7 centów za T-shirt

7 centów za T-shirt

Brazylijskie władze oskarżyły koncern odzieżowy Zara o korzystanie z pracy niewolniczej. Za każdy uszyty sweter czy T-shirt pracownicy otrzymywali od 7 do 12 centów (20 do 40 groszy).

Robotnicy pracowali od 16 do 18 godzin, od poniedziałku do soboty, ściśnięci na kilku metrach kwadratowych w słabo oświetlonych mieszkaniach, w których nie ma toalet i ciepłej wody. Miesięcznie zarabiali równowartość 460 – 838 zł, podczas gdy płaca minimalna w Brazylii wynosi ok. 990 zł.

Prokuratura postawiła hiszpańskiemu koncernowi Inditex Group, do którego należy Zara, w sumie 52 zarzuty. Chodzi o złe warunki pracy i zbyt niskie pensje, które miał wypłacać pracownikom lokalny brazylijski dostawca. Wcześniej policja uwolniła z fabryki w Sao Paulo 15 robotników, w większości imigrantów z Peru, Boliwii i Paragwaju. Wszyscy przebywali w Brazylii nielegalnie.

Kierownictwo przedsiębiorstwa nie poczuwa się do winy i spycha odpowiedzialność na dostawcę. – To, że firma nie poczuwa się do winy, nie dziwi mnie. Z niewolniczej pracy korzysta dziś większość koncernów odzieżowych – mówi „Rz” Dominique Müller z organizacji Clean Clothes Campaign w Holandii.

Na liście firm korzystających dziś z tzw. sweat-shopów (sweat – z ang. pot) sporządzonej przez Międzynarodowe Forum Praw Pracowniczych (ILRF) znajdują się wciąż m.in. Ikea i Walmart, a większość z ok. 20 mln osób zatrudnionych w przemyśle odzieżowym zarabia średnio ok. 10 centów (30 groszy) na godzinę.

 

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zerowe składki na OFE?

Zerowe składki na OFE?

Z ponad 235 mld zł zgromadzonych do tej pory przez OFE 83 mld zł jest zainwestowanych na giełdzie. Kilkunastoprocentowe spadki na warszawskim parkiecie obniżyły wartość aktywów w funduszach. Od początku roku jednostki otwartych funduszy emerytalnych straciły od 3 do 4 proc. wartości. Największe spadki odnotowano w sierpniu.

– Czy stać nas na ryzykowanie oszczędności emerytalnych na giełdach? – pyta Jolanta Fedak. W obliczu spowolnienia gospodarczego i niepokojów na giełdzie coraz częściej wraca pomysł likwidacji obligatoryjnych składek do otwartych funduszy emerytalnych. W wywiadzie dla „DGP” takie rozwiązanie sugeruje minister pracy i polityki społecznej rządu Donalda Tuska. W zamian proponuje przekazanie składek na rozwój gospodarki, na przykład na infrastrukturę. – Uważam, że gdyby 200 mld zł wystawione ponownie na ryzyko spekulacyjne zainwestować w rozwój kraju, to przyszłe emerytury byłyby i pewniejsze, i wyższe – dodaje pani minister.

Warunkiem zmiany jest jednak dopiero rzetelna ocena raportu, który ukaże się za dwa lata jako rezultat monitoringu otwartych funduszy emerytalnych i ich wpływu na poziom długu publicznego, a także na wysokość przyszłych emerytur. -Państwo jako gwarant ich wypłat musi dbać o źródło ich finansowania. Musi więc system monitorować i przeciwdziałać stratom – konkluduje Fedak.

Widmo wolniejszego od prognoz wzrostu gospodarczego może skłonić rząd do zrealizowania planów Fedak, ponieważ Ministerstwo Finansów może mieć kłopot ze zbilansowaniem budżetu. Zmniejszenie składki do OFE w maju 2011 r. da budżetowi w ciągu dwóch lat 18 mld zł, co ograniczy zarówno potrzeby pożyczkowe, jak i deficyt. To krok na drodze do zejścia z deficytem finansów publicznych do 3 proc. Kolejnym ruchem mogłaby być pełna likwidacja OFE.

