Fatalny stan polskich dworców

Fatalny stan polskich dworców

Stan techniczny wielu dworców kolejowych jest alarmujący. Samorządy coraz częściej zwracają uwagę na to, że w końcu trzeba rozwiązać problem niszczejących dworców kolejowych.

Warto przyjrzeć się przykładom zrujnowanych polskich budynków stacyjnych, przekonuje „Portal Samorządowy”.

Dworzec Lubin Górniczy, należący obecnie do PKP, powstał w 1869 roku. W latach 80-tych zajął trzecie miejsce w konkursie na najładniejszy dworzec w okręgu dolnośląskim. W budynku istniała wtedy m.in. kawiarnia i kolejarska świetlica. Od 2005 roku obiekt jest zamknięty i niszczeje.

Władze Lubinia informują, że w najbliższym czasie obiekt zostanie przekazany miastu. Prezydent planuje zburzyć cały obiekt i wybudować tam centrum przesiadkowe, skupiające komunikację z całego miasta.

Inny budynek, który niszczeje, stoi przy stacji Zgorzelec Miasto. W latach 80 i 90 był wielką wizytówką Zgorzelca. Dziś jest nieczynny i zdewastowany. Przez lata obiekt był solidnie zabezpieczony, aby nikt nie mógł wejść do środka. W styczniu 2011 zabezpieczenia zdjęto i teraz dworzec jest otwarty dla wszystkich. Każdy więc z narażeniem życia i zdrowia może do niego wejść.

Władze przed wyborami zwykle obiecują zająć się tym problemem ale potem sprawa cichnie. W 2006 roku doszło nawet do sytuacji, w której burmistrz, aby odciąć się od spraw dworca, ustawił tablicę informująca, że budynek należy do PKP SA.

Więcej przykładów zniszczonych dworców PKP, wraz z filmami ilustrującymi ich stan znajdziecie tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Cudze chwalicie…

Cudze chwalicie…

Ukazało się trzecie wydanie serii „Groch i kapusta. Podróżuj po Polsce!” wydawnictwa Rosikon Press.

Autorka, Elżbieta Dzikowska, prowadziła przed laty z mężem Tonym Halikiem cykl programów „Pieprz i wanilia”. Teraz, kiedy wszyscy możemy podróżować po całym świecie, dzieli się z nami opisami niezwykłych miejsc, jakie poznała i często odwiedza w Polsce. W serii „Groch i kapusta” oprócz relacji o nich i zdjęć wiele uwagi poświęca wybranym przez siebie ludziom, aby przekazać ich pasje, z nadzieją, że nie tylko czytelników zaciekawią, lecz i zainspirują.

Martyna Wojciechowska o cyklu „Groch i kapusta. Podróżuj po Polsce!”: „Nie ma ludzi niezastąpionych” – to znane powiedzenie zupełnie się nie odnosi do Elżbiety Dzikowskiej, która jest nie do „podrobienia”! Niezmiennie pełna energii, po zwiedzeniu najdalszych zakątków globu i zainspirowaniu kilku pokoleń Polaków do podróżowania, teraz przybliża nam cudowne zakątki naszego kraju. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy „cudze chwalą, a swego nie znają”! Jestem fanką zarówno osobowości autorki, jak i jej książek. „Groch i kapusta” to pyszne, pięknie podane danie, a przy tym lekkostrawne – można jeść bez ograniczeń. Gorąco polecam!

Więcej tutaj.

Poniżej linki do czterech klipów z udziałem autorki, prezentujących książkę:

http://www.vimeo.com/18015326
http://www.vimeo.com/18015282
http://www.vimeo.com/18015174
http://www.vimeo.com/18014773

Karygodne marnotrawstwo

Karygodne marnotrawstwo

Wg najnowszych badań Federacji Polskich Banków Żywności, warzywa i owoce są jednym z pięciu najczęściej wyrzucanych produktów.

Dane Eurostatu sytuują Polskę na piątej pozycji wśród państw marnujących najwięcej jedzenia. Rocznie marnujemy ok. 9 mln ton żywności, informuje Portal Spożywczy.

Banki Żywności przygotowały badanie z okazji Światowego Dnia Żywności, przypadającego na 16 października. Wynika z nich, że Polacy kupują za dużo owoców i warzyw, nie wiedzą jak je przechowywać i nie zauważają, gdy gniją. To najczęstsze przyczyny wyrzucania przez Polaków tych produktów.

Jak zauważa Maria Gosiewska, koordynatorka kampanii „Nie marnuj jedzenia”, bardzo ważnym aspektem marnowania owoców i warzyw są także straty ekologiczne. – Do wytworzenia 1 kg ziemniaków potrzebne jest aż 300 ton wody, a każda 1 tona żywności, która trafia na wysypiska śmieci emituje do atmosfery 4,2 ton CO2 . Dlatego też należy pamiętać, że wyrzucając owoce i warzywa, poza stratami samego produktu, generujemy również starty wartości odżywczych oraz ogromne straty dla środowiska – mówi Maria Gosiewska.

Według raportu Komisji Europejskiej, w 2010 roku najwięcej żywności marnowali Brytyjczycy. Na kolejnym miejscu są Niemcy, a następnie Francja i Holandia. Polska zajmuje niechlubne piąte miejsce. Do marnowania jedzenia przyznaje się co czwarty Polak.

Z okazji Światowego Dnia Żywności w 16 miastach w Polsce, odbędą się „Strajki Żywności”. Wolontariusze Banków Żywności przebrani za owoce i warzywa, w kolorowym przemarszu będą manifestować swój sprzeciw wobec marnowania owoców i warzyw oraz podpowiadać, jak ograniczyć ich marnowanie.

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze: to nie działa

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze: to nie działa

Okręgi jednomandatowe nie sprzyjają kandydatom niezależnym i przedstawicielom mniejszych partii.

W tym roku parlamentarzyści zadecydowali o zmianie kodeksu wyborczego, tak by w wyborach do Senatu obowiązywały jednomandatowe okręgi wyborcze. Przechodzi ten kandydat, który otrzyma największą ilość głosów. Zdaniem zwolenników JOW, rozwiązanie to promuje kandydatów niezwiązanych z największymi partiami, którzy cieszą się popularnością w regionach.

A jednak wbrew zwolennikom JOW, tak się nie stało. Senatorów niezwiązanych z większymi partiami jest więc mniej niż w 2005 roku.

Od początku było do przewidzenia, że tak będzie. Nie rozumiem, czym kierowali się konstytucjonaliści i parlamentarzyści, którzy poparli okręgi jednomandatowe do Senatu. Niezależni kandydaci na senatorów, którzy liczyli, że dzięki JOW-om ich szanse się zwiększą, wykazali się naiwnością dziecka – komentuje dla TOK FM prof. Radosław Markowski.

Jego zdaniem, w innych krajach, które wprowadzały JOW-y, wyborcy szybko uczyli się, że najwięcej głosów dostają przedstawiciele dużych partii i – żeby nie marnować głosu – na listach skreślali ludzi z większych ugrupowań. Okazywało się, że po wprowadzeniu JOW-ów, ludzie wybierali mniej kandydatów niezależnych.

W następnych wyborach będzie jeszcze gorzej. Jeśli PO będzie miała ponad 40 proc. poparcia, będziemy mieć 80 senatorów z tej partii – uważa politolog.