Polak potrafi harować

Polak potrafi harować

Wedle wyliczeń ZUS, rośnie liczba Polaków pracujących coraz dłużej i nie przechodzący na emerytury mimo posiadania stosownych uprawnień. Do dłuższej pracy zachęcają ich niskie świadczenia emerytalne.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, dla której ZUS sporządził raport dotyczący wieku przechodzenia na emeryturę, pryska mit o masowym przechodzeniu na wcześniejsze emerytury. Coraz dłużej pracują nawet osoby w zawodach objętych prawem do wcześniejszych świadczeń emerytalnych.

Górnicy pracują obecnie średnio o pół roku dłużej niż w 2008 r. W przypadku nauczycieli, wśród których w 2008 r. średni wiek przechodzenia na emeryturę wynosił 54,3 lat, a w roku 2010 już 56,2 lat. Średni staż pracy mężczyzn-kolejarzy wzrósł w tym samym okresie o niemal 3 lata – z 60,4 lat do aż 63 lat, natomiast kobiet zatrudnionych na kolei z 55,5 do 57,6 lat.

Wedle gazety, pracownicy nie przechodzą na emeryturę z powodu niskich świadczeń. Na przykład wśród nauczycieli z prawem do świadczeń kompensacyjnych, czyli rodzajem wcześniejszej emerytury, na ok. 90 tys. uprawnionych pobiera je tylko… 148 osób. Są to tylko ci, którzy mają wysokie świadczenia, wynoszące średnio 2437 zł, natomiast pozostali z uprawnionych otrzymaliby 900 zł, więc pracują tak długo, jak tylko mogą.

Wśród górników zaledwie 4% decyduje się na emeryturę po ukończeniu wymaganego wieku, czyli 55. roku życia. Średni staż pracy górników pobierających emerytury wynosi obecnie 31,1 lat – w 2008 r. było to 30,5 lat.

W szkolnictwie z wcześniejszych emerytur, gwarantowanych przez Kartę nauczyciela, również korzysta się coraz rzadziej. Średni wiek osób składających w 2010 r. wnioski o emerytury wyniósł 56,2 roku (w 2008 roku 54,3). W przypadku mężczyzn było to 59 lat (w 2008 roku – 57,2) a kobiet – 55,3 (w 2008 roku dwa lata mniej). – „Nauczyciele nie chcą odchodzić na emeryturę. Świadczenia są tak niskie, że każdy dodatkowy rok pracy jest dla nich ważny z punktu widzenia domowego budżetu” – powiedział gazecie Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Europejska gospodarka społeczna?

Europejska gospodarka społeczna?

Nowy komunikat Komisji Europejskiej zapowiada znaczące zwiększenie wsparcia dla przedsiębiorczości społecznej. Wsparcie Wspólnoty mają zyskać inicjatywy gospodarcze nie nastawione na zysk i oparte na modelu demokratyczno-partycypacyjnym.

Stworzenie nowych instrumentów finansowych, rozwój inwestycji społecznych, promocja przedsiębiorczości społecznej, ułatwienia w zamówieniach publicznych – to zapowiedzi KE, które omawia Krzysztof Cibor na portalu ekonomiaspoleczna.pl. Pod hasłem przedsiębiorczości społecznej Komisja rozumie takie inicjatywy gospodarcze, dla których cel socjalny lub społeczny jest racją bytu działalności komercyjnej, która często charakteryzuje się wysokim poziomem innowacyjności społecznej; których zyski są w większości reinwestowane w realizację tego celu społecznego; których sposób organizacji lub system własności odzwierciedla ich misję, opierając się na demokratycznych lub partycypacyjnych zasadach lub mając na celu sprawiedliwość społeczną.

