedy dług publiczny przekroczy 55 proc. w stosunku do PKB, a w wieloletnim planie finansowym przewiduje się spadek relacji długu do PKB do 50 proc.

Zgodnie z obowiązującą ustawą o VAT w przypadku, gdy w 2011 r. relacja państwowego długu publicznego do PKB przekroczyłaby 55 proc., to 1 lipca 2012 r. podstawowa stawka VAT wzrosłaby do 24 proc., a 1 lipca 2013 r. nastąpiłaby kolejna podwyżka do 25 proc., która obowiązywałaby do końca 2014 r. (analogicznie o jeden punkt procentowy wzrastałyby stawki obniżone). Potem nastąpiłaby stopniowa obniżka stawek.

Przeciw gettom kontenerowym

Przeciw gettom kontenerowym

W ubiegły wtorek w Poznaniu anarchiści protestowali przeciw budowie kontenerowego osiedla, reagując na arbitralną decyzję miejscowego Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych.

Dyrektor ZKZL, Jarosław Pucek, z początkiem lipca ogłosił swoją decyzję o tym, że rusza realizacja budowy kontenerowego osiedla przy ul. Średzkiej. Spowodowane jest to rzekomo faktem, że Rada Miasta do końca czerwca 2011 roku nie rozpoczęła debaty na temat kontenerów. Stanowisko takie ze zdumieniem przyjął przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta, który stwierdził w wypowiedzi dla prasy, że ma pisemne zapewnienie prezydenta miasta, iż na potrzeby debaty zostaną przedstawione odpowiednia opracowania, które nigdy do rąk radnych nie trafiły.

W związku z tym poznańska Federacja Anarchistyczna przypomina:

1. W osiedla kontenerowych będą mieszkać ostatecznie nie tylko tzw. „trudni lokatorzy”, ale kobiety i dzieci, co w dalszym ciągu ignorują zarówno władze miasta, jak też częściowo codzienna prasa. Strona społeczna przedstawiła wystarczająco dużo dowodów na to, że kontenerowe osiedla, początkowe budowane pod hasłem walki z wandalizmem, stają się miejscem pobytu ludzi o bardzo zróżnicowanym składzie społeczny jeżeli chodzi o wiek i płeć.

2. Zgodnie z ekspertyzami budownictwo kontenerowe nie może być traktowane jako mieszkalne zarówno w sensie prawnym, budowlanym jak też społecznym.

3. Sami przedstawiciele władz miasta i urzędnicy stwierdzają, że budowa osiedla kontenerowego na Średzkiej nie rozwiązuje problemu tzw. „trudnych lokatorów”. Dodatkowo nieznane są społeczne, ekonomiczne i prawne konsekwencje takiego kroku, a ewentualni lokatorzy Średzkiej nie będą wsparci żadnym programem socjalnym. Ostatnio projekt jest najczęściej uzasadniany względami penitencjarnymi i dyscyplinującymi. Z tych względów, gdyby został wprowadzony, byłby kuriozalnym przejawem nadużycia ze strony technokratycznej władzy.

4. Projekt ten niesie za sobą niebezpieczeństwo ustanowienia nowych standardów mieszkaniowych dla najuboższych warstw społecznych, przy jednoczesnym marnotrawieniu ogromnych środków z kasy samorządu na projekty o wątpliwym znaczeniu dla mieszkańców miasta.

5. ZKZL i jego dyrektor nie jest właściwym organem do prowadzenia polityki społecznej w mieście i rozwiązywania problemów społecznych do których należy zaliczyć problem tzw. „trudnych lokatorów”. ZKZL nie ma do tego odpowiednich narzędzi prawnych oraz, co najważniejsze, kompetencji.

Jak zaznaczają poznańscy anarchiści,  władze stolicy Wielkopolski składały deklaracje, że kwestia kontenerów zostanie rzetelnie przeanalizowana i przedyskutowana. Okazuje się, że były to czcze deklaracje, które przekreślono decyzją jednego urzędnika.