Walczą o prawa Polaków

Walczą o prawa Polaków

Fiński związek zawodowy pracowników budowlanych ogłosił bojkot niemieckiego podwykonawcy, który dopuścił się zaniżania płac polskim pracownikom.

Spór dotyczy prac remontowych pieca hutniczego fińskiej firmy Rautaruukki w Raahe, na zachodnim wybrzeżu Finlandii, wykonywanych przez ponad 70 polskich robotników, zatrudnionych przez niemiecką firmę Beroa, informuje „Rzeczpospolita”. Policja i związkowcy przeprowadzili na początku sierpnia wspólną inspekcję po otrzymaniu informacji o płaconych stawkach znacznie poniżej fińskiego minimum wynoszącego blisko 16 euro za godzinę.

— Bojkot oznacza, że Finowe zrzeszeni w związku nie bedą pracować z firmami zatrudniającymi pracowników po zaniżonych stawkach i nie przestrzegających fińskich przepisów — poinformował wicedyrektor fińskiego związku zawodowego budowlanych, Kyoesti Suokas. — W tym konkretnym przypadku bojkot oznacza, że w przyszłości główni zleceniodawcy, w rodzaju Rautaruukki, nie będą korzystać z podwykonawców, którzy wdają się w takie konflikty z fińskim związkiem. Firmie Beroa będzie trudno znaleźć tu pracę, bo nie będziemy z nią więcej współpracować.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy fińskie związki zarzucają firmom, że zatrudniają Polaków  i płacą im znacznie poniżej rynkowych stawek, lub nie opłacają wymaganych prawem świadczeń.

Cóż, neoliberałom ta lekcja do sztambucha: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

A to Polska właśnie

A to Polska właśnie

38 proc. Polaków zaczęło swą karierę zawodową pracując w szarej strefie.

Na umowę o pracę mogą liczyć jedynie  specjaliści w branżach, gdzie jest popyt na pracowników w tym programiści, administratorzy, początkujący inżynierowie oprogramowania, oraz inżynierowie niektórych innych specjalności np. budowlanych – stwierdza Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Według sondażu, przeprowadzonego przez portal wśród ponad 770 internautów, większość  Polaków w pierwszym roku pracy zawodowej jest zatrudniona bez żadnej umowy, albo pracowała na umowę o dzieło lub umowę zlecenie (26 proc.).

Duży udział szarej strefy ma  związek z niskimi zarobkami młodych ludzi, wynika z zeszłorocznych badań Departamentu Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na bazie danych ZUS.

Połowa absolwentów zarabia mniej niż 1486 zł brutto, a co dziesiąty  pracuje za mniej niż 900 zł.W takiej sytuacji,  jeśli z ust pracodawcy pada propozycja otrzymywania zarobków wyższych o 200-300 zł, ale bez umowy, większość młodych osób zgadza się na takie warunki – ocenia Michał Filipkiewicz.

Stare jest lepsze

Stare jest lepsze

Lepiej pozostawić stare prawo spółdzielcze, niż przyjmować projekt Platformy Obywatelskiej – uważa Jerzy Rybicki, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem.

Największym zarzutem wobec projektu PO jest to, że spółdzielczą formę własności przedstawia jako barierę w rozwoju gospodarczym i dąży do tego, aby tę przeszkodę usunąć.

Projekt PO zakłada m.in. ograniczenie lustracji, likwidację związków rewizyjnych, ingerencję w kreowaniu organów spółdzielni, poprzez narzucenie limitu dwóch kadencji zasiadania w radzie, nadzór ministerialny nad spółdzielniami czy likwidację związków rewizyjnych. Nie jest to dobry akt, moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie w mocy ustawy z 1982 r. niż aby ten projekt stał się prawem – stwierdza Rybicki w rozmowie z „Portalem Spożywczym”.

Moim zdaniem ten projekt w delikatny i zakamuflowany sposób prowadzi do likwidacji spółdzielczości w Polsce. Oczywiście wybór formy prowadzenia działalności gospodarczej powinien podlegać pełnej swobodzie, ale nie można twierdzić, że spółdzielczość jest zła i do niej zniechęcać. Trzeba zwrócić uwagę, że w Unii Europejskiej spółdzielczość wypracowuje ponad sześć proc. PKB, gdy w naszym kraju zaledwie 1,8 proc. – dodaje.

W opinii prezesa KZRSSS zmiany prawa spółdzielczego powinny iść w kierunku większej swobody spółdzielni w kształtowaniu swoich organów wewnętrznych, ponadto spółdzielnie potrzebują większej elastyczności decyzyjnej.

___

Czytaj także naszą rozmowę z Alfredem Domagalskim, prezesem Krajowej Rady Spółdzielczej.

Stracić jak emeryt na OFE…

Stracić jak emeryt na OFE…

Do około tysiąca złotych w przeliczeniu na jednego uczestnika systemu emerytalnego wzrosła strata funduszy emerytalnych.

Z wyliczeń dziennikarzy „Rzeczpospolitej” wynika, że kapitał Polaków na przyszłą emeryturę uszczuplił się od początku sierpnia do środy blisko o 15 mld zł. Na tym może się nie skończyć, ze względu na sytuację indeksów giełdowych.

W OFE oszczędza obecnie ponad 15 mln Polaków. Liczba kont, na które wpływają składki, prowadzonych przez fundusze emerytalne, wynosi 15,2 mln.

Po kryzysie, który wybuchł we wrześniu 2008 r., OFE potrzebowały ponad 3 lat by wartość jednostek rozrachunkowych (na które przeliczane są wpłacane składki) wróciła do poziomu sprzed załamania.

___

Zachęcamy do lektury naszego wywiadu z prof. Józefiną Hrynkiewicz: „System (emerytalny) się wali”.