A jednak zbudują getta

A jednak zbudują getta

Poznańscy anarchiści protestują przeciw budowie getta w stolicy Wielkopolski.

Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych ogłosił w dniu wczorajszym przetarg odnośnie robót budowlanych polegających na „przygotowaniu terenu wraz z uzbrojeniem pod posadzenie 10-ciu kontenerów socjalnych w Poznaniu przy ulicy Średzkiej 20.” W ten sposób Zarząd wdraża antyspołeczną politykę miasta, politykę agresji i jednocześnie ignorancji z czego miejscy urzędnicy doskonale zdają sobie sprawę! W takich okolicznościach w trakcie kolejnej sesji Rady Miasta po raz wtóry przypomnimy władzy o naszym braku zgody na tworzenie miejskiego getta. Firmy startujące w przetargu ogłoszonym przez ZKZL (otwarcie ofert odbędzie się 22 sierpnia) jako wykonawcy antyspołecznej polityki miasta, winny się liczyć z tym, iż ich działania również spotkają się z naszym stanowczym sprzeciwem. Wykorzystamy w tym przypadku wszelkie możliwe kroki, a związki zawodowe wezmą realizujące inwestycję przedsiębiorstwa pod swoją lupę. Wszyscy pracownicy pracujący na budowie kontenerowych osiedli wzywani są do odmowy pracy, a w przypadku niedostosowania się do wezwania, będą traktowani jak łamistrajkowe.

Zbudować za wszelką cenę

Gdyby zarząd ZKZL nie zdawał sobie sprawy z tego, że pomysł stawiania kontenerów jest kuriozalny, nie czułby żadnych obaw przed rzetelną dyskusją na ten temat. Tymczasem wbrew stanowisku Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta, domagającej się sporządzenia na potrzeby dyskusji opracowania na temat społecznych i ekonomicznych skutków budowy osiedla kontenerów, dyrektor ZKZL, Jarosław Pucek, nadal chce za wszelką cenę budować osiedle. Dodajmy, że strona społeczna przedstawiła szereg ekspertyz socjologicznych i prawnych, które krytykują postawienie kontenerów mieszkalnych. Urząd miasta nigdy się do tych opracowań w sposób oficjalny nie odniósł, czyli faktycznie nie podjął dyskusji forsując na siłę swoje rozwiązanie – wbrew jakimkolwiek argumentom.

ZKZL uzasadnia swoje działanie w sposób co najmniej dziwny – tym, iż radni nie zdołali przeprowadzić dyskusji, na temat budowy kontenerowego osiedla w wyznaczonym przez Zarząd czasie! Radni tłumaczą brak dyskusji brakiem opracowania, które jak dotąd przez władze miasta nie zostało stworzone. Jest to doprawdy sytuacja absurdalna, gdyż wydaje się, że przed wydaniem publicznych pieniędzy na sam zakup kontenerów, odpowiedzialni urzędnicy winni wiedzieć cokolwiek na temat skuteczności i konsekwencji swoich pomysłów. Najwyraźniej jednak taka wiedza nie była i nie jest im potrzebna, a wydatkowanie pieniędzy mieszkańców przychodzi jak zwykle niespotykanie łatwo.

Oczywistym jest, iż zarówno ta beztroska urzędnicza, jak i pomysł zepchnięcia „niewygodnych”, „trudnych lokatorów” do blaszanego getta, od początku budziła i budzi nasz sprzeciw. Trzeba tu również wspomnieć, że właśnie w wyniku społecznego sprzeciwu urzędnicy ZKZL wielokrotnie ujawniali swój brak wnikliwości, a może po prostu niekompetencję. To w trakcie pikiety pod ZKZL dyrektor Jarosław Pucek przyznał, że wiedzę na temat realiów i społecznego składu istniejących już osiedli kontenerowych, czerpie m.in. z broszury „Kontenery: polityka wykluczenia” przygotowanej przez poznańską Federację Anarchistyczną. Dziwi to tym bardziej, że przy innej okazji przedstawiciel ZKZL potwierdził oczywisty fakt: budowa osiedla kontenerów nie rozwiąże problemu „trudnych lokatorów”. Chciało by się z politowaniem zacytować klasyka: bo to „oczywista, oczywistość”. Poznań jest ponad 500 tysięcznym miastem, gdzie 10 blaszanych budek nie spełniających standardów budynku mieszkalnego, niczego w takiej aglomeracji nie jest w stanie rozwiązać.