Komisja Europejska zwraca w dokumencie uwagę na rolę ekonomii społecznej w walce z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Przedsiębiorstwa społeczne są najczęściej zakorzenione lokalnie, realizują cele społeczne i środowiskowe oraz wzmacniają spójność społeczną. Potrzebują jednak wsparcia, głównie w sferze promocji oraz dostępu do środków finansowych. KE planuje zmiany w tych sferach.

Do końca br. miałyby zostać stworzone ogólnoeuropejskie ramy regulacyjne w kwestii etycznych funduszy inwestycyjnych, aby w większym stopniu finansowały one przedsiębiorstwa społeczne. Podmioty z tego sektora miałyby zostać uznane za priorytetowy cel inwestycyjny w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego. Zreformowane zostać miałyby także zasady mikrokredytów, aby łatwiej można było wspierać za ich pomocą przedsiębiorstwa społeczne. Komisja planuje także stworzenie europejskiego instrumentu finansowego z budżetem w wysokości 90 mln euro, mającego ułatwić dostęp do kredytów dla tego sektora.

Komisja chciałaby również, aby większe niż obecnie znaczenie w procedurze zamówień publicznych miało kryterium jakości i warunków pracy. Jednym z mechanizmów mogącym wpłynąć na realizację tego postulatu są klauzule społeczne w zamówieniach publicznych, a także „odpowiedzialne społecznie zamówienia publiczne”. Postulowane jest także uproszczenie zasad pomocy publicznej dla podmiotów z tego sektora.

W kwestii promocji priorytetowo potraktowano m.in. stworzenie publicznej bazy danych obejmującej oznakowania i certyfikaty przedsiębiorstw społecznych w Europie, utworzenie elektronicznej, wielojęzycznej platformy wymiany informacji i danych dla przedsiębiorców społecznych, inkubatorów, klastrów i także inwestorów społecznych.

Część postulowanych rozwiązań znajduje się już w fazie zaawansowanych prac przygotowawczych (instrumenty finansowe, regulacje w kwestii etycznego inwestowania).

Stanowisko Komisji Europejskiej w tej sprawie można pobrać i przeczytać tutaj. Tekst Krzysztofa Cibora można w całości przeczytać tutaj.

Górnictwa portret społeczny

Górnictwa portret społeczny

Nowe badania opinii publicznej wskazują ciekawy trend w postrzeganiu zawodu górnika. Już nie zamożne życie, lecz niebezpieczna praca stanowi większość skojarzeń z tym fachem. Polacy są też przeciwni prywatyzacji kopalń węgla.

Jak informuje portal wnp.pl, podczas wczorajszej konferencji „Górnictwo 2011”, która odbyła się w Katowicach, zaprezentowano wyniki badań przeprowadzonych przez Marketing Research Group na zlecenie „Dziennika Zachodniego”. Rezultaty badań są ciekawe, bo pokazują, że Polacy nie dali się całkiem ogłupić propagandzie liberalnych mediów.

Według nich, wysokie zarobki i dobrobyt pracowników to skojarzenia związane z górnictwem w przypadku 29,3% ankietowanych. Nieco mniej osób (25,8%) kojarzy tę branże ze strajkami. Natomiast najwięcej odpowiedzi – 59,8% – mówi, że górnictwo to głównie niebezpieczna praca i wypadki.

Przeważająca część badanych uważa, że górnictwo powinno inwestować w nowe złoża. 41,3% tłumaczy to koniecznością utrzymania miejsc pracy w kopalniach, a 21,5% potrzebą zaspokojenia popytu na węgiel. 27,5% sądzi, że inwestować należy wtedy, jeśli wydobycie węgla nie wiąże się z dużymi szkodami górniczymi. Tylko 3,4% nie chce żadnych inwestycji, bo uważa, że górnictwo nie ma przyszłości.

Zaledwie 25,5% pytanych uważa, że górnictwo powinno być własnością prywatną, 59,5% postuluje państwową własność kopalń, a 15% nie ma zdania.

