Stal zamiast serca

Stal zamiast serca

Jak informuje lokalny tygodnik „Sztafeta”, w Stalowej Woli władze miasta planują budowę osiedla kontenerów. Za rok od dzisiaj mają tam trafić pierwsi mieszkańcy – osoby zalegające z płaceniem czynszu w lokalach komunalnych, socjalnych i spółdzielczych. Osiedle kontenerów miałoby stanąć na jednym z terenów podmiejskich. Do kontenerów mają trafiać nie tylko lokatorzy uciążliwi dla sąsiadów, ale także zwykli biedni, zalegający z czynszem.

Gazeta przytacza słowa jednego z urzędników magistratu, który anonimowo mówi: „Ci, którzy nie płacą czynszu, wylecą. Najpierw do tych kontenerów na 3 miesiące, a potem już kompletnie na ulicę”. Prezydent Stalowej Woli, Andrzej Szlęzak, na razie odmawia wszelkich informacji i komentarzy w tej sprawie. Plany lokalnych włodarzy są tym bardziej kuriozalne, że – jak informowała niedawno ta sama gazeta – w Stalowej Woli rośnie liczba osób bezdomnych. Wedle szacunków, wynosi ona już co najmniej 60 osób, tymczasem lokalne schronisko dla bezdomnych dysponuje jedynie 35 miejscami noclegowymi.

Stalowa Wola jest zatem kolejnym miastem, które zamierza prowadzić tego rodzaju politykę (anty)społeczną. Więcej o kontenerach i wysiedlaniu tam lokatorów można przeczytać w naszej rozmowie z Katarzyną Czarnotą: Powrót do getta?

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie przehandluj pierwszej gwiazdki

Nie przehandluj pierwszej gwiazdki

„Solidarność” od dawna przypomina, że przedłużanie godzin handlu w Wigilię do godz. 17.00 czy nawet 18.00 nie przekłada się na większe zyski sklepów. – „Małe sklepy osiedlowe już to zrozumiały i kończą handel wcześniej. Inaczej wygląda to w przypadku hipermarketów, niektóre z nich przeciągają pracę do późnego popołudnia. Tymczasem z naszych obserwacji wynika, że w Wigilię po godzinie 14.00 handel zamiera” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu NSZZ „Solidarność”. – „Po tej godzinie tylko nieliczni klienci robią jeszcze zakupy. Na niepotrzebnym przedłużaniu pracy w tym dniu cierpią natomiast pracownicy, którzy po zamknięciu muszą jeszcze rozliczyć się z pieniędzy, posprzątać sklep i dopiero wieczorem wychodzą z pracy. Bywa więc, że do domu docierają o godz. 19.00, a nawet 20.00” – dodaje.

W pierwszym etapie związkowcy swe działania skierują do pracodawców. – „Hipermarkety są właśnie na etapie planowania godzin pracy w okresie świątecznym. Będziemy apelować o rozsądne przygotowanie świątecznych grafików, uwzględniających nasz postulat zakończenia handlu o godz. 14.00” – mówi Alfred Bujara. Podobną kampanię związkowcy prowadzili w zeszłym roku. Szef „Solidarności” Piotr Duda wystosował list do blisko 20 sieci handlowych, w którym zachęcał do podjęcia decyzji o skróceniu czasu pracy sklepów. Zwrócił się do biskupów z prośbą o wsparcie związkowej kampanii. Przed marketami w największych miastach związkowcy rozdawali ulotki zachęcające do krótszych zakupów. Do ulotek dołączony był wigilijny opłatek. „Solidarność” zorganizowała też happening na Placu Zamkowym w Warszawie – stanęła tam sklepowa lada, przy niej aktorzy odgrywali sklepowe scenki nawiązujące do pracy w sklepie w Wigilię. Akcja zakończyła się powodzeniem, większość sklepów zakończyła w Wigilię handel o godzinie 14.00 lub 15.00.

Związkowcy podobnych działań nie wykluczają i w tym roku. – „Wszystko zależy od tego, jak będą wyglądały grafiki. Jeśli sklepy same skrócą handel do 14.00, to żadne akcje przed sklepami nie będą potrzebne” – mówi Alfred Bujara.
___________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Dzisiaj Bank Transfer Day – światowa akcja przeciw dominacji komercyjnych banków

Dzisiaj Bank Transfer Day – światowa akcja przeciw dominacji komercyjnych banków

Bank Transfer Day to nowa inicjatywa, która kilka miesięcy temu pojawiła się na Facebooku. Zapoczątkowała ją 27-letnia Kristen Christian z Los Angeles, która wzywa do przenoszenia rachunków z wielkich banków do mniejszych lub do unii kredytowych. Na portalu społecznościowym pomysł zyskał poparcie dziesiątek tysięcy osób. Momentem kulminacyjnym akcji będzie dzień 5 listopada. Wtedy też nastąpi jej podsumowanie.

