Wszystko jest, tylko forsy brak

Wszystko jest, tylko forsy brak

Samorządowcy zrzeszeni w Związku Powiatów Polskich zapowiadają „czarną procesję”, bo rząd przyznał im za mało pieniędzy na realizację wymogów ustawy o rodzinie i pieczy zastępczej.

„Rzeczpospolita” i Portal Samorządowy informują, że na 17 listopada zaplanowane jest spotkanie samorządów z przedstawicielami rządu. Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich, zapowiada, że w przypadku fiaska rozmów reprezentanci samorządów zorganizują „czarną procesję”. Władze lokalne twierdzą, iż rząd nie zagwarantował odpowiednich środków na pokrycie kosztów wynikających z obowiązków związanych z wdrażaniem od nowego roku ustawy o rodzinie i pieczy zastępczej. Rząd chce przekazać na ten cel dotacje w wysokości około 45 mln zł. Tymczasem według szacunków samorządów nowe zadania będą kosztować około 800 mln zł, z czego same powiaty miałyby wyłożyć 450-500 milionów.

Nowa ustawa bazuje na dobrych intencjach, m.in. wprowadza wysokie standardy opieki nad dziećmi w rodzinach adopcyjnych i w ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych, przewiduje znaczne wsparcie instytucjonalne i doradcze dla takich rodzin, wyznacza niewielkie limity grup, jakie mogą mieć w swej pieczy opiekunowie i wychowawcy. Niestety, w ślad za rozwiązaniami i wymogami formalnymi nie idą zdaniem władz samorządowych dotacje budżetowe, które pozwoliłyby na opłacenie kosztów choć istotnej części takich rozwiązań, nie mówiąc o ich całości.

Konwent Starostów Województwa Małopolskiego zwraca też uwagę rządowi na kontrowersyjne zapisy ustawy. Na przykład wprowadza ona uregulowanie, wedle którego koordynator rodzinnej pieczy zastępczej obejmuje opieką nie więcej niż 15 rodzin zastępczych, natomiast asystent rodziny pracujący z rodziną przeżywającą trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych obejmuje swoją pracą nie więcej niż 20 rodzin. Według Konwentu przyjęcie takiego rozwiązania sugeruje, iż rodzina zastępcza jest rodziną kryzysową.

Konwent w swym stanowisku zauważa także, iż „równie ważnym niedopatrzeniem ustawodawcy jest zignorowanie zasady konstytucyjnej, zgodnie z którą decentralizacja władzy publicznej, rozbudowa samorządności społecznej, wzmacnianie autonomii samorządów, przekazywanie im kompetencji, których nie powinny wykonywać ogniwa administracji rządowej, wszystkie te procesy mają rację bytu i szansę powodzenia tylko wówczas, gdy działaniom tym towarzyszy tworzenie jednostkom samorządu terytorialnego możliwości uzyskiwania odpowiednich środków finansowych na realizację zadań. Tego rodzaju działania muszą przyjmować bądź to formę dotacji z budżetu państwa, bądź też wymagają określenia dochodów własnych”.

W przypadku braku porozumienia z rządem, przedstawiciele władz lokalnych zapowiadają protesty i demonstracje.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przeciwnicy GMO żądają zmian

Przeciwnicy GMO żądają zmian

Koalicja „Polska wolna od GMO” wystosowała list otwarty do najwyższych władz. Domaga się w nim uwzględnienia głosu reprezentantów społeczeństwa w pracach nad ustawą o nasiennictwie oraz zatrzymania ekspansji w Polsce organizmów modyfikowanych genetycznie.

W liście skierowanym m.in. do Prezydenta i Premiera RP czytamy: „[…] W piśmie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi […] dotyczącym konsultacji nad projektem Ustawy o nasiennictwie nie uwzględniono organizacji społecznych, zawodowych, rolniczych, ekologicznych i pszczelarskich, a także rolniczych szkół wyższych i instytutów naukowo-badawczych. […] Koalicja »POLSKA WOLNA OD GMO« domaga się w imieniu społeczeństwa polskiego przeprowadzenia pełnych, uczciwych, demokratycznych i jawnych konsultacji społecznych dotyczących nowego projektu Ustawy o nasiennictwie, a także przeprowadzenia wysłuchania publicznego w tej sprawie zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 7 lutego 2006 r. w sprawie wysłuchania publicznego dotyczącego projektów rozporządzeń”.

