Za mało policjantów

Za mało policjantów

Nieobsadzonych etatów w policji jest blisko 7 tys., a doświadczeni policjanci masowo składają raporty o przejście na emeryturę.

Ale już w listopadzie i grudniu przyjmiemy ponad 3 tys. osób – twierdzi w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” rzecznik prasowy komendanta głównego policji, Mariusz Sokołowski.

Nowych funkcjonariuszy czeka najpierw półroczne szkolenie, po którym dopiero wyjdą na ulice. Zgodnie z nowymi rozwiązaniami trafią na trzy miesiące do oddziałów prewencji miast, w których odbędą się mecze mistrzostw Europy.

Program szkolenia podstawowego został bardzo ograniczony, to stwarza niebezpieczeństwo zarówno dla policjantów, jak i kibiców – ostrzega ekspert od spraw bezpieczeństwa i policyjnego wyszkolenia dr Stanisław Bukowski.

Dzięki wakatom policja ma pieniądze, którymi może zapłacić np. rachunki za prąd czy usługi telekomunikacyjne. Nie jest wykluczone, że instytucja ta nie otrzyma gwarantowanych ustawą budżetową środków z Ministerstwa Finansów. W takim przypadku może powtórzyć się sytuacja z 2009 r., gdy policja wpadła w znaczne długi i spłacała je, zabierając pieniądze z premii dla policjantów, co zakończyło się doniesieniem do prokuratury na komendanta głównego i jego zastępcę.

Problem jest tym większy, że doświadczeni policjanci masowo składają raporty o przejście na emeryturę. Prawdopodobnie do końca roku zostanie pobity rekord odejść (czyli ponad 6,5 tys.), który padł w czasach rządów PiS. Wtedy z policji odchodzili funkcjonariusze z przeszłością w SB, ZOMO lub po prostu niechciani przez szefów MSWiA.

Naczelnicy i kierownicy odchodzą, ponieważ ich koledzy, którzy odeszli np. 3 lata temu, mają już większe emerytury niż oni pensje. My nie mamy podwyżek, emeryci owszem – tłumaczy „DGP” szef jednego z dużych garnizonów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jak działać razem?

Jak działać razem?

OPZZ i ATTAC zapraszają na debatę „Związki zawodowe i stowarzyszenia – jak działać razem w forum społecznym?”.

Dyskusja odbędzie się 28 października (piątek), o godz. 13.00 w sali konferencyjnej OPZZ, przy ul. Kopernika 36/40, w Warszawie.

Poprowadzą ją Ewa Ziółkowska (ATTAC) i Andrzej Radzikowski (OPZZ).

Organizatorzy proszą o potwierdzenie udziału.

___

Polecamy także nasz wywiad z Andrzejem Radzikowskim „To my jesteśmy Europą”.

Piekło dłużników

Piekło dłużników

Blisko dwa miliony Polaków ma problemy z regulowaniem comiesięcznych rachunków, rat kredytów. Przybywa osób, które długi będą spłacać do końca życia.

Jak wynika z raportu InfoDług przygotowanego przez Biuro Informacji Gospodarczej Infomonitor – informuje „Gazeta Wyborcza” – przez ostatnie dwa lata przybyło prawie pół miliona osób niespłacających zobowiązań na czas.

Dwa lata temu przeterminowane zadłużenie Polaków nie przekraczało 12,5 mld zł. Dziś wynosi prawie trzy razy więcej – 32,5 mld zł. Przeliczając na „statystycznego Polaka”, to tak jakby każdy miał 1800 zł nie zapłaconych rachunków.

Niespłacone kredyty rosną coraz szybciej. Przyczyniają się do tego karne odsetki, odsetki od odsetek, koszta wysyłanych przez banki monitów, rachunki z działu windykacji.

Z szacunków Krajowego Rejestru Długów wynika, że ok. 80 tys. Polaków ma co najmniej dziesięć kredytów i nie jest w stanie ich spłacać.

