Snobizm czy potrzeba?

Snobizm czy potrzeba?

Katolickie szkoły górują w rankingach wyników w nauce, bezpieczeństwa uczniów i fachowości kadry nauczycielskiej. Dlatego przeżywają renesans.

W ciągu ostatnich 12 lat liczba szkół katolickich zwiększyła się w Polsce przynajmniej o 250 procent. Mimo tego rodzice, chcący wysłać do nich swoje dzieci, muszą ustawiać się w kolejkach.

Według GUS w roku szkolnym 2010/2011 działało 125 katolickich gimnazjów, około setki liceów ogólnokształcących i tyleż szkół podstawowych. Do tego jeszcze trzeba doliczyć kilkadziesiąt techników, szkół artystycznych, zawodowych i placówek dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Pozostała część ginie w rubrykach, gdzie ujęte są szkoły prowadzone przez fundacje czy stowarzyszenia. Dlatego faktycznie jest ich jeszcze więcej.

Spośród 10 najlepszych gimnazjów w Krakowie 7 to szkoły katolickie. I nie jest to tylko domena dużych miast. W Sandomierzu w tym roku najlepiej wypadli gimnazjaliści z Katolickiego Gimnazjum w Sandomierzu. Uczniowie z krośnieńskiego Gimnazjum Katolickiego Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła osiągają najlepsze wyniki w statystykach obejmujących powiaty.

Wysoki poziom nauczania i priorytet w kwestiach wychowawczych to nie tylko domena polskich szkół katolickich. Według opublikowanych w styczniu tego roku dwóch raportów brytyjskiego ministerstwa oświaty dotyczących szkolnictwa w Wielkiej Brytanii najlepsze wyniki osiągają szkoły katolickie. W rankingu efektywności nauczania 74 proc. katolickich szkół podstawowych i 73 proc. średnich uzyskało wynik wybitny lub dobry. W Anglii i Walii działa obecnie 2289 szkół katolickich, co stanowi 10 proc. wszystkich szkół w kraju. Dlatego wielu ekspertów zajmujących się oświatą wskazuje, że polski Kościół powinien także poważnie rozważyć większą partycypację w naszym systemie edukacji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niezłe z nas leszcze

Niezłe z nas leszcze

Z nieskrywaną radością informujemy, że zajęliśmy pierwsze miejsce w kategorii „Reklama” w konkursie „Przedsiębiorczość społeczna i ekonomia społeczna w obiektywie i reklamie”. Statuetka pięknego, ceramicznego leszcza już wkrótce zajmie honorowe miejsce w biurze naszej niezłej agencji kreatywnej „Kooperatywa.org”.

Konkurs był częścią projektu „Uda się”, którego celem jest wieloaspektowe upowszechnienie przedsiębiorczości społecznej. W ramach owej inicjatywy w dniu dzisiejszym, 27 sierpnia 2011 r., odbyły się również Lokalne Spotkania z Ekonomią Społeczną w miejscowości Nowe Warpno, w których uczestniczyła delegacja „Nowego Obywatela”.

Podczas spotkań zaprezentowano ogólnopolską Długofalową Politykę Rozwoju Ekonomii Społecznej oraz Plan działań na rzecz rozwoju, promocji i upowszechnienia ekonomii społecznej w regionie. Prelegentami byli m.in. Cezary Miżejewski (twórca ustawy o spółdzielniach socjalnych) i Karolina Cyran-Juraszek, przedstawiciele Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej. Gościem podczas spotkań był również Bartosz Arłukowicz – sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu.

Spotkania te to jedno z nielicznych możliwości regionalnej wymiany informacji pomiędzy podmiotami ekonomii społecznej i instytucjami je wspierającymi oraz samorządem lokalnym. Prezentowane dokumenty są jednymi najbardziej kluczowych dla Rozwoju ekonomii społecznej i przedsiębiorczości społecznej na poziomie kraju i regionu. Równolegle z Spotkaniami odbyły się Targi Ekonomii Społecznej gdzie można było zapoznać się wieloma inicjatywami z zakresu ekonomii społecznej, spotkać się z doradcami, instytucjami finansującymi, lokalnymi grupami działania etc.

Ekonomia społeczna to nie tylko uzyskiwanie coraz większej autonomii ekonomicznej przez organizacje społeczne, ale przede wszystkim żmudne budowanie kapitału społecznego szczególnie istotnego w lokalnych społecznościach odzwyczajonych od aktywnego działania na rzecz swojego małego „dobra wspólnego”.

Szukając dziur

Szukając dziur

W latach 2009-2010 w Polsce oraz w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej wzrosła liczba wykrytych nadużyć finansowych popełnianych w przedsiębiorstwach – wynika z najnowszego raportu KPMG „Fighting Fraud. Zwalczanie nadużyć finansowych w dobie kryzysu gospodarczego”.

