Polityczna zła wola, czy lekkomyślność?

Polityczna zła wola, czy lekkomyślność?

24 września Prezydent RP podpisał ustawę zmieniającą przepisy o dostępie do informacji publicznej. Nowelizacja wprowadza m.in. następujący przepis: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa”.

Ograniczenie to dotyczy sytuacji, w których w wyniku udostępnienia informacji publicznej Rzeczpospolita Polska lub Skarb Państwa mogłyby: osłabić swą zdolność negocjacyjną, pogorszyć stan ochrony interesów majątkowych.

Pod tak ogólnym sformułowaniem kryje się możliwość wielu nadużyć – czytamy na stronie Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot. Przykładowym ograniczeniem może być odmowa udostępnienia projektu budowlanego szkodliwej dla środowiska inwestycji czy też zatajenie aspektów związanych np. ze składem chemikaliów używanych w procesie pozyskiwania gazu łupkowego. Trudniej może być też uzyskać informację o finansowaniu działań administracji publicznej przez firmy komercyjne, czy też o przekazywaniu majątku publicznego podmiotom prywatnym. W codziennej działalności organizacji ekologicznych można się spotkać w podobnymi sytuacjami. W ostatnich dniach Pracownia na rzecz Wszystkich Istot spotkała się z tym, że organy administracji odmówiły udostępnienia takich dokumentów jak kopie oficjalnych decyzji administracyjnych, kopie dokumentacji inwestycji czy inwentaryzacji przyrodniczych. Wszystkie te przypadki są do wygrania w sądzie, Pracownia nie przegrała jeszcze żadnej podobnej sprawy, gdyż jak dotąd jest to oczywiste naruszenie prawa. Ale w oparciu o nowe przepisy, informacje te mogłyby zostać zatajone, ponieważ urzędnik zasłoniłby się „ważnym interesem gospodarczym państwa”.

Przepis ten został wprowadzony przez jednego z senatorów (Marek Rocki, PO) „tylnymi drzwiami” do projektu ustawy. Odbyło się to poza konsultacjami społecznymi i poza głosowaniem senatu (więcej: punkt 27 na stronie) oraz poza pierwszym głosowaniem sejmu (czytaj) – niemniej sejm ostatecznie przyjął poprawkę senatora. Ustawa implementuje unijną dyrektywę, a także dodaje szereg niewymaganych dyrektywą zapisów – wśród nich także ten o odmowie udzielenia informacji ze względu na „ważny interes gospodarczy państwa”.

Pracownia apelowała do Prezydenta o to, by nie podpisywał kontrowersyjnej ustawy. Podobnie uczyniło kilkadziesiąt innych organizacji społecznych. Prezydent zdecydował się jednak na zignorowanie tych głosów.

Pracownia apelowała do Prezydenta o to, by nie podpisywał kontrowersyjnej ustawy. Podobnie uczyniło kilkadziesiąt innych organizacji społecznych. Prezydent zdecydował się jednak na zignorowanie tych głosów.

– Niepokojące jest to, że na 2 tygodnie przed wyborami parlamentarzyści i prezydent próbują utajnić sposób sprawowania władzy publicznej. Władza zachowuje się tak, jakby chciała ukryć przed społeczeństwem jakieś niewygodne fakty. Opowiadamy się za społeczeństwem obywatelskim, które ma prawo do swobodnego pozyskiwania informacji o ważnych sprawach publicznych – mówi Radosław Ślusarczyk, Prezes Pracowni.

Źródło informacji tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

No to Frugo? Młodzi 2011

No to Frugo? Młodzi 2011

Agata Młodawska, nasza nowa felietonistka, opublikowała na swoim rodzimym portalu „Nowe Peryferie” interesujący tekst „Wiejski homo sovieticus vs miejski innowator. Uwagi o »Młodych 2011«”.

