Karygodne marnotrawstwo

Karygodne marnotrawstwo

Wg najnowszych badań Federacji Polskich Banków Żywności, warzywa i owoce są jednym z pięciu najczęściej wyrzucanych produktów.

Dane Eurostatu sytuują Polskę na piątej pozycji wśród państw marnujących najwięcej jedzenia. Rocznie marnujemy ok. 9 mln ton żywności, informuje Portal Spożywczy.

Banki Żywności przygotowały badanie z okazji Światowego Dnia Żywności, przypadającego na 16 października. Wynika z nich, że Polacy kupują za dużo owoców i warzyw, nie wiedzą jak je przechowywać i nie zauważają, gdy gniją. To najczęstsze przyczyny wyrzucania przez Polaków tych produktów.

Jak zauważa Maria Gosiewska, koordynatorka kampanii „Nie marnuj jedzenia”, bardzo ważnym aspektem marnowania owoców i warzyw są także straty ekologiczne. – Do wytworzenia 1 kg ziemniaków potrzebne jest aż 300 ton wody, a każda 1 tona żywności, która trafia na wysypiska śmieci emituje do atmosfery 4,2 ton CO2 . Dlatego też należy pamiętać, że wyrzucając owoce i warzywa, poza stratami samego produktu, generujemy również starty wartości odżywczych oraz ogromne straty dla środowiska – mówi Maria Gosiewska.

Według raportu Komisji Europejskiej, w 2010 roku najwięcej żywności marnowali Brytyjczycy. Na kolejnym miejscu są Niemcy, a następnie Francja i Holandia. Polska zajmuje niechlubne piąte miejsce. Do marnowania jedzenia przyznaje się co czwarty Polak.

Z okazji Światowego Dnia Żywności w 16 miastach w Polsce, odbędą się „Strajki Żywności”. Wolontariusze Banków Żywności przebrani za owoce i warzywa, w kolorowym przemarszu będą manifestować swój sprzeciw wobec marnowania owoców i warzyw oraz podpowiadać, jak ograniczyć ich marnowanie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze: to nie działa

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze: to nie działa

Okręgi jednomandatowe nie sprzyjają kandydatom niezależnym i przedstawicielom mniejszych partii.

W tym roku parlamentarzyści zadecydowali o zmianie kodeksu wyborczego, tak by w wyborach do Senatu obowiązywały jednomandatowe okręgi wyborcze. Przechodzi ten kandydat, który otrzyma największą ilość głosów. Zdaniem zwolenników JOW, rozwiązanie to promuje kandydatów niezwiązanych z największymi partiami, którzy cieszą się popularnością w regionach.

A jednak wbrew zwolennikom JOW, tak się nie stało. Senatorów niezwiązanych z większymi partiami jest więc mniej niż w 2005 roku.

Od początku było do przewidzenia, że tak będzie. Nie rozumiem, czym kierowali się konstytucjonaliści i parlamentarzyści, którzy poparli okręgi jednomandatowe do Senatu. Niezależni kandydaci na senatorów, którzy liczyli, że dzięki JOW-om ich szanse się zwiększą, wykazali się naiwnością dziecka – komentuje dla TOK FM prof. Radosław Markowski.

Jego zdaniem, w innych krajach, które wprowadzały JOW-y, wyborcy szybko uczyli się, że najwięcej głosów dostają przedstawiciele dużych partii i – żeby nie marnować głosu – na listach skreślali ludzi z większych ugrupowań. Okazywało się, że po wprowadzeniu JOW-ów, ludzie wybierali mniej kandydatów niezależnych.

W następnych wyborach będzie jeszcze gorzej. Jeśli PO będzie miała ponad 40 proc. poparcia, będziemy mieć 80 senatorów z tej partii – uważa politolog.