Póki co, zapytany dzisiaj w Poranku Radia TOK FM, minister finansów Jacek Rostowski zapewniał, że nie ma planów dalszych zmian w OFE i pozostaną one jak się wyraził: „nienaruszone”, nawet jeżeli po wyborach rządzić będzie koalicja PO-PSL.

O wadach obecnego systemu emerytalnego rozmawiać będziemy w kolejnym numerze „Nowego Obywatela” z prof. Leokadią Oręziak. Już dziś zachęcamy do lektury!

Puste biblioteki stolicy

Puste biblioteki stolicy

Władze stołecznych dzielnic konsekwentnie tną budżety bibliotek. Warszawscy bibliotekarze szukają oszczędności. Problem polega na tym, że w większości placówek, nawet bez cięć, pieniędzy brakuje już od dawna.

– Mamy 13 filii. Aby je utrzymać, potrzeba nam ok. 5 mln zł rocznie – mówi „Życiu Warszawy” dyrektor biblioteki Praga-Północ, Janina Masłowska. Na nowości placówka potrzebuje ok. 500 tys. zł rocznie. Przy planowanych oszczędnościach na nowe książki mogłoby nie wystarczyć w ogóle, podczas gdy jak zgodnie twierdzą kierownicy placówek, to właśnie bez świeżych tytułów biblioteka traci najwięcej.

Drastyczny spadek liczby nowości zanotowała też biblioteka na Pradze-Południe. – Zapotrzebowanie jest, ale pieniędzy nie ma – mówi dyrektor placówki Mirosława Majewska. – W zeszłym roku kupiliśmy ok. 20 tys. woluminów, w tym – 3 tys.

Mimo obciętych budżetów biblioteki starają się uzupełniać księgozbiory. Pracownicy sami szukają nowych, najlepiej darmowych rozwiązań na poszerzenie oferty. Przykładowo wypożyczalnie na Woli i Pradze-Południe wprowadziły w pierwszym półroczu możliwość darmowego ściągania e-booków w bibliotece z zasobów Światowej Biblioteki E-booków. Biblioteka na Woli ma również podpisane umowy z niektórymi wydawnictwami. Na ich podstawie dostaje darmowe egzemplarze drukowanych przez nie książek. Coraz częściej sponsorami bibliotek zostają również sami czytelnicy, przekazując książki bądź darowizny.

Szerzej o problemach placówek czytelniczych piszemy w najnowszym numerze „Nowego Obywatela” – o to dokąd zmierza biblioteka pytają Anna Sobótka i Krzysztof Wołodźko.

 

 

Hiper-wyzysk

Hiper-wyzysk

Rusza internetowy serwis HiperWyzysk.pl (www.hiperwyzysk.pl) – specjalna platforma NSZZ „Solidarność”, przez którą pracownicy sieci handlowych i firm ochrony mogą zgłaszać problemy w relacjach ze swoimi pracodawcami.

Uruchomienie serwisu było tematem konferencji prasowej, która odbyła się wczoraj w Warszawie. Zdaniem przedstawicieli Sekcji Krajowej Handlu NSZZ „S” sytuacja pracowników handlu pogarsza się z roku na rok. – „Niskie płace, umowy na czas określony, powszechne korzystanie z agencji pracy tymczasowej, obciążanie pracowników ponad ich możliwości, mobbing – to tylko niektóre z problemów, o których mówią nam pracownicy” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu.

– „Mimo że handel ma rekordowe zyski, pracownicy nie korzystają na tym. Paradoksalnie jest coraz gorzej. Pracodawcy oszczędzają, w sklepach pracowników jest coraz mniej ale pracy jest ciągle tyle samo. Tracą na tym również klienci, którzy mogą czuć się źle obsługiwani” – stwierdził Sebastian Barański z Sekcji Krajowej Handlu. O pogarszających się warunkach pracy w centrach dystrybucyjnych mówiła również Maria Bem, która pomaga pracownikom organizować się w związek zawodowy. – „Normy narzucane pracownikom centrów dystrybucyjnych są coraz wyższe. Ciężary, jakie dźwigają pracownicy powodują, że często biorą oni zwolnienia lekarskie” – stwierdziła.

