Historia tczewskich stoczniowców

Tczewscy stoczniowcy od prawie roku walczą o swoje zaległe pensje. Po kilku miesiącach ustalania, kto jest ich pracodawcą i od kogo żądać pieniędzy, zostali przejęci z powrotem przez syndyka masy upadłościowej Stoczni Tczew sp. z o.o.

Do upadłości tczewskiej stoczni doszło w 2004 roku, przypomina „Polska. The Times”. Gazeta informuje: „Pod koniec lipca 2010 r. na mocy umowy przedwstępnej pracowników wraz z majątkiem od Stoczni Tczew sp. z o.o. przejęła spółka celowa Zrembu Chojnice, która z czasem otrzymała nazwę Stocznia Tczew SA. Pracownicy do listopada ub.r. otrzymywali wynagrodzenie od swojego nowego pracodawcy. Potem wypłata pensji ustała”.

W czerwcu tego roku stoczniowcy zaczęli dochodzić swoich praw w malborskim Sądzie Pracy. We wrześniu, zgodnie z wyrokiem uznano, że pracodawcą stoczniowców jest Stocznia Tczew SA, która w tym czasie przeszła w stan likwidacji.

Kilka dni po takim wyroku nagle przejął ich dawny pracodawca. Wręczył stoczniowcom wypowiedzenia. Zanim to jednak nastąpiło, syndyk stoczni w upadłości Magdalena Smółka podpisała ze związkami zawodowymi porozumienie w sprawie zwolnień grupowych 61 pracowników.

Sytuacja Stoczni Tczew sp. z o.o. coraz bardziej niepokoi miasto, które posiada tam prawie 60 procent udziału. Jego przedstawiciele chcą, aby powstała przy niej rada wierzycieli. Jednak w przypadku powstania rady nie zasiądą w niej stoczniowcy. Brani są pod uwagę wierzyciele, wobec których stocznia miała zobowiązania w momencie upadłości, tj. 2004 roku, i to co najmniej 30 tys. zł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>