Nie o rozwiązanie tutaj chodzi

Jeżeli miejscy urzędnicy realnie patrzyliby na problem tzw.„trudnych lokatorów” podejmowaliby realne, a nie pozorne działania. Za pracę z ludźmi, którzy mają kłopoty z dostosowaniem się do społecznych norm funkcjonowania, czy to poprzez utrudnianie spokojnego życia swoim sąsiadom, czy dewastowanie mienia i ustawiczne nie płacenie czynszu, winni odpowiadać urzędnicy, którzy w takiej pracy mają jakiekolwiek doświadczenie. Niespotykane jest, by elementem działań prowadzonych w ramach pracy socjalnej, było przesiedlenie „niechcianych lokatorów” do strzeżonego getta. Przy okazji przedstawiania projektu budowy osiedla kontenerowego, przyciskani przez jego przeciwników przedstawiciele władz miejskich wspominali o programie pracy socjalnej z skomasowanymi w blaszanych kontenerach. Niestety jak dotąd nie dane nam było poznać jakichkolwiek szczegółów takowego planu.

Program taki musiałby być szczególnego rodzaju, gdyż już na wstępie miejscy urzędnicy sami podważają jego skuteczność gromadząc osoby „z problemami” w jednym miejscu. Czy naprawdę potrzeba jakiejś szczególnej wyobraźni, by zdać sobie sprawę z faktu, iż będzie to przyczyną dodatkowych problemów, z którymi jeszcze trudniej będzie sobie można poradzić?

Za etykietką „trudni lokatorzy” idą kolejne już mniej wyszukane, które łatwo znaleźć w komentarzach pod tekstami dotyczącymi budowy osiedla kontenerowego na stornach serwisów internetowych. Mamy więc „żuli”, „meneli”, „nierobów” czy „śmieci”. Odnieść można wrażenie, że w mieście „know-how” trwają przygotowania do orwellowskiego „Tygodnia Nienawiści”. Doprawdy warto pogratulować urzędnikom miasta, że z takim spokojem przyczyniają się do napuszczania jednych ludzi wobec drugich. Ciekawe jakie działania podejmie miasto, gdy jakiś „entuzjasta” usuwania „ludzkich śmieci” podejmie bardziej drastyczne kroki, co już w przeszłości miało miejsce i skutkowa zakatowaniem na śmierć bezdomnych?

Nowe standardy?

Mimo całkowitego zlekceważenia stanowiska Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej przez dyrektora Jarosława Pucka – radni milczą. Kto wie może po prostu czekają, aż ZKZL przedstawi projekt budowy lepianek lub „budynków” skleconych z kartonów i drewna – ot taki obrazek przedmieści Poznania okalanych ruderami dla tych wszystkich „nierobów”, „leni”, „lumpenproletariuszy” . Radnych nie specjalnie widać interesuje jakie skutki przyniesie pomysł ZKZL skoro nie domagają się wystarczająco głośno opracowań, o które sami wcześniej prosili. Beztrosko widać można pozwalać na wydawanie publicznych pieniędzy w myśl zasady: „33 miliony w tą – naście tysięcy w tamtą”. Tymczasem ZKZL zyska przyzwolenie na nowy standard mieszkalnictwa: zżerane przez grzyb i ogrzewane nieefektywnie energią elektryczną baraki, które tak jak ma to miejsce w innych istniejących już osiedlach, ostatecznie posłużą za lokum dla mających kłopoty finansowe samotnych matek i osób starszych. Tak więc wszyscy ci, którzy dziś narzekając na coraz wyższe czynsze, wyklinają tych „nierobów” i nie widzą nic złego w kierowaniu ich do kontenerowego getta, już niebawem sami mogą zetknąć się z nowym poznańskim standardem mieszkaniowym i wylądować w blaszakach.

