Niemcom zazdrościmy prawicy

Niemcom zazdrościmy prawicy

Rządząca w Niemczech chadecka partia CDU zamierza opowiedzieć się na listopadowym kongresie w Lipsku za wyznaczeniem ustawowej granicy najniższego wynagrodzenia. To kolejny zwrot w lewo w polityce kanclerz Angeli Merkel.

– „W ocenie kanclerz Merkel chodzi tu o godność pracy” – powiedział w poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu, Georg Streiter, cytowany przez Polską Agencję Prasową. Według niemieckich mediów, Merkel poparła projekt uchwały na kongres CDU, postulujący wprowadzenie ustawowej „dolnej granicy wynagrodzenia”, przeforsowany przez skrzydło chadecji reprezentujące interesy pracowników. Przedstawiciel tego skrzydła, Karl-Josef Laumann wyraził przekonanie, że postulat ten poprze również ogromna większość delegatów na zjazd CDU w Lipsku w połowie listopada.

Propozycja chadeków przewiduje, że wysokości płacy minimalnej nie będzie jednak ustalał rząd czy parlament, ale specjalna komisja, złożona z przedstawicieli związków zawodowych i pracodawców. Poziom najniższych wynagrodzeń byłby zbliżony do tych, jakie ustawowo otrzymują pracownicy tymczasowi – co najmniej 7,79 euro za godzinę na zachodzie Niemiec oraz 6,89 euro za godzinę we wschodnich krajach związkowych. Płaca minimalna obowiązuje w Niemczech tylko w niektórych branżach, jak np. opieka nad osobami starszymi i chorymi, budownictwo czy sprzątanie budynków. Nie są to jednak stawki jednolite. Także we wschodnich krajach związkowych Niemiec ustawowe płace minimalne często są niższe niż na zachodzie.

Dotychczas chadecja odrzucała wprowadzenie jednolitego minimalnego wynagrodzenia dla wszystkich branż, czego z kolei od lat domagają się związki zawodowe, a także socjaldemokracja, Zieloni i Lewica. Związkowcy i opozycja argumentują, że tysiące ludzi w Niemczech pracują za stawki uwłaczające ich godności, jak 4-5 euro za godzinę. Niektórzy pomimo pracy zawodowej zmuszeni są korzystać dodatkowo z zasiłków socjalnych. Zmiana stanowiska w sprawie płacy minimalnej to kolejny zwrot w lewo w programie CDU pod kierownictwem Angeli Merkel.

Plany wprowadzenia granicy najniższego wynagrodzenia zablokować mogą liberałowie z FDP. Sekretarz generalny tej partii, Christian Lindner, potwierdził że jego ugrupowanie odrzuca ustawową płacę minimalną, której wysokość ustalałby rząd. Oczywiście przeciwko są także władze Zrzeszenia Niemieckich Pracodawców.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związek z sensem

Związek z sensem

27 października obradowała Rada OPZZ Województwa Podlaskiego. Przyjęła ona stanowisko, które z uwagi na ciekawe zapisy podajemy poniżej w całości:

STANOWISKO
Rady OPZZ Województwa Podlaskiego w Białymstoku w sprawie roli i zadań związków zawodowych w obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej kraju.

Związki zawodowe w dzisiejszej dekadzie stoją przed historycznym wyzwaniem: albo przekształcą się w organizację nowego typu, dostosowaną do wymogów gospodarki rynkowej, albo zasklepią się w marazmie, stopniowo obumierając.
Należy jak najszybciej odrzucić złudzenia, że da się jakoś niepogodę dla związków przeczekać czy też że nowy rząd rozwiąże za nas problemy świata pracy. Nic na to nie wskazuje. Wręcz przeciwnie. Życie pokazuje, że ten rząd jest związany z wielkim biznesem, a nie z pracobiorcami i związkami zawodowymi.
W tej sytuacji uważamy za nieodzowne, niezwłoczne podjęcie działań zmierzających m.in. do:

  • integracji ruchu związkowego i stałej partnerskiej współpracy z innymi centralami związkowymi;
  • tworzenia nowych, mobilnych struktur związkowych, w tym delegatów i kół związkowych w zakładach pracy nie posiadających samodzielnej organizacji związkowej;
  • pozyskiwania członków i sympatyków w środowisku ludzi wolnych zawodów, absolwentów, bezrobotnych itp.;
  • korzystania z doświadczeń ruchu związkowego w krajach Unii Europejskiej;
  • szukania i pozyskiwania nowych możliwości zapewnienia związkom zawodowym środków na działalność statutową;
  • profesjonalnej i konsekwentnej obrony swoich członków i działaczy przed represjami i szykanami ze strony pracodawców;
  • szerszej i zdecydowanej prezentacji problemów związkowych świata pracy i bezrobotnych wobec władz państwowych i samorządowych na wszystkich szczeblach, a także w środkach masowego przekazu.

Zwracamy się do wszystkich związkowców zrzeszonych w OPZZ, do organizacji zakładowych i ogólnokrajowych organizacji związkowych, do kierownictwa OPZZ, o wspieranie tych działań zmierzających do uczynienia z ruchu związkowego organizacji na miarę potrzeb XXI wieku.

Rada OPZZ
Województwa Podlaskiego

Białystok, 27 października 2011 r.

Są tacy, którym jest lepiej

Są tacy, którym jest lepiej

Zarobki dyrektorów czołowych spółek giełdowych notowanych w Londynie wzrosły w ciągu ostatniego roku finansowego średnio o 49 proc.

Obecnie zarabiają średnio po prawie 2,7 mln funtów (3,1 mln euro) więcej, bo dostali premie od prezesów spółek tworzących wskaźnik FTSE 100, których apanaże wzrosły o 43 proc. wynika z raportu niezależnej firmy badawczej Income Data Service. Dyrektorzy skorzystali ze zwiększenia o 23 proc. do 906 044 funtów rocznych premii – wynika ze sprawozdań firm. Dane przytacza „Rzeczpospolita”.

W czasie, gdy pracownicy doświadczają redukcji realnych zarobków i grozi im utrata źródła utrzymania, spółkom z grona FTSE 100 trudno będzie bez dodatkowych wyjaśnień uzasadnić tak znaczące podwyżki przyznane swym dyrektorom – stwierdził autor opracowania Steve Tatton. Jak podkreślił, dysproporcja między kierownictwem a zwykłymi pracownikami nie wykazuje żadnych oznak zmniejszania się.

Raport o płacach dyrektorów IDS opublikowano w czasie, gdy niezależna Komisja ds. Wysokich Płac HPC prowadzi postępowanie wyjaśniające dotyczące tego zjawiska w Wielkiej Brytanii.

Przewodnicząca HPC Deborah Hargreaves skomentowała ustalenia raportu: – Moim zdaniem będzie bardzo trudno uzasadnić tego rodzaju podwyżki płac, kiedy obserwujemy spadek wartości tych firm, mniejsze zyski, firmy zwalniają pracowników, a średnie zarobki rosną o 1-2 proc., nie dotrzymując nawet tempa inflacji.

W gronie spółek FTSE 100 znajdują się m.in. największy bank w Europei HSBC, koncern naftowy BP, gigant farmaceutyczny GlaxoSmithKline, wydobywczy Rio Tinto, operator łączności Vodafone czy producent luksusowej odzieży i dodatków Burberry.

Praca na zmiany: nie dla kobiet

Praca na zmiany: nie dla kobiet

Praca na zmiany jest dla kobiet związana ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, tak wynika z badań przeprowadzonych na kanadyjskim Queen’s University w Kingston.

Prawie 20 proc. kobiet w średnim wieku, wykonujących pracę w systemie zmianowym, jest już dotkniętych trzema czynnikami zwiększającymi ryzyko chorób serca, przekazuje wyniki badań portal wnp.pl. Są to niski poziom tzw. dobrego cholesterolu (HDL), wysokie ciśnienie, otyłość brzuszna.

Autorzy badania przypuszczają, że wzrost występowania czynników ryzyka powodują zakłócenia rytmu biologicznego, wynikające z realiów pracy na zmiany.

Badania przeprowadzono w dwóch szpitalach w prowincji Ontario, wśród pielęgniarek, pracowników administracji, laboratoriów i techników.

Wcześniejsze badania na Queen’s University wykazały z kolei, że praca na nocną zmianę obniża produkcję melatoniny, chroniącej przed rakiem.