Cały list można przeczytać pod tym adresem. Natomiast tutaj znajduje się bardzo ważne stanowisko organizacji pozarządowych w sprawie niepokojących zmian w planowanej ustawie o nasiennictwie, mogących otworzyć furtkę dla wprowadzenia na polskie pola i stoły masowych ilości organizmów modyfikowanych genetycznie. Warto propagować tę informację wśród swoich znajomych, a jeśli są wśród nich przedstawiciele organizacji społecznych, zachęcać ich do sygnowania drugiego z dokumentów.

Bez dialogu, bez pracy?

Bez dialogu, bez pracy?

Szefowie ArcelorMittal Poland nie pojawili się na posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Mieli tam wyjaśnić, czy planują zwolnienia pracowników w hutnictwie.

WKDS został zwołany dlatego, że z hut i zakładów ArcelorMittal Poland zaczęły napływać sygnały dotyczące planowanych zwolnień. Władze spółki podjęły decyzję o wyłączeniu jednego z trzech tzw. wielkich pieców w oddziale AMP w Dąbrowie Górniczej. Pojawiły się też informacje, że szefowie koncernu zamierzają do końca 2012 r. zwolnić 3 tys. pracowników w całym AMP, czyli 15% załogi. Wcześniejsze plany mówiły o tym, że ta redukcja zatrudnienia będzie następować w dłuższym okresie, do końca 2015 r.

Na wniosek Dominika Kolorza, szefa Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”, posiedzenie Komisji zostało przerwane. – „Nie można prowadzić dialogu bez obecności drugiej strony. W tej sytuacji zachowanie władz koncernu, polegające na unikaniu dialogu ze stroną społeczną i rządową, uważam za żenujące. Mam nadzieję, że szefowie AMP przemyślą sprawę i w najbliższym czasie spotkamy się, aby w ramach WKDS omówić sytuację w spółce. Być może z punktu widzenia władz koncernu zwolnienia pracowników,  przesuwanie ich do firm zewnętrznych, postoje zakładu to tylko kwestia liczb, słupków i wyników finansowych, ale z naszego punktu widzenia to ogromny problem społeczny” – mówił Dominik Kolorz.

Postępowanie władz koncernu ostro skrytykował też Jerzy Goiński, przewodniczący Solidarności w AMP: „To jest po prostu skandal. Z jednej strony władze spółki wydają komunikaty, że to, co zakładowe organizacje związkowe mówią o sytuacji w hucie i o zwolnieniach, to spekulacje, z drugiej kompletnie ignorują okazję, aby na forum Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego zaprzeczyć tym, jak to określają, spekulacjom.  Widocznie nasze obawy mają pokrycie w faktach”.
_____________________
Na podstawie http://solidarnosckatowice.pl

Szpicel atomowy

Szpicel atomowy

Francuski koncern EDF zapłaci w sumie 2 miliony euro za szpiegowanie i kradzież dokumentów z organizacji Greenpeace – zadecydował sąd.

Jak informuje portal wnp.pl, koncern energetyczny EDF – Electricité de France został skazany za szpiegowanie organizacji Greenpeace oraz wykradanie jej dokumentów.W 2006 r. EDF wynajęła hackera, który śledził działalność Greenpeace-Francja, aby poznać plany związane z prowadzoną przez ekologów kampanią przeciwko budowie nowych elektrowni atomowych. Z komputera dyrektora Greenpeace-Francja wykradziono wówczas ponad 1400 dokumentów.

Obecnie ponad trzy czwarte energii elektrycznej we Francji pochodzi z elektrowni atomowych. Greenpeace powołuje się na badanie opinii publicznej we Francji, które pokazało, że 60% Francuzów chce stopniowego wycofania się z energetyki nuklearnej.

Wyrokiem sądu koncern został ukarana grzywną w wysokości 1,5 mln euro, a dodatkowo musi zapłacić 500 tys. euro odszkodowania na rzecz Greenpeace. – „ Grzywna, jaka została zasądzona EDF oraz zadośćuczynienie na rzecz Greenpeace, to wyraźny sygnał dla lobby atomowego, że nie znajduje się ono ponad prawem. Przemysł atomowy odchodzi do lamusa i dlatego podejmuje tak desperackie działania jak szpiegowanie i wykradanie dokumentów organizacjom ekologicznym. Cieszymy się że sprawiedliwości stało się zadość i jednocześnie zapewniamy że nasza kampania na rzecz wycofania się z energetyki jądrowej będzie kontynuowana” – powiedział portalowi Maciej Muskat, lider Greenpeace-Polska.