Autorka zauważa: „Młodzi Polacy od początku skazani byli na rolę forpoczty nowego systemu. Wyzwania na przestrzeni lat zmieniały się: na początku lat 90. wybierali Pepsi będąc sobą, kilka lat później rozwalali system popijając Frugo, w 2007 chowali babciom dowody broniąc wolności i utrzymania Polski w kręgu cywilizacyjnym gwarantującym efektywność systemu społecznego (s.296), a w 2011 zostali głównymi bohaterami 400-stronicowego raportu autorstwa Krystyny Szafraniec przygotowanego przez zespół pod egidą Michała Boniego”.

Agata Młodawska nie pozostawia na raporcie „Młodzi 2011” suchej nitki, wskazując na to, że powiela on większość stereotypowych opinii na temat polskiej transformacji, a „młodych i wykształconych” w bardzo uproszczony sposób przeciwstawia młodym, biednym, niewykształconym.

„Nie trzeba zaawansowanych technik analizy treści – stwierdza nasza felietonistka – żeby dostrzec, że upośledzeni ekonomicznie mają sprzeciwiać się transformacji nie dlatego, że zostały zagrożone ich interesy, ale przez irracjonalność i niezdolność do właściwej oceny sytuacji. Podział ten ma też swój wymiar geograficzny: przebiega między biedniejszą, gorzej wykształconą i bardziej tradycjonalną, zorganizowaną wokół parafii prowincją a bogatszymi, lepiej wykształconymi i bardziej liberalnie zorientowanymi mieszkańcami dużych ośrodków miejskich.  Młode pokolenie odziedziczyło te podziały i zostało posegregowane już w dzieciństwie, na trzy różne klasy (W konsekwencji grupy młodzieży z obszaru A-A’ stawały się „lokomotywą” zmian i znakomicie sobie radziły z nowymi wyzwaniami coraz śmielej formułując nowe potrzeby, aspiracje, dążenia życiowe, grupy z obszaru drugiego (B-B’) działały jako układ wspomagający, zaś ci z obszaru trzeciego (C-C’), którzy nie mogli czuć się beneficjentami zmian, zaczęli pełnić rolę układu hamulcowego, s. 26), jednak w kolejnych rozdziałach warstwa pośrednia zaniknęła i zostali sami bogaci i biedni. Rodzicami pierwszych byli przedstawiciele warstwy wykształconej, drugich małorolni. Pierwsi byli innowacyjni, dobrze się uczyli i poszli na studia. Drudzy byli sztampowi i skończyli w szkołach zawodowych”.

Cały tekst można przeczytać tutaj.

___

Zachęcamy również do lektury felietonu Tadeusza Markiewicza, „Raport socjologiczny”, poświęconego tej samej kwestii.

Przemilczany protest na Wall Street

Przemilczany protest na Wall Street

17 września b.r. tysiące demonstrantów zebrało się na Dolnym Manhattanie w Nowym Jorku w ramach akcji „Okupujmy Wall Street”. Wielu z nich – pod hasłem „Yes, we camp” zdecydowało się tam pozostać bezterminowo, tworząc obozowiska – podobnie jak miało to miejsce w przypadku manifestantów z placu Tahrir w Kairze czy hiszpańskiego ruchu „Democracia Real Ya!”.

Tak jak w przypadku skierowanych przeciw oligarchii finansowej demonstracji w Grecji, Hiszpanii i całej Europie, protest w NY jest niemal całkowicie ignorowany przez mass-media głównego nurtu. A nieliczne, które zdecydowały się o tym wspomnieć, raczej dezinformują niż informują.

Akcja trwała mimo silnej presji ze strony policji, rekwirującej transparenty, hasła, sprzęt filmowy i zatrzymującej niektórych uczestników.

„Łączy nas to, że stanowimy 99% społeczeństwa, i nie będziemy dłużej tolerować chciwości i korupcji ze strony pozostałego 1%”, mówi oficjalna witryna Okupujmy Wall Street.