Uruchomiony wczoraj internetowy serwis HiperWyzysk.pl (www.hiperwyzysk.pl) to miejsce, gdzie umieszczane będą pochodzące od pracowników informacje na temat warunków dialogu pomiędzy pracodawcami a pracownikami w firmach handlowych i ochroniarskich. Stworzony przez NSZZ „Solidarność” serwis, pomagając w rozwiązywaniu realnych problemów pracowników, ma jednocześnie promować ideę obustronnej komunikacji .

Na stronach serwisu pracownicy lub klienci firm mogą anonimowo zgłaszać problemy, które dotyczą sytuacji pracowników branży handlowej lub firmy ochrony wraz z ew. propozycją ich rozwiązania. Zgłoszenia są umieszczane na specjalnej, interaktywnej mapie dostępnej dla każdego odwiedzającego. Pod adresem www.hiperwyzysk.pl jest też dostępne forum, dzięki któremu użytkownicy mogą wziąć udział w dyskusji lub podzielić się swoimi uwagami ze znajomymi na portalach społecznościowych. Poprzez platformę pracownicy mogą również kontaktować się z przedstawicielami NSZZ „Solidarność”.

Serwis HiperWyzysk.pl jest jednym z elementów kampanii realizowanej w ramach projektu „Wsparcie dialogu społecznego w firmach ochrony oraz sieciach super- i hipermarketów” przygotowanego przez NSZZ „Solidarność” i współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Kampania NSZZ „S” to odpowiedź na alarmujące dane statystyczne dotyczące warunków dialogu społecznego oraz warunków pracy w branży ochrony i handlu. Do związków zawodowych należy dziś ok. 15% pracowników najemnych. Poziom uzwiązkowienia jest jednym z najniższych w Europie (CBOS, sierpień 2010). Pomoc zewnętrzna jest więc niezbędna do zapewnienia pracownikom różnych form reprezentacji (na przykład umożliwienia zapisania się do związku zawodowego). W szczególności w takich firmach jak firmy ochrony oraz sieci super- i hipermarketów brakuje wzorów partycypacji pracowników. Pracodawcy utrudniają pracownikom zapisywanie się do związków zawodowych, natomiast w przypadku branży ochrony związek zawodowy często nie jest w ogóle uznawany przez pracodawcę. Liczne rozmowy bezpośrednie przeprowadzone przez NSZZ „S” z pracownikami obu branż, kontrole PIP oraz doniesienia mediów potwierdzają też złe warunki pracy.

Pracownicy skarżą się głównie na zastępowanie umów o pracę umowami cywilnoprawnymi lub zastępowanie pracowników etatowych pracownikami z agencji pracy tymczasowej. Jeśli umowy o pracę są zawierane, to głównie na czas określony (w sieciach super- i hipermarketów stanowią one ok. 70 % wszystkich umów ).

Drugim bardzo ważnym problemem obu sektorów jest zbyt niski poziom zatrudnienia powodujący ponadnormatywne obciążenie pracą. Na przykład pracownicy ochrony pracują średnio 360 godzin w miesiącu. W obu branżach występuje również problem dramatycznie niskich wynagrodzeń (w branży ochrony sięgają one średnio ok. 5,60 zł netto za godzinę pracy).

Celem kampanii NSZZ „Solidarność” jest wzmocnienie potencjału reprezentacji pracowników i zbudowanie rzeczywistego dialogu pomiędzy pracodawcami a pracownikami, który ma umożliwić zawieranie zbiorowych układów pracy, a co za tym idzie poprawę warunków pracy.

Wśród partnerów projektu są m.in. „Nowy Obywatel” oraz Stowarzyszenie Obywatele Obywatelom, wydawca naszego pisma.

Dodatkowe informacje: Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu NSZZ “Solidarność”, tel. 512 107 401.