Matka ojcu nierówna

Matka ojcu nierówna

Te pracownice, które zostały niedawno mamami, i te, które urodzą wkrótce, będą mogły skorzystać z dłuższego urlopu macierzyńskiego dzięki temu, że zwiększy się długość dodatkowego urlopu macierzyńskiego. Urlop dodatkowy w 2012 roku wyniesie bowiem od 4 do 6 tygodni.

Wymiar urlopu macierzyńskiego podstawowego będzie w roku 2012 taki sam jak w roku 2011 i wynosić będzie od 20 do 37 tygodni. Z kolei fakultatywna część urlopu macierzyńskiego, czyli urlop dodatkowy wyniesie 4 lub 6 tygodni. Podsumowując, pracownica może więc liczyć na urlop macierzyński od 24 do maksymalnie 43 tygodni.

Wymiar urlopu jest większy dla mam, które urodziły więcej niż jedno dziecko w trakcie jednego porodu – zgodnie z zasadą, że im większa liczba dzieci urodzonych w czasie jednego porodu, tym wyższy wymiar urlopu macierzyńskiego.

Od 1 stycznia 2012 r. dłuższy urlop będzie przysługiwał także ojcu wychowującemu dziecko. Urlop ojcowski w 2012 r. wynosił będzie 2 tygodnie – jest to jednocześnie maksymalny wymiar tego urlopu i nie będzie on już wydłużany w kolejnych latach.

Warto wiedzieć, że pracownicy, których dzieci urodziły się jeszcze w roku 2011, mogą z urlopu ojcowskiego skorzystać w 2012 r. – ojcowie w takim przypadku muszą zadbać o to, aby urlop ojcowski wykorzystać jeszcze przed dniem, w którym dziecko skończy 12. miesiąc życia – wówczas pracownik będzie mógł skorzystać z dłuższego urlopu ojcowskiego.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Gospodarka cienia

Gospodarka cienia

Z danych na temat rynku pracy w 2009 roku, opublikowanych przez GUS wynika, że co dwudziesty pracownik pracuje w szarej strefie. Dla połowy z nich jest to jedyna forma zarobkowania.

Badanie dotyczy pierwszych dziewięciu miesięcy roku, kiedy mieliśmy do czynienia z wyraźnym schłodzeniem gospodarki. GUS podał, że nielegalnie pracowało niespełna 5 proc. ogółu pracujących (ponad 785 tys. osób). Była to znacząca poprawa w porównaniu do 2004 roku. Wówczas nielegalnie pracowało ponad 1,3 mln ludzi i stanowiło to 9,6 proc. wszystkich pracujących.

Analitycy GUS zwracają jednak uwagę, że nie wszyscy pracujący w szarej strefie się do tego przyznają, jak również mają tendencję do zaniżania swoich zarobków. Dodatkowo ich zdaniem gorsza kondycja gospodarki spowodowała redukcję zatrudnienia w „szarej strefie”. Najprawdopodobniej przedsiębiorcy w pierwszej kolejności rezygnowali z pracy nieformalnej, a osoby prywatne – z różnych prac ze względu na trudniejszą i niepewną  sytuację finansową swoich rodzin.

Z danych GUS, jakie urząd opublikował na początku sierpnia wynika, że udział szarej strefy w całej gospodarce dwa lata temu był wyższy niż w 2008 roku. Takie informacje GUS przedstawił w publikacji „Rachunki Narodowe według sektorów i podsektorów instytucjonalnych 2006 – 2009”.

Z analizy wynika, że po kilku latach powolnego zmniejszania się udziału gospodarki nielegalnej w PKB w 2009 roku wartość szarej strefy znowu wzrosła. W 2008 roku jej udział w tworzeniu PKB wynosił 11,8 proc., a w 2009 r. było to już 13,1 proc. Jej wartość wyniosła więc dwa lata temu ponad 170 mld zł.

Polska zajmuje 52. miejsce w rankingu Banku Światowego, który bada gospodarkę cienia. Z danych obejmujących wcześniejsze lata wynika, iż mamy ponad 28 proc. udział szarej strefy w PKB.