Nie ma na to zgody

Antyspołeczna i bezmyślna polityka miasta oraz przyzwolenie na realizacje przez ZKZL kontrowersyjnego i przede wszystkim szkodliwego pomysłu nie przejdzie bez echa. Jeśli urzędnicy ogłaszając przetarg na przygotowanie terenu przy ulicy Średzkiej spodziewali się, że znaleźli sposób na prowadzenia działań poprzez metodę faktów dokonanych, w tym momencie powinni czuć się rozczarowani. O tej budowie będzie głośno. Nie zawahamy się wykorzystać każdą sposobność, w tym Euro 2012, dla ujawnienia konsekwencji tego typu polityki obecnych władz Poznania.

Nie pozwólmy na prowadzenie antyspołecznych działań. Zapraszamy więc wszystkich przeciwników bezmyślnego wydatkowania publicznych pieniędzy na protest przeciwko antyspołecznym działaniom urzędników. W trakcie przyszłej sesji Rady Miasta, kolejny raz przypomnimy władzy o naszym braku zgody na tworzenie miejskiego getta.

___

Zachęcamy do lektury wywiadu z Katarzyną Czarnotą, o problemie polskich gett kontenerowych.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Na pomoc!

Na pomoc!

Prezydium Federacji Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego niepokoi się o sytuację Zakładów Sieci Rybackich S.A. w Korszach.

Działająca w tym przedsiębiorstwie organizacja związkowa jest członkiem Federacji od początku naszej działalności. Stąd też dysponujemy sporą wiedzą o koniecznych zmianach restrukturyzacyjnych, które wspomniana firma przeprowadzała dostosowując się do potrzeb stale zmieniającego się rynku na wyroby produkowane przez tą Spółkę Zmiany te często odbywały się znacznym kosztem załogi.

Kolejnym przedsięwzięciem zarządu przedsiębiorstwa jest opracowanie realnego planu naprawczego na lata 2011-2013 zaakceptowanego przez Radę Nadzorczą.

Spółka obecnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań płatniczych, w tym również w stosunku do pracowników i posiada płynność finansową. Spółka bez niczyjej pomocy próbuje utrzymywać się na rynku i na bieżąco posiada dodatni wynik finansowy.

Niezrozumiałym zatem jest postawienie w stan likwidacji Zakładów Sieci Rybackich S.A. w Korszach przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie. Nie dziwi zatem protest związkowców i pracowników Spółki mających przed sobą widmo bezrobocia w małym miasteczku jakim są Korsze, gdzie stopa tego bezrobocia wynosi ok. 30%.

W tej sytuacji, na wniosek między innymi naszej zakładowej organizacji związkowej oraz pracowników przedsiębiorstwa, Federacja nasza zwraca się z prośbą do Pana Ministra o zweryfikowanie decyzji o likwidacji Spółki i stworzenie możliwości realizacji przez Spółkę planu naprawczego na lata 2011-2013 zaakceptowanego przez Radę Nadzorczą.

Dobra nasza!

Dobra nasza!

Obywatelski projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę zostanie skierowany do pierwszego czytania w Sejmie.

To dobra wiadomość. Nasz projekt jest spełnieniem składanych od lat przez polityków obietnic. Wiele rządów obiecywało przygotować harmonogram podwyższenia płacy minimalnej do 50 proc. średniego wynagrodzenia. Nikomu jakoś się to nie udało, stąd nasza inicjatywa – mówi Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „S”. – Wystarczy przypomnieć zapowiedzi premiera Tuska, który obiecywał przy okazji negocjacji pakietu antykryzysowego, że do końca 2009 roku powstanie harmonogram dojścia płacy minimalnej do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.18 lipca Komitet Inicjatywy Ustawodawczej w sprawie podwyższenia płacy minimalnej przekazał Marszałkowi Sejmu Grzegorzowi Schetynie 300 tys. podpisów, jakie NSZZ „S” zebrał pod obywatelskim projektem. Szef „Solidarności” Piotr Duda spotkał się w tej sprawie z przewodniczącymi wszystkich klubów parlamentarnych. Każdy z nich otrzymał projekt ustawy oraz list z apelem o poparcie inicjatywy, pod którą podpisały się tysiące obywateli.