Poprawa wykrywalności nadużyć wynika przede wszystkim ze zwiększenia w czasach kryzysu finansowego nacisku na kwestie zarządzania ryzykiem nadużyć: 48 proc. respondentów badania KPMG przyznaje, że kryzys finansowy skłonił ich do zainwestowania w usprawnienie wewnętrznych mechanizmów kontroli w obszarze zarządzania ryzykiem nadużyć, a 43 proc. z nich będzie kontynuować te działania w ciągu najbliższych 2 lat. Wzrost nie wynika więc  ze zwiększenia skali popełnianych nadużyć, lecz ze wzmożonej uwagi, jaką zaczęto poświęcać kwestiom zarządzania ryzykiem nadużyć w czasach kryzysu finansowego.

Wyniki badania wydają się potwierdzać powszechną obserwację, że w czasie recesji nadużycia ujawniane są częściej niż w okresie wzrostu gospodarczego. Zwiększona uwaga, jaką przedsiębiorstwa poświęcają zarządzaniu ryzykiem nadużyć w dobie kryzysu, jest zbieżna z potrzebą lepszej kontroli kosztów – zauważa Jimmy Helm, partner z Działu Zarządzania Ryzykiem Nadużyć w KPMG na Europę Środkową i Wschodnią.

Spośród wszystkich rodzajów popełnianych nadużyć, 45 proc. respondentów wskazała na wzrost kradzieży lub wyciek informacji poufnych.

 

„Chińskie zupki” i miska ryżu przed ambasadą

„Chińskie zupki” i miska ryżu przed ambasadą

Ponad 300 osób pikietowało w czwartek 25 sierpnia przed ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie. Związkowcy z „Solidarności” protestowali przeciwko bezprawnemu zwolnieniu z pracy Grzegorza Zmudy, przewodniczącego NSZZ Solidarność w tyskim Nexteer Automotive Poland, spółce należącej do chińskiego kapitału.

Grzegorz Zmuda, zwolniony przewodniczący Nexteer Automotive Poland, przyjechał pod chińską ambasadę razem ze swoimi dwoma kilkuletnimi synkami. – „Dziękuję wam wszystkim, że wspieracie mnie w tej walce. Tu są moje dzieci, które pan prezes pozbawił środków do życia. Chciałem bardzo podziękować panu prezesowi, że tak poszanował polskie prawo, że za chwile nie będę miał za co wyżywić swojej rodziny. Dziś zwolniony jestem ja, jutro to może być ktoś inny. Musimy pokazać pracodawcom z obcym kapitałem, że Polska to nie tylko maszynka do robienia pieniędzy, ale także państwo prawa” – mówił Zmuda.

Pikieta miała spokojny, happeningowy charakter. Protestujący m. in. postawili przed gmachem ambasady stolik z „chińskimi” zupkami oraz wielką miskę ryżu, z której każdy mógł się poczęstować, ale tylko za pomocą pałeczek. – „Ta miska symbolizuje to, że tak jak nie potrafimy dobrze jeść ryżu pałeczkami, tak nie chcemy w Polsce chińskich standardów traktowania pracowników, które próbuje się wprowadzić w Nexteer” – wyjaśniał Sławomir Ciebiera, wiceprzewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej „S”.

W trakcie trwania pikiety jej uczestnicy odbijali również piłeczki do tenisa stołowego z narysowanymi twarzami. – „Dialog społeczny w Nexteer wygląda właśnie jak gra w ping-ponga, to ciągłe odbijanie piłeczki. Z taką samą łatwością jak tutaj możemy wrzucić piłeczkę za bramę chińskiej ambasady, tak prezes Wyszomirski wyrzucił z pracy Grzegorza Zmudę” – powiedział Sławomir Ciebiera.

– „Grzegorz Zmuda jest wspaniałym człowiekiem, który poświęcił się dla ponad 600-osobowej załogi Nexteer. On został zwolniony, ale pracownikom spełniono wszystkie postulaty, o które toczył się spór zbiorowy. Takich ludzi jak Grzegorz potrzebujemy w Solidarności jak najwięcej i jednocześnie jako Solidarność nie możemy pozwolić na bezprawne zwalnianie z pracy naszych liderów. Zapowiadam wszystkim pracodawcom-przedstawicielom obcego kapitału w Polsce, że to, co dzieje się dzisiaj przed ambasadą chińską, jest dopiero preludium i jeżeli dalej będą łamać prawa pracownicze i związkowe nasze działania staną się o wiele bardziej radykalne” – zapowiedział podczas manifestacji Dominik Kolorz, szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności.

Związkowcy przygotowali petycję do ambasadora Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce, w której zwrócili się do niego o interwencję w sprawie Grzegorza Zmudy. Niestety wbrew wcześniejszym zapowiedziom żaden przedstawiciel ambasady nie wyszedł do związkowców, aby odebrać dokument. Dlatego związkowcy zostawili petycję wraz z „chińskimi” zupkami na płocie ambasady.

_____________

Przedruk za www.solidarnosc.org.pl