Przeciwko likwidatorom

Przeciwko likwidatorom

W sobotę w Poznaniu odbył się marsz przeciwników likwidacji lub prywatyzacji Młodzieżowych Domów Kultury. Miasto w ramach „oszczędności” chce się pozbyć tych placówek.

Ponad 200 osób wzięło udział w proteście przeciwko „reformom” w funkcjonowaniu trzech poznańskich MDK-ów. Władze miasta chcą na tych placówkach oszczędzić ok. 4 milionów złotych rocznie – miałoby się to dokonać za pomocą ograniczenia ich funkcji, przekazania całości lub części zadań organizacjom pozarządowym lub wręcz sprywatyzowania.

Takich zmian nie chcą obecni i byli uczestnicy zajęć w MDK-ach, mieszkańcy miasta i środowiska społeczne, m.in. poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej. Około 200 osób demonstrowało w sobotę w centrum Poznania przeciwko planom władz miasta w sprawie tych placówek i ich działalności. Demonstranci przypomnieli, że Poznań ma tylko trzy MDK-i, podczas gdy np. w Krakowie jest ich 11, a w stolicy 8. Nieśli transparenty z napisami „Koniec MDK-ów? I ulico mną się zaopiekuj” i „W Poznaniu kultura nie dla młodzieży”. Uczestnicy demonstracji stworzyli barwny pochód, byli przebrani w kolorowe stroje, mieli instrumenty muzyczne, balony itp., po drodze odegrali kilka scenek teatralnych. Większość uczestników stanowiły dzieci i młodzież, uczęszczający na zajęcia w MDK-ach.

Jedna z organizatorek, Katarzyna Drzewiecka, powiedziała lokalnej „Gazecie Wyborczej”: „Jeśli teraz MDK-i zostaną sprywatyzowane, podskoczą – dziś symboliczne – koszty zajęć i większości dzieci po prostu nie będzie już na nie stać. To nie koniec naszych protestów, a dopiero początek. Będziemy patrzeć na ręce polityków”.

Rozdawano także ulotkę, której treść podajemy w całości:

Manifest obrońców Młodzieżowych Domów Kultury w Poznaniu

My, młodzież, dzieci i rodzice wychowanków MDK w Poznaniu protestujemy przeciw planowanej likwidacji tych Placówek w naszym Mieście. Stajemy w obronie trzech miejsc w Poznaniu, które kształcą i wychowują w sposób wszechstronny młode pokolenia od kilkudziesięciu lat: MDK 1 z Ogrodem Jordanowskim nad Wartą (od 80 lat), MDK 2 Za Cytadelą i MDK 3 na Grunwaldzie (od 30 lat).

MDK – skrót, w którym mieści się wiele…To Domy, w których dzieci i młodzież spędzają czas wolny po szkole w sposób twórczy; pod kierunkiem wykwalifikowanych pedagogów i artystów rozwijają talenty i pasje – teatralne, taneczne, plastyczne, muzyczne, literackie, dziennikarskie, fotograficzne, turystyczne, sportowe, gdzie organizuje się najciekawiej wypoczynek letni i zimowy, warsztaty i spotkania ze znanymi twórcami kultury w naszym kraju. Dzięki tym Placówkom możemy czynnie partycypować w kulturze Miasta i regionu, brać udział w festiwalach, konkursach o skali nawet międzynarodowej, w mistrzostwach świata… z których przywozimy puchary, medale i trofea rozsławiając nie tylko Poznań, ale Polskę.

Tu realizujemy marzenie o lepszej rzeczywistości, którą będziemy mogli aktywnie kreować, uczymy się odpowiedzialności za siebie, za drugiego, za grupę, uczymy się dawać z siebie to, co najlepsze i dzielić to dobro z innymi bezinteresownie. Uczymy się odwagi i wiary w człowieka.