Organizatorzy przestrzegali zgromadzonych przed agentami służb specjalnych i policji, którzy częstokroć infiltrują grupy pokojowe by próbować nakłaniać do aktów przemocy lub ich dokonywać. Zebrani zaczęli wówczas skandować: „Nikt, kto stosuje przemoc, nie jest jednym z nas!

Polski przekład deklaracji protestujących, z którą w oryginale można zapoznać się na ich stronie:

„Formułujemy tę deklarację w naszym własnym imieniu i w imieniu każdego, kto się za nią opowie. Reprezentując siebie samych przedstawiamy to wezwanie do rewolucji. Chcemy wolności dla wszystkich, niezależnie od tego kim są, dlatego że wszyscy jesteśmy ludźmi i jest to wystarczający powód. Jednak wolność została w znacznej części odebrana społeczeństwu, a dziś jest skąpo dozowana i ścieka w dół tylko wówczas, kiedy okazujemy gniew.

Pieniądze, jak zwykło się dziś mówić, przejęły politykę. W rzeczywistości pieniądze zawsze były częścią kapitalistycznego systemu politycznego. System oparty na istnieniu warstw posiadających i całych rzesz ludzi pozbawionych własności; system, którego integralną częścią jest nierówność, nieuchronnie prowadzi do sytuacji, w której warstwy posiadaczy znajdują sposób na przejęcie władzy – posługując się albo orężem przemocy, albo siłą dolara.

Zgadzamy się, że potrzebna jest reforma wyborcza. Jednak sama propozycja reformy wyborczej ignoruje powody, dla których powstał obecny system. Niektórzy gotowi są obwiniać wyłącznie FED, ale ten system polityczny był wystawiony na polityczne machinacje bogatych na długo przed jej powstaniem. Musimy odnieść się do najważniejszych faktów: korporacje, nawet gdyby zostały pozbawione możliwości konkurowania na arenie wyborczej, nadal sprawowałyby kontrolę nad społeczeństwem. Zachowałyby bowiem kontrolę ekonomiczną, która praktycznie oznaczą kontrolę polityczną. Ograniczenia kadencji również nie rozwiązałyby problemu, skoro już teraz wielu członków klasy politycznej opuszczając sferę polityki zasila korporacyjne elity.

Wolność, którą skradziono ludziom, musimy odzyskać w całości.

1. Jeśli zgadzasz się, że wolność oznacza prawo do swobodnego komunikowania się, prawo do życia, prawo do okazywania miłości, do nieograniczonego przemieszczania się i czynienia tego co się chce, dopóki nie ogranicza to wolności innych, być może jesteś jednym z nas.

2. Jeśli uważasz, że każdy ma prawo do owoców swojej pracy, że predyspozycje do zarządzania nie upoważniają nikogo do zachowywania się na podobieństwo udzielnych władców, że wszyscy pracownicy powinni mieć prawo do uczestniczenia w podejmowanych demokratycznie decyzjach, być może jesteś jednym z nas.

3. Jeśli zgadzasz się, że wolność dla niektórych to nie to samo co wolność dla wszystkich i że wolność dla wszystkich jest jej jedyną prawdziwą formą, być może jesteś jednym z nas.

4. Jeśli zgadzasz się, że mieć władzę to nie to samo, co mieć prawo, i że życie jest ważniejsze niż własność, być może jesteś jednym z nas.

5. Jeśli zgadzasz się, że państwo i korporacje stały się dwiema stronami tej samej opresyjnej struktury władzy, i jeśli zdajesz sobie sprawę, jak media przeinaczają rzeczywistość by ją podtrzymać, jak podżegają ludzi by występowali przeciwko sobie, być może jesteś jednym z nas.

A więc wzywamy was do działania.

1. Wzywamy do podtrzymania protestów w miastach. By ci, którzy już tam są, organizowali je i rozwijali, by podnosili świadomość, a w tych miastach, gdzie protestów nie ma, by je organizować i zakłócać system.