Unie kredytowe to ogólnoświatowe organizacje zbudowane na rodzimym kapitale. Podobnie jak polskie SKOK-i, działają na zasadach spółdzielczych, takich jak dobrowolne i otwarte członkostwo, demokratyczna kontrola, autonomia i niezależność. Kasy skutecznie oparły się kryzysowi, który tak mocno uderzył w banki i ich klientów.

Protest przeciwko kryzysowi i sposobom walki z recesją proponowanym przez wielkie instytucje gospodarczo-finansowe nabrał światowego rozpędu. Wszystko zaczęło się w Hiszpanii, gdzie na początku kwietnia młodzi ludzie wyszli na ulice, by zamanifestować swoje niezadowolenie. Chwilę później w ten sam sposób protestowali obywatele coraz większej liczby krajów. Dziś protesty odbywają się także m.in. we Włoszech, Niemczech, Holandii, Francji, Belgii, Grecji czy Hongkongu. Październikowa manifestacja odbyła się także w Warszawie.

Powstały ruch społeczny łączy wszystkich – ludzi młodych, emerytów, bezrobotnych czy niezadowolonych pracujących, którzy nie chcą być utożsamiani z żadną organizacją polityczną. Ich głównym celem jest wywarcie presji na polityków będących na usługach elit finansowych, by ci wykonywali pracę, do której powołali ich wyborcy, domagając się demokratyzacji gospodarki i rządzenia, apelując, aby obywatele „ponownie zawładnęli polityką”.
– „Władze działają w imieniu niewielu, ignorując wolę większości, bez względu na koszty ludzkie i ekologiczne, które musimy ponosić. Trzeba położyć kres tej niedopuszczalnej sytuacji. Nie jesteśmy towarem w rękach polityków i bankierów. Oni nas nie reprezentują” – piszą działacze na swojej stronie.

Równie silnie swoje niezadowolenie wyrażają obywatele Ameryki. Niezgoda na bezkarność winnych kryzysu finansowego, sprzeciw wobec systemu politycznego, który służy interesom wielkich korporacji, sektora finansowego i garstki najbogatszych obywateli oraz drastyczny wzrost nierówności społecznych – to główne powody powstania wymierzonego w finansowy establishment ruchu Okupuj Wall Street.

Na walce z kryzysem gospodarczym i finansowym powinno zależeć wszystkim ludziom. Inicjatywa Bank Transfer Day jest kolejnym przykładem, że oddolna działalność jednostki może przełożyć się na całe społeczeństwo, a nawet osiągnąć zasięg ogólnoświatowy. Wszystkie akcje i manifestacje, o których tak głośno w mediach, mają charakter czysto społeczny. Są znakiem, że milcząca dotychczas grupa ludzi zyskała głos i zamierza walczyć o lepsze jutro.

_________________
Przedruk za http://www.skok.pl

Biznes na Polakach

Biznes na Polakach

Nowy raport NBP, omawiany przez „Rzeczpospolitą”, stwierdza, iż złotówka zainwestowana w poprzednim roku w Polsce przez podmioty zagraniczne miała średnio 7,5-procentowy stopę zwrotu, co jak na realia kryzysu gospodarcze jest wynikiem dobrym.

Największą efektywność mieli w Polsce inwestorzy z Rosji – każda wydana przez nich złotówka zaowocowała 1,8 zł zysku. Jednak inwestycje rosyjskie są w Polsce niewielkie, więc znakomita większość zagranicznych zysków z polskiego rynku wypływa do innych krajów. Liderem pod względem wysokości transferu zysków z Polski byli Holendrzy, którzy w 2010 r. „wywieźli” z naszego kraju 2,2 mld euro – znaczna część tej kwoty to wycofanie się Eureko z PZU. Na drugim miejscu pod tym względem figurują Niemcy, na trzecim natomiast Francuzi.

NBP każdego roku przygotowuje raport poświęcony inwestycjom zagranicznym z poszczególnych państw, wielkości zysków zagranicznego kapitału w Polsce oraz wysokości kwot przetransferowanych do macierzystych krajów. Analizuje także strukturę tych ostatnich. W 2010 r. niemal połowa dochodów inwestorów zagranicznych została im wypłacona przez polskie spółki w postaci dywidendy, a kolejne 15% trafiło za granicę jako odsetki od pożyczek udzielonych polskim filiom przez zagraniczne centrale. Warto też podkreślić, że wedle badań NBP zaledwie niespełna 40% zysku polskich filii zagranicznych spółek ponownie zainwestowano w naszym kraju w celu wzmocnienia ich kondycji, modernizacji itp.