Nauczyciele nie rujnują gmin

Nauczyciele nie rujnują gmin

Związek Nauczycielstwa Polskiego protestuje przeciwko zniesławianiu nauczycieli przez niektóre media sugerujące, że pensje nauczycieli są przyczyną złego stanu finansów samorządów.

ZNP stanowczo protestuje przeciwko zniesławianiu nauczycieli przez niektóre media sugerujące, że pensje nauczycieli są przyczyną złego stanu finansów samorządów („Nauczyciele rujnują budżety polskich gmin”, „Dziennik Polski” 12 grudnia 2011 r.). Związek sprzeciwia się przedstawianiu pracy nauczycieli wyłącznie w kategorii kosztów. Praca nauczycieli ma przecież ogromną wartość!

Absurdalne, zdaniem ZNP, są zarzuty dotyczące liczebności tej grupy zawodowej i wydatków związanych z obsadzeniem nauczycielskich stanowisk we wszystkich polskich szkołach. Trudno bowiem winić nauczycieli za to, że w Polsce kształci się blisko 5,5 miliona uczniów i uczennic.

Kiedy przez wiele lat nauczycielskie pensje przypomniały płacę minimalną, a nie wynagrodzenia najlepiej wykształconej i nieustannie podwyższającej swoje kwalifikacje grupy zawodowej, gazety nie rozpisywały się o trudnej sytuacji finansowej pedagogów. Dzisiaj, kiedy realizowana jest rządowa obietnica wzrostu płac nauczycieli, wszyscy mają im za złe kilkuprocentowe podwyżki i obwiniają nauczycieli za podstawowe prawo do godnej płacy za wykonywaną pracę.

To nie nauczyciele odpowiadają za deficyt budżetowy i dziurę w państwowej kasie, lecz politycy, którzy w ostatnich latach podjęli szereg fatalnych decyzji kosztujących budżet państwa dziesiątki miliardów złotych.

Sławomir Broniarz
Prezes ZNP

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mniej biją po oczach

Mniej biją po oczach

W Krakowie wchodzi w życie uchwała o ładzie estetycznym na starówce. Nawet 80% szyldów i reklam musi ulec zmianie, aby lepiej wtopić się w otoczenie i zabytkową zabudowę.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, właśnie wchodzi w życie przyjęta ponad rok temu uchwała krakowskiej Rady Miasta o wprowadzeniu Parku Kulturowego w obrębie Plant. – „Przepisy chronią to, co najcenniejsze: Stare Miasto, wpisane na listę dziedzictwa UNESCO” – mówi Filip Szatanik z Wydziału Informacji, Promocji i Turystyki Krakowa. Nowe przepisy mają wprowadzić ład wizualny – znikną krzykliwe reklamy, które dotychczas zasłaniały lub przyćmiewały detale zabytkowej architektury i skutkowały „pstrokacizną” w przestrzeni Starego Miasta. Nie będzie można również rozstawiać reklam na chodnikach, wywieszać wielkich bannerów itp. Na wprowadzenie takich zakazów pozwala ustawa o ochronie zabytków.

Właściciele i zarządcy nieruchomości w tej części miasta mają pół roku, by wprowadzić wymagane zmiany. Będą je oceniać urzędnicy, w tym przedstawiciele konserwatora zabytków. Według szacunków, nawet ok. 80 proc. szyldów w ścisłym centrum musi ulec zmianie. – „Koniec z agresywnymi, świecącymi reklamami. A wielkie afisze na rusztowaniach na czas remontu elewacji będą wisieć nie dłużej niż rok. Dotąd miasto mogło dbać tylko o własne nieruchomości. Obowiązywało zarządzenie prezydenta, ale w przypadku prywatnych budynków byliśmy często bezsilni. Walka administracyjna i sądowa o usunięcie reklam trwała nawet sześć lat” – mówi gazecie Jacek Stokłosa, główny plastyk miejski.

Podobne rozwiązanie wprowadził już m.in. Jarosław na Podkarpaciu. Park kulturowy powstał tam przed dwoma laty i ma za zadanie chronić ład estetyczny na Starym Mieście i wokół zabytkowego zespołu klasztornego. Urzędnicy z tego miasta twierdzą, że łatwiej im teraz pozbyć się niechcianych reklam. Na Kraków zwrócone są oczy włodarzy innych dużych miast. – „Kibicujemy Krakowowi. Jeśli im się uda, chętnie skorzystamy z tych doświadczeń” – mówi Paweł Czuma, rzecznik wrocławskiego Urzędu Miasta. Prace w podobnym kierunku rozpoczęto też w Poznaniu.

GMO – po prostu zło

GMO – po prostu zło

Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności i Pasz (EFSA) uznała, że uprawa kukurydzy GMO 1507 może być szkodliwa dla środowiska. Zwiększa ona odporność na pestycydy niektórych szkodników roślin oraz szkodzi owadom pożytecznym.

Jak poinformował Portal Spożywczy, kukurydza 1507, która jest produktem firm Pionier/Dow AgroScience, została negatywnie oceniona przez czołową europejską instytucję zajmującą się bezpieczeństwem produktów rolnych i żywności. EFSA orzekła, że genetycznie modyfikowania kukurydza 1507 może uodpornić szkodnika – omacnicę prosowiankę – na środek owadobójczy (insektycyd). Dodatkowo niektóre wrażliwe motyle i ćmy, które nie są zwalczane, mogą ucierpieć od tej transgenicznej kukurydzy.

Warto wspomnieć, że kukurydza 1507 jest pokrewna ze słynną odmianą genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON810 koncernu Monsanto. MON810 jest jedną z dwóch upraw genetycznie modyfikowanych (obok ziemniaka Amflora) dopuszczonych do uprawy na terenie UE. Natomiast odmianę 1507 można od marca 2006 r. importować i przerabiać na terenie UE, nie ma natomiast zgody na jej uprawę.

W kontraście do tej złej, choć łatwej do przewidzenia informacji warto podać inną, znacznie lepszą nowinę. Autonomiczne władze portugalskich Azorów postanowiły właśnie, że archipelag ten będzie strefą wolną od żywności modyfikowanej genetycznie. Już wkrótce władze mają zabronić uprawy, siania i tworzenia roślin w jakikolwiek sposób modyfikowanych genetycznie. Wyjątek mają stanowić cele naukowe. Autonomiczny rząd archipelagu chce, by dzięki temu żywność była zdrowsza i bezpieczniejsza i by konsumenci mogli mieć pewność, co kupują.

Debata o lewicy

Debata o lewicy

14 grudnia w Warszawie odbędzie się debata pt. „Czy lewica potrzebuje Mesjasza?”. Weźmie w niej udział m.in. przedstawiciel „Nowego Obywatela”.

Portal Rebelya.pl organizuje 14 grudnia w Warszawie debatę pt. „Czy lewica potrzebuje Mesjasza?”. Udział wezmą reprezentanci kilku pism i środowisk intelektualnych: Jacek Zychowicz (Nowy Obywatel), Paweł Rojek (Pressje), Stefan Sękowski (Gość Niedzielny), Marceli Sommer (Nowe Peryferie), Filip Memches (Rebelya.pl, Czterdzieści i Cztery).

Warszawa, środa 14 grudnia, godz. 18.00, ul. Browarna 6, Klub Grawitacja. Wstęp wolny. Polecamy!