MDKi powstały z założenia jako Placówki niekomercyjne – umożliwiające rozwój młodych ze środowisk materialnie niebogatych. Wielu z nas wyszło dzięki zajęciom w MDK-ach z bram, podwórek, z bolesnego zabijania czasu na betonowych osiedlach i przy trzepakach – otworzyły się nam drzwi do innego świata – dziś tworzymy zespoły rockowe i kwartety smyczkowe, zespoły wokalne, nagrywamy płyty, z grupami teatralnymi bierzemy udział w charytatywnych akcjach, uczymy się w szkołach teatralnych w Polsce i za granicą, w formacjach tanecznych – zdobywamy pierwsze miejsca za oceanem, organizujemy wernisaże, wydajemy tomiki poetyckie i książki, współpracujemy z gazetami, radiem, telewizją i instytucjami kultury, niektórzy z nas kopią świetnie piłkę i wspierają organizację Euro 2012.

To chcą nam odebrać. Marzenia i szansę. Nie tylko nam, ale samemu Miastu i jego przyszłym dzieciom.

Tutaj natomiast można przeczytać apel mieszkańców jednego z osiedli Poznania przeciwko likwidacji pobliskiego MDK-u.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy sieci handlowych należący do NSZZ „Solidarność” dziś w Warszawie apelują do klientów o wsparcie w staraniach o dialog z szefami sklepów.

Związkowcy mają nadzieję, że akcją zwrócą uwagę na swoje problemy i brak zainteresowania nimi ze strony właścicieli super- i hipermarketów. Uczestnicy happeningu będą też przekonywać mieszkańców Warszawy do wcześniejszych zakupów świątecznych. Akcja jest częścią większego projektu NSZZ „Solidarność”, którego celem jest promocja dialogu pracodawców z pracownikami, inicjowanie dyskusji na temat braku współpracy w rozwiązywaniu problemów pracowników.

Happening rozpocznie się o g. 15.00 w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Potrwa kilka godzin. Organizatorzy zapowiadają m.in. inscenizacje, prezentacje anonimowych zgłoszeń zaczerpniętych z uruchomionego w sierpniu b.r. portalu HiperWyzysk.pl, rozdawanie ulotek adresowanych do klientów sieci handlowych.

– „Sytuacja w sklepach jest dramatyczna. Obciążenie pracą jest coraz większe, stosunki w pracy są często fatalne. Mam nadzieję, że sytuację pracowników handlu zrozumieją również klienci i np. zdążą zrobić wcześniej zakupy przed świętami. Wierzę też, że zwrócenie uwagi klientów na sytuację pracowników może przynieść większe zainteresowanie szefów sklepów” – mówi Alfred Bujara, szef Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.
________________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Przypomnijmy, że „Nowy Obywatel” jest jednym z patronów medialnych i partnerów akcji http://hiperwyzysk.pl

Nierówni, lecz solidarni

Nierówni, lecz solidarni

Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych podjęła w poniedziałek decyzję o powołaniu ogólnopolskiego komitetu strajkowego. Przyczyną jest zapowiedź podwyżek płac tylko dla policjantów. Żądanie podwyżek także dla innych służb mundurowych poparli właśnie policjanci.

W ramach akcji protestacyjnej w środę oflagowane zostaną jednostki policji, straży pożarnej, Straży Granicznej i Służby Więziennej. Natomiast do 28 grudnia komitety strajkowe powstaną także w każdym województwie – poinformował przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej Mariusz Tyl. Nie wykluczył on także innych form protestu.

Decyzja ma związek z zapowiedziami premiera Donalda Tuska, który podczas expose obiecał podwyżki od lipca 2012 po ok. 300 zł (brutto) dla każdego policjanta i każdego żołnierza. Związkowcy uważają, że planowane przyznanie podwyżek tylko policjantom spośród służb podległych MSW jest nieodpowiedzialne i ma na celu skłócenie służb.

Zarząd Główny NSZZ Policjantów wydał po spotkaniu z przedstawicielami rządu oświadczenie w sprawie poparcia działań protestacyjnych związków zawodowych funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej wobec braku środków na wzrost ich uposażeń. Czytamy w nim m.in.:

Minister Boni i pozostali przedstawiciele rządu nie wyrazili początkowo zgody na uwzględnienie wniosku strony społecznej, argumentując, że tematem spotkania nie jest podwyżka uposażeń, lecz założenia do zmiany ustawy emerytalnej dla żołnierzy i funkcjonariuszy. Przewodniczący ZG NSZZ Policjantów w imieniu Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych oświadczył, iż nie możemy debatować o systemie emerytalnym bez wyjaśnienia strony rządowej powodu pominięcia w podwyżce uposażeń funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej. Na wyraźne żądanie NSZZ Policjantów, strona rządowa przedstawiła informację o planach Rady Ministrów w zakresie regulacji uposażeń żołnierzy i funkcjonariuszy w roku 2012. Zgodnie z oświadczeniem ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego, ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka i wiceministra sprawiedliwości Stanisława Chmielewskiego, w budżecie na rok 2012 przewidziano środki na wzrost uposażeń żołnierzy od 1 lipca 2012 roku oraz na wzrost uposażeń funkcjonariuszy Policji, ze skutkami przechodzącymi na rok 2013. Pomimo starań ministra spraw wewnętrznych, na dzień dzisiejszy nie udało się zagwarantować środków na wzrost uposażeń funkcjonariuszy Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej. Podobna sytuacja dotyczy funkcjonariuszy Służby Więziennej reprezentujących resort sprawiedliwości. /…/ W trakcie posiedzenia w dniu 13 grudnia 2011 roku, ZG NSZZ Policjantów podjął uchwałę o poparciu działań protestacyjnych związków zawodowych funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej wobec braku środków na wzrost ich uposażeń, a także o upoważnieniu Prezydium ZG NSZZP do określenia form protestu solidarnościowego.

Z pustego i oszczędny nie naleje

Z pustego i oszczędny nie naleje

Komercjalizacja większości szpitali nie przynosi zamierzonego efektu. Kolejki pacjentów nie zmniejszają się, całkowite zadłużenie służby zdrowia nie maleje, a część z poddanych przekształceniom szpitali wpada w kolejne długi – tak wynika z nowego raportu NIK.

Najwyższa Izba Kontroli NIK przeprowadziła kontrolę przekształceń własnościowych szpitali w latach 2006-2010. Według założeń Ministerstwa Zdrowia zastępowanie szpitali publicznych spółkami miało motywować ich zarządy do większej dbałości o kondycję finansową placówek. Tymczasem w niektórych wypadkach (przy akceptacji samorządów) cały proces przemian (w zakresie funkcjonowania szpitala) ograniczył się do operacji księgowych, czyli oddłużenia placówki.

W konsekwencji te szpitale, które przed komercjalizacją przynosiły duże straty, po przekształceniu wpadały w kolejną spiralę długów. Natomiast zysk osiągały te placówki, które jeszcze przed komercjalizacją wyszły na prostą lub poważnie ograniczyły generowanie strat. Najważniejsze cele komercjalizacji: powstrzymanie generowania strat i zmniejszenie kolejek pacjentów oczekujących na zabiegi, w większości skontrolowanych szpitali nie zostały osiągnięte. Nie poprawiła się również dostępność świadczeń zdrowotnych, gwarantowanych w ramach ubezpieczenia. NIK zwraca również uwagę, iż pomimo przejęcia przez samorządy zobowiązań finansowych przekształcanych placówek (od 2000 roku do czasu zakończenia kontroli w placówki niepubliczne przekształcono 105 szpitali), całkowite zadłużenie publicznej służby zdrowia pozostało na zbliżonym poziomie – zmniejszyło się z 10,3 do 9,6 mld.

Doceniamy uwagi NIK dotyczące zaniechań organizacyjnych, jednak skala problemu wydaje się wskazywać raczej na to, że cały system finansowania służby zdrowia generuje takie problemy. Mówiąc inaczej, pieniędzy na leczenie jest za mało. A będzie ich jeszcze mniej, jeśli nadal będą kwitły takie patologie, jak choćby niskie pensje czy rosnąca skala zatrudniania pracowników na umowach „śmieciowych” zamiast na etacie, co skutkuje niższymi wpływami m.in. do NFZ. Oczywiście służby zdrowia nie należy traktować jak worka bez dna i oszczędna polityka finansowa jest uprawniona, pod warunkiem, że w pierwszej kolejności dotyczy np. wysokich pensji lekarzy zatrudnionych na kilku etatach, nie zaś pielęgniarek pracujących za 1500 PLN. Jednak oszczędzanie w XXI wieku przez państwo leżące w środku Europy akurat na zdrowiu i życiu swoich obywateli uważamy za zwykłe barbarzyństwo.