Celem przygotowanej przez Związek ustawy jest stopniowe podwyższanie minimalnego wynagrodzenia – do wysokości 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w tempie zgodnym z tempem wzrostu gospodarczego. Dokładniej: wysokość minimalnego wynagrodzenia będzie ulegała szybszemu zwiększaniu w przypadku wzrostu PKB o co najmniej 3 proc., natomiast jeśli wzrost gospodarczy będzie niższy lub będzie miał wartość ujemną, minimalne wynagrodzenie będzie ustalane według dotychczas przyjętych zasad. Ustawa nie zagraża budżetowi państwa, nie wpłynie również na sytuację na rynku pracy. Za to sprawi, że faktyczne wpływy do budżetu będą wyższe.

W wielkim mieście życie droższe

W wielkim mieście życie droższe

Złota polska jesień zaskoczy mieszkańców miast mniejszymi i większymi podwyżkami.

Woda i ścieki drożeją w większości miast. Spółki wodociągowe budują nowoczesne oczyszczalnie ścieków, rozbudowują kanalizację. Aż 22-proc. podwyżka opłat za wodę i ścieki uderzyła w kielczan. Z kolei w Warszawie od lipca mieszkańcy płacą za wodę 4,32 zł, a za ścieki – 5,65 zł. Wcześniej kosztowały odpowiednio 3,33 i 4,34 zł. Skala podwyżek wywołuje protesty warszawiaków. 

Drożeje też parkowanie. W Gdańsku za godzinę parkowania w centrum miasta płaci się teraz 3 zł (przed podwyżką 2 zł). Druga godzina kosztuje 3,60 zł (było 2,20 zł), trzecia: 4,30 zł (było 2,30 zł), a każda kolejna: 3 zł – o złotówkę więcej.

W Częstochowie najprawdopodobniej w sierpniu strefa płatnego parkowania poszerzy się o jedną czwartą. Stawki godzinowe nie wzrastają, ale z 12 do 20 zł drożeje kwartalny abonament dla mieszkańców strefy. Płatne parkowanie ma obowiązywać także w soboty.

Przedszkola drożeją m.in. w Białymstoku, Gorzowie, Wrocławiu, Poznaniu, Radomiu. W Płocku tzw. stała opłata za pobyt dziecka w przedszkolu należała dotąd do najniższych w kraju i wynosiła 50 zł. Od września bezpłatne będzie tylko pierwsze pięć godzin. Pierwsza godzina powyżej limitu będzie kosztować 32 zł miesięcznie, dwie – 59 zł, trzy – 81 zł, cztery – 100 zł, a powyżej czterech – 116 zł.

W Warszawie podrożeją też żłobki. Do tej pory kosztowały ok. 200 zł miesięcznie. Od września – 374 zł oraz prawie 6 zł dziennie za wyżywienie. W sumie ok. 500 zł miesięcznie.

Na tym nie koniec. We Wrocławiu w październiku lokatorów komunalnych kamienic czeka podwyżka czynszów. Miasto realizuje program „100 kamienic” – modernizację nieremontowanych często od wojny śródmiejskich budynków.

W Opolu podniesiono górne stawki opłat za odbiór śmieci. Bardziej zdrożały te niesegregowane. Z kolei w Toruniu od 1 lipca podrożało ciepło. Po zmianie taryfy ceny ciepła i ciepłej wody wzrosną średnio o 4,14 proc. Prezes firmy ciepłowniczej tłumaczy podwyżki faktem, że spółka ma coraz większy majątek i musi odprowadzać wyższe podatki.