Wspólna Polityka Rolna: nieprzyjazna środowisku

Wspólna Polityka Rolna: nieprzyjazna środowisku

Przedwczoraj Komisja Europejska przedstawiła projekt reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) na lata 2014-2020. Organizacja WWF jest rozczarowana propozycją reformy WPR.

W ramach WPR 372 mld Euro może zasilić rolnictwo intensywne, negatywnie wpływające na środowisko i prowadzone głównie w dużych gospodarstwach rolnych.

Po wielu obietnicach Komisji, zwiastujących zmiany w praktykach rolniczych w Europie oraz dających nadzieję na zrównoważoną politykę rolną, z propozycji reformy WPR usunięto wszelkie reformatorskie aspekty wspólnej polityki. Stało się tak na skutek działania rolniczych grup lobbingowych oraz mniej postępowych przedstawicieli Komisji Parlamentu Europejskiego i Rady. W efekcie doprowadziło to do powstania bardzo słabej propozycji reformy nowej polityki, w ramach której rolnikom nadal przyznawane będą dotacje, ale nie przewiduje się monitorowania ich wpływu na środowisko. Rolnictwo jest jedną z głównych przyczyn utraty bioróżnorodności i zanieczyszczenia wód w Europie. W celu zmniejszenia negatywnego oddziaływania rolnictwa na środowisko, propozycja reformy powinna przeznaczać nie 30, ale 100% dopłat bezpośrednich na działania mające na celu „zazielenianie” rolnictwa. Należy zapewnić wprowadzenie pełnego płodozmianu przez wszystkich europejskich rolników, poświęcenie 10% areału rolnego na zachowanie bioróżnorodności oraz zaprzestanie zamiany pastwisk na użytki rolne, powodującej zniszczenia krajobrazu i zwiększenie emisji dwutlenku węgla. Przedstawiona propozycja reformy nie daje nadziei na osiągnięcie koniecznych reform – uważa Matthias Meissner, przedstawiciel WWF, zajmujący się Wspólną Polityką Rolną.

WWF bardzo krytycznie ocenia fakt, że propozycja Komisji nie przewiduje zwiększenia niewielkiego obecnie funduszu rozwoju obszarów wiejskich, który jest niezbędny do zapewnienia zrównoważonej Wspólnej Polityki Rolnej. WWF krytykuje także zgodę Komisji na użycie przez kraje członkowskie funduszy prośrodowiskowych na szkodliwe dla środowiska dopłaty bezpośrednie. Jest to zdecydowany krok wstecz w porównaniu z obecnie obowiązującą WPR.

Źródło materiału tutaj.

Pazerny jak pracodawca

Pazerny jak pracodawca

Pracodawcy nie chcą płacić dodatkowych składek, interpretują przepisy na niekorzyść pracowników.

W pierwszym kwartale liczba stanowisk pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze zmalała o 4 tys., informuje „Rzeczpospolita”.

Nie mam wątpliwości, że spadek nie jest spowodowany poprawą warunków pracy. Po prostu stanowiska zostały zlikwidowane jako zbyt kosztowne. Zanim więc ktoś wystąpi o wpisanie do wykazu osób wykonujących pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, zastanowi się, bo w czasach kryzysu pracodawcy łatwiej zwalniać – mówi Andrzej Strębski z OPZZ.

Problemem są też nieprecyzyjne przepisy ustawy pomostowej, które pracodawcy interpretują w wygodny dla siebie sposób.

Załącznik jest bardzo nieprecyzyjny i należy go zmienić tak, by wykluczał dowolność. Dziś zdarza się bowiem, że ludzie pracujący w takich samych warunkach, ale u różnych pracodawców, są różnie traktowani. Pracodawcy zręcznie wykorzystują zbyt ogólne warunki określone w załączniku – zwraca uwagę Bogdan Kubiak z NSZZ „Solidarność”.

Oczywiście pracownicy, od których firma nie chce płacić składek na FEP, mogą się skarżyć do PIP. Jednak możliwości inspekcji są ograniczone.