2. Wzywamy pracowników nie tylko do akcji strajkowych, ale by wspólnie zajmowali swoje miejsca pracy i organizowali je demokratycznie. Wzywamy uczniów, studentów i nauczycieli by działali razem, by uczyli demokracji – nie tylko nauczyciele uczniów, ale i uczniowie nauczycieli. By przejąć sale lekcyjne i aule wykładowe i wspólnie uwalniać umysły.

3. Wzywamy bezrobotnych, by zaangażowali się w działania i wolontariat, by uczyli siebie i innych, by używali swoich umiejętności i wspierali się wzajemnie jako część tego samego zrewoltowanego społeczeństwa.

4. Wzywamy do organizowania się w zgromadzenia powszechne w każdym mieście, na każdym publicznym placu, w każdej dzielnicy.

5. Wzywamy do przejmowania i użytkowania opuszczonych budynków, opuszczonej ziemi, każdej nieruchomości przejętej i opuszczonej przez spekulantów – na rzecz społeczności i każdej grupy, która ją zorganizuje.

Wzywamy do rewolucji – nie tylko w polityce, ale i w umysłach”.

Więcej informacji:
www.adbusters.org/campaigns/occupywallstreet
http://occupywallstreet.tumblr.com/ 

Protesty odbyły się nie tylko w Nowym Jorku, ale także m. in. w Atenach, Madrycie, Paryżu, Tel Avivie i wielu innych miastach.

Jest to zarazem zapowiedź znacznie szerszej skoordynowanej międzynarodowej akcji przewidywanej na 15 października b.r. Szczegóły można znaleźć na stronie:

http://www.europeanrevolution.net

___

Dziękujemy za przesłane materiały naszemu Czytelnikowi.

Baby boom: nie dla Polek. I Polaków

Baby boom: nie dla Polek. I Polaków

W artykule, opublikowanym na łamach „Naszego Dziennika” dr Irena Kowalska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie pokazuje efektywną politykę prorodzinną w Szwecji i Francji, i kontrastuje ją z sytuacją w Polsce.

Autorka konstatuje: „Co zrobić, aby młode kobiety chętniej rodziły dzieci? Francja i Szwecja znalazły odpowiedź na to pytanie. Oba kraje przeżywają prawdziwy baby boom, który jest efektem przyjaznej polityki prorodzinnej. Z kolei Włochy, Hiszpania i Polska – kraje, w których istnieje mocne przywiązanie do tradycji rodzinnych, pozostają daleko w tyle”.

O modelu szwedzkim dr Kowalska pisze: „Z wybranych propozycji szwedzkiej polityki prorodzinnej na uwagę zasługują zachęcające rozwiązania dotyczące urlopów macierzyńskich oraz możliwość formalnego udziału dziadków w opiece nad wnukami.

Zgodnie z przepisami, szwedzkiej matce, rodzącej lub adoptującej dziecko, przysługuje 18 miesięcy urlopu macierzyńskiego, który może być wydłużony o 7 tygodni poprzedzających poród. Bezpośrednio po narodzinach dziecka ojciec jest uprawniony do 2 tygodni urlopu, który powinien poświęcić opiece nad matką i dzieckiem, oraz do fakultatywnych, 2 miesięcy urlopu ojcowskiego.

Obojgu rodzicom przysługuje prawo do 60 dni pełnopłatnego urlopu; może on być poświęcony opiece nad chorym dzieckiem. Jeśli z jakichkolwiek powodów rodzice nie mogą opuścić pracy i zaopiekować się potomkiem, mają możliwość to uczynić pracujący dziadkowie, których omawiane prawo także dotyczy. Dodatkowo każdy aktywny zawodowo rodzic jest uprawniony do pięciu dni płatnego urlopu, które może poświęcić na wizytę dziecka u lekarza, szkolnego psychologa, lub też na wizytę w szkole”.

Tymczasem, jak zauważa autorka, rodzimi politycy wciąż zamiast efektywnej polityki prorodzinnej proponują Polkom i Polakom niespełniony koncert przedwyborczych obietnic.

Artykuł można przeczytać tutaj.