Gdyby dane GUS z 2009 roku przeliczyć na obecną wartość PKB, to szara strefa w Polsce wyniosłaby ok. 185 mld zł, a według metodologii banku Światowego – ok. 395 mld zł.

Gdy GUS pytał o profesje i zajęcia wykonywane „na czarno”, to najczęściej respondenci mówili o remontach i naprawach budowlano-instalacyjnych, opiece nad dzieckiem lub starszą osobą, handlu oraz pracach domowych (np. sprzątaniu). Dość często wymieniane były również korepetycje, prace ogrodniczo-rolne oraz usługi krawieckie.

Gdy zaś zapytano o to, jakie prace wykonywali pracownicy nielegalnie, to najczęściej były to „prace ogrodniczo-rolne”. Wykonywała je niemal co piąta osoba pracująca „na czarno” (19,4 proc.). Ponad 17 proc. przyznało się do prowadzenia remontów i napraw  budowlano-instalacyjnych, za które pobierało nieopodatkowane pieniądze, a ponad 12 proc – do usług sąsiedzkich.

Dla 436 tys. nielegalnych pracowników, czyli dla ponad 55,5 proc pracujących „na czarno”, było to główne zajęcie. W 2004 r. zarówno poziom tej kategorii, jak i odsetek, był wyższy i wyniósł 829 tys. osób, czyli 62,9 proc. Co trzecia osoba pracująca nielegalnie miała skończone 45 lat. Ze względu na charakter pracy większość z nich miała wykształcenie zasadnicze zawodowe. Ale ponad 100 tys. to osoby z wyższym wykształceniem.

Przeciętny dochód miesięczny z pracy nierejestrowanej wyniósł 779 zł i był wyższy dla mężczyzn – 892 zł niż kobiet – 559 zł (minimalna płaca netto w 2009 roku wynosiła ok. 954 zł).

Najwyższe dochody otrzymywali ludzie młodzi 25-34 lat – 906 zł, najniższe starsi, ponad 60-letni – 359 zł.

Dla ponad 62 proc. osób, dla których praca na czarno to jedyne zajęcie, dochody z niej stanowiły więcej niż trzy czwarte środków, jakimi dysponowali. Dla tych, dla których było to zajęcie dodatkowe i doraźne, dochody stanowiły kilkanaście czy kilka procent.

Źródło: rp.pl

Rozwój TAK – Odkrywki NIE

Rozwój TAK – Odkrywki NIE

W ubiegły czwartek (25 sierpnia 2011 r.) wójtowie, burmistrzowie i przewodniczący Rad Gmin pod wodzą Ireny Rogowskiej, która piastuje urząd wójta gminy Lubin i jest przewodniczącą Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” (do której należy wiele samorządów, organizacji społecznych, stowarzyszeń i fundacji), zorganizowali pikietę przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach protestu przeciwko planom przyjęcia uchwały zatwierdzającej Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK). Przyjęcie uchwały doprowadzi do wdrożenia w życie planów  budowy nowych kopalń  węgla  brunatnego, co otworzy drogę do wywłaszczeń mieszkańców i zniszczeń w środowisku. Przedstawiciele Koalicji zwrócili również uwagę, że dokument został przygotowany w sposób sprzeczny z procedurą.

Protestujący przekazali Premierowi list otwarty, w którym podkreślają, że dokument ignoruje setki poprawek i zastrzeżeń zgłoszonych w toku konsultacji społecznych. Jego przyjęcie umożliwi też przeprowadzenie wysiedleń na masową skalę. Najprawdopodobniej, losy uchwały będą ważyć się już na najbliższej Radzie Ministrów.

„Mam nadzieję, że Rada Ministrów nie przyjmie uchwały zatwierdzającej Koncepcję Zagospodarowania Przestrzennego Kraju w obecnym kształcie. W 2009 r. tysiące mieszkańców gmin na terenie których planuje się eksploatację złóż węgla brunatnego, sprzeciwiło się w referendach budowie kopalni odkrywkowych. Polska już dziś może przejść z ery kopalnej do odnawialnej, wystarczy do tego odpowiedni implus ze strony rządu” – mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin.