Nauczyciele piszą mądrze

Nauczyciele piszą mądrze

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego wystosował list do nowego rządu i minister edukacji narodowej. Sprzeciwia się komercjalizacji edukacji oraz wyraża nadzieję, iż rządowe „oszczędności” nie dotkną szkół i kształcenia.

Prezes ZNP, Sławomir Broniarz, napisał:

Związek Nauczycielstwa Polskiego jest przekonany, że wspieranie edukacji powinno być jednym z najważniejszych zadań nowego rządu oraz Sejmu VII kadencji. Edukacja wymaga w trudnych czasach inwestycji, a nie cięć.

Jest to niezwykle ważne ze względu na aktualne problemy i wyzwania, jakimi są m.in. niż demograficzny i jego konsekwencje w postaci wysokości subwencji oświatowej, konieczność upowszechnienia wychowania przedszkolnego i wprowadzenia nowych technologii w nauczaniu, poprawa jakości nauki i pracy w szkołach, rosnące bezrobocie wśród absolwentów uczelni, ale przede wszystkim spodziewana recesja i skutki globalnego kryzysu. Nie możemy pozwolić, by pokryzysowe oszczędności negatywnie wypłynęły na przyszłość i szanse edukacyjne Polek i Polaków.

Związek Nauczycielstwa Polskiego oczekuje, iż nowy minister edukacji będzie skutecznie dbał o uczniów i uczennice oraz pracowników oświaty, zapewniając im jak najlepsze i stabilne warunki do nauki i pracy.

Wierzymy, że nowy minister edukacji nie będzie spoglądał na polskie szkoły wyłącznie poprzez pryzmat samorządowej krytyki obecnego systemu oświaty. U podstaw takiego stanowiska niektórych samorządów leżą bowiem obecne problemy związane z wysokością subwencji oświatowej. Jednak nie mogą być one pretekstem do demontażu systemu oświaty w Polsce, opartego na finansowaniu publicznych szkół prowadzonych przez gminy i powiaty z budżetu państwa.

Oświata jest jedną z niewielu dziedzin w Polsce, która dotąd nie została poddana bezwzględnym prawom rynku. Dzisiaj coraz częściej i głośniej mówi się o upaństwowieniu banków. Mamy nadzieję, że w przypadku edukacji nie będziemy mieli do czynienia z odwrotnym procesem. Tak może się jednak stać, kiedy samorządy uzyskają możliwość przekazywania szkół innym podmiotom – fundacjom, stowarzyszeniom i związkom wyznaniowym.

Według Związku Nauczycielstwa Polskiego, może to doprowadzić do radykalnego urynkowienia publicznych szkół prowadzonych dotychczas przez powiaty i gminy, do demontażu publicznej, samorządowej oświaty oraz przenoszenia odpowiedzialności za edukację dzieci i młodzieży na rodziców i organizacje pozarządowe.

Uczniowie sami się nie obronią, nie zagłosują na „nie”, bo większość z nich nie ma jeszcze czynnego prawa wyborczego. Dlatego Związek będzie występował w obronie ich prawa do publicznego bezpłatnego kształcenia, nie zapominając o swoich członkach i członkiniach.

Przypominamy, iż w październiku br. koalicja (PO i PSL) podpisała z ZNP „Porozumienie na rzecz statusu zawodowego nauczycieli”, w którym strony zgodnie stwierdziły, że „kluczowe dla poziomu kształcenia dzieci i młodzieży jest usytuowanie i ranga społeczna zawodu nauczyciela”, a państwo powinno na szczeblu centralnym regulować ich status zawodowy i gwarantować stabilizację w tym zawodzie.

Odpowiedzialne rządzenie nie może polegać na cięciach edukacyjnych!

Wierzymy, że rząd Donalda Tuska odpowiedzialnie podejdzie do swoich konstytucyjnych zadań i wyzwań, z jakimi przyjdzie mu się zmierzyć.

Sławomir Broniarz, Prezes ZNP