W Europie Zachodniej, Skandynawii i USA dla nadmiernie zadłużonych ratunkiem jest prawo o upadłości konsumenckiej. Dzięki niemu wierzyciele nie mogą bez końca naliczać odsetek, a zamiast tego pod kuratelą sądów uzgadniają z dłużnikami plan spłat. W USA przez upadłość konsumencką przechodzi milion osób rocznie.

W Polsce od dwóch lat także funkcjonuje taka ustawa, jednak jej warunki należą do najbardziej restrykcyjnych na świecie. Wniosek o upadłość złożyło tylko ok. 1400, a przez gęste sito trudnych do spełnienia warunków przeszło 20.

Tymczasem z obliczeń Open Finance wynika, że z powodu wysokiego kursu franka szwajcarskiego wartość już 250 tys. mieszkań i domów kupionych przez Polaków za pieniądze banków jest niższa od wartości kredytów zaciągniętych na ich zakup.

Problemy w Bieszczadzkim Parku Narodowym

Problemy w Bieszczadzkim Parku Narodowym

Bieszczadzkiemu Parkowi Narodowemu zagraża utrata integralności przyrodniczej przez wyprowadzanie ze Skarbu Państwa do sektora prywatnego 45 działek w Wołosatem, Ustrzykach Górnych, Brzegach Górnych, Wetlinie i Bereżkach.

Próbom tym przeciwdziała część pracowników Bieszczadzkiego Parku Narodowego na czele z dyrektorem Tomaszem Winnickim, który 16 października br. zakończył 5-letnią kadencję na stanowisku dyrektora parku. Czy po wyborze nowego dyrektora BdPN będzie realizował politykę ochrony integralności przyrodniczej?

Prywatyzacja 45 mieszkań, gdyby została zrealizowana, poważnie utrudni funkcjonowanie parku narodowego. W nieodległej perspektywie, BdPN byłby zmuszony do budowy nowych budynków lub odzyskiwania niektórych nieruchomości korzystając z prawa pierwokupu.

Niejednoznaczne zapisy prawne umożliwią działania niebezpieczne dla trwałości BdPN i innych parków narodowych w kraju. Nie bez znaczenia dla całej sprawy jest też silna presja, zdeterminowanych lokatorów, podejmujących różne spotkania i rozmowy dla załatwienia swoich interesów. Są oni nieoficjalnie wspierani przez niektórych polityków, którzy mają mocny wpływ na urzędników samorządowych.

Negatywne aktualne i potencjalne skutki działań zmierzających do wygaszenia zarządu trwałego i prywatyzacji nieruchomości (wg dr Tomasza Winnickiego):

1. Próbuje się wprowadzić rozwiązanie, które zdegraduje dobro wspólne, osłabiając system ochrony Parku, zniweczy dotychczasowy wysiłek finansowy państwa oraz wysiłek intelektualny i pracę licznych specjalistów z kręgów ludzi nauki i administracji, angażujących się przez lata na rzecz umocnienia ochrony przyrody w Bieszczadach, poprzez stworzenie dużego, niepodzielonego barierami ekologicznymi obszaru chroniącego dziką przyrodę.
2. Rozbudza się emocje ludzi, lokatorów, obiecując wykup mienia Skarbu Państwa na preferencyjnych zasadach.
3. Tworząc przysłowiową „kość niezgody” dezorganizuje się relacje pomiędzy kierownictwem Parku a jego pracownikami, ponieważ chęć indywidualnego wzbogacenia, a nie służba dla ochrony przyrody, staje się dla wielu osób nadrzędnym celem.
4. Utrudnia się zdobywanie dotacji na termomodernizację budynków z funduszy celowych. W umowach dotacyjnych z NFOŚiGW znajdują się zapisy o trwałości przedsięwzięcia. Park jest zobowiązany potwierdzać przez 5 kolejnych lat oświadczeniem o pozostawaniu obiektów w trwałym zarządzie. Dziś dwie poważne umowy są zagrożone ewentualnym
wygaszeniem zarządu trwałego.

Szczegóły informacji tutaj.