KPZK, jako dokument planistyczny najwyższego szczebla, jest przyjmowany w drodze uchwały tj. aktu wewnętrznego, wywiera jednak istotny wpływ na dokumenty planistyczne na poziomie województw oraz gmin. Władze wojewódzkie a następnie gminne zobowiązane są uwzględnić zapisy KPZK w wojewódzkich planach zagospodarowania przestrzennego i w planach miejscowych. Przy uchwalaniu KPZK Rada Ministrów wskazuje inwestycje o charakterze publicznym, które powinny znaleźć się w programach rządowych. Te ostatnie zaś, jako przepisy powszechnie obowiązujące, wywierają bezpośredni wpływ na sytuację prawną obywateli. Dokument ten otwiera więc drogę do narzucenia samorządom gminnym obowiązku wprowadzenia kopalń odkrywkowych do planów miejscowych a dla mieszkańców stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo wywłaszczeń.

„Uchwalenie KPZK przez rząd byłoby złym sygnałem dla polskiej demokracji a tym samym dla nas wszystkich. Zielone światło otrzymałby bowiem dokument, który bezpośrednio wpływa na prawa, zwłaszcza na prawo własności, oraz  wolności dziesiątek tysięcy obywateli. Niedopuszczalny jest fakt, że przygotowanie tego dokumentu było obarczone istotnymi wadami o charakterze proceduralnym” – mówi Beata Filipcova, radca prawny Ekologicznego Serwisu Prawnego.

Źródło: greenpeace.org

Niepełnosprawni mają coraz gorzej

Niepełnosprawni mają coraz gorzej

W ubiegłym roku więcej zakładów pracy chronionej (ZPChr) niż rok wcześniej nie przestrzegało przepisów dotyczących zatrudniania osób niepełnosprawnych.

Tak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy, która skontrolowała ponad 2,3 tys. zakładów zatrudniających 104 tys. osób niepełnosprawnych. W ten sposób, zdaniem PIP, pracodawcy starają się obniżać koszty działalności. Ci skarżą się natomiast na brak pieniędzy i skomplikowane przepisy.

Najwięcej nieprawidłowości wykrytych przez inspektorów pracy było związanych z przystosowaniem obiektów i pomieszczeń do potrzeb niepełnosprawnych pracowników. Osoby niepełnosprawne obsługiwały też maszyny niewyposażone w urządzenia ochronne.

Brak właściwych zabezpieczeń oraz odpowiedniego oprzyrządowania stwierdziliśmy w 52 badanych ZPChr. Rok wcześniej było ich 29 – mówi Kamil Kałużny, starszy inspektor Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi.

Ponadto w ubiegłym roku wzrósł odsetek ZPChr, w których nie przestrzegano przepisów z zakresu prawa pracy. Niektóre nie prowadziły ewidencji czasu pracy lub robiły to w sposób nierzetelny. W 13 proc. skontrolowanych firmach inspektorzy stwierdzili pracę w godzinach nadliczbowych. Dla porównania w 2009 roku odsetek ten sięgał 5 proc. Co więcej inspektorzy wykryli też przypadki zatrudnienia w czasie pracy przekraczającym obowiązujący wymiar dobowy i tygodniowy (7 godzin na dobę i 35 godz. tygodniowo) oraz pracę w porze nocnej, bez zgody lekarza.

Nasze kontrole wykazały też nieudzielanie w terminie przysługujących urlopów wypoczynkowych oraz nieterminowe wypłacanie wynagrodzenia za pracę – mówi Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.

Kamil Kałużny zwraca uwagę, że pracodawcy, u których wykryto nieprawidłowości, często tłumaczą się trudną sytuacją ekonomiczną. To powoduje, że szukając oszczędności, zmniejszają nakłady na bezpieczeństwo i higienę pracy swoich pracowników.

Wysokość wsparcia, które otrzymujemy z PFRON, nie rekompensuje podwyższonych kosztów zatrudnienia niepełnosprawnych pracowników – mówi Zbigniew Gulgowski, prezes Spółdzielni Inwalidów Pomorzanka w Starogardzie Gdańskim.

Dodaje, że w następnych latach sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, bo od 2012 r. będzie stopniowo zmniejszana wysokość dopłat do pensji